Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-18-2007, 23:05   #311
Obsługa
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 8 Yarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skał
$: 267 250
I rzeczywiście wkrótce dym pojawił się nad kominem. Zieleńsza z pomocą Gustava zaczęła gotować zioła w kociołku, który stał na kuchni obok innych. Drewna było sporo, żar w piecu nie wygasł. Wkrótce też wnętrze chaty wypełniło się miłym zapachem melisy, suddenlandzkiego kopru oraz nęcącym aromatem rokitnika.
Tymczasem rodzice dziecka nadal trwali w uścisku. Masza ciągle nieprzytomna spoczywa na łóżku pośród skór. Hubert trzyma ją za rękę i zdaje się nie widzieć poza nią niczego więcej. Jedynie pot pojawiający się na jego czole wskazuje, że jest on żywy i przytomny. Nie zwraca uwagi na słowa Gerdy, dlatego wodę musiała sobie sama znaleźć. Dziwny płacz dziecka nie ustawał, ale już nie jest ani tak donośny ani intensywny. Widać, że kołysanka pomaga, choć dziecko nie rozumie z niej ani słowa. Gerda pamiętała ją z czasów...bardzo odległych. Przypomniało to jej własne dzieciństwo i wieczorne niebo za oknem.
♫♫Idzie niebo ciemną nocą,
♫♫ma w fartuszku pełno gwiazd.
♫♫Gwiazdy świeca i migocą,
♫♫aż wyjrzały ptaszki z gniazd.

♫♫Jak wyjrzały, zobaczyły
♫♫to nie chciały dłużej spać.


♫♫Kaprysiły, grymasiły,
♫♫żeby im po jednej dać.
♫♫Gwiazdki nie są do zabawy,
♫♫tożby nocka była zła.
♫♫Bo usłyszy kot kulawy,
♫♫cicho bądźcie! Aaa...

A że wieczór zadał w najlepsze, więc i kołysanka była odpowiednia. Dziewczyna śpiewała cicho, ale wyraźnie. I mimo krzątania się innych po obejściu, wnoszenia wody i gotowania, dla niej samej przynosiło to ulgę.
Zieleńsza ciągle mieszając w kociołku patrzyła na miksturę bulgocącą na jego dnie. Wywar dla Maszy i Huberta jest już prawie gotów.
Zaś przed stajnią Torin stał samotny popatrując to na dom woźnicy, to na drogę do karczmy. Krzyki było słychać, ale bardzo słabo, choć to akurat można złożyć na karb ich małej donośności. Karczma była niedaleko, ale nie aż tak. Może na półtora strzała z łuku, góra dwa. Dla szybkiego Torina to nie jest daleko.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 06-21-2007, 14:09   #312
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 335 633
Zieleńsza krzątając się przy wywarze gorączkowo próbowała odpowiedzieć sobie na pytanie - dlaczego wokół nich dzieje się tyle zła? Czy to ten świat jest taki naprawdę, a jej kawałek lasu był oazą spokoju, zapomnianym przez bogów miejscem, gdzie największym nieszczęściem była krowa, która przestała dawać mleko? Trudno jej było poukładać sobie wszystko w głowie, zbyt wiele złego przytrafiło jej się na raz, wkrótce po opuszczeniu wioski.
Kołysanka Gerdy sprawiła, że zielarce zaszkliły się oczy. Odeszła na chwilę od paleniska i przyjrzała się Maszy. Zamoczyła kawałek płótna zimną wodą i przetarła jej wargi, starając się, aby chłodny płyn zwilżył jej usta i przedostał się do języka i podniebienia. Potem raz jeszcze zamoczyła płótno i powoli, delikatnie obmyła jej czoło, policzki i szyję. Kobieta potrzebowała teraz dobrej opieki.
Pomimo kołysanki dziecko nie przestawało kwilić. Zieleńsza sama siebie skarciła za brak pomysłowości.
- Gerdo, przecież malec musi być głodny! Od kiedy się narodził nie dostał przecież żadnego pokarmu. Masza w tej chwili nie da rady go nakarmić...
Zastanowiła się, a po chwili szybko odwróciła się w stronę Gustava
- Hubert mówił, że wiezie dla swojej rodzącej żony mleko! Czy możesz sprawdzić czy nadal jest na wozie? Bardzo się teraz przyda, a ja muszę doglądać naparu. Ach, a gdzie właściwie jest Torin? - zapytała zdziwiona rozglądając się po izbie - Musimy przecież zdecydować co dalej z nami... nie możemy przecież zostać tutaj zbyt długo, bo i nam grozi śmierć... Jak tylko skończę z tym, powinnam wziąć się za uwarzenie naparu dla nas.
Zielarka starała się ocenić po zapachu, kolorze i gęstości płynu, czy nadaje się już do podania. Wreszcie nabrała zielonkawej cieczy na koniuszek chochelki i spróbowała...
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-22-2007, 12:59   #313
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 8 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 160 142
Gustav

Wyglądał jakby obudziły go z letargu słowa Zieleńszej. Posłusznie jednak skinął głową.

- Dobrze poszukam małego.

Wyszedł przed chatę. Spostrzegł Torina wpatrzonego w karczmę. Podszedł do niego i objął głaszcząc jednocześnie po głowie.

- Powinieneś pomóc Zieleńszej i Gerdzie. Musimy przynieść mleka z wozu i zastanowić się co dalej.

Wypuścił z objęć chłopaka i zdjął z wozu bańkę z mlekiem. Nie oglądając się wszedł do chaty. Naprawdę musieli coś postanowić. Co zrobią sami i co począć z synem Maszy. Teraz już nie był taki pewny jak ma postąpić.

Już nie.
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-23-2007, 14:06   #314
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 5 Glyph wkrótce będzie znanyGlyph wkrótce będzie znany
$: 54 387
Torin

Drwal lekko zaskoczył chłopaka. Musiał się zamyślić, bo nie spodziewał się go za sobą. Wyobraźnia lubi płatać figle. Sama myśl o tym co mogło go chwycić zmroziła chłopaka. Miał sie wyrywać gdy usłyszał znajomy głos. Nie odpowiedział, głos uwiązł mu w krtani. Pokiwał tylko ze zrozumieniem.

Torin odprowadził wzrokiem Gustava. Nie było rady. Skoro mieli się naradzić i on musiał tam wejść. Powoli uchylił drzwi i przez niewielką szparę obserwował, co robi Hubert, Gerda, zielarka, a najważniejsze gdzie jest dziecko. Bardziej na szybko niż dokładnie omiótł wzrokiem wszystkie zakątki. Nie mógł pozwolić by ktoś go w tej chwili zobaczył, nie chciał pokazać po sobie strachu. Wyprostował sie, wziął kilka głębszych wdechów i wkroczył do izby. Na progu rozejrzał się raz jeszcze, czy aby nie pomylił się w ocenie sytuacji, zrobił mały krok, potem drugi. Z każdym kolejnym duma dodawała mu śmiałości. Twarz starała okazywać zniecierpliwienie, ale nie obawę. Kierował sie w stronę zielarki. Niby zwyczajnie, a jednak cały czas odwrócony plecami do ściany.
-Zieleńszo, czy nasz wywar jest już gotowy?- szepnął z nadzieją w głosie, gdy już był przy dziewczynie-Nadchodzi wieczór.-powiedział głośniej-Jeśli osoby których szukamy są w karczmie, najpewniej rano wyjadą. Ostatnia chwila byśmy mogli sprawdzić. Pozwólcież, jeśli nie wszyscy, to choć jedno, dwoje z nas tam poszło. W oczy mniej rzucać się będziemy, a jest to na tyle blisko, to szybko pozostałych zawiadomimy, jeśli zajdzie potrzeba. Musimy tam wyruszyć, jeśli nie dla siebie, to przez wzgląd na Dietera. Nasz przyjaciel zaufał nam, każde z nas dało słowo, że do końca będzie szukać ratunku.
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-23-2007, 16:13   #315
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 8 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 160 142
Gustav

Postawił bańkę obok kociołka, kucnął i chwilę grzał ręce przy ogniu. Zawsze lubił patrzyć w ogień, ale od czasu... od pewnego czasu niósł ze sobą za dużo wspomnień. Skrzypneły drzwi, Gustav odwrócił wzrok od ognia.

Dopiero po chwili dotarło do niego co mówi Torin. Na wszystkich bogów ten chłopak miał rację. Trzeba myśleć o przyszłości, a nie ciągle patrzyć wstecz. Mają przecież zobowiązania i teraz to jest najważniejsze. Popatrzył po twarzach innych i ogarnęło go wzruszenie. Jest najstarszy z nich, ufają mu, a on nie może ich zawiezć. Nie wybaczyłby sobie nigdy, raz już mu się to zdarzyło i cierpi cały czas, drugiego takiego przeżycia nie zniesie.
Weż się w garść Gustavie - pomyślał - po prostu wez się w garść na początek to wystarczy.

- Masz rację Torinie, oczywiście, że masz rację. Musimy iść do karczmy. Na pewno pójdziemy my dwaj, ktoś jeszcze chce iść ?
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-23-2007, 17:23   #316
 
kemuri's Avatar
 
Reputacja: 4 kemuri jest na bardzo dobrej drodze
$: 9 512
Gerdabyła całkowicie skupiona na dziecku. Przestała nucić na chwilę gdy Zieleńsza wspomniała coś mleku. Czekając aż Zieleńsza je odpowiednio przyrządzi zaczęła śpiewać kolejne i kolejne kołysanki, które nagle wypłynęły z zakamarków pamięci.
 
__________________
"Było tak zimno, że gdyby termometr był o cal dłuższy, zamarzlibyśmy na śmierć".
Mark Twain
kemuri jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-30-2007, 18:18   #317
Obsługa
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 8 Yarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skał
$: 267 250
Masza powoli dochodziła do siebie. Starania Zieleńszej nie poszły na marne. Wywar oraz opieka pomogły na tyle, że i Hubert stał się spokojniejszy. Co prawda nadal nic nie mówi, ale już ma dużo łagodniejsze nastawienie. Przyniesione mleko z wozu szybko wstawiono do kociołka i przegotowano, by mały mógł coś zjeść. Podczas, gdy mleko bulgotało w saganku Gerda nadal śpiewała dla małego zaś Gustav i Thorin planowali wyruszenie do karczmy.
Mleko było gotowe. Za pomocą nasiąkniętej szmatki maczanej w mleku malec zaczął wysysać z niej mleko i uspokoił się. Zachowywał się jak normalny noworodek, choć jego wygląd sugerował coś zupełnie innego. Przynajmniej jedna rzecz się udała - zapadła tak długo oczekiwana cisza. Masza i Hubert już reagowali na otoczenie. Patrzyli w ciszy jak ich dziecko zaczyna ssać, patrzyli na jego dziwny wygląd. I choć nie padło ani jedno słowo, to widać po nich było, że są zakłopotani i bezradni.
Gerda przejęła kończenie karmienia maleństwa, gdy Zieleńsza wstawiła kolejny kociołek na blat kuchni. Tym razem, by zrobić miksturę na ukrycie ich choroby. Przebywanie wśród ludzi z takim wyglądem może być niewskazane, a często nawet niebezpieczne. I niemożliwym wydaje się wtedy bycie nierozpoznawalnym - szczególnie w miejscu, gdzie są ci, którzy tą chorobę na nich sprowadzili.
Za oknem szary zmierzch przeszedł w ciemność wieczora. Drzewa w lesie ukryły się za zasłoną ciemności a ciemna masa na tle rozgwieżdżonego nieba tchnęła ciepłem oraz żywicznymi zapachami. Torin widział gdzieś tam, w oddali, karczmę, a w niej tych, którzy zmienili ich dotychczasowe życie w ... coś, czego jeszcze dotychczas nie przeżyli.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-01-2007, 18:20   #318
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 8 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 160 142
Gustav

Zieleńsza
przygotowywała wywar, Gerda nuciła, w izbie pachniało mlekiem, przez chwilę poczuł się z powrotem jak w domu. Powinno być to przyjemne skojarzenia, ale nie było.

Aż się wzdrygnął.

Właściwie to nie miał za bardzo co z Thorinem ustalać. Po prostu muszą iść do "Emilki" i tyle.
Pytanie co zrobi w sprawie niemowlaka odłożył na pózniej. Miał nadzieję, ze nie będzie musiał zrobic nic... co reszta uznałaby za niewłaściwe. Teraz oni byli jego jedyną rodziną i nie mógł ich stracić. Ani zawieść.

Szczególnie zawieść.

Wyszedł z chaty i kilka razy odetchnął wieczornym rześkim powietrzem. Przeszedł się trochę, by rozprostować mięśnie. Poszperał w obejściu i znalazł solidną, sękatą lagę. Zważył ją w ręku i uśmiechnął się leciutko. Powinna się nadać. W razie czego, w tłoku jest poręczniejsza od miecza.

Zostawił ją przed drzwiami, nie chciał niepokoić Maszy, Huberta i dziewcząt.

Zmrużył oczy od blasku bijącego z paleniska, podszedł do kociołka.

- Czy wywar już gotowy -zagadnął Zieleńszą - powinniśmy się pospieszyć. Thorinie ?
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-02-2007, 11:45   #319
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 5 Glyph wkrótce będzie znanyGlyph wkrótce będzie znany
$: 54 387
Torin

Kilka zamienionych słów z Gustavem i obaj ustalili wreszcie, że tylko zielarka uwarzy miksturę i niezwłocznie wyruszą do karczmy. Tyle jeno mogli uradzić, więc zaraz potem zapadła cisza. Zieleńsza sprawnie wyszukiwała zioła, tarła je, wrzucała do kociołka. Torin uznał, że jako nieobeznany w miksturach, talko by się plątał. Pomógł jej jedynie zdjąć jeden kociołek i postawić drugi na palenisku. Zdjęte mleko postawił na stole. Do Gerdy i dziecka nie miał zamiaru podchodzić.

Została chwila nim wywar się zagotuje. Chłopak usiadł więc w kącie i zaczął porządkować swe rzeczy. Wyjął z kieszeni mieszek i zaczął przeglądać jego zawartość. Potem wyjął z torby drugi i przełożył do niego garść złotych monet. Resztę srebrniaków z ręki włożył z powrotem do pierwszej sakiewki. Jeśli nie wyruszą wszyscy, nie było sensu tłuc sie z całym bagażem. Cenniejszy mieszek pozostawił więc razem z resztą ekwipunku. W jednej z kieszeni znalazł również niewielkich rozmiarów amulet z brązu. Przyglądał mu się dłużej z nieukrywaną ciekawością. Okrągły, misternie zdobiony z wygrawerowanym w środku ptakiem wydawał się chłopakowi cenny.
-Może przyniesie szczęście-szepnął wieszając błyskotkę na szyi i chowając pod koszulę. Ostatnią z rzeczy, którą zabrał z torby była jego harmonijka. Ta czy to smutek, czy radość była przydatna zawsze.
Rozejrzał się jak sobie radzą pozostali, szczególnie, że drwal zniknął gdzieś w międzyczasie. Chłopak wyjrzał przez okno. Zapadł mrok. Myśl o przemierzaniu ciemnej drogi trochę go przerażała. Na szczęście nie miał jej pokonywać samemu.
-Tak.-powstał na dźwięk swego imienia- Pod wieczór do zajazdu zjeżdża mnóstwo osób, łatwo będzie ukryć sie zarówno nam jak i im.-wspomniał-Zwłaszcza, że twarze ich są nam nieznane, jeno głosy. Dlatego czas nie jest nam sprzymierzeńcem
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-09-2007, 18:04   #320
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 335 633
Do przygotowania mikstury potrzeba było starannie dobranych ziół, odpowiednio wysuszonych i dodawanych w dokładnych proporcjach i w swoim czasie. No właśnie - to czas był największym składnikiem naparu. Potrzeba było nieco ponad godziny, aby płyn bulgocący w kociołku nabrał właściwej konsystencji, koloru i prawdziwej mocy. Wszyscy musieli więc poczekać, a każda chwila dłużyła się niemiłosiernie.
Wreszcie napój był już gotowy. Zieleńsza rozlała do kubków sporą porcję dla każdego i rozdała lekarstwo wszystkim przyjaciołom. Wywar miał nieco gęściejszą konsystencję niż poprzedni, warzony dla Huberta i jego żony. Miał zielonkawo-brązowy kolor i roztaczał nieprzyjemny zapach, który wcale nie zachęcał do picia...
- Ma bardzo gorzki smak, a po przełknięciu możecie odczuwać pieczenie w gardle i przełyku. Ale pomoże na pewno, tylko wypijcie do dna, bez względu na smak... - powiedziała wreszcie, kiedy każdy już trzymał w dłoni swój kubek. Widząc, że nikt nie kwapi się do zrobienia pierwszego łyku sama przechyliła naczynie i zaczęła pić.
Jej mina mówiła sama za siebie.
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Tu ne cede malis! Yarot Komentarze do sesji RPG - Warhammer 226 11-24-2008 16:23
[WFRP v.2] Tu ne cede malis! Yarot Archiwum rekrutacji 19 01-11-2006 08:01


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 03:14.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111