Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-15-2008, 23:01   #411
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 4 Glyph wkrótce będzie znany
$: 48 511
Torin z przezorności chwycił pieczęć przez szmatę i jak najstaranniej umoczył wszystkie zakątki pieczęci.Zakasał był wcześniej rękawy, nie przebolałby możliwości ubrudzenia czerwoną mazią swej pięknej koszuli.Delikatnie, nadal nie dotykając przedmiotu dłońmi odcisnął na dalszym krańcu trzymanego płótna tajemnicze znaki.Twarzą miał skupioną,z boku ust sterczał mu język, jak przy wszystkich zadaniach wymagających zręczności. Odczekał chwileczkę, aż tusz wsiąknie i zadowolony z siebie odsłonił malunek.

Efekt wprawił go w zdziwienie i trwogę zarazem. Nim zdołał cokolwiek pomyśleć przerażenie spotęgował widok konającej figurki. Z wrażenia upuścił pieczęć, która potoczyła się gdzieś pod nogami. Odruchowo odskoczył też kilka kroków do tyłu.
Nie potrafiłby powiedzieć, co niepokoiło go bardziej, agonia figurki, czy sam fakt, że metalowy człowieczek potrafi się poruszać. Patrząc na łzy przyjaciółki poczuł ukłucie w boku, jakby poczucie winy. Czy tak czuje się żołnierz pierwszy raz zabijający drugiego człowieka?-pytał w duszy. Czerwona plama na ręce kojarzyła mu się z krwią.Odczuwał jak zrasta się z nim. Nie wierzył, że kiedykolwiek uda się ją zmyć.

Usiłował nie poddawać się temu uczuciu. Ucieczki szukał w działaniu. Powoli rozważał w myślach słowa Gustava, rzekłszy wreszcie:
-Zważmy Gustavie, jeśli pieczęć nic dla nich nie znaczy, a zakładników nadal przetrzymują, możemy tym czynem przypieczętować los tych nieszczęśników. Wszak przywódca tych niegodziwców zagroził, by nikt nie ważył się ich ścigać.

Słowa Zieleńszej również i jemu dodały otuchy. Z całego serca pragnał w nie wierzyć.
Ochłonął przez ten czas na tyle, by spełnić ostatni obowiązek wobec nieznanej mu istoty.
Wyciągnął z torby swą starą koszulę. Nożem rozciął ja wzdłuż bocznego szwu zyskując niewielką płachtę. W milczeniu zbliżył się do dziewczyn, przyklęknął i zgarnął złocisty piasek. Następnie przykrył drugą częścią i zawijając do wnętrza rogi zawiązał ten dziwny pakunek. Każdy człowiek zasługiwał na godny pochówek, jeśli nie w trumnie, choć obleczony płótnem. Tylko najgorszych złoczyńców zakopywano bez grobu na niczyjej ziemi. Człowieczek zaś, co do tego przestał mieć wątpliwości, okazał się człowiekiem i z pewnością istotą niewinną niczemu.
-Powinniśmy znaleźć mu miejsce spoczynku. Bogowie jeno wiedzą cośmy na prawdę uczynili. Lecz tak samo wiedzieć muszą, że nasze intencje były czyste, poczęte w szukaniu ratunku nie czynieniu niegodziwości.
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 06-20-2008, 11:22   #412
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 7 Arango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skałArango jest jak klejnot wśród skał
$: 126 440
Gustav ze współczuciem patrzył na Gerdę i Zieleńsza. I jemu jakoś nierazno sie zrobiło na duszy po "śmierci" figurki. Ale teraz raczej musieli pomyśleć o sobie. Zwrócił się łagodnie do Torina.

-
Masz rację chłopcze, ale nie zapomnij że ci bandyci zarazili nas chorobą, której nie znamy. Już teraz mamy plamy i musimy używać maści Zieleńszej by móc pokazać się ludziom na oczy. A co będzie jutro ? Nie wierzę, by ci ludzie okazali nam łaskę i wyleczyli. Musimy ich do tego zmusić. Inaczej zginiemy i pochowają Cię Torinie w tej koszuli z której jesteś tak dumny. Byłoby chyba szkoda ?
 
__________________
To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach.
Pycha zrzuciła Anioły z niebios, duma trzyma je w piekle.
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-25-2008, 10:41   #413
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 4 Glyph wkrótce będzie znany
$: 48 511
Torin spojrzał na rękawy koszuli, zadumany nad słowami przyjaciela. Koszula owszem bardzo ładna, lecz czy powodem jest do dumy. Widział lepsze, piękniejsze. Nie było jednak czasu zastanawiać się czemu drwal uznał, że Torinowi na niej zależy.
O wiele głębiej dotarły do niego wzmianki o możliwej śmierci. Tej, w koszuli czy bez, nie chciał spotkać na swej drodze.
-Po stokroć masz racje Gustvie. Działajmy zatem sprytnie, lecz z rozwagą. By samemu zwyciężając, innym nie wejść w szkodę.

Odszedł kilka kroków wpatrując w światło bijące od karczmy. Siedzieli tam, może drwili z nich teraz. Czuł to, a w sercu gorycz wzbierała.
-Lecz cóż czynić możemy.?-jęknął-Są silniejsi, czy pieczęć ich zaciekawi, czy nie, złapią nas i torturować będą, a na koniec zabiją wcześniej niż zdoła to uczynić choroba. Gdybyśmy mieli jeszcze z jeden atut, ale to my jesteśmy chorzy i to my potrzebujemy od nich...-urwał utkwiwszy wzrok na przemian w zaplamionej szmacie i Zieleńszej. Twarz mu poweselała-A jeśliby szanse wyrównać.-na jego ustach pojawił się chytry uśmieszek -Siedzą w karczmie, ucztują, piją, wzbogaćmy im więc strawę i my, choćby o kraśnicę. Nie znam się na ziołach, lecz wiele roślin w smaku dobrych potrafi człeka do grobu wprowadzić. Zieleńszo, czy prawdę mówię?-zwrócił się do zielarki z nadzieją- Nie powinienem pytać, lecz czy znasz zioła o takim działaniu? Nie chciałbym ich truć. O nie, nie zrozumcie mnie źle, my nie jesteśmy zbójami. Osłabić ich jeno pragnę. Lekarstwo za lekarstwo, ot dodatkowe wyjście z sytuacji. Nikomu nie stanie się krzywda, daję moje słowo. Moja w tym głowa, by dostali go jeno ci, którzy zasługują.
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-25-2008, 18:41   #414
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak klejnot wśród skałMilly jest jak klejnot wśród skałMilly jest jak klejnot wśród skałMilly jest jak klejnot wśród skał
$: 310 877
Zieleńsza wyglądała na nieco zdziwioną, że Torin pyta ją o takie rzeczy. Zastygła w geście zdziwienia i przez krótką chwilę pogrążyła się we wspomnieniach o swej zmarłej już opiekunce. Dziewczyna nigdy nie mogła pogodzić się z tym, że stara zielarka zarabiała więcej na rzucaniu uroków, przyrządzaniu trucizn i różnych specyfików, które miały za zadanie szkodzić ludziom. Potem z kolei brała kolejne pieniądze za to, żeby wyleczyć uporczywą wysypkę, biegunkę czy choroby bydła od tych ludzi, dla których dzień wcześniej sąsiad kupił u niej specjalne zioła. Zieleńsza patrzyła na to wszystko, a staruszka tylko się śmiała i mówiła "ludzie tacy już są - spróbuj im wybić z głowy te bzdury, a przestanę sprzedawać uroki!" Wtedy dziewczynka próbowała przemawiać do rozsądku tym, którzy przychodzili po takie zioła. I nigdy nikogo nie udało jej się przekonać do swojego zdania.

- Tak, Torinie... - powiedziała powoli i poważnie. - Znam takie zioła, którymi można zrobić człowiekowi krzywdę. Którymi można nawet zabić. Kraśnica to nie jedyny sposób. Jak na ironię, przyrządzenie takiego naparu nie trwa wcale długo. Zabić jest znacznie łatwiej niż utrzymać przy życiu...

Zapadła krótka chwila ciszy.

- Nie chciałabym nikomu zrobić krzywdy. Jeśli nie będzie innego sposobu, jeśli nic nie uda nam się więcej wymyślić, mogłabym coś przyrządzić. Biegunka, wysypka, ból... różne straszne rzeczy, których nigdy nie robiłam. Chciałabym, żeby to była ostateczność.

Patrzała na Torina, Gustava, wreszcie Gerdę, wzrokiem poważnym i nieco smutnym. Po chwili coś jej się przypomniało i spróbowała zaryzykować:

- Pamiętacie, jak siedzieliśmy w tej karczmie? Podszedł do mnie mężczyzna i pomylił mnie z kimś. Nazwał mnie chyba jakimś imieniem, ale już nie pamiętam jakim. Mówił o dworze książęcym. Musicie wiedzieć jedną rzecz. Moja matka była bogatą szlachcianką, miała na imię Winnifred i była żoną lorda Kesseya. On chyba nie był moim ojcem. Zostawiła mnie w rękach zielarki, która w środku lasu odebrała jej poród. Po śmierci mojej opiekunki, właściwie kilka dni temu, wyruszyłam żeby znaleźć i poznać moją prawdziwą matkę. Być może to do niej jestem podobna? Ten człowiek był przekonany, że jestem kimś innym. Może moglibyśmy to jakoś wykorzystać? Nie znam się na takich rzeczach... Może Wy moglibyście coś wymyślić?
 
__________________
– Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-25-2008, 21:15   #415
 
kemuri's Avatar
 
Reputacja: 3 kemuri jest na bardzo dobrej drodze
$: 9 158
Gerda dopiero po bardzo długiej chwili była w stanie reagować na o co się wokół niej dzieje. Nie słuchała uważnie co mówił Torin. Powoli zaczynała odzyskiwac zdolność do logicznego myślenia. Zatruć wrogów - tak, bardzo by chciałą. Nie rozwiązało by to ich problemów. To co mówiła Zieleńsza wydawało się sensowne.
- Mogę CIę pięknie uczesać. - powiedziała nieśmiało do Zieleńszej. Będziemy potrzebować trochę specyfików do upiększania, których używają bogate szlachcianki. Myślę nawet, że parę potrzebnych rzeczy potrafisz stworzyć za pomocą swoich skarbów. Zrobimy z Ciebie piękną Panią. Trzeba by pozbierać wszelki grosz jaki mamy może uda się kupić coś do ubrania. Nie musi być bardzo wystawne wszak jesteś w podróży. My też musimy się nieco zmienić...
Kiedyś często chodziłam na bale... co nieco wiem o modzie. To może się udać. Musimy znaleźć miejsce aby się umyć, wyczyścić odzież i dokonać przemiany w bogatą i szlachetnie urodzoną. Wszystkiego nie można nauczyć tak szybko, ale myślę że masz wrodzony talent. Choćby lekkość i gracja z jaką się poruszasz. Musisz nauczyć się paru oklepanych zwrotów. szlachetnie urodzeni są bardzo nudni i przewidywalni gdy prowadzą rozmowę ...
To od czego zaczynamy?
 
__________________
"Było tak zimno, że gdyby termometr był o cal dłuższy, zamarzlibyśmy na śmierć".
Mark Twain
kemuri jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-15-2008, 14:46   #416
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 4 Glyph wkrótce będzie znany
$: 48 511
Torin wzrokiem starał się wysondować, co też jego przyjaciele myślą o przedstawionym pomyśle. Odpowiedź Zieleńszej, tak jak się spodziewał, była pełna rezerwy, ale jednak dziewczyna dała mu przyzwolenie. Uśmiechnął się w duchu. Ostateczność. Ich plan to nic innego jak ostatnia deska ratunku, bo przecie nie mają lepszych pomysłów.

Tym bardziej wprawiło go w zdumienie dalsze wyznanie zielarki. Aż zakrztusił się na wspomnienie wydarzenia z zajazdu. Postarał się opanować kaszel, by nie okazać swojego zdenerwowania.
O bogowie, jak to los potrafi mieszać w ludzkich żywotach.-pomyślał, w milczeniu wsłuchując się w resztę opowieści. Choć Torin chciał odwieźć drużynę od tego pomysłu, trudno było nie zauważać jego licznych zalet. Szlachta wiele miała przywilejów, osoba wyższego stanu mogłaby tutaj o wiele więcej uczynić, nawet na strażników wpłynąć lub karczmarza. Mogłaby, lecz wszystko psuło ryzykowne założenie, że uwierzą w błękitną krew zielarki, a chłopak miał przeczucie, że jej podobieństwo do matki nie jest wcale przesądzone tamtym jednym przypadkowym spotkaniem w karczmie.
Postanowił przemilczeć swe wątpliwości, gdy Gerda również podchwyciła pomysł. Dodał natomiast kilka życzliwych uwag.
-Szlachetna osoba, a takoż i urodziwa, łatwiej pozyska serca ludzkie, jeśli można o takich mówić w przypadku imperialnych strażników. Jednak sprawa nasza to kwestia godzin nie dni, a trzeba sprawić byś wyglądała na swe pochodzenie. Po nocy trudne to osiągnięcie, do miasta daleka droga. Cóż może którego z pachołków popytać, czy wśród ochranianych wozów nie trafi się na jakiego kupca. Zając się tym mogę, lecz udział mój w tej maskaradzie problem stanowi. W rozmowie karczmarzowi przedstawiłem cześć naszej historii, towarzysząc Ci narażam nas na demaskacje. Na Was również ktoś mógł zwrócić uwagę. Istnieje takie ryzyko, lecz jeśli je podejmiemy, pomóc mogę w inny sposób.
Podszedł do swego tobołka i pogrzebał w nim dłuższą chwilę. Usłyszeć można było brzdęk metalu, jakby przesypywanych monet. Nawet w takich sytuacjach Torin pragnął zostawić furtkę i zachował sobie kilka monet na czarną godzinę. Resztę wyciągnął wraz z drugim mieszkiem. Potrząsnął nim, jakby chcąc pochwalić się jego wartością.


-Powinnaś mieć też insygnia szlacheckie.Na pierścienie, naszyjniki grosza nam nie starczy, więc niech to będzie namiastką. Traktuj to jako rodowy herb rodziny Kessey'ów-powiedział zdejmując z szyi medalion i wyciągając dłoń w stronę zielarki-Kruk ptak dostojny, liśćmi dębu spowity. Kruszec nie jest szlachetny, ale wygląda na stary. Wmawiać można, że to rodowa pamiątka.

Amulet był okrągły, wykonany z brązu. Obwód zdobił liściasty motyw, w środku zaś widniał postać ptaka. Gdy chłopak podawał medalion, na odwrocie uważny obserwator mógł dostrzec wygrawerowane słowo "Vincere".
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-18-2008, 20:37   #417
Obsługa
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 7 Yarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skał
$: 248 905
Amulet z brązu rzeczywiście nadawał szczególnego blasku dla Zieleńszej, która z każdym takim gestem ze strony swoich towarzyszy stawała się niemal kimś, kim dawno nie była. Czy wygrawerowane słowo na amulecie ostatecznie się sprawdzi, zadecyduje o tym powodzenie zadania przebrania Zieleńszej. Dobre uczesanie, nawet zaplecenie warkocza, będzie już czymś, co wyróżni dziewczynę z tłumu. Jednak jeśli chce się działać szybko, to nie ma czasu na znajdowanie ubrania czy czyszczenie tego, które ma się na sobie. Podobnie jest z myciem, chociaż w chacie u woźnicy woda była i można ją wykorzystać. Rozważania o dalszych działaniach czy szukaniu sposobu na to co jeszcze będzie pasować dla Zieleńszej trwały w najlepsze. Ciemny granat nieba przeszedł w czerń zaś Mannslieb błyskał nad koronami drzew odległego lasu. Świerszcze kończyły swoje wieczorne muzykowanie i tylko chłodniejsze powiewy wiatru przypominały o nadciągającej nocy.

"Emilka" zaś tętniła śpiewem, zabawą oraz gwarem rozmów. Kilku rozochoconych uczestników zabawy tańcowało już na klepisku przed karczmą. Inni wturowali im przepijając do nich kufle z piwem. Od strony miasta przyjechał jeszcze jeden wóz, który zaraz znalazł miejsce obok innych. Podróżni czym prędzej skryli się w ciemnożółtym świetle wnętrza zajazdu. Potem przyjechało jeszcze trzech konnych. Kolczugi błyskały na nich złowrogo, choć po ich ruchach nie było znać, by mieli wrogie zamiary. Ubiór strażników imperialnych od razu rzuca się w oczy, zatem o pomyłce nie może być mowy. Widocznie strudzeni jazdą i pilnowaniem imperialnego traktu postanowili zatrzymać się w "Emilce" i dać wytchnienie nogom.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Tu ne cede malis! Yarot Komentarze do sesji RPG - Warhammer 202 Wczoraj 11:15
[WFRP v.2] Tu ne cede malis! Yarot Archiwum rekrutacji 19 01-11-2006 07:01


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 05:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95