Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz w mroczne realia zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i waleczne krasnoludy. Zamieszkaj w Starym Świecie, a umrzesz... młodo.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 13-12-2016, 21:52   #1
 
xeper's Avatar
 
Reputacja: 31264 xeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputację
[Warhammer] Wewnętrzny Wróg




Festag, 24 Jahrdrung

Altdorf! Altdorf! Miły bracie
Tam przygoda czeka na Cię!

Tak właśnie. Altdorf. Stolica największego i najpotężniejszego kraju w Starym Świecie, kolebki cywilizacji ludzi i muru, zatrzymującego chaotyczne hordy z północy. Ludzkie mrowisko zamieszkiwane przez ponad piętnaście tysięcy ludzi i nieludzi. Siedziba Imperatora Karla Franza, Kolegiów Magii, Kapituły Świątyni Sigmara, Uniwersytetu i niezliczonej liczby cechów, gildii i stowarzyszeń. A przede wszystkim cel wyprawy grupy szóstki ludzi, którzy wstąpili na chwalebną a często i krótką ścieżkę wiodącą po bogactwa, na ścieżkę poszukiwacza przygód.

Jednakże teraz, wieczorem wietrznego i chmurnego wiosennego dnia to nie stolica Imperium wyłoniła się zza zakrętu zrytego koleinami traktu, a przydrożny zajazd. Wedle tego co można było odczytać na dyndającym się na łańcuchach znaku zawieszonym nad otwartą bramą, a co potwierdzał wyrysowany również na nim bohomaz, zajazd nosił dumną nazwę "Dyliżans i konie".

- Hej! Georg, w piczę siostry shallyianki! Udało się w końcu! - usłyszeli, gdy zbliżyli się do wejścia. Ogrodzenie wzniesione z drewnianych słupów, będące w dość lichym stanie, co było wbrew pozorom dobrym znakiem, świadczącym o bezpieczeństwie okolicy, otaczało kilka budynków. - Wołaj no tą zasraną hałastrę! Berg, niecnoto! Gdzieżeś, do kurwy nędzy? Przyprowadź konie, jeno w trymiga! Jużeśmy są spóźnieni z pięć litanii do świętego Hieronima od Onucy!

Krzyczał woźnica, niezbornie miotający się wkoło stojącego na podwórzu powozu. Podwórze otoczone było przez murowany, bielony, dwupiętrowy budynek zajazdu, niższą, przyległą do niego stodołę, stajnię, potem wozownię, kuźnię i jakieś komórki. Wszystko to nosiło wyraźne ślady zaniedbania i pospiesznych napraw. Dziedziniec tonął w błocie, z którego korzystało kolorowe stadko kaczek i dwa spasione wieprze. Młody chłopak prowadził ze stajni konie, a z wnętrza zajazdu wyszło kilkoro podróżnych, za którym podążał obładowany tobołami drugi wozak.

Załadunek odbywał się w pośpiechu, woźnice klęli i poganiali podróżnych. Ci utyskiwali i wyzywali woźniców, równocześnie strasząc skargami do przełożonych. Woźnice odpyskowywali, że srają na przełożonych i srają na skargi. W takiej atmosferze załadowano w końcu powóz, przypięto konie i obaj woźnice wleźli na kozioł. Georg strzelił z bata i konie wolno skierowały się do bramy.

Na dziedzińcu stał jeszcze jeden dyliżans, z którego drzwiami, na których wymalowana była biała zębatka siłował się jakiś mężczyzna w futrzanej czapie na głowie. Przed stodołą trzech stajennych zaciekle wycierało czwórkę niezbyt zdrowo wyglądających koni.

Z wnętrza gospody wydobywał się aromat świeżo gotowanej zupy, wędzonego boczku i chleba. Nie pozostawało nic innego jak wejść i rozgościć się. Zwłaszcza, że gdzieś z oddali, znad ponurych lasów i bagnisk wiatr przyniósł niski pomruk gromu. Zbierało się na burzę.

Wnętrze było przytulne, niezbyt duża, pobielona izba rozjaśniona była płomieniami kilkudziesięciu świec, poustawianych na stołach, zatkniętych w świeczniki na ścianach i zawieszonych na zrobionym ze starego koła kandelabrze. Gości nie było zbyt wielu, ale i tak nim zdążyli się im przyjrzeć, zza starego, poczerniałego kontuaru wytoczył się łysy, niski mężczyzna z siwiejącymi bokobrodami i wycierając ręce w poplamiony kaftan.

- Powitać! Powitać, miłych gości - ukłonił się nisko, żywo gestykulując i przewracając oczami. - Jak zdrówko, waszmościów? Dobrze? To dobrze, chwalić Shallyie. A dokąd to się wybieracie, jeśli można spytać? A skąd droga prowadzi? Może przy tym stole sobie spocznijcie. Zaraz piwa lać karzę. Dobre, pieniste i wprost z piwniczki. Wszyscy chwalą, nawet jeden khazad co tu był ostatnimi czasy mówił mi, że tak dobre to tylko w Karak Azgal pijał. A co do jedzenia? Bo świeży chleb połowica moja upiekła, zaraz podać każę. I może smalcu wybornego, hę? Apetyt jest, prawda? A pogoda się zmienia, co? Już grzmi, burza idzie. A dokąd to, pytałem? Bo jak do Altdorfu, to dyliżansem się może zabierzecie...

I tak cały czas. Ale mimo, że karczmarz był gadatliwy to mówił prawdę. Piwo rzeczywiście było niezłe i zimne, chleb świeży, a w smalcu aż roiło się od skwarków. Podjadając mogli już spokojnie przyjrzeć się innym zgromadzonym na wieczór w izbie osobom.

- Co to za ogrodnik, co nie ma ogrodu
Co to za dziewczyna, co ma plecy z przodu...
Rozległo się od stolika, który zajmowali dwaj pijani w sztok woźnice. Obaj mieli uniformy z wyszytą na piersi zębatką, więc z pewnością dyliżans stojący na zewnątrz znajdował się pod ich opieką. W chwili obecnej jednak obaj woźnice opiekowali się kolejną stągwią piwa, która zastąpiła już opróżnioną, tak z kolei dwie butelki wina i parę glinianych kubków o pojemności ćwiartki, których zawartości można się było domyślić.

W kącie siedział jakiś zaczytany gryzipiórek, kurczowo trzymając w dłoniach skórzaną torbę. Na stole przed nim leżał do połowy zjedzony obiad i niedopity kufel piwa, z którego piana już dawno zdążyła zniknąć. Młodzieniec miał na nosie okulary, a w ręku szkło powiększające na długiej, kościanej rączce, którym wodził nad czytanym pergaminem, zupełnie nie zwracając uwagi na otaczający go świat.

Stół w centrum izby zajęty był przez trzy niewiasty, w tym jedną stanu wysokiego. Dostatnio odziana szlachcianka udawała, że nie słyszy przyśpiewek woźniców, ale za każdym razem, gdy pojawiło się tam nawiązanie do damskiej seksualności krzywiła się i przyoblekała rumieńcem. Podobnie działo się z jej służącą, mającą wygląd szarej myszy. Na trzeciej kobiecie, masywnie zbudowanej, odzianej w skórzaną kamizelę, spod której wystawały muskularne, wytatuowane ramiona nie robiło to najmniejszego wrażenia. Spokojnie paliła cygaro, co jakiś czas drapiąc się po ogolonej na krótko głowie lub dłubała drzazgą w zębach.

Przy kontuarze, zamyślony nad szklanicą czerwonego wina stał dostatnio odziany mężczyzna. Miał białą koszulę z szeroką kryzą i bufiastymi rękawami, obcisłe, sięgające kolan rajtuzy, żółte buty ze srebrnymi klamerkami i ufryzowaną, jasną perukę na głowie. Na taśmie przewieszonej na skos przez pierś zwisało wąskie ostrze, a za okutym mosiężnymi płytkami pasem zatknięty miał prochowy samopał. Przez chwilę taksował nowo przybyłych wzrokiem, po czym wrócił do beznamiętnego spoglądania na swoje wino.
 
__________________
[WH]Ponury Pościg 16.06[czekam na odpis:Kerm, Gob1in, Komtur ]
[WH]Śmierć na rzece Reik 17.06[czekam na odpis: hen_cerbin, kymil, Kerm, Warduke]
[BRP]Yarakan 20.06[czekam na: Kerm, Marrrt]
[WH]Liczmistrz 18.06[czekam na odpis: hen_cerbin,Phil, Nami, kymil]
xeper jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-12-2016, 22:10   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 42038 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Wysoki mężczyzna, w ciemnej pelerynie częściowo tylko okrywającej kolczy kaftan, przelał nieco piwa z dzbana do swojego kubka. Pociągnął spory łyk, po czym spojrzał na woźniców i pokręcił głową. Otarł wąsy z piany.

- Jeśli do jutra wytrzeźwieją - powiedział - to można by się zabrać dyliżansem, a nie łykać kurz.

Nie da się ukryć, że Axel (o czym wszyscy wiedzieli), chwilowo były strażnik dróg, preferował szybsze sposoby podróżowania, niż piesze wędrówki. Ale, co też wszyscy wiedzieli, nie był rozpuszczony i nie narzekał, gdy trzeba było iść piechotą, nawet kawał drogi.
Odsunął na bok opadające na czoło włosy.

- Dobrze tu karmią - skomentował to, co jeszcze przed chwilą znajdowało się na talerzu. - Może i śniadanie będzie równie dobre.

Nie miał zamiaru wędrować po nocy... chyba że inni postanowią wyruszyć po zachodzie słońca, zamiast wyspać się pod dachem.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-12-2016, 23:34   #3
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33801 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Mężczyzna średniej budowy ciała z lekkim zarostem w solidnym płaszczu usiadł z boku przy ścianie. Sapnął przy tym z lekka bo wreszcie poczuł ulgę dla swych strudzonych drogą nóg. Oparł solidny kij, który bardzo mu ułatwiał drogę o ścianę obok.
- Zmordowany jestem. Jeśli się da to jutro dyliżansem bym proponował. Pewnie nogi mi odpadną jeśli pieszo do Altdorfu będzie trzeba iść.- Podsumował i położył plecak pod stołem i między nogami zarazem. Miecz jak i sztylet były cały czas przytroczone do pasa, ale puki się nie ruszał nie przeszkadzały w niczym.
- Och. Dobre to piwo i zimne.- Powiedział z lekka zaskoczony patrząc w kufel by upewnić się, że to co pije to piwo.
- Masz rację Alex. Jadło mają naprawdę dobre.- Uśmiechnął się do towarzysza i zaczął rozglądać się po sali.

Zwrócił uwagę na zaczytanego jegomościa i starał się przyuważyć co czyta. Postanowił ukradkiem rzucić jeden ze swoich czarów by lepiej móc się przyjrzeć czytanek książce z daleka. Niestety w ostatniej chwili jego uwagę zwrócił jegomość przy barze, który się mu przyglądał i rzucenie czaru zakończyło się fiaskiem. Kiedy ten wreszcie odwrócił wzrok na kufel by się napić spróbował ponownie i udało się. Źrenice młodego czarodzieja zwęziły się i teraz widział znacznie lepiej i słuch także się poprawił. Piosenki woźniców trochę mu zaczęły na nerwach grać, ale skupił się na czytającym i jego pergaminie.
Książka w tytule miała "Drogi regionu Gór Szarych". Z tego co wiedział przyszły mag opisywała naocznie widziane i dokładnie spisane rzeczy w Górach Szarych, autorstwa Wulfryka Eisenhorna, księga powstała ponad 100 lat temu. Wolfgang mruknął do siebie i zajął się piciem postawionego przed sobą piwa i dojadaniem wieczerzy.

Po kolacji kiedy gospodarz podszedł z pytaniem czy może jeszcze w czymś pomóc Techler odezwał się pierwszy.
- Dobrodzieju. Nocleg jakowyś masz? Chcielibyśmy wypocząć przed jutrzejszym dniem i wstać na odjazd dyliżansu jeśli w ogóle będzie możliwość zabrania się z nim.- Na blat stołu wyłożył odliczoną kwotę za jadło i nocleg.
- Jeszcze jedno piwo bym prosił. Na sen rzecz jasna i proszę pochwalić małżonkę za smaczne jedzenie. Piwo jak żeście zachwalali niczego sobie.- Uśmiechnął się promiennie i dorzucił dwa pensy.

Po załatwieniu noclegu przepraszając wszystkich i podszedł do czytającego.
- Przepraszam bardzo. Zauważyłem, że czyta Pan "Naocznie widziane i dokładnie spisane rzeczy w Górach Szarych" Wulfryka Eisenhorna.- Uśmiechnął się do zwracającego uwagę człowieka.
- Wraz z przyjaciółmi niebawem udajemy się w Góry Szare. Może coś Pan może powiedzieć ciekawego i godnego uwagi dla takich podróżników jak my?- Stanął przy krześle i nie siadał, ale czekał na zgodę rozmówcy na rozwinięcie tematu.


Rzuty na czar "Wyostrzenie zmysłów"
2 i 10
Jak MG zechce linki dam.

 

Ostatnio edytowane przez Hakon : 15-12-2016 o 21:20.
Hakon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-12-2016, 19:31   #4
 
kymil's Avatar
 
Reputacja: 9150 kymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputację
Bernhardt Zingger był pieruńsko zmęczony pieszą wędrówką leśnym traktem. Przystanął przed masywnymi wrotami i zaczął solidnie wachlować kapeluszem. Jego nowo zapoznani współtowarzysze podróży znikali już w drzwiach zajazdu.

- Gdzież oni tak się spieszą? - rzekł do siebie. - Zamtuz pierwszej klasy to to przecie nie jest.



***

Wnętrze zajazdu sprawiało przytulne wrażenie. Właściciel wzbudzał zaufanie, choć kto wie, co trzymał za kontuarem w razie kiepskiej klienteli?

Dwa kwadranse później Zingger sączył lokalne piwo i zakąszając pajdą chleba ze smalcem konwersował z towarzyszami podróży.

- Rzeczywiście garkuchnia przednia, Axelu. Prawda to - poparł zdanie towarzysza wystukując pustym kuflem o blat stołu talabheimski marsz bitewny.

Gdy skończył posiłek, rzucił resztki na podłogę, aby czarny kocur, który z upodobaniem ocierał się o jego skórzane buty, chwycił jakiś smaczny kąsek.

- Śniadanie może nas mile zaskoczyć. Marzy mi się tylko ... - przerwał gwałtownie słysząc zaśpiewy pijanych woźniców.

- Ciszej, tam do diaska!
- huknął w kierunku hultajów.

- O, czym to ja? Wiem ,wiem. Mam wątek... popiliśmy, to może ktoś zagrał by w karty - podniósł głos w nadziei, że ktoś jest chętny na partyjkę krasnoludzkiego gwinta. - Jest kto chętny?
 

Ostatnio edytowane przez kymil : 15-12-2016 o 22:01.
kymil jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-12-2016, 21:03   #5
 
hen_cerbin's Avatar
 
Reputacja: 44702 hen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputację
Lothar Essing wszedł do karczmy jakby do niego należała. Bogaty strój, skrojony na miarę i ozdobiony licznymi koronkami, a także perłami i srebrnymi guzami nieco się zakurzył, wciąż jednak widać było, że czarna koszula zapinana na guziki wykonana jest z najlepszej jakości materiału, pas biegnący na ukos przez pierś zrobiony jest, podobnie jak buty, ze świetnej skóry i zapięty fantazyjną srebrną klamrą, a peleryna, podbita futrem i obszyta srebrną nicią - okryciem pierwszej jakości. Trikorn, ekstrawagancki trójgraniasty kapelusz z szerokim rondem podwiniętym do góry w taki sposób, by tworzył kształt trójkąta był zdobiony srebrnym obszyciem i piórami. Miecz i lewak w zdobionych pochwach dopełniały obrazu. Kurz na stroju nieco go psuł. Widać było jednak herb - trzy gwiazdy na jednolicie szarym polu.

Po wejściu zdjął kapelusz i trzymając go w dłoni ukłonił się zauważonej w sali szlachciance, postanowił jednak poczekać na jej znak i nie podchodzić od razu, by przestrzegać wymogów etykiety.

- O, to, to, przyjacielu - mówi Lothar, słysząc słowa Axela - mam już serdecznie dość chodzenia na piechotę. Choć słyszałem, że można się do tego przyzwyczaić.
Sam Lothar na dłuższe dystanse zawsze wybierał się konno, odkąd koń spłoszył się podczas napadu bandytów zmuszony był wędrować pieszo, nie podobało mu się jednak to doświadczenie. Choć i tak był zadowolony, że juki również spadły i nie stracił wszystkiego.

Po jedzeniu, zadziwiająco smacznym jak na tak podły zajazd, podszedł do karczmarza
- Doskonałe jedzenie, do-sko-na-łe. Nie chcielibyście zatrudnić się na dworze aby? Nie, pewnie nie, widzę, żeś dumny ze swojego zajazdu. Powiedzcie mi, dobry człowieku, a dzieje się tu u Was coś ciekawego? Jakieś nowiny ze świata dotarły tutaj? - ścisza głos, tak by tylko karczmarz mógł go słyszeć - A tak spostrzegawczy człek jak Wy to i zapewne mógłby powiedzieć coś ciekawego o swoich gościach. Z kim warto zamienić słowo, a na kogo uważać?
 
__________________
Ostatni - termin: 21.06.2019r., g. 20:00
Gob1in, druidh, Komtur, Morel, pi0t, Stalowy
Straż, straż! - termin: 19.06.2019r., godz.: 15:00
Oczekuję na: Wisienki, druidh, Phil, lynx lynx

Ostatnio edytowane przez hen_cerbin : 15-12-2016 o 21:08.
hen_cerbin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-12-2016, 10:40   #6
 
Reputacja: 2966 Reinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputacjęReinhard ma wspaniałą reputację
Szkiełko po wejściu do izby zajął skromnie ławę w kącie, przeznaczoną dla wędrowców podlejszej kondycji. Łatwiej z niej było podejrzeć, komu mieszek urzezać warto, a kto tylko puszy się, a sakiewkę krzesiwem wypchaną nosi. Znad michy omaszczonej kaszy popatrywał dyskretnie na ludzi, którzy się tu zatrzymali. Kto się podpije, to i łatwiejszym celem będzie przedświtem. A potem przy pierwszych promykach słoneczka na gościniec się wymknąć..
 
Reinhard jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17-12-2016, 21:44   #7
 
xeper's Avatar
 
Reputacja: 31264 xeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputację
- Co!? - zaczytany młodzieniec zerwał się na równe nogi i z przestrachem popatrzył na zaczepiającego go Wolfganga. Zmrużył oczy ukryte za grubymi, kryształowymi szkłami i przyglądał się uważnie. - Ale o co chodzi? Jakie góry? Kto?
- Ach tak, rozumiem - w końcu do niego dotarło. Przy stoliku, który zajmowali woźnice, jeden z nich wybuchnął głośnym śmiechem, gdy drugi wstając, zahaczył o krzesło i wywrócił się na podłogę. - Więc ja... Dopiero zacząłem czytać - okularnik schował księgę do torby, którą nerwowo obracał w rękach. Potem wcisnął ją pod pachę. - Za dużo nie wiem w tym temacie. Ależ już późno. Pójdę już spać. Dobrej nocy.


Szlachcianka obdarzyła Lothara długim, lustrującym spojrzeniem, wcale nie kryjąc się z oceną. Najwyraźniej ta nie wypadła zbyt pomyślnie, gdyż jak na gust szlachcica ukłon głowy jaki wykonała w odpowiedzi na jego powitanie był zbyt płytki. Potem w ogóle nie zwracała uwagi na Essinga, dokańczając swój posiłek, złożony z obgotowanego w winie kurczaka, który spożywała drobnymi kęsami korzystając ze srebrnych sztućców. Szlachcic wdał się w rozmowę z baryłkowatym karczmarzem - ten przynajmniej był na tyle obyty, że od razu przyjął służalczą postawę, co Essinga mile łechtało.

- Ach wielmożny Panie, wiele rzeczy się dzieje. Chociażby w Blutroch, gdzie wszyscy się pochorowali tak bardzo, że umarli. Przed śmiercią na ich skórze pojawiały się czerwone plamy. Dobrze Paniczowi radzę od takich ludzi trzymać się z daleka. Ale cóż to Waszą Miłość obchodzi, prawda? Ale z pewnością słyszał wielmożny Pan o tym zdarzeniu z Silberwurt! Kobieta urodziła tam dzieciaka z ogonem! Cóż mówię, z trzema ogonami. Nim dwa dni minęły już spalili ją na stosie z przeklętym pomiotem. Sam Teodor Heinzdork, tenże znamienity łowca czarownic dozorował palenie, a to przecie nie minęły dwa miesiące od czasu gdy wydał wyrok na całą wieś, jak jej było? Nie pamiętam. A już wiem! Teufelfeuer! Tak jest. I to za co? Mieszkańcy, co do jednego wyznawcami jakiegoś krwiożerczego boga byli. Sigmarze chroń nas przed takowymi. Mięso surowe wcinali jak moje króliki marchewkę. Tak było. I lasy są niebezpieczne. Paniczowi droga dokąd wypada? Do Aldorfu? To lepiej dyliżans wciąć, chociażby ten od tych dwóch opijusów. Bezpieczniej będzie, niż samemu chodzić. Bo kto w las wlezie, tego zwierzoludzie na kiełbasę przerabiają, tak słyszałem...

- A cóż ja jestem, żeby o gościach gadać? Przecie oni u mnie, podobnie jak Wy, Wielmożny Panie dopiero z dwa kwadranse siedzą. Ja znawcą charakterów nie jestem albo z wyglądu nie umiem powiedzieć czy człek szkaradny ma charakter czy gołębią naturę. Na przykład na Was patrząc, to uznałbym żeście niezbyt bystry, a przecie wybitny umysł w Waszej głowie siedzi...


Słysząc pytanie Zinggera, kontemplujący swoje wino fircyk odwrócił się. Przez chwilę patrzył na Bernhardta, jakby chciał ocenić jego karciane umiejętności. Podkręcił wymuskany, wąski acz długi wąsik i podniósł rękę w górę.
- Zagrać? - zapytał z obcym akcentem, który zorientowani w temacie natychmiast przypisaliby do północnego Montfort, ale dla Zingerra brzmiał po prostu bretońsko. - Qui. Zagramy, ale w co? Bo tego waszego krasnoludzkiego quinta nie trawię. Może kwindecza? Albo piquet? A może w tradycyjny wista?

Stanęło na wiście, do którego dołączyli jeszcze Axel i Leopold. Bretończyk nazywał się Phillipe Descartes i podczas tasowania, rozdawania i samej rozgrywki nieustannie gadał z tym swoim wkurzającym akcentem. Opowiadał, że jest sierżantem najemników księcia Parravonu Eugene de Breville, tylko wojna mu się znudziła i wziął się za podróżowanie i zwiedzanie obcych krain. Zmierzał do Altdorfu odwiedzić starego przyjaciela, krasnoluda Skalfkraga Bargnissona. To wszystko opowiedział, przegrywając dwa rozdania i tracąc 9 szylingów. Kolejne wygrał, zgarniając 5 szylingów. - A może by podniesieć stawkę? - zapytał.
 
__________________
[WH]Ponury Pościg 16.06[czekam na odpis:Kerm, Gob1in, Komtur ]
[WH]Śmierć na rzece Reik 17.06[czekam na odpis: hen_cerbin, kymil, Kerm, Warduke]
[BRP]Yarakan 20.06[czekam na: Kerm, Marrrt]
[WH]Liczmistrz 18.06[czekam na odpis: hen_cerbin,Phil, Nami, kymil]

Ostatnio edytowane przez xeper : 31-01-2017 o 11:48.
xeper jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17-12-2016, 23:36   #8
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33801 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Wolfgang podniósł ręce w pokojowym geście. Jak tylko człowiek zaczął panikować.
Okazało się, że nie ma zamiaru rozmawiać lub po prostu najzwyczajniej drzemał czytając. No cóż. Nic się jednak nie dowie bo szybko zawinął się na górę do swojej komnaty. Przyszły mag odprowadził go wzrokiem i wrócił do towarzyszy.

Usiadł obok zasiadających do gry i wsłuchał się w rozmowę Lothara z gospodarzem.
Plotki, bo inaczej nie można większości z tych informacji nazwać pewnie nie miały zbyt wiele prawdy w sobie. Darował sobie słuchanie i złapał za kufel piwa i przyglądał się grającym od kilku chwil towarzyszom i jegomościowi z Bretonii.

Sam nie umiał bo i kiedy się miał nauczyć. Zwracał uwagę na mechanikę i metody oraz strategię gry. Patrzył w twarze by zobaczyć czy coś można wyczytać z mimiki.
 
Hakon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-12-2016, 00:54   #9
 
hen_cerbin's Avatar
 
Reputacja: 44702 hen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputację
Służalczość karczmarza mile połechtała ego Lothara, poobijane po taksującym spojrzeniu szlachcianki.
~Psiakość, nie było się jak odświeżyć. I trzeba było jednak wziąć lutnię, zagrałbym, w mig ogrzałbym jej serduszko... - zaczął się rozmarzać.
Marzenia przerywa ostatnie zdanie łysola. Szlachcic uśmiecha się. Szczerze. ~cóż za ciekawa rzecz, nisko urodzeni też próbują... na miarę swoich możliwości. - pomyślał, gdy już odpędził myśl o oćwiczeniu go. ~Teraz musisz z nimi współpracować, jeśli chcesz zdobyć należną Ci pozycję
Delikatnie klepie karczmarza po policzku:
- Znaczy się, przejazdem są tutaj, jako i ja? Zaimponowaliście mi, dobry człowieku. Pierwszy raz spotykam karczmarza, co tak poważnie podchodzi do prywatności swoich gości, ze nawet o imiona się nie wywiedział. Dziękuję też za te jakże cenne informacje o okolicy - dodaje.
- Zwierzoludzi się nie boję. Bardziej jechać z tymi opojami. Nie, nie, nic nie mów, pozwól mi zgadnąć... Ich pojazd jest w takim samym stanie jak oni... albo w takim samym do jakiego próbują się doprowadzić... Ale tylko oni mają wolne miejsca do Altdorfu, jakżeby inaczej... - po ostatnich wydarzeniach (śmierć rodziców, wyprzedaż majątku, napad bandytów i utrata konia) Lothar nie jest szczególnie optymistycznie nastawiony do życia.

Dołącza do Wolfganga obserwującego grę. Tyle że zamiast twarzy i oczu, obserwuje ręce. Nauczył się, że wytrawny intrygant potrafi ukryć emocje, podejrzewa, że dobry gracz potrafi zrobić to samo. A sądząc po stroju, nowy znajomy jego przyjaciół nie jest kimś kto przegrywa za często.
 
__________________
Ostatni - termin: 21.06.2019r., g. 20:00
Gob1in, druidh, Komtur, Morel, pi0t, Stalowy
Straż, straż! - termin: 19.06.2019r., godz.: 15:00
Oczekuję na: Wisienki, druidh, Phil, lynx lynx
hen_cerbin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-12-2016, 10:19   #10
 
kymil's Avatar
 
Reputacja: 9150 kymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputację
Phillipe Descartes nie zjednał symapatii Zinggera. Widać było, że upudrowany, ale i wyrachowany. "Zgniłek i pyszałek", ulubione danie ojczulka, Starego Zinggera - skonstatował w myślach.

Co innego możliwość zagrania z kanalią w karty o wyższą stawkę. Młodzieniec przekręcił kapelusz z przodu na tył. Instynktownie sięgnął do łańcuszka na szyi z symbolem Ranalda. Wymacał posrebrzany wisior w kształcie skrzyżowanych palców Boga Szczęścia. Uścisnął i dotyk metalu od razu go odprężył.

Rozsiadł się wygodnie na zydlu i przywołał karczemną dziewkę, aby dolała jeszcze wina do kubka.
Mając wokół siebie towarzyszy podróży, Bernhardt przypuszczał, że Bretończyk będzie się bardziej pilnował.

- Jest ryzyko, jest zabawa, jak mawiają w pewnych kręgach. Dajcie więcej światła, żeby się lepiej widziało kompana - odpowiedział sięgając po sfatygowaną talię kart. Wyglądała zwyczajnie, ale to jeszcze o niczym nie przesądzało. Niczego nie znajdując, odłożył ją na środek stołu.

- To co proponujecie, Panie Descartes? - uśmiechnął się przyjaźnie do fircyka.

- Ktoś jeszcze do zabawy się dołączy? - powiódł wzrokiem po zgromadzonym towarzystwie.
 
kymil jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166