Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Świat Mroku Czy wiodłeś przykładny żywot? Czy grzechem zbrodni okryłeś istnienie swe? Na próżno! Życie ci skradli, wpisali Cię do przeklętych ksiąg, chyba... że pogrążysz się w mrok! Niech ciemność – matka zbłąkanych dusz - utuli Cię. Poczuj ból egzystencji i powstań z popiołów jako Nocy Dziecię.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-06-2017, 17:09   #1
 
TomBurgle's Avatar
 
Reputacja: 4852 TomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputację
[Mage: The Awakening 2e][18+] Fates Intertwined



Hibernia, wyspa Reachrainn niedaleko cypla Drumanagh
2 rok po ogłoszeniu przez Cezara triumwiratu, Idus Martii

W odświeżająco mokrym, pierwszym podmuchu nadciągającego od Ellan Vannin sztormu wyspa zabielała nagle na czarnym tle. Wypalona do żywej skały Reachrainn trwała pokryta popiołem od tamtego strasznego ognia który strawił wszystko co żywe. Cykle natury ułożyły się tak niefortunnie dla tego miejsca: najpierw mordercza susza, a potem podczas burzy bez opadów piorun trafił w jedyne drzewo na wyspie. To było jedno z pierwszych zdarzeń w długiej i niefortunnej serii, tętniącej w splecionych naczyniach przyczyny i skutku. Ale z całą pewnością pierwsze którego nie przewidziano. Ani nawet nie zauważono.



Cytat:
Jeżeli suma rzeczy ulotnych może być czymś trwałym, jeśli cuda i zmyślenia wciąż mają swoje miejsce w tym świecie,
Dopóki ktokolwiek pamięta zapomniane słowa, wciąż nuci starą pieśń,
O ile nie każdy jest samotną wyspą, a losy ludzi przeplatają się nawzajem,
Jeżeli para to więcej niż dwa.
Jest dla mnie miejsce na tym świecie.
wśród tych światów.

Tybet, zima 1997
Irlandia, Ballylerane
11 czerwca 2017, godzina 4:28
The Claddagh


Coś mi umykało.
To wrażenie towarzyszyło mi odkąd pamiętam; nie było to uciążliwe, nie było nachalne ani nawet nie wydawało się specjalnie znaczące. Po prostu było, odzywało się raz na jakiś czas z tyłu mojej głowy. Świat miał setki, tysiące lepszych zagadek do rozwiązania. Co z tego że na wzmiankę o budowie Palazzo Barberini pojawiał się dziwny sentyment, czy że w pierwszych chwilach na bruku Pigeon House Rd. myśli kierowały się ku Wielkiemu Głodowi.
Wtedy były to drobne kwestie.

Niemal dekadę temu nastąpiło moje Przebudzenie. Świat nabrał ostrości, jakby ktoś pierwszy raz poprawnie przepisał ci okulary. I pozwolił widzieć w kolorze. I obdarzył i słuchem, i węchem, i jeszcze czymś gratis. Ostatnie lata były pełne cudów, poznawania świata - ludzi - głębiej niż kiedykolwiek przedtem. Ale dopiero teraz udało mi się złapać nić prowadzącą do tego czego tak mi brakowało.

To naczynie niesie ze sobą poczucie bliskości, dawnej winy, grozę nieuchronnej straty. To już tyle lat po Przebudzeniu, że od ręki jestem w stanie precyzyjnie nazwać ten fenomen: sympatia, relacja która łączy fizycznie, emocjonalnie lub magicznie. W tym wypadku co najmniej dwa ostatnie. Intensywna jak więź matki z własnym dzieckiem, choć zupełnie inaczej smakująca. Wiem o nich wszystko i nic. Mogę ułożyć losy tuzinów ludzi według własnego uznania, a nie jestem w stanie zobaczyć końca własnego.

Poznałem miejsce i czas. Zapaliły się w moim umyśle jaśniej niż gwiazdy na niebie.


Irlandia, Dundrum Rd,
12 czerwca 2017, godzina 18
Central Mental Hospital

Czterometrowy mur z szarego, szorstkiego kamienia najwyraźniej miał jakieś specjalne właściwości. Przechodnie starali się jak najlepiej udawać że go tam nie ma, tak jak całego kompleksu za nim. Przechodząca dwójka barczystych młodzieńców nerwowo spoglądała na bramę, jakby miał ktoś stamtąd wypaść i i ich zgarnąć. A i tak byli jednymi z odważniejszych - dysproporcja ruchu pieszego po obu stronach jezdni była ogromna.
Historie nie umierają tak łatwo.
Od trzydziestolecia był to Centralny Szpital Zdrowia Psychicznego, zajmujący się szerokim spektrum problemów: od braku satysfakcji zawodowej po schorzenia umysłowe. Ale nawet kolorowe, nęcące słodkim zapachem kwietniki które było widać tuż za bramą nie potrafiły dobić legendy ośrodka dla szalonych więźniów które wcześniej mieściło się w najmniejszym z tych budynków.
A może po prostu dla ludzi nieznośna była myśl że to faktycznie nowoczesny, profesjonalny szpital. I że miałby do zaoferowania także im. Tak naprawdę, bez wmawiania choroby.




(Elaine, Ash - 1 sukces)
Pod najbliższym wejściem do budynku - kilkaset metrów za bramą - jest ciasno zaparkowane siedem różnorakich osobówek - a przecież drogowskazy kierują na parking za budynek.
(Rook - 2+2 sukcesy)
Pod głównym wejściem odległego budynku są niechlujnie zaparkowane samochody. Siedem osobówek ciasno ustawionych jak najbliżej drzwi, chrzanić kwietniki, chrzanić wygodę wyjeżdżania.




W budynku - zwłaszcza na drugim piętrze - działa coś nadnaturalnego. Wszyscy zarejestrowaliście to waszym magicznym "kątem oka". Świetna okazja żeby pokazać jak (dosłownie) postrzegacie magię.
Percepcja na tym poziomie mówi tak/nie czy w obszarze działa aktywny nadnaturalny efekt(niekoniecznie zaklęcie).


 
__________________
- ... this was textbook: The promise of love, the pain of loss, the joy of redemption, then give him a puzzle and watch him dance. -

Ostatnio edytowane przez TomBurgle : 19-06-2017 o 01:25.
TomBurgle jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-06-2017, 15:35   #2
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 17369 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
Elaine przebudziła się, okryta fartuchem leżąc na kanapie w pracowni. Przeciągnęła się i spojrzała na stojący pod ścianą obraz.


Sięgnęła w tamtym kierunku dłonią. Arkadia… tak blisko i tak niesamowicie daleko. Barwy były tymi barwami, lecz jednocześnie zbyt mocne i słabe zarazem, zbyt soczyste i zbyt mdłe. Kształty też były właściwe ale w niczym nie oddawały tego co widziała.

Lekko poirytowana, jak zwykle gdy twórcze szaleństwo wygasło, ruszyła wziąć prysznic. Musi wyjść. Wyjść zanim uszkodzi kolejne płótna. Woda wybijała słodki rytm dziwnie łączący się z dźwiękiem wszystkich zgromadzonych w domu zegarów. Nie miała ich tyle co Bláithin, ale czuła że musi ich tu być chociaż kilka. Wsłuchiwała się w równy rytm, stukając paznokciami kafelki i czując jak wszystko wokół zaczyna brzmieć w równej, idealnej harmonii.

Powinna wyjść, pooddychać powietrzem nie przesiąkniętym temperą. Elaine rusz się! Zakręciła wodę, zmuszając się do tego by wytrzeć się i wydobyć z szafy jakieś ubrania. Sukienka, nie ma sił wciskać się w spodnie. Nałożyła wisiorek z zegarkiem, ten który nosiła zawsze i chwyciła torbę wypełnioną przyrządami do rysowania i paroma farbami i pędzlami. Po chwili namysłu dorzuciła do niej portfel.


Uwielbiała Dublin. Ten niesamowity rytm, zrozumiały chyba tylko dla ducha tego miasta. Szła powoli wsłuchując się w te rozedrgane dźwięki. Obserwowała miasto i szukała. Szukała sama nie wiedząc czego. Ale robiła to regularnie. Tak znalazła swoje mieszkanie, galerię, w której regularnie się wystawiała. Teraz też szukała. Potrzebowała siły by zacząć kolejny obraz. Wykonać kolejną pracę nim będzie musiała znów usiąść za kompem w biurze.

Była blisko. Blisko tego czegoś co doda jej sił. Czy to będzie niesamowity widok? Może jakaś osoba, knajpa? To nie było istotne. Przyspieszyła widząc, jak świat staje się ostrzejszy, a jego barwy zaczynają drżeć tak jak cała drży arkadia. Szła wzdłuż szarego wysokiego muru. Struktura kamienia zdawała się niemal płynąć, tak jak płynęła lawa, z której został uformowany.

Jej krok zaczął zgrywać się z dźwiękami otoczenia. Zdawało się, że cała okolica pulsuje w jednym, równym rytmie. Ktoś używał magii. Zatrzymała się. Wzdłuż drogi stało siedem ciasno zaparkowanych, różnorakich osobówek. Dziwne... przecież drogowskazy kierują na parking za budynek.

Dźwięki ucichły, a obraz wyostrzył się bardziej. Elaine podeszła do znajdującej się kilkaset metrów dalej bramy. Szpital? No tak tu jest szpital psychiatryczny. Dziewczyna spojrzała pomiędzy kratami na budynek. Jego mury zdawały się być wykonane z materiałów, które widziała w Arkadii. Wyjęła szkicownik i zaczęła na szybko kreślić budynek, jej dłoń jednak zadrżała lekko gdy zaczęła zarysowywać drugie piętro. Coś tam jest. Zamarła z ołówkiem w ręku wystukując o kartkę równy rytm, tak że po chwili obszar drugiego piętra pokrył się drobnymi kropeczkami.
 

Ostatnio edytowane przez Aiko : 21-06-2017 o 08:53.
Aiko jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-06-2017, 16:40   #3
 
Alien_XIII's Avatar
 
Reputacja: 242 Alien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie coś
Butelka z trzaskiem uderzyła o podłogę.
Na czarno białym dywanie jednak nie pojawiła się żadna plamka.
Była pusta jak pozostałe.
Wieczór medytacji zakończył się porannym bólem głowy. Tak to zwykł nazywać. Medytacja.
Odwodnienie ciała pulsowało w skroniach bólem, który zagłuszał to co grzmiało w nim całym.
Butelka potoczyła się pod ścianę, gdy z nogami zawieszonymi na drążku w drzwiach robił brzuszki. Ból rozszedł się na całe ciało.
Wciąż jednak nie zagłuszało tego.
To grzmiało w każdym włosku i w każdym kawałku skóry. W kościach i mięśniach.
Jak burza, która każe zwierzętom schować się. Ratować swoje delikatne życia.
Jemu jednak kazało szukać.

Ubrał się jak najbardziej cywilizowanie się dało. Marynarka i spodnie od garnituru. Tego wieczora nie będzie się odróżniał od innych.

Do celu prowadził go zapach. Jakby coś paliło się w oddali, a on miał namierzyć tego źródło.
Zapach wyróżniał się spomiędzy tysięcy smrodów wielkiego miasta.

Gdy zza rogu wyłonił się szpital to aż musiał się otrząsnąć takie ciarki przeszły po całym jego ciele.
Stanął przed główną bramą, pociągnął potężny łyk z piersiówki i ze zmrużonymi oczyma wpatrywał się w źródło zapachu.
 
__________________
Great men are forged in fire
it is the privilege of lesser men to light the flame
Alien_XIII jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-06-2017, 17:17   #4
 
Highlander's Avatar
 
Reputacja: 3062 Highlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputacjęHighlander ma wspaniałą reputację
- Jaka była pierwsza lekcja odnośnie używania nożyka? - zapytał spokojnie basowy glos.

- Nigdy do siebie, zawsze z daleka od siebie - nadeszło po chwili naznaczone koncentracją objaśnienie.

- Zgadza się, Jill. A druga? Może wypowie się twój brat?

- Patrzeć na ułożenie ostrza względem części - wywołana do odpowiedzi, w konwersację włączyła się trzecia para strun głosowych - Przycinać tak, aby nie zrobić wyszczerbienia…

- W plastiku albo we własnych palcach. Tym ostatnim szpachlówka nie pomoże, więc jeśli twoja siostra jest przywiązana do kształtu swojego kciuka, sugerowałbym ciąć pod innym kątem - skwitował przekornie przepytujący.

Dwunastoletnia dziewczynka spojrzała bardziej krytycznie na trzymany w dłoni kawałek błękitu i poprawiła swój chwyt przed wykonaniem kolejnego ruchu narzędziem. Błyszcząca krawędź przemieściła się po powierzchni obrabianego elementu i usunęła z niego większość pozostałości ramki.

- Bardzo ładnie. Robicie duże postępy. Żadnych wyszczerbień, płaskie cięcia i tylko okazjonalne zarysowania. Gdybym będąc w waszym wieku wiedział to, co wy teraz, to moje pierwsze modele nie przypominałyby ofiar katastrof kolejowych… - chwalący dwójkę rodzeństwa wywód prędko przeszedł w pomruk zniesmaczenia samym sobą, a mówiący pośpiesznie uciął go w zarodku.

- Cóż. Gdy przychodzi do uczenia się na błędach, najlepiej jest korzystać z cudzych. Myślę, że jak na jeden dzień wystarczy wam zabawy z ostrymi przedmiotami. Kiedy skończycie obrabiać elementy przedramienia, załóżcie skuwki na wasze Olfy i odłóżcie je do pudełka, dobrze? - końcowy pytajnik miał w sobie raczej więcej z kropki zamykającej stwierdzenie. Ton zdania zdał się jednak na niewiele.

- Ale my chcemy składać dalej! Tallgeese jest taki czadowy! A widziałaś te niebieskie diody, które mu można zamontować zamiast normalnych oczu?! Moglibyśmy usunąć linie złączeniowe na… - brat i siostra zarzucili nauczyciela istną lawiną faktów, propozycji i możliwości. Ten aż się skrzywił, kuląc uszy i mrużąc oczy. Ale zapał był jedną z najbardziej istotnych cech modelarza, toteż nie zamierzał ich zań ganić. Zamiast tego wstał i niedbale się przeciągnął. Miało to zamaskować żałosność jego aktu kapitulacji.

- Dobra, już dobra! Hmph. Muszę teraz iść w jedno miejsce i spróbować odzyskać słuch, ale jeśli obiecacie mi, że będziecie ostrożni, możecie podziałać cążkami i posegregować to, co wytniecie z wprasek. Ale żadnego klejenia na własną rękę! Nie chcę, żebyście znowu zostali bliźniakami syjamskimi na pół etatu... – aby ich rozłączyć ostatnim razem musiał zdecydować pomiędzy użyciem magii a wizytą na pogotowiu. Wybrał to pierwsze, głównie dlatego, że wolał uniknąć niezręcznych pytań pokroju „a czyje to dzieci” oraz „kto pozwolił im się bawić Gorilla Glue”. W jego odpowiedź na to pierwsze i tak nikt by nie uwierzył, a to drugie podpadało pod rodzicielskie zaniedbanie. Nawet jeśli rodzice tej przerzuconej przez arkadiowy magiel dwójki zmarli dobre kilka dekad temu.

- Tak! Hurra! Jesteś najlepszym kotem na świecie, Mittens! - zanim zdążył się postawić, Jill złapała go pod przednie łapy i poderwała z podłogi, wywijając nim jakby był szmacianą lalką. Tylne kończyny dyndały mu bezwładnie, a ogon zamiatał gniewnie w obie strony. Nie znosił gdy to robiła, bo sprawiała, że to on czuł się jak małe, ubezwłasnowolnione dziecko. A chłopak, zamiast mu pomóc, stał tylko obok i bezradnie się uśmiechał. Tyle jeśli chodziło o męską solidarność, nie ma co.

- Po-postaw mnie żesz na ziemi! W tej chwili, albo Bóg mi świadkiem, że ze-zemszczę się na firankach w twoim pokoju! – fukał bezradnie Pan Mittens, w bardziej światowych kręgach parających się modyfikacją rzeczywistości znany jako Seign.

***

Pół godziny później nadal bolały go żebra. Skąd to małe diabelstwo miało tyle siły? Czym oni je karmili w tej przeklętej Arkadii? Wolał się w to nie zagłębiać. Teraz siedział na dachu brązowego Pinto, które czasy świetności przeżywało, gdy Lady D była jeszcze wśród żywych. Mało jednak obchodził go kawałek metalu służący za siedzisko. Para bursztynowych oczu pozostawała wlepiona w szpitalny budynek, który znajdował się po drugiej stronie ulicy. O budowli krążyły najróżniejsze miejskie legendy. Były waniliowe oklepańce w postaci duchów poddanych lobotomii pacjentów przemierzających nocą korytarze, historie o matce, która poroniła na skutek przymusowej terapii elektrowstrząsowej, no i jeszcze bajania o lekarzu niemieckiego pochodzenia, który po drugiej wojnie światowej miał tu przeprowadzać eksperymenty niedokończone przez samego Fuhrera. Wszystko w duchu miłościwie panującego paradygmatu naukowo-technologicznego, odarte niemal zupełnie z magii i mistycyzmu. Dając upust zniesmaczeniu wywołanemu tą myślą, Pan Mittens naprężył się, wydał z siebie gardłowy odgłos i nonszalancko zwrócił na maskę Pinto dwa dorodne kłaki pozlepianej sierści. Ot, skromny upominek dla właściciela jego improwizowanego stołka.

Budynek jednak niezaprzeczalnie miał w sobie coś magicznego, niezależnego od cech przypisanych mu przez grupową wyobraźnię przepitych nastolatków oraz fanów teorii spiskowych. Drugie piętro przywodziło obserwującemu na myśl paszczę jakiejś mitycznej bestii, której mnoga ilość eterycznych języków wiła się w te i nazad, roztaczając wkoło miazmaty straconych szans oraz zdruzgotanych snów. Rozdarte możliwości wyciekały przez przerwy między zębiskami i spływały nieubłaganie w kierunku ziemi, aby tam w końcu się rozwiać. Popuszczając wodze fantazji, Seign niemal spodziewał się, że ten ceglany kolos lada moment uniesie pysk ku niebu i zaskowyta czystą entropią. Ale kot zamiast strachu czuł ekscytację. Wiedział, że takiej poczwarze warto rzucić wyzwanie. Wyzwanie natury temporalnej? Możliwe.

Toteż właśnie szykował się to zrobić, kiedy uwagę jego zwężonych źrenic przykuła znajoma twarz. Lub raczej znajomy tył głowy. Czworonóg użył auta jako odskoczni, a po wylądowaniu na chodniku śmignął w stronę Elaine, która również zdawała się zafascynowana nietuzinkową naturą szpitala. Przycupnął przy koleżance po fachu i pacnął łapą w jej lewą łydkę, chcąc przy pomocy gestu wyrwać ją z zamyślenia.

- Czołem, siostro - powiedział sierściuch, parodiując znaną kreskówkę Spielberga.
 

Ostatnio edytowane przez Highlander : 28-09-2017 o 09:48.
Highlander jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-06-2017, 22:27   #5
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 17369 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
Coś nagle wyrwało ją z transu. Obraz zafalował na chwilę, sprawiając że budynek zdał się wyglądać normalnie. Jednak wrażenie znikło. Elaine rozejrzała się starając się zlokalizować coś co oderwało ją od tej wizji. W oddali dostrzegła Asha, ale to nie mógł być on.

Po chwili zdała sobie sprawię, że to coś zaatakowało jej nogę. Spojrzała w dół i zobaczyła tam szarego kota. Uśmiechnęła się szeroko na widok znajomego sierściucha. Wrzuciła szkicownik do torby i przykucnęła.
- Cześć kiciuś. Co tam u ciebie?
 

Ostatnio edytowane przez Aiko : 21-06-2017 o 08:53.
Aiko jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-06-2017, 01:45   #6
 
TomBurgle's Avatar
 
Reputacja: 4852 TomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputację
Meetup


I brama i furtka były - oczywiście - zamknięte, po wewnętrznej stronie muru nie było nikogo widać, a staroświecki przycisk wpuszczony w mur nie dawał żadnej oznaki czy działa czy nie. Nic z tych rzeczy nie było w stanie zatrzymać żadnego z Was; Elaine większe przeszkody pokonywała na odcinku od lodówki do otwarcia wina, kot-Seing bezproblemowo mieścił się między kratami, a Ash swoim hobo-juitsu po drodze zdobyłby jeszcze fajki nieobecnego wartownika.


Czymkolwiek było zjawisko przed nimi, zostało zaszczycone uwagą - w przypadku Asha wyłączną - trzech największych szych całej wyspy. Szych w znaczeniu wpływu na innych, niekoniecznie władzy czy potęgi. To nie tak że zdarzenie było przypadkiem lub oni sami byli przypadkowymi osobami czy choćby wybranymi tylko ze względu na ten wpływ - po prostu do tamtego dnia pewne rzeczy były zasłonięte nawet przed Przebudzonymi. Aż do godziny osiemnastej.
Czyli jeszcze przez niecały kwadrans.

Ostatnie okno z lewej strony na felernym piętrze z rozpędem otworzyło się do środka. Żółta koszula mignęła w dwie strony - ktoś z desperackim impetem próbował wyskoczyć przez okno. Tyle że nie takich cwaniaków tu już widziano: kraty nie puściły, a oszołomiony zderzeniem osobnik został błyskawicznie wciągnięty do środka. Niezrozumiałe, wściekłe wycie mężczyzny urwało się kiedy tylko zamknięto z powrotem okno.
Podjazd za bramą znów był cichy i pusty...choć nęcące zapachem kwiaty na klombach nie były już tak zapraszające dla troje magów jak jeszcze chwilę temu.


To co działo się wewnątrz murów szpitala pozostawało zakryte - choć stąd dało się stwierdzić że sam budynek nie był w żaden sposób wyjątkowy. Za to w oczy rzucało się coś innego: potężny Rezonans tego miejsca, nawet mimo grubej Rękawicy. Idea władzy rozumu nad słabościami umysłu stanowiła fundament tego miejsca. W zasięgu wzroku nie zamanifestowała się żadna Idea, ale przy takiej ilości Esencji z całą pewnością gdzieś tu były.


 
__________________
- ... this was textbook: The promise of love, the pain of loss, the joy of redemption, then give him a puzzle and watch him dance. -

Ostatnio edytowane przez TomBurgle : 19-06-2017 o 08:43.
TomBurgle jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-06-2017, 15:14   #7
 
Alien_XIII's Avatar
 
Reputacja: 242 Alien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie coś
Ash chwilę rozważał spokojne zajęcie się światem spiritów. Zwykle skupiał się na nim oraz na własnych instynktach, gdy działał sam.
Jak widać tym razem będzie inaczej - odezwał się głos w jego głowie.
-Dobrze widzieć znajome twarze - powiedział z szerokim uśmiechem podchodząc do dwójki magów
-Także chcecie dostać się do środka czy po prostu przypadkiem się tu znaleźliśmy?
Uśmiech, nienaganne maniery i może jakiś żart. Rób dobre pierwsze wrażenie, póki możesz.
 
__________________
Great men are forged in fire
it is the privilege of lesser men to light the flame
Alien_XIII jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-06-2017, 15:45   #8
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 17369 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
Elaine spojrzała lekko zaskoczona na Asha, a potem na bramę. Chciała tam wejść? W sumie piętro kusiło. Przyciągało ją, kusiło.

Sploty energii napierały na siebie chcąc się spotkać. Lubiła popychać magię do siebie. Zamykać rozłączone sploty i to teraz zrobiła. Po prostu docisnęła energie do siebie, zamykając obwód. Brama otworzyła się przed magami.

- Ach i jest otwarte! - ucieszyła się i spojrzała z powrotem na czarnoskórego maga. - Ja chętnie zajrzę do środka, skoro już nas zapraszają.
 
Aiko jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 25-06-2017, 01:41   #9
 
TomBurgle's Avatar
 
Reputacja: 4852 TomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputację
Ariadne

Zawsze uwielbiałem podglądać ludzi w momencie decyzji. Szacować siłę charakterów kiedy przychodziło do wzięcia ciężaru na siebie. Obserwować jak w ich umysłach rozwijają się labirynty potencjalnych przyszłości by za chwilę zbiec się w jedną, lepką nić uwiecznioną słowem na papierze.
Magowie byli tutaj szczególnie kłopotliwym podmiotem badania; poprzez ściany zaglądaliśmy za rogi labiryntu, dla większości z nas za obowiązująca fizyka była co najwyżej kwestią umowną, a dotychczas święte - bo uwiecznione - słowo potrafiło zniknąć z kartki kiedy nie patrzyłeś. Jak namalować portret kogoś kto może post-factum zmienić jak wyglądał w czasie malowania portretu ? Nawet język źle radził sobie z takim naginaniem zasad. Ktoś kto może zmienić być jak wyglądał? Też brzmi źle.
Właśnie dlatego wolę mówić obrazami.

Moja trójka współrządców jak zawsze dotarła na bramę przede mną; Elaine i Ashowi udało się nawet razem przez nią przejść. Seign, jak zwykle, chadzał swoimi ścieżkami - choć tym razem wsiąknął wzdłuż powiązania którego akurat po nim się nie spodziewałem. Przez chwilę kusiło mnie skorygować sytuację i znaleźć się tam na czas, nawet chwilę przed nimi - ale szybko się zmitygowałem. Jaki byłby w tym cel, poza połechtaniem swojej próżności?
Wróciłem do studiowania powiązania które mnie tu prowadziło. Zakładając że prowadziło także pozostałych, pojawiało się pytanie: dlaczego...?



Ash
Szamański zew odbił się stłumionym echem pomiędzy grubymi ścianami Rękawicy. Wrócił podszyty drżeniem strachu i szaleństwa - czymś co dziwnie kontrastowało - i zapewne strasznie drażniło - rządzącą przybytkiem Ideę. Zawołanie ściągnęło do okna na piętrze inne Idee - mniejsze, świeższe, nie zbrukane kompromisami. Dwie wstęgi robaków podróżujących między zawieszonymi po drugiej stronie Rękawicy uszami jak po wstędze Mobiusa. Nawet z tej odległości słyszał jak szepczą, jak dyskutują jakie to słowa można wtłoczyć swoim ofiarom, jak zachwiać ich postrzeganiem świata.
Chciały rozmawiać, o jak one chciały rozmawiać, sączyć pomysły w żyzne umysły. Łaknęły Esencji, tego życiodajnego nektaru którego bronił gospodarz przybytku. Tak wiele świadomości zostało otwartych na coś więcej tak nagle, a one, takie słabe, takie nowe, z takim potencjałem - miały się tu zmarnować? Mogły tu pasować, mogły zmienić ten szpital w coś więcej niż przechowalnię skażonych umysłów, dać im szansę spojrzeć prawdziwiej, głębiej w świat dookoła nich!



Elaine & Ash
Dwa tuziny petunii pod ukrytymi za sporym cisem drzwiczkami naprowadziły dziewynę na pożądane wejście do środka. Jak mogła oczekiwać, nikt nie zadawał sobie trudu zamykania palarni za każdym jednym razem. Strome, kręte schody dawały łatwy dostęp na dowolne piętro - i to w tam gdzie chciała, vis-a-vis właściwych drzwi. Tyle że gdy Elaine wprowadziła wszystkich na schody, zaklęcie u góry rozbłysło, naciskając na umysły jak woda przy dnie basenu - i wsączając wąskie strumyki ludzkiego strachu który rozlał się po budynku. Efekt z miejsca wywołało nerwowy tupot na korytarzach. A do tego chwilę później zza przymkniętych drzwi na parter rozległy się krzyki sanitariuszy próbujących opanować spanikowanego pacjenta który wybiegł z wrzaskiem na korytarz. Przemknięcie na górę, do właściwej sali nie stanowiło żadnego problemu; wszyscy mieli dość problemów. A przecież Elaine nie zdecydowała się na to zaklęcie...
 
__________________
- ... this was textbook: The promise of love, the pain of loss, the joy of redemption, then give him a puzzle and watch him dance. -

Ostatnio edytowane przez TomBurgle : 25-06-2017 o 07:48.
TomBurgle jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26-06-2017, 23:21   #10
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 17369 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
Elaine wsłuchiwała się w miarowy stupot ludzkich nóg. Zdawał się układać w piękny taniec w rytm muzyki Magii. Czuła, że to nie była jej melodia, to nie jej instrumentami grano, jednak była piękna jak każdy taki utwór.
Sięgnęła do wiszącej na szyi, tuż obok zegarka monety i zaczęła przesuwać po niej palcami. To była piękna magia, silna, pełna charakteru. Chciała zrozumieć więcej, poznać więcej. Wsłuchiwała się w tykanie umieszczonych na korytarzu zegarów.
- Mniej niż pół… - Szepnęła do siebie, czując jak wszystko układa się we wspaniałą czasową całość. Widziała dystans jaki dzieliło zaklęcie od tej przedziwnej paniki. - … więcej niż ćwierć. 0,3..1..5..6..8..7 - wymieniała cyfry z zachwytem - … sekundy. - Uśmiechnęła się zadowolona z tej dokładności.

Zdjęła monetę z wisiorka i podrzuciła ją do góry. Moneta przez chwilę wirowała normalnie, by po paru ruchach zacząć kręcić się dziwnie. Musiała zobaczyć. Chciała zobaczyć, kim była osoba o tak bliskim jej przeznaczeniu i czy to ona wywołała to zamieszanie.

Moneta z dziurką zatrzymała się i wtedy na ułamek sekundy głowę Elaine zaatakowały setki wiadomości. Zobaczyła dziesiątki nici przeznaczenia i to jak splatają się w tym samym miejscu. W źródle tego czaru. Widziała lekarzy i pacjentów połączonych tym samym źródłem szaleństwa.


Moneta opadła wprost w dłoń Elaine. Kobieta zaczęła przesuwać nią między palcami. Aura, którą poczuła była przyjemna. Dawała poczucie zrozumienia, tej dziwnej jedności, jaką mogą odczuć osoby obdarzone tylko wielką empatią. Ta kobieta musiała być niesamowita. Elaine przypięła monetę do naszyjnika. Pozostawało pytanie. Czemu ukryła te informacje?

Nie czuła niepokoju, mimo już nibus zdawał się być najpotężniejszym na wyspie. Bez słowa ruszyła w stronę drzwi do interesującego ją pokoju.
 

Ostatnio edytowane przez Aiko : 26-06-2017 o 23:28.
Aiko jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166