Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-15-2008, 18:20   #421
Obsługa
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 8 Yarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skał
$: 267 250
W karczmie było tak, jak należało się spodziewać. Wszędzie pełno pijanych lub podpitych ludzi, zapach piwa oraz ludzkiego potu oraz muzyka, wdzierająca się skrzekliwą nutą do uszu. Było nawet dość jasno, choć światło w lampach oliwnych już zaczynało przygasać. Na stworzonej ze stołów scenie pląsało dziewczę, które nawet do takiej muzyki poruszało się zgrabnie i do taktu. Ubrana w żółto-zieloną spódnicę z werwą tupała w drewniane blaty stołów wzbudzając aplauz siedzących przy nich mężczyzn. Rozgrzane tańcem i atmosferą lica dziewczyny kraśniały za każdym razem, gdy tylko spojrzała na tłum zebrany obok siebie i mrugający do niej puszczanymi oczkami.

Gustav przecisnął się do barmana pokonując po drodze co najmniej trzy przeszkody w postaci zataczających się pijanych podróżnych. Spojrzenie jeszcze bardziej rozbieganych oczek karczmarza oraz sporych plam na jego fartuchu świadczyły, że impreza dziś wieczór rozkręca się bardzo dobrze. Gdy Gustav dobił wreszcie do szynkwasu, karczmarz podrapał się po kudłatej głowie potem machnął ścierką przed sobą i rzekł zmęczonym głosem:
- Co podać?

Zieleńsza i Gerda zostały przy wejściu by nie cisnąć się za Gustavem i nie robić niepotrzebnego zamieszania. Już i tak wystarczająco sporo zamieszania czyniła dziewczyna na stole i liczni pijący wokół. Mimo to nie było widać, by ktoś się bił albo miało miejsce jakieś groźne zamieszanie. Może to za sprawą strażników, którzy właśnie raczyli się kolacją, a może prawdą jest powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje.

Torin czekał na zewnątrz pilnując by woreczek otrzymany od Zieleńszej nie wysunął się z rękawa. Czekał też, aż będzie mógł działać w karczmie.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 09-21-2008, 18:18   #422
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 335 633
Zieleńsza przez chwilę pożałowała swojej propozycji, na którą wszyscy przystali. Nie lubiła udawać i nie wiedziała dokładnie jak ma się zachować. Miała bardzo oględne wyobrażenie o szlachcie, głównie zaczerpnięte z opowiadań swej opiekunki, która miała o nich nie najlepsze zdanie. Zadzierają nosy do góry, skąpią pieniędzy, są próżni i należy spełniać każdą ich zachciankę w obawie o swoją własną głowę. Czy łagodna i prosta zielarka będzie umiała zagrać taką osobę? Rozmyślała o tym wszystkim podczas gdy Gerda i Torin przygotowywali jej ubranie i ozdoby.

- Będę musiała zostawić moją torbę i zioła? - spojrzała z żalem na wysłużoną, dużą sakwę, pełną łat i przesiąkniętą zapachem suszonych roślin.

Najbardziej jednak zdumiały ją słowa Torina, który w dość zagadkowy sposób próbował jej coś przekazać. Zieleńsza kiwnęła głową na znak, że zrozumiała i zgadza się z chłopakiem, lecz tak naprawdę nie bardzo wiedziała o co chodzi. Zdenerwowanie i pośpiech sprawiły, że postanowiła zapytać o to później. Podarowała Torinowi sakieweczkę z trującą mieszanką i wytłumaczyła dokładnie ile powinien wsypać do całej butelki wina, a ile do kielichów, by osiągnąć porządany efekt.

Stojąc przed drzwiami karczmy razem z Gerdą, Zieleńsza zupełnie nie wiedziała co myśleć. Co ma odpowiedzieć, gdy zapytają kim jest i co tu robi?

- Gerdo! Ale kogo ja mam udawać? Jakie podać imię? Skąd mam pochodzić i dokąd zmierzać, w jakim celu? Ja przecież zupełnie tego nie wiem?! Co mam mówić? Przecież od razu zorientują się, że nie jestem szlachetnie urodzona! Czy szlachta musi się odzywać do innych ludzi? Nie mogłabyś ty albo Gustav odpowiadać za mnie? Boję się!

W oczach Zieleńszej widać było prawdziwy strach, a w głosie czuć było panikę. Najwyraźniej zielarka proponując odegranie roli szlachcianki, nie zdawała sobie sprawy ile zdenerwowania będzie ją to kosztowało.
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-21-2008, 19:16   #423
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 8 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 160 142
Gustav zmierzył karczmarza spojrzeniem w swoim mniemaniu wyniosłym. Czuł się źle, wydawało mu się, ze każdy w "Emilce" obserwuje i wytęża słuch czekając co powie. Nerwowo przełknął ślinę.

- Moja pani zatrzyma się tu na nocleg. Potrzebuje czystej komnaty, dobrego posiłku i... - rozpaczliwie starał usiłował wymyślić coś jeszcze "szlacheckiego". W końcu przypomniał sobie co Zieleńsza mówiła przed zajazdem.
- I... kąpieli. Mieliśmy wypadek podczas podróży.

Oparł się o szynkwas. Przekonał się że gardło ma wyschnięte na wiór, gdy próbował przełknąć ślinę.

- Dla mnie piwo. Kto tu jeszcze dziś nocuje ? Może jakaś szlachta ? Ktoś, kto byłby towarzystwem odpowiednim podczas wieczerzy dla mojej pani ?

Na wszystkich bogów, sprawcie by nie było w karczmie nikogo ze szlachetnie urodzonych, inaczej skończymy w lochu - prosił w duchu.
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-27-2008, 22:22   #424
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 5 Glyph wkrótce będzie znanyGlyph wkrótce będzie znany
$: 54 387
Torin czekał wpatrzony w rękaw swej koszuli. Niechciana plamka trapiła go wielce. Był dość niespokojny, toteż czas dłużył mu się nieskończenie. Wreszcie, po dobrym kwadransie, choć w rzeczywistości minęła ledwie chwila wkroczył i on do karczmy. Kroki swe skierował zaraz do karczmarza, lecz widząc zajętego rozmową z Gustavem postanowił pokręcić się troszkę po sali. Jego sprawa wymagała wszak dyskrecji, nawet jeśli obecność drwala nie stanowił dla niego kłopotu, karczmarz nie mógł się o tym dowiedzieć.

Postanowił wykorzystać okazję i poagitować dyskretnie na rzecz księżniczki. Rozejrzał się po okolicznych stołach, mając nadzieję odnaleźć strażników.
-Spójrz tam przyjacielu, czyż to nie hrabina. Tak, przecie ją i jej powóz widziałem na trakcie, cóż może robić w takim miejscu?-zasugerował po drodze jakiemuś mocno wstawionemu chłopinie. Świadek nawet pijany zawsze się przydaje, a alkohol rzecz wiadoma i jak świat stara, znakomicie wpływał na podatność człowieka na cudze sugestie. Nie czekając aż mózg nieznajomego obudzi się z letargu i zacznie zadawać pytania ruszył w tłum.

Dobrnął z niemałym trudem do miejsc zajmowanych przez strażników.
-Powitać dobrodziejów.-pokłonił się dwornie-Rad bym był przysiąść się na chwile i wywiedzieć cóż na traktach słychać?
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-27-2008, 23:08   #425
Obsługa
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 8 Yarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skał
$: 267 250
Karczmarz wysłuchał co ma do powiedzenia Gustav. Jego poziom zmęczenia nie zmienił się, choć znużenie w głosie było jakby większe.
- Pokoi brak. Wszystkie już zajęte. Dziś mam sporo ludzi tutaj. Spróbuj szczęścia jutro. Nic nie poradzę, karczmy nie rozbuduję bardziej.

Dla Torina przebywanie w tym miejscu było nawet znośne i miłe. Oczywiście, jeśli weźmie się różne rzeczy pod uwagę. Dlatego rozmowa ze strażnikami nie była niczym niezwykłym. I jak zawsze, nie mógł się on oprzeć wrażeniu, że chyba wszystkie wyglądają tak samo. Jeden ze strażników, o czarnych długich włosach, spojrzał uważniej na niewielkiego człowieczka. Wyjął wykałaczkę zrobioną z drzazgi odłupanej ze stołowego blatu z ust i rzekł:
- Na trakcie spokojnie panie. Na północy trochę tłoczno, bo bydło jest pędzone, ale południe wolne i spokojne.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-30-2008, 20:05   #426
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 8 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 160 142
Gustav starał się zmierzyć karczmarza spojrzeniem pełnym wyższości. Musiał jednak uczciwie przyznać przed samym sobą, że nie za bardzo mu to się udało. Właściciel "Emilki"zapewne potrafił od jednego rzutu okiem dopasować do odpowiedniej kategorii każdego podróżnego jaki zawitał do jego przybytku.

Postanowił uciec się więc do innych metod. Z westchnieniem sięgnął do sakiewki i zacisnął palce na jednej z monet.

- Wyrzuć więc kogoś. Moja pani ... panna von Pappitz nie będzie przecież nocować wśród ... - potoczył wzrokiem po sali - ... tej gromady.

Moneta wybita w Altdorfie brzękła na szynkwasie i zaświeciła złoto. Karczmarz wykazał się nie lada refleksem momentalnie nakrywając ją dłonią. Popatrzył na Gustava jakby ponownie go oceniając.


 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-03-2008, 11:33   #427
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 5 Glyph wkrótce będzie znanyGlyph wkrótce będzie znany
$: 54 387
Torin

-Spokojnie. Ha!-twarz chłopaka rozpromieniła się-Toście mnie uspokoili wielce. Bo co to ludzie gadają, słuchać nie idzie. Uwierzcie panie kiedym zmierzał tu, na trakcie pogłoski słyszałem, jakoby sam władca tedy jechał. Bzdury powiecie i takom ja im odrzekł. A bo toż nie ma innych by administrowali krajem, po cóż miałby sam się trudzić. Czas jaki potem sam się przekonałem, co się za tym kryje-stwierdzeniem tym poczynając wymyśloną na poczekaniu opowieść, o tym jak to na trakcie zobaczył owy powóz ugrzęzły w pobocznym rowie. Dał świadectwo jakoby jeden z woźniców, samiusieńki, siląc się wóz wypchnął. Opisał przy tym silnego Gustava pobieżnie, dodając, że choć wyglądał na pospolitego człeka, złotowłosa dama której towarzyszyli, mimo podróżnego ubrania, zdradzała rysy szlacheckie. "Twarz niczym lustro odbija przodków oblicza"-wtrącił przysłowie znanego ponoć myśliciela.

-Jam człowiek skromny, lecz w świecie bywały-kontynuował-co pod szlachtą pracował czasem, tom i poznał na powozie znaki herbowe. A przecie nawet Wam Panie wiadomo, że imperator kruka w herbie nie ma. Ot, kolejna plotka z niewiedzy poczęta. Musi być cudak nie z tych stron, bom takiego nigdy nie widział. Wóz wyciągnęli, toć pewnie i daleko stąd są już, bo po prawdzie gdzie by mieli się zatrzymać.

Widząc zniecierpliwienie rozmówcy gładko przeszedł na inny temat.
-Inną troskę mam tym bajaniem powodowaną. Pogłoski doszły mego ucha, że w Heideck jatka była. Szwadron zbrojnych do karczmy wtargnął. Wiela zabitych, jeszcze więcej rannych. Właściciel zajazdu...hmm...-usiłował odtworzyć imię z pamięci-Bruno, znany mi z wizyt tam częstych, także ubity. Prawda to? Dać temu wiarę, czy znowuż ludzkie bajanie? Sprawców znaleźli?
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-03-2008, 23:53   #428
Obsługa
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 8 Yarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skałYarot jest jak klejnot wśród skał
$: 267 250
Karczmarz przytrzymywał monetę swoją ręką, ale nie podnosił jej. Mierzył za to wzrokiem Gustava, jakby oceniając ile jeszcze takich krążków może mieć nieznajomy.
- Wyrzucić? Panie...toż to tacy sami goście jak tu wszyscy. Byli pierwsi i zajęli wszystkie pokoje. Jeśli tak bardzo chcesz noclegu dla siebie i twojej pani, to może znajdę coś na górze, choć miłe to nie będzie.
Karczmarz przesunął rękę z monetą na brzeg kontuaru i zgrabnie złapał ją w otwartą dłoń.
- Na górze jest całe poddasze to tam będzie miejsce. Zwykle nikomu tego nie daję, bo nie jest ani czysto ani przyjemnie, ale jeśli ktoś szuka osobności i dachu nad głową to idealne miejsce. Jak mówiłem, miejsc na dole w pokojach już brak.

Jeden ze strażników z uwagą przysłuchiwał się słowom Torina. Drugi grzebał właśnie w misce wybierając kartofle i kawałki brukwi.
- Na trakcie różnie może się trafić. Raz będzie to Elektor a raz zwykły naciągacz. Teraz, kiedy północ już spokojna, nasi wracają do domów. Wraz z nimi ich panowie oraz inni władni. Na drogach przeto i spotkać kogoś można.
Drugi ze strażników przysłuchiwał się temu i gdy skończył jeść zaraz o Heideck zaczął mówić.
- Tak. Zabili Bruna i uciekli. Wici poszły wokół i gadajom, że w te strony uciekli. Na wozach. Czarnych jak smoła.
- Tak - dopowiedział drugi z nich. - Dziś noc w "Emilce" a jutro przed świtem na drogę. Może ich najdziem jeszcze. Pewnie po lesie się kryją to i znajdziem tropy jakieś. Choć tu lasów nie ma za dużo, to pewnie gdzieś tutaj zapadli. Patrzeć tylko jak uciekać będom, to ich zdybiemy.
Przy kapeli wybuchła wrzawa. Ludzie bili brawo, podchmieleni goście krzyczeli a reszta skandowała zapamiętale: "Emilka, Emilka". Dziewczyna nie kazała na siebie długo czekać i zgrabnie wskoczyła na pobliski stół. Kapela zagrała. Zielonobrązowe zwiewne szaty zaszeleściły i wkrótce rozpoczął się taniec, dla którego zjeżdżano tutaj z dalekich okolic.
lastinn player
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-05-2008, 15:25   #429
 
kemuri's Avatar
 
Reputacja: 4 kemuri jest na bardzo dobrej drodze
$: 9 512
Gerda spojrzała na Zieleńszą.
- Nie martw się, damy radę. Mów niewiele. Słuchaj uważnie Torina. On z pewnością historię pewną stworzy. Masz w sobie coś w postawie w gestach, że jak sądzę z łatwością przemienisz się w Panią. Jesteś znużona więc oczekujesz, ze to służba zajmie się wszystkim. Nikt nie oczekuje od szlachetnie urodzonej pani by rozmawiała z karczmarzem. Mówiąc cicho Gerda jednocześnie cały czas coś poprawiała. To strzepała pył, to we włosy wpięła drobny kwiatuszek. A piękne włosy Zieleńszej tak ułożyła, żeby one głownie wzrok przyciągały. Krzątała się przy dziewczynie cały czas mówiąc. A z każdym słowem przypominała sobie bale, w których brała udział, a wraz ze wspomnieniami zmieniała się jej postawa. Krążyła tak wokół dziewczyny aż w końcu zdawało się że tańczy.
-Patrz na mnie - rzekła w końcu i weszła do karczmy, w duchu licząc na to, że Torin lub Gustav zareagują jak tylko ich zobaczą.
Gdy wchodziła do środka ku swej uldze ujrzała, że wszyscy patrzą na tańczącą dziewczynę. Poszukała wzrokiem Gustava i Torina nie mając pojęcia co powiedzieli...
 
__________________
"Było tak zimno, że gdyby termometr był o cal dłuższy, zamarzlibyśmy na śmierć".
Mark Twain
kemuri jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-08-2008, 21:17   #430
 
Glyph's Avatar
 
Reputacja: 5 Glyph wkrótce będzie znanyGlyph wkrótce będzie znany
$: 54 387
Przez gwar i okrzyki karczemnych gości, Torin mógł tylko domyślać się przebiegu rozmowy Gustava z karczmarzem. Słuchając strażników spoglądał chyłkiem jak radzi sobie przyjaciel. Zaskoczyło nieco wesołka z jaką łatwością przyszedł drwalowi sukces, bo jak uważał zgoda musiała być osiągnięta, po co by bowiem moneta powędrowała na stół. W pamięci zanotował, by przy najbliższej okazji spytać o szczegóły tamtej rozmowy. Kto wie może będzie mu dane kiedyś ją wykorzystać. Zawczasu warto się przygotować.

Tymczasem ukłonem pożegnał strażników, tłumacząc się poszukiwaniem dachu na noc. Począł przeciskać się przez tłum, by rzekomo zamienić z karczmarzem kilka słów w tej sprawie.
-Pozwólcie dobrodzieju słówko zamienić na osobności.-zwrócił się do karczmarza.
Czekając na obsługę podziwiał wdzięki tancerki. Przyłapał się zaraz na rozmyślaniach, jakby wyglądał występ Gerdy. Rozejrzał się wtedy po sali z niepokojem szukając dziewczyny. Dobre oszustwo zawsze wymaga co najmniej duetu.
 
Glyph jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Tu ne cede malis! Yarot Komentarze do sesji RPG - Warhammer 226 11-24-2008 16:23
[WFRP v.2] Tu ne cede malis! Yarot Archiwum rekrutacji 19 01-11-2006 08:01


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 03:35.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111