![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #131 |
![]() | Dieter Rotkirsch Dieter wstał z łóżka, ignorując stanowcze sprzeciwy obu dziewcząt. Stanął prosto i pewnie, cały czas trzymając się dłonią za kark i mając minę bardzo kwaśną. Zrobił krok, potem drugi. Zachwiał się, ale ściana była blisko i się o nią oparł. - Na zęby Taala, alem miał przygodę! Szkoda, żem nic nie spamiętał. Zupełnie jak Hans, co kiedyś spadł z jabłonki i własnej żony nie poznał. - Uśmiechnął się - Ale wtedy lanie dostał! Choć na wpół żywy był przez pół wsi przed nią uciekał... Co tu tak pachnie? - Zobaczywszy jadło Dieter bez słowa zaczął jeść. Żołądek młodziaka zdawał się nie mieć dna. - Moja matula zwykła mawiać - mówił z pełnymi - że dobre jedzenie każdą słabość przegna. -przełknął. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #132 |
| Administrator ![]() | Zieleńsza - Nie powinieneś jeszcze wstawać. Masz, wypij to - powiedziała dziewczyna podając Dieterowi gorący, intensywnie pachnący napój - Jest trochę gorzkie w smaku, ale po kilkunastu minutach ból ustąpi. To bardzo silny środek, więc najlepiej jeśli się od razu położysz. Z resztą wszyscy powinniśmy się położyć, bo mamy za sobą bardzo długi dzień. A jutro przy śniadaniu omówimy co robić dalej. Zgadzacie się?
__________________ – Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć. Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. T. Pratchett Czarodzicielstwo |
| | |
| | #133 |
![]() | Gustav Był już zmęczony. Dzień to już ósmy był od czasu porządnego snu. Bo obozowania nie można uznać za dobry sen, bardziej za koszmar. Ale byli tez oni. Usłyszał wołanie z góry, ale sumienie nie pozwalało mu pójść do Dietra i spojrzeć mu w oczy. ~A jeśłi to jest tą zapłatą?~ Pił wino, które grzało go wewnętrznie. Wpatrywał się tępo w ścianę i zagłuszał jęki w jego duszy. Może... Zauważył jak Torin "poważnym" krokiem wychodzi z zajazdu. Wychodził zapewne na przechadzkę, a Gustav, pomimo szczerej chęci pójśca za nim, zdecydował się jednak porozmawiać z Dieterem. Może ta rozmowa coś w końcu wyjaśni. ~Głupczę, to nie jest rozmowa na teraz!~ Zawachał się, i skierował wzrok na gospodarza zajazdu, który obsługiwał ostatnich gości, którzy jeszcze nie wybrali się spać. -Czy jakowa balia się jeszcze znajdzie? Bo chłopak co wpadł pod byka, pewnie chce teraz kąpieli.
__________________ Tengen Toppa Gurren Lagann! Who the hell you think we are!? |
| | |
| | #134 |
| Obsługa ![]() | -A znajdzie się, znajdzie. Gości nie ma za dużo, a wody ciepłej pod dostatkiem - karczmarz odparł bez wahania. - Słyszałem, że już waszemu towarzyszowi polepszyło się i gada jak zawsze.
__________________ ...and the Dead shall walk the Earth once more _. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._ |
| | |
| | #135 |
![]() | Torin Chłopak stał przy kamieniu, rozglądał się wokoło. Nic już się nie poruszyło, nic nie było słychać, poza krzykami woźniców i rżeniem koni. Wrócił więc nad źródełko, patrząc w jego srebrzysta toń. Niedługo jednak, wkrótce skulił się, a jego ciałem wstrząsnął dreszcz zimna. Tak, jesienne noce i wieczory bywały chłodne. W głębi ducha żałował, że nie zabrał swej peleryny, tak samo jak i całej sakwy. Wszystko zostało w zajeździe i w końcu trzeba będzie tam pójść. Stał jeszcze chwilę, chcąc odwlec swój "powrót". Zimno z uczucia lekkiego chłodu, zmieniało się w coraz bardziej dokuczliwe. Nie było rady, Torin skierował swe kroki na drogę. Szedł tuż przy samych domostwach. Wystarczyło, że już dziś jedna osoba wpadła pod rozszalałe zwierzę. Co chwila jakiś wóz przemykał ze świstem obok niego, ku uradowaniu woźnicy. Teraz dotarło do niego jak dużo szczęścia miał przechodząc tędy chwilę wcześniej zamyślony. Dotarł w końcu do zajazdu. "Jutro wszystko im powiem...bez względu na cenę..."-z taki postanowieniem pchnął frontowe drzwi i po chwili szedł już na górę, do pokoi. -Zimna noc dzisiaj, ale to dobrze chłodny wieczór to znak, że jutro będzie piękne słońce.-rzucił wchodząc do pokoju. |
| | |
| | #136 |
![]() | Gerda Widząc że Dieter czuje się już dobrze postanowiła zostawić Zieleńszą i Dietera aby mogli sobie spokojnie porozmawiać. Zeszła na dół usiadła przy stole i zamówiła wino. Pijąc powoli, przyglądała się nielicznym gościom. Do pokoju wróciła, gdy ostatni goście opuszczali zajazd. Była senna, alkohol przyjemnie ją rozluźnił. Do pokoju weszła najciszej jak potrafiła. Cichutko rozebrała się i natychmiast zasnęła.
__________________ "Było tak zimno, że gdyby termometr był o cal dłuższy, zamarzlibyśmy na śmierć". Mark Twain |
| | |
| | #137 |
![]() | Dieter Rotkirsch - Ja kąpać miałbym się teraz? Atoli po co? Przeciem wcale nie potrzebuję - Dla Dietera kąpiel była czymś, co robiło się raz na pół roku, no chyba że w rzece latem, dla ochłody. Ale tutaj? Chłopak wziął naczynie od Zieleńszej. Powąchał, skrzywił się. - Błeee, śmierdzi to - ale dzielnie zatkał nos i wypił wszystko. Skrzywił się, zapił kubkiem wody i odetchnął głęboko. - Cosik jakby mnie mniej łupało... jeno się jakiś taki ociężały zrobiłem... chyba lepiej się położę... - Dieter legł z powrotem na łóżko. - Dziękuję wam wszytkim za opiekę - Ziewnął - Rano na pewno wszystko sobie przypomnę.- Dieter zamknął oczy. Wkrótce powolny i regularny oddech oznajmił wszem i wobec że usnął. |
| | |
| | #138 |
| Administrator ![]() | Zieleńsza Popatrzyła za wychodzącą bez słowa Gerdą. Wpatrywała się chwilę w zamknięte drzwi i zamyśliła się. Potem uwagę przeniosła na Dietera, który od kilku minut spał niczym kamień. Poprawiła jego przykrycie i obejrzała raz jeszcze guza, aby upewnić się, że nic się nie zmieniło. Pozbierała wszystkie swoje specyfiki do torby i kiedy miała już wyjść z pokoju znowu w drzwiach spotkała się z Torinem. Uśmiechnęła się do niego blado i przyłożyła palec do ust dając mu znać, aby mówił ciszej, bo Dieter już śpi. Miała bardzo zmęczone, zaczerwienione oczy. - Torinie - szepnęła - Mam do Ciebie wielką prośbę. Spójrz czasem w nocy na Dietera czy wszystko z nim w porządku. Jeśli cokolwiek Cię zaniepokoi, natychmiast przyjdź po mnie. Zrobisz to dla mnie? Nie musisz przy nim czuwać. Wystarczy, że czasem otworzysz jedno oko i spojrzysz - uśmiechnęła się - Sama bym to zrobiła, ale chyba nie wypada, abym ja spała w Waszym pokoju, a Ty lub Gustav z Gerdą w drugim pokoju.... Dobrej nocy przyjacielu. Zieleńsza poszła do pokoju, który miała zajmować razem z Gerdą. Rozejrzała się, uchyliła okno i spojrzała w niebo. Wciągnęła w nozdrza zapach pogrążonego w mroku miasta. Gdzieś w oddali zawył pies. A może to był wilk? Jej wilk? Chłód nocy orzeźwił ją nieco. Rozebrała się i wsunęła do łóżka, które stało najbliżej okna. Nie zamknęła go. Długo jeszcze wpatrywała się w gwiazdy gładzona po twarzy chłodnym wiaterkiem.
__________________ – Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć. Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. T. Pratchett Czarodzicielstwo |
| | |
| | #139 |
| Obsługa ![]() | Wieczór łagodnie przeszedł w noc otulony ciemnością. Gwiazdy błyszczało czerwienią a dwa księżyce prześcigały się w swojej wędrówce po nieboskłonie. Gerda i Zieleńsza udały się na spoczynek. Ciężki dzień za nimi, szczególnie że sytuacja z Dieterem pokazała na co je stać. Zieleńsza przypomniała sobie wszystko to, czego nauczyła się w lesie i teraz może być z siebie dumna, że chłopakowi pomogła. W końcu uratował ją przed rozjuszonym bykiem. Gerda zaś skutecznie opanowała zamieszanie oraz z nadzieją wpatruje się w przyszłość widząc w tej mieścinie sporo miejsc godnych uwagi. To samo czuł Torin, choć jego dręczyła zmora przeszłości od której nie może się uwolnić. Dlatego sen nie przyjdzie łatwo, ale za to będzie mógł zerkać od czasu do czasu na Dietera i sprawdzać, czy wszystko z nim w porządku. Gustav jako jedyny jeszcze nie udał się na spoczynek. Barman przygotował kąpiel, ale Dieter nie da rady się wymyć (a nawet nie ma chęci). Gości w karczmie też ubyło. Niewielu z nich zostało na noc. Reszta wyszła, by dołączyć do towarzyszy na wozach i ogniskach wokół Heideck. Senność oraz błogie ciepło rozeszły się po izbie jadalnej. Słychać było zza okniennic słabe dźwięki zabawy z "Pastucha" oraz jeszcze słabsze porykiwania bydła. Gdzieś zaszczekał pies (lub wilk). Noc zaczęła swe rządy w miasteczku.
__________________ ...and the Dead shall walk the Earth once more _. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._ |
| | |
| | #140 |
![]() | Dieter Rotkirch Dieter spał mocno, nie chrapał, nie wiercił się, wyglądał prawie jak posąg. Częściowo sprawiły to zioła Zieleńszej, częściowo zaś to że chłopak miał twardy sen - potrafił zasnąć wszędzie, w każdych okolicznościach, a dobudzenie go wymagało pobliskiego strzału z bombardy. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Tu ne cede malis! | Yarot | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 226 | 11-24-2008 16:23 |
| [WFRP v.2] Tu ne cede malis! | Yarot | Archiwum rekrutacji | 19 | 01-11-2006 08:01 |