Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz w mroczne realia zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i waleczne krasnoludy. Zamieszkaj w Starym Świecie, a umrzesz... młodo.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-09-2019, 23:36   #671
 
Stalowy's Avatar
 
Reputacja: 22791 Stalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputację
Widząc jak Oleg zaczyna rozbierać ciało von Rudgera Gustav palnął go otwartą dłonią w tył głowy.

- Nie wiem kto mu tak namieszał we łbie że rzucił mi się do gardła, gdy powiedziałem, że dziewczyna pójdzie tam gdzie chce... ale nie waż się tak go traktować! - warknął do zwiadowcy

Wskazał ręką w głąb kopalni, a potem wyjście.

- Oleg, Kurt, Walter. Bierzemy łopaty i kilofy i kopiemy grób. Pochowamy go jak człowieka.

Gustav nie zdołał niestety wyciągnąć dość informacji odnośnie całego tego zamieszania, ale dużo dało do myślenia to jak od samego początku von Rudger traktował wypowiadane przy nim rzeczy o Elektorce i całej sytuacji. Działał pod przymusem, chciał ominąć Karak jak najszybciej. Ciężko było powiedzieć czy to gniew ojca dziewczyny czy dzieciak po prostu był tak sztywniacki.
Wziął bandaże i spróbował podleczyć siebie i akolitkę. Potem pomógł w kopaniu mogiły. Chciał zrobić wrażenie, że nawet pomimo "szaleństwa" jakie opętało von Rudgera należy się wobec niego zachować godnie.

No i trzeba było w końcu podjąć decyzję co dalej robią. Dość czasu zmitrężyli w tej kopalni.

***

Starszy się zgodził wysłuchać Galeba, więc ten opowiedział o wszystkim co zdołali zgromadzić odnośnie konfliktu Granicznych z Imperium. Wiedział, że bez twardych dowodów - listów czy świadków nie zdoła nimi przekonać Króla. Ba. Jego własne słowo po tym jak kluczył wokół pracy też już nie znaczyło tyle. Mogło jednak wzbudzić pewne podejrzewani odnośnie tego że krasnoludy zostały wykiwane.
Albo mogło potwierdzić informacje jakie Król Alrik zdołał już sam zgromadzić.

Gdy Starszy powiedział że przekaże też od kogo te informacje są i że nie było na nie dowodów, Galeb tylko kiwnął głową z pokorą. Nie wiedział czy zostanie wyjawione jego zachowanie czy nie, ale uznał, że próby dyskutowania tylko pogorszą sprawę. Sam fakt, ze powiedziano im o ścieżkach krasnoludów jednak nastawiało Kowala pozytywnie do sytuacji.
Zdobyli teraz potężną przewagę - Graniczni patrolowali konno drogi w góry się nie zapuszczając. A oni mogli teraz po górach poruszać się dużo sprawniej. To było to czego potrzebowali by zrealizować zadanie zablokowania Przełęczy.

***

Wracając do kopalni zrobili mały postój. Galeb spróbował odnowić runę ciosu na młocie pożyczonym od Detlefa. Cały czas myślał też nad tym jak załatwić kwestię przeklętego demona uwięzionego w kruku. Jak go zatłuc, zniszczyć i odesłać. Dwu wojaków z runiczną bronią powinno wystarczyć do ubicia nadprzyrodzonej istoty.. pytaniem było tylko jak potężna jest to istota. Mógł się tu przydać Loftus, ale czarodziej jakoś nie był w stanie skapnąć się aż do wczoraj że z krukiem było coś nie tak.
Ostatecznie trzeba było uprzedzić wszystkich poza Leo o tym, że ptaszysko musi zostać ubite albo cokolwiek co w nim siedzi.

***

Po powrocie do kopalni Galeb przyjrzał się sytuacji. Von Rudger nie żył i leżał sobie pochowany w ziemi. Nie wiedział co zaszło, acz czuł, że będą z tego duże problemy. Szczególnie że nikt się nie kwapił do wyjaśnień prócz "rzucił się na Gustava" powiedziane przez Karla.
Zastanowiło Kowala co na to Mag, ale nie wyglądało by wpadła w panikę lub chciała uciekać. Cokolwiek się wydarzyło, będzie musiał podrążyć tą kwestię w innym momencie. Póki co trzeba było się zastanowić nad dalszymi działaniami.

Wyszedł z kwestią, że idzie do Brocka. Nie powiedział, że chce się zrewanżować dowódcy najemników za świństwo jakie zrobił pod Meissen, ale zaproponował by się porozumieć z najemnikiem, który jest w obecnej chwili bardzo w czarnej dupie i perspektywa zostania zatłuczonym przez imperialne wojsko bez możliwości wykupienia się czy wydania pieniędzy które zarobił była bardzo realna.
Cześć oddziału podchwyciła ten pomysł (na przykład Leo która w ogóle wyskoczyła z własnym planem przekonania Brocka). Inni woleli pójść na Przełęcz, co Galeb popierał, bowiem musieli chociaż obejrzeć jakiś kawałek by móc powiedzieć coś o możliwościach porządnego zablokowania przejazdu.

Nie wiadomo czemu ktoś zaczął rozważać podzielenia się w ogóle na trzy grupy i pójścia do Karaku. Loftus znów zaczynał narzekać na organizację wszystkiego.
Ostatecznie jednak Gustav uznał, że osobiście się pofatyguje do Brocka by przekonać go by ten pomógł w blokowaniu Przełęczy. Mimowolnie był skazany na Galeba, który znając ścieżki mógł go szybko przeprowadzić.
Galeb widział w tym korzyść. Brock lubił Gustava, więc była szansa dogadania się. Dla niego też czynna pomoc w dobiciu tego targu była zadośćuczynieniem za swój występek.
A gdyby jednak mieli pecha i by ich złapano to i tak większość oddziału przetrwa - wiedząc zarówno czemu krasnoludy nie pomagają jak i mając możliwość wysadzenia przejścia.

- Pójdziemy do Brocka. Weźmiemy też Waltera. Znam ścieżki i zaprowadzę ich szybko. A w razie gdyby ktoś się ładował za nami w góry dobry łucznik będzie bardzo potrzebny - rzekł Runiarz - Lepiej by reszta poszła na Przełęcz. Aby być dokładnym - wzdłuż traktu na Przełęcz, nie po nim. - uśmiechnął się krzywo mówiąc tą uwagę, bo nie zdziwiłby się gdyby komuś strzelił do głowy taki pomysł - Zwierzęta nie mogą iść ścieżkami, będzie potrzebny dobry zwiadowca do ich przeprowadzenia i ktoś do pilnowania. Bert z Detlefem będą mogli obejrzeć teren i zadecydować gdzie zadziałać. Nie trzeba wszak wysadzać samej Przełęczy. Póki trzymamy się z dala od dróg Graniczni nie powinni nam sprawić większego problemu.
Wracając wrócimy się tą samą drogą i najpierw wrócimy do kopalni, a potem pójdziemy tą ścieżką co wy.


Galeb wiedział że Detlef na mapach się nie znał, ale powinien spokojnie rozpoznać znaki, o których powiedział im Starszy. Z pomocą Olega powinni sobie poradzić. Trzeba było tylko wyznaczyć jakąś drogę przemarszu z ich pomocą.

- Gdyby coś się stało, wycofujcie się do kopalni i zostawcie na drodze jakiś znak dla nas.
 
Stalowy jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08-09-2019, 18:01   #672
 
hen_cerbin's Avatar
 
Reputacja: 56761 hen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputację
Gustaw zareagował za późno, a Oleg i Leonora nie zamierzali wracać i wyciągać trupa z rzeki. I tam właśnie, na dnie, w portkach obciążonych kamieniami skończył Kristoff von Rudger, idealistyczny młody oficer, który chciał jedynie uratować Kadetkę i Wissenland. Uwięzili go Graniczni, ale zabili swoi. Kadetka nie skomentowała. Ale i nie patrzyła na Ostatnich tak jak do tej pory.

***

Dyskusja zamiast postaciami stała się dyskusją między graczami, ale że dotyczyła działań Ostatnich to wklejam ją poniżej:

Cytat:
Napisał Stalowy Zobacz post
Trochę główkowałem co by tu począć.
Znajomość szlaków daje nam poważny "edge" nad Granicznymi.

Myślę, że musimy wycisnąć z sytuacji maksimum.
Galeb może pójść do obozu Brocka i wrócić w ciągu dnia lub półtorej. Proponuję zrobić z nim Brockiem małą wymianę, bo wydaje się dużo wiedzieć o zakulisowych gierkach.

Dywersja na posterunkach na przejściach przez góry w zamian za informacje. A potem się rozchodzimy - najemnicy uchodzą do Księstw, a my idziemy do Karaku.
Dopóki by Galeb nie wrócił reszta teamu może zrobić zwiad na Przełęcz.

Argumenty:
- Brock darzy sympatią Gucia. Plus Brock czuje sapanie Imperium na karku i jest obecnie tłamszony przez Graniczniaków.

- Potrzebujemy dodatkowych informacji o sytuacji lub rzeczy, które pozwoliłyby nam dosrać Granicznym w oczach krasiów.

- Jest szansa, że Graniczni uznają, że tak naprawdę współpracujemy z Brockiem i będziemy uchodzić razem z nim.

Co wy na to?

Co do drużyny nieludzi. Galeb spróbuje odnowić moc run na broni swojej i Detlefa na jakimś postoju zanim jeszcze dotrą do kopalni. Dwie próby, by nie opóźniać za bardzo.
Cytat:
Napisał Gob1in Zobacz post
Działaj u Galeba - Detlef nie aktywował dopalacza jeszcze

Co do reszty - Brock będzie znał plotki, ale nie ma siatki wywiadowczej, ani nie jest tak blisko decyzyjnych osób, żeby móc nam przekazać nie budzącą wątpliwości informację. Dodatkowo Gucio chciał go wykiwać na kasę i teraz Brock ma świetną okazję się odegrać dając nam np. fejk niusa, którego nie mamy możliwości zweryfikować. Nie wiadomo, czy będzie chciał przebijać się siłą, a trzymający go po tej stronie gór graniczni jako bufor na wypadek podjazdu imperialnych nie zmienią raczej zdania z powodu zamieszania na przełęczy. Dodatkowo jakie miałby zabezpieczenie, że Ostatni rzeczywiście wywołają na tyle dużą awanturę w górach, żeby zdołał się wcisnąć z kilkoma setkami swoich ludzi na przełęcz? Przecież nasi BG sami tego nie są pewni, a część otwarcie wątpi w powodzenie planu zablokowania przełęczy. I znowu - jeśli zablokujemy przełęcz przed jej przekroczeniem przez Brocka, ten gotów pomyśleć, że go znowu próbowaliśmy wystawić - kolejny wróg do kolekcji jak znalazł

Na moje - zróbmy swoje (czyt. zablokujmy przełęcz). Jeśli z powodu ukrywania pewnych informacji oraz późniejsze o nich zapomnienie przez Gucia nie zyskaliśmy dowodów mogących przekonać krasie do udziału w wojnie, to chyba nie jest aż taki problem - nasza misja polega na blokadzie i otrzymaniu informacji, dlaczego krasie nie bronią Imperium. Być może to drugie już wiemy, ale nie zaszkodzi sprawdzić - jednak pamiętajmy, że nikt od Ostatnich nie wymagał zmiany losów tej wojny, tylko utrudnienie granicznym wywozu zrabowanych dóbr.

I z drugiej strony - MG już nie raz pokazał, że niekiedy pozornie nieistotne szczegóły mają swoje konsekwencje później. Wyobraźcie sobie Ostatnich, a szczególnie oba krasie, gdy po udanym przekonaniu karaku do aktywnego zwalczania granicznych dowiedzieliby się, że graniczni w odwecie spalili Nauk albo inną osadę brodaczy, albo brak armii w twierdzy naraził ją na atak zielonoskórych/skavenów czy innych niemilców i ponieśli duże straty, musieli ograniczyć kontrolowany obszar i tak dalej Przecież to nie tak, że krasiowe armie są niezwyciężone i nie ponoszą strat - te choć często mniejsze, niż wśród ludzi dużo trudniej zastąpić z powodu dużo mniejszego przyrostu naturalnego... czyli udział w wojnie dla krasi oznacza poniesienie strat - zyska jedynie Imperium.

Taki tam niuans do rozkminy

P.S.; Detlef jest za opcją, którą przedstawiłem wyżej - wykonanie zadania, info od brodaczy, a reszta pełna improwizacja
Cytat:
Napisał pi0t Zobacz post
Post pojawi się dziś, albo jutro. Tak przynajmniej mi się wydaje. A co do reszty, to staję w opozycji do przedstawionych propozycji.

Brock to najemnik, który już swoje zarobił. Teraz z wiadomych względów próbuje wydostać się z Imperium i stracić jak najmniej ludzi. Tak jak Gob1in pisał, zablokowanie przełęczy nie jest w jego interesie. Atak na granicznych, to spore starty i to bez nagrody. Informację jakie posiadamy są dla niego obecnie praktycznie nic nie warte. Nie potwierdzone plotki, a nawet gdyby były potwierdzone, to i tak jest wrogiem Imperium więc musi opuścić jego granicę. Jeśli chcieliśmy przeciągnąć Brocka na swoją stronę, to potrzebny był nam Kristoff von Rudger. Oficer łącznikowy mógł np. zaproponować zapomnienie o walkach przeciwko Imperialnym i wypłacenie pierwotnego wynagrodzenie za zaatakowanie Granicznych. Do czasu zakończenia tego lokalnego konfliktu własną osobą gwarantował by porozumienie. Scenariusz mało prawdopodobny z uwagi na postawę szlachcica i brak upoważnień, ale możliwy. Brock miąłby realny zysk i szanse na wyjście z impasu. Win to Win dla Brcka i Imperium. Tyle, że jest on teraz już martwy. W jego miejsce można by próbować posłużyć się Kadetką, ale to obecnie nasza polisa na życie w razie kłopotów. Więc trzeba ja chronić, zamiast ryzykować jej życiem i pakować się w większe g...

Zabijać Kristoffa von Rudgera pozbyliśmy się mocnej karty z ręki. Można było go jeszcze wykorzystać u krasnoludów/Brocka/ojca dziewczyny. Choć mógł nam też mocno napsuć krwi. Sam też w jednym z postów na sesji rozważałem jego zabójstwo, to eliminuje pewne problemy (np. z nim na pewno atak na przełęcz nie byłby możliwy, czy dalsze przyszłościowe konsekwencję polityczne). Tyle, że sposób rozwiązania kwestii szlachcica też może nam w przyszłości mocno napsuć krwi. Kadetka wygada się ojcu, będzie jakieś przesłuchanie, ktoś złoży raport, meldunek, czy się wyspowiada. Jeśli wersja zacznie się rozjeżdżać i nie zgadzać, to mamy przesrane. A w górach tak łatwo o nieszczęśliwy wypadek... Wtedy nawet gdyby wyszło, że nie zginął śmiercią bohatera, to byłoby walka o jego dobre imię.

Blokada przełęczy nadal jestem na nie. Rozkaz rozkazem, ale logicznie myśląc to takie grupki jak nasza miała tylko odwrócić uwagę od prawdziwych działań i zamierzeń armii Wissenlandu. Atak na konwój zmienił nasza sytuację, wtedy podjęliśmy taką, a nie inną decyzję. Nie jesteśmy w stanie złapać wszystkie sroki za ogon. Do tego będziemy w ten sposób ryzykować życie Kadetki. Za dużo poświęciliśmy, że by ją uwolnić, żeby teraz szastać jej życiem.


Tak to jest na plus, za to na minus:
Nie znamy ilości Granicznych na trakcie (patrole, dodatkowe posterunki po ataku na konwój, grupa pościgowa, aktualne konwoje). Do tego znajomość szlaków zobaczonych na mapie, a realna znajomość terenu to całkiem co innego. Nie uzyskamy pomocy w tej wiosce krasnoludów - nie mamy przewodnika.


Loftus stoi na stanowisku porzucenia zadania (przełęczy), udania się do twierdzy krasnoludów i odprowadzeniem dziewczyny do jej ojca. Próba przejścia z armii do wywiadu.
Cytat:
Napisał druidh Zobacz post
Leonor pomna na poprzednie przygody na pewno jest za dosłownym wykonaniem rozkazów.
Nikt nie mówił, że Brock miał zwiać z Imperium. Zablokowanie drogi jest wystarczająco problematyczne. Chyba, żeby zablokować je Brockiem, ale on też nie jest zbyt godny zaufania. Nie da się z nim negocjować jak równy z równym ze względu na jego przewagę siły.

Pamiętam, że tam jest miejsce gdzie 10 ludzi może zablokować 100.
Jeśli mamy możliwość się z Brockiem dogadać, niech odpali kilku, może kilkunastu ludzi, na których może nikt nie zwróci uwagi - niby zdezerterują, albo dołączą do jakichś innych grup. W 20-30 ludzia to możemy zablokować tą przełęcz.

Wtedy Brock może zaproponować, że rozwali tą blokadę jak mu zapłacą. Może się zgodzą. Zażąda kasy za to. Kasę zbierze, przez góry przejdzie i zniknie, a graniczni zostaną w kotle. Albo zdradzi Granicznych, pomoże Imperium bez żadnego ryzyka.
Cytat:
Napisał Morel Zobacz post
Cy tu się odbywa głosowanie?
To ja głosuję tak: Spróbować dogadać się z Najemnikiem. Każdy z nas ma własny interes, ale możemy sobie pomóc, więc dlaczego nie? Zakładając, że to sposób nie narażający życia Kadetki - tutaj postawiłbym jej bezpieczeństwo za priorytet. Za dużo zachodu nas kosztowała.
Cytat:
Napisał Komtur Zobacz post
Choć dogadanie się z Brockiem byłoby super, to jest to nie realne. Nie mamy argumentów (czyt. skrzyni złota) by go przekonać. Jestem za tym by wyruszyć i unikając patroli, dokończyć zadanie. Kadetka niech idzie z nami, szlachcianka czy nie, jest cholernym żołnierzem Imperium.
Cytat:
Napisał Stalowy Zobacz post
Galeb i tak pójdzie do obozu załatwić swoją sprawę i wróci.

Pytanie czy wykorzystamy to czy nie.
To co napisał hen było powtarzane podczas naszego przejazdu przez wiochę i przy rozważaniach Berta.

Hajs który zarobił dotąd na nic mu się nie przyda jeżeli rozjadą go Imperialni.
Jeżeli przebije się z naszą pomocą przez Przełęcz to:
1. Rozjedzie siły granicznych w okolicy.
2. Zachowa hajs, który już zarobił.
3. Blokując Przełęcz sprawimy, że Graniczni nie będą w stanie ścigać Brocka i jego najemników.

My możemy zaoferować mu nie tylko informację, że ten atak się zbliża.
Możemy mu też zaoferować przeprowadzenie paru drużyn ludzi na tyły posterunków i nie brać bezpośredniego udziału w konfrontacji.

Natomiast wyjawienie informacji że zbliża się atak na Przełęcz jest dla Granicznych niewiele warta bo i tak się tego spodziewają. Nie wiedzą tylko dokładnie gdzie i kiedy, a nie mają dość ludzi by to obsadzić w całości.




Rzeczywiście można było się go pozbyć w delikatniejszy sposób niż "gdy skapnął się, że wyjawia coś czego nie powinniśmy usłyszeć, nadział się na miecz. Dla dobra imienia jego rodu powiemy że zginął w bohaterskiej potyczce".
Ale "wypadek" też by dziwnie wyglądał kiedy pozwalamy by dziewczyna związana szła z oficerem, a potem nagle ginie i wszyscy są happi i ona idzie wolno.
Kadetka może jest idealistką, ale nie jest tępa - i tak będzie wiedziała że "coś się stało".

Co do krasnoludów - są związani sojuszem z Imperium. Nie pomaganie Imperium to już dla nich zgryz. Jeżeli znajdą powody by zignorować list - zrobią to.
A gadka o handlu i interesach.
Boże... Ten handel i tak już jest martwy! Nigdzie po drodze nie widzieliśmy krasnoludzkich handlarzy, ani wymiany informacji! Inaczej już dawno by Imperium wiedziało o tym przeklętym liście.

A odnośnie potencjalnych strat po stronie Karaku.
Mogę wam zrobić wykład dlaczego dla krasnoludów z taktycznego i strategicznego punktu widzenia to będzie jak splunięcie przy zaangażowaniu niewielkich sił. I to bez rzucania na umiejkę.
... w sumie zrobię to jak tylko znajdę dość czasu i sił na sklecenie posta.
Cytat:
Napisał Komtur Zobacz post
Bert idzie na przełęcz.
Cytat:
Napisał pi0t Zobacz post
Kadetka nie musiała by być związana i skoro jest/była zakochana i pełna ideałów, to kto wie w co by wierzyła Teraz to i tak nie aktualne.


Do Brocka wystarczy żeby poszła jedna osoba, skoro Galeb i tak tam pójdzie, to nie ma potrzeby żeby Gustaw go spowalniał... Jeśli już koniecznie ktoś powinien tam iść, to Oleg. Ma coś na OGD, zna szlaki, resztę oddziału wytropi i odnajdzie. W razie zagrożenia może się ukryć, a nawet w jedną stronę może przynajmniej część drogi galopować na rumaku z cienia (choć obecnie czary mi nie służą...)

Galeb jest niezbędny w Karak i skoro forsuje pomysł z przełęczą, to i tam też by się przydał...

Nie podoba mi się podział na 2 grupy, jeszcze oddelegowanie gdzieś jednej osoby, wysłanie kogoś przodem, a to robi nam się zaraz podział na 3 samodzielne grupy, to nas osłabi... Jestem mu przeciwny, dlatego chwilowo się nie określę ;/
Cytat:
Napisał druidh Zobacz post
Leo niby nic nie wie, ale do Karaku to raczej nie pójdzie.
Skłaniam się ku przełęczy, ale zrobię co rozkażą.
Cytat:
Napisał Gob1in Zobacz post
Przedstawię punkt widzenia Detlefa/mój wieczorem w poście, a teraz tylko zaproponuję to, co kapralowi chodzi po głowie

Zgadzam się, że dziewczynę trzeba zachować przy życiu, a także, że pod karą śmierci mamy zablokować przełęcz i odstąpienie od tego zadania grozi... uwaga... śmiercią!

Dlatego odstawmy dziewkę do karaku i ruszajmy na przełęcz. Temat Brocka jest bardzo niepewny, nie widzę realnej korzyści dla Imoerium lub Ostatnich, a dzielimy oddział osłabiając jego i tak nadwątloną siłę. Nie widzi mi się, żeby kraś ze swoim poziomem OGD zdołał przekonać kogokolwiek do najbardziej nawet oczywistej rzeczy (bez poświęcania PP) - teoretycznie Gucio miałby największe szanse, ale sam nie dotrze do Brocka na czas (o ile w ogóle - graniczni mogą złapać podejrzanych „szpiegów/maruderów/banitów” i z wątpliwego planu będą niezłe komplikacje).

Co Wy na to?
Cytat:
Napisał Morel Zobacz post
No Oleg poszedłby z Gustawem. Sam nie podjąłby decyzji co robić bo żyje w przekonaniu, że wszyscy kłamią i nawet pozornie logiczna decyzja może być skutkiem manipulacji, a Gustawa po prostu samego w las nie puści.
Jest przekonany, że "zjadłyby go lisy, kiedy spróbowałby obiecać im otwarte kurniki w każdy festag, zamiast obrzucić kamieniami, gdy zajdą mu drogę".

Gdyby Oleg sam miał decydować dla grupy to już taka propozycja padła w sesji. Awaryjny plan na życie wciąż jest aktualny

PS. Choć prawdę mówiąc też nie chciałbym dzielić oddziału. Można założyć, że będzie nakłaniał go do pozostania z grupą jeśli tylko on miałby się oddzielić, ale pójdzie za nim niezależnie od decyzji.
Cytat:
Napisał Stalowy Zobacz post
Krasnoludków ścieżki poznali Galeb i Detlef. Po tych ścieżkach nie można podróżować że zwierzętami.

Galeb idzie do Brocka bo ma też prywatną sprawę.
Czy ktoś oprócz mnie zwrócił uwagę że Graniczni nie zapuszczają się w góry? Tylko patrolują drogę.

I nikt nam nie każe dzielić się na trzy grupy.
Przełęcz i tak trzeba obczai


Brock:
- Gucio - negocjacje
- Galeb - przewodnik
- Oleg

Przełęcz:
- Bert
- Detlef
- Leo

?
- Loftus
- Karl
- Kadetka
- Walter
- zwierzęta

Widzę jeden problem. Zwierzaki najlepiej jakby podążyły za grupą przełęczową. Niestety do tego potrzeba dobrego zwiadowcy (patrz Oleg)
Cytat:
Napisał pi0t Zobacz post
Podziwiam ich pamięć chyba, że dostali szkice map, ale tak poważniej to:

Na prawdę muszą iść tam aż 3 osoby? Jakieś logiczne uzasadnienie? Bardziej widoczni, większe ryzyko wpadki, w razie wpadki tracimy więcej członków oddziału, zajmie to więcej czasu. Może tam wszyscy pójdziemy, Graniczni się tego nie spodziewają i podczepimy się pod kolejny konwój :P
Już bardziej podoba mi się sugestia Stalowego, żeby przygotować dla Brocka wiadomość od Gustawa...


Do Karak bez Galeba i Gustawa nie ma co iść. Pchać się na przełęcz połową składu strasznie nas osłabia... (3 osoby u Brocka, 1 lub 2 osoby muszą pilnować zwierzaków i Kadetki bo jej na przełęcz zabrać nie ma co, zbędne ryzyko).

No chyba, że wejście na przełęcz jest bezpieczne i bez zagrożenia, to niech idą tam tylko Bert i Detlef. Jeden to saper, a drugi jego przewodnik. Żeby było im lżej to zostawią cały niepotrzebny ekwipunek i zrobią sobie spacerek. Reszta będzie grzecznie czekała w ukryciu w kopalni na szczęśliwy powrót obu grup, przynajmniej łatwo się odnajdziemy...


Jak dla mnie sprawa prywatna Galeba rzutuje na działania całej grupy i nie ma co iść do twierdzy. Bo tracimy spory atut, który może się przydać. Na chwilę obecną Loftus i Leo do Karak nie wejdą (podejrzewam, że mają jeszcze lepsze runy niż te które zrobiły nam problem przy ruinach browaru bugmana).
Mamy też inny nie rozwiązany problem...
Cytat:
Napisał pi0t Zobacz post
Skoro 3 osobowa grupa idzie do Brocka (choć Stalowy proponuje nieco inny skład niż w tym temacie) i to już jest poza dyskusją, tak jak i atak na przełęcz. To najsensowniejszy jest wariant 2 lub jakaś jego modyfikacja.

Bert i Detlef jedyne co mogą zrobić to zwiad i wybrać miejsce. Mogą jeszcze kogoś z sobą zabrać jako wsparcie. Ale skoro ruszyło poselstwo do najemników, to bez ich odpowiedzi (a w przypadku akceptacji, bez ich ruchu i odpowiedniego znaku) przełęczy wysadzić i zablokować nie można (no chyba, że wystawimy Brocka do wiatru).

Żeby zebrać się potem wszyscy w kupę i nie pobłądzić kopalnia jest najlepszym miejscem. Jeśli ruszymy z zwierzakami, to gdzieś na otwartej przestrzeni będziemy się musieli zatrzymać i czekać (raz na zwiad z przełęczy, dwa na resztę od Brocka). Znacząco wzrośnie ryzyko wykrycia, a pozycja do obrony będzie zdecydowanie gorsza.


Loftus tak czy inaczej ma zamiar pilnować polisy na życie. Zostanie z Kadetką w kopalni, albo przed wejściem na krasnoludzkie ścieżki. Z zwierzakami i dziewczyną gdyby jednak mieli kopalnie opuścić.
Cytat:
Napisał Komtur Zobacz post
Bert z Detlefem może by i dali radę, ale przydałby się ktoś do pomocy. Niziołek nie jest zbyt silny i może być kłopot z transportem ładunków. Zdecydowanie ruszyłbym górskimi ścieżkami i to nawet nocą (Detlef widzi w ciemnościach i niziołek też choć znacznie gorzej), poruszalibyśmy się wolniej ale poza bystrym zasięgiem wzroku patroli.
Cytat:
Napisał druidh Zobacz post
Leo zgadza się z magiem. Jeśli opcja negocjacji z Brokiem w wersji akolitki dzieki łasce najpotezniejszej (rzutowi kośćmi) została podjęta to Leo chce czekać na Brockowych "uciekinierów" w bezpiecznym miejscu, a kopalnia takim miejscem się wydaje. Gucio w przypadku udanego załatwienia sprawy mam nadzieję ustali jak Ostatni będą rozpoznawać tych żołnierzy.

Edyta:
W sumie opcja zwiedzenia przełęczy ma sens. Jak Detlef popiera pomysł Galeba to idziemy.
Cytat:
Napisał Gob1in Zobacz post
Zwiad w celu wyboru miejsca i oceny obecności granicznych w pobliżu jak najbardziej tak. Wydaje się, że Bert z Detlefem powinni być w stanie to ogarnąć na własną rękę (bez ładunków).

Trochę się obawiam o bezpieczeństwo miejscówki, czyli kopalni. Ostatni dotarli tutaj ze zwierzętami, co oznacza, że graniczni też mogą. Jeśli jednak nie będziemy robić nic, tylko na zadkach siedzieć, to nasz kochany MG zapewne ulegnie naszym niezwerbalizowanym prośbom i podeśle atrakcje w postaci dowolnej...

Let’s do it, jak szprechają Albiończycy :wiking:

Czyli: Galeb oddaje Gucia w zastaw Brockowi (najlepiej sprzedać od razu, bo nie wiadomo, czy będzie okazja odkupić... :P), Truskawa z Brodatym zwiadują miejsce detonacji, reszta rżnie w karciochy w kopalni. Piknik normalnie

A tak serio - brzmi zbyt łatwo, czyli spodziewajmy się najgorszego
Cytat:
Napisał pi0t Zobacz post
Oczywiście, że brzmi zbyt łatwo i wcale mi się to nie podoba. Tracimy mnóstwo dodatkowego czasu, Brock nawet jeśli zdecyduje się iść na układ, to też będzie potrzebował chwili, żeby się zorganizować (co musi zrobić po cichu i pod nosem Granicznych). Do tego potem musimy się zebrać razem, żeby poznać efekt tych ustaleń. I bardziej obawiam się krasnoludów z osady, lub czegoś z tuneli niż Granicznych. Brodacze przyjdą zobaczyć co z zapasami, a tam siedzi nasza wesoła gromadka. Graniczni mogą tam niby dotrzeć, ale gdzie byśmy się nie ruszyli z zwierzakami to oni też tam dotrą. Ukryć się na otwartej przestrzeni nie zdołamy, a tu nas przynajmniej nie wypatrzą, no i mogą unikać khazadzkich miejsc, żeby nie naruszyć pokoju między nimi.



Ostatni tymczasem po burzliwej dyskusji, gdzie każdy wyskoczył z własnym planem, wykluczającym plany innych ostatecznie zdecydowali się na podzielenie się na trzy zespoły. Dzięki rozmowie ze Starszym osady, Galeb i Detlef nauczyli się rozpoznawać pozornie przypadkowe kupki kamieni, drzewa czy inne obiekty jako znaki wskazujące na wejście na tajną ścieżkę. Te, choć nie tak wygodne jak podziemne drogi, były wystarczające by poruszać się szybciej i sprawniej niż do tej pory (choć nie tak wygodnie jak szlakiem), a dodatkowo poza zasięgiem wzroku Granicznych (czego szlak zapewnić nie mógł), rozdzielili się więc by każdy z nich mógł służyć za przewodnika. Kowal Run w międzyczasie odnowił także runy na swojej broni, a Bert podszkolił się w nawigowaniu, żeby jego grupa nie tylko szła dobrymi ścieżkami (co zapewniał Detlef), ale i w dobrym kierunku.

W skład pierwszego zespołu wchodził Gustaw, Oleg i Galeb - zamierzali udać się do Brocka by nakłonić go do pomocy.

W drugiej grupie byli drużynowi saperzy - Bert i Detlef, wspierani przez Leonorę, którzy ruszyli na Przełęcz. Planowali zwiad w celu wyboru najlepszego miejsca na założenie ładunków wybuchowych i oceny obecności granicznych.

Pozostali, czyli Loftus, Walter i Karl zostali w Kopalni razem z Kadetką i zwierzętami.

***

Noc z 6 na 7 Erntezeita


Gustaw, Oleg i Galeb zbliżali się do obozu najemników Harkina Brocka. Na szczęście dla nich, poziom zaufania pomiędzy Granicznymi a Najemnikami Brocka był taki sam jak wcześniej, czyli niski i obozy były od siebie oddalone. A oni mogliby policzyć wartowników i przyjrzeć się obozowi, sami niewidoczni dla dla nikogo. A w każdym mogliby tak zrobić, gdyby wzięli ze sobą lunetę. Gustaw i Galeb niezbyt umieli się skradać, a zostawiane przez nich ślady przeoczyłby tylko ślepy, więc nie podejdą niepostrzeżeni, a jedynie kwestią czasu było, kiedy jakiś podjazd czy patrol ich znajdzie.


Bert, Detlef i Leonora z Krukiem poszli w kierunku przełęczy. Przeszli szlak i przeszli przez rzekę gdy akurat nikt nie jechał dzięki posiadanej lunecie i możliwości rozejrzenia się z wysoka. Szlak wił się zakosami. Luneta przydała się ponownie, kiedy przyszło do oceny ilości i jakości granicznych wojaków. Tuż za rozstajami była dziesiątka wyglądająca na weteranów. Mieli nawet coś w rodzaju barykady z szykanami, kusze i kolczugi. Czujni i gotowi. W najwyższym miejscu przełęczy znaleźli kolejny posterunek. Tu panowało rozprężenie. Ewentualnego przeciwnika nadciągającego z jednej czy drugiej strony widzieliby z pół godziny wcześniej więc czuli się bezpiecznie. Można było to poznać po zrzuconych niewygodnych elementach zbroi, odłożonych na bok mieczach i tym, że zamiast obserwować okolicę, grali w karty. Po drugiej stronie gór widać było w oddali coś co mogło być obozem, ale byli za daleko. Musieliby zużyć kolejne pół dnia (lub noc) by się tam zbliżyć na tyle by to ocenić. Za to zauważyli także, że transporty idą tylko w dzień, w obstawie przynajmniej dziesięciu ludzi, którzy odeskortowują je także w drodze powrotnej. I nie było tych transportów tak znowu wiele - najwyraźniej mieli niewystarczającą ilośc ludzi do ochrony by wysłać ich więcej, a najwyraźniej bali się że ktoś na nie napadnie. Działalność Ostatnich przyniosła efekty. Tempo transportu przez przełęcz spadło. Patroli na samej przełęczy nie widzieli poza jednym, który wieczorem wracał z drugiej strony.
Odpowiednich miejsc na założenie ładunków widzieli kilka, w każdym z nich zawał uniemożliwiłby przejazd przez kilka dni.


Loftus wykorzystał "wolne" na nauczenie się nowego czaru, pozwalającego mu na założenie magicznego alarmu. I rzucenie go wieczorem w kopalni. Co okazało się całkiem niezłym pomysłem, zważywszy na nocną wizytę nieproszonych gości od strony mrocznych tuneli właśnie.
 
__________________
Ostatni - termin: 25.10.2019r.
Gob1in, pi0t, Komtur, druidh, Stalowy, Morel
Ich oczami II - oblężenie- termin: 24.10.2019r.
Wisienki, lynx lynx, druidh, GreK
hen_cerbin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-09-2019, 10:07   #673
 
Stalowy's Avatar
 
Reputacja: 22791 Stalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputację
W ocenie Galeba sytuacja przy kopalni potoczyła się jak za "starych dobrych czasów". Czyli chujowo do przodu. Gdy podczas marszu do obozowiska zatrzymali się na krótki postój przemówił.

- Na oczach arystokratycznej dziewuchy rzucić szlachetnie urodzonego niczym jakieś ścierwo do rzeki. - pokręcił głową patrząc to na jednego to na drugiego człowieka - I wy chcecie by ona nam pomogła? Powodzenia. - ostatnie słowo rzekł iście kpiąco.

- Słuchajcie. Jest ważniejsza sprawa. Graniczni jeżdżą po okolicy i rozpowiadają o czarnoksiężniku. Jego znakiem rozpoznawczym jest kruk. Za długo pozwalaliśmy by to stworzenie było przy nas, a po ostatniej jasne jest że w zwierzaku siedzi coś złego. Musimy to coś zabić. Jestem pewien że Leo zrobi coś głupiego gdy zrozumie co robimy... - rzekł poważnie - Póki tego nie załatwiony nie zbliżymy się do Karaku. Nie pozwolę na to. - położył nacisk na ostatnie słowa.


***

Zdołali dotrzeć do obozu Brocka w nocy. Galeb nie widział innego wyboru jak pójść do Harkina z Gustavem a Olega zostawić w odwodzie. Na wypadek jakby trzeba było powiadomić resztę... Albo ich uwolnić gdyby Brock wziął ich do niewoli.
Bo zakradać się do obozu krasnolud i szlachcic nie mieli co. Trzeba było tylko podejść od strony przeciwnej niż był obóz Granicznych, tak by ich straże nie widziały "gości".
Natomiast nie było co się skrywać. Powinni podejść otwarcie i powiedzieć że mają interes, a właściwie ofertę dla kapitana Brocka. Jak Gustav to rozwiąże to jego brożka, czy każąc posłać wiadomość do kapitana, czy każąc do niego prowadzić...
Galeb już i tak czuł że forsując porozumienie z Brockiem wyświadcza najemników przysługę. Jeżeli będzie mógł przy negocjacjach pomóc dobrą radą to będzie miał zupełnie czyste sumienie.

W krótkich słowach przedstawił ten plan pozostałym.
 

Ostatnio edytowane przez Stalowy : 13-09-2019 o 16:02.
Stalowy jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-09-2019, 22:50   #674
 
pi0t's Avatar
 
Reputacja: 40429 pi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputację
Galeb kpił sobie z paru towarzysz, a sam chwilę później zrobił coś przez co Loftus aż zadrżał. Dosłownie zalała go krew. Może to przez to co wcześnie zrobił Gustaw, może całość tej wyprawy, ale mag miał wrażenie, że może zaraz wybuchnąć. Jakiś czas temu razem z Olegiem obmyślili plan rozwiązania problemu z krukiem i demonem. Ptaszysko nie straciłoby głowy, a Leonora nie straciłaby kruka. Trzeba było tylko czekać na sprzyjające okoliczności i mieć drobną alternatywę w zanadrzu. Powoli wdrażali w niego kolejnych z Ostatnich. Ritter był prawie pewien, że nawet prosił aby Gustaw wtajemniczył w niego obu khazadów. A teraz Galeb przy Leo i kruku mówi, że trzeba zabić kruka i siedzące w nim zło… Mag był wściekły, zacisnął zęby bezpośredni atak to ostateczność. Tak khazadzi lubią proste rozwiązania, mag też takie lubił. Ale na bogów nie każdy problem da się rozwiązać toporem, szczególnie jeśli nic nie wiedzą o tym demonie i jego możliwościach.
- Kurwa GALEB! Nie ma żadnego czarnoksiężnika! – Warknął przez zęby, próbując jakby cofnąć jego słowa. Będzie straszył dziewczynę, a dopiero ją przyprowadzili. Zresztą co gorsza demon który bez problemu zniszczył wóz, pewnie nie był głuchy ani głupi. Leonorze też się to pewnie nie spodobało. Kowal właśnie naraził cały oddział, a już na pewno Berta i Detlefa z którymi Leo i jej ptaszek mieli ruszyć na przełęcz.



***

W kopalni czas do nocy spędzono dość przyjemnie. Mogli odpocząć od marszu i dźwigania. Zająć się ekwipunkiem i chwilę sobą. Wymieniając się na wartach Loftus, Walter i Karl opracowali też plan gdyby jednak nie był to tylko odpoczynek przy ogniu, jedzeniu i ciasteczkach. Oczywiście wdrożyli w niego też i Kadetkę. Zbytnio nie spodziewali się problemów, dlatego nie był on zbyt rozbudowany czy skomplikowany. Gdyby nadeszli khazadzi z osady. Mili nie stawiać żadnego oporu, poddać się, a Kadetka miała się przedstawić i wyjaśnić, że była porwana prze Granicznych, a obecnie trójka z Ostatnich to jej eskorta. Schronili się przed Granicznymi ich dowódca wyruszył w drogę i kazał im tu zostać i chronić dziewczynę. Gdyby nadeszli Graniczni, co w opinii maga było mało prawdopodobne. Naraziliby się tym krasnoludom. Ale gdyby tak się srało, to mieli zabrać ładunki i po cichu i w ciemności wycofać się w głąb kopalni. Mag korzystając z mocy eteru byłby w stanie widzieć w ciemnościach i prowadzić grupę którymś z korytarzy. Kuce można było stracić, ładunków nie. Choć gdyby je stracili, to siłą rzeczy musieli by porzucić pomysł blokady przełęczy. Gdyby coś przyszło z kopalni, co wydawało się wszystkim naj mniej prawdopodobne z uwagi na bliskość kransoludzkiej osada i stworzenie tu prze z nich swojego awaryjnego magazynu. To plan był równie prosty. Za dnia kadetka miała wziąć kuca i jechać w stronę krasnoludzkiej osady, po drodze zadąć w róg. Gdyby coś się stało w nocy, to miał chwycić za róg i zrobić dokładnie to co za dnia tyle, że biegła by na piechotę.
Trójka ostatnich liczyła, że hałas jakiego narobi rogiem Kadetka zaalarmuje brodaczy, którzy wyjdą jej naprzeciw chcąc sprawdzić co się dzieje. A potem może ruszą im na odsiecz. Dziewczyna miała mówić krasnoludom prawdę i prosić o pomoc, wraz z trójką żołnierzy z armii wissenland schroniła się w kopalni i zostali zaatakowani przez to co zdąży zobaczyć. Trudno później Detlef i Galeb będą musieli jakoś załatwić sprawę z krewniakami. Ale w kopalni nie uradzili nic lepszego, szczególnie jeśli ładunki miały przetrwać, a pozostali wracając do kopalni nie wpaść w zasadzkę, tego co ich zaatakowało. W tym czasie Loftus będzie czarował, Karl będzie chronił maga, a Walter wyprowadzi kuce, ładunki na zewnątrz i wróci im pomóc. Gdyby było bardzo źle to opuszczą kopalnię i będą się cofać w stronę wyjścia… Magowi drużyny już nawet bardziej prawdopodobne wydawało się, że może do tej kopalni trafi jakiś żołdak z innego rozbitego oddziału co miał zablokować przełęcz. No ale stało się jednak inaczej, może zbytnio hałasowali, albo coś zwietrzyło kuce. Nie bez powodu to jest już zamknięta kopalnia. Uaktywnienie magicznego alarmu spowodowało, że mag zerwał się na równe nogi.
- Coś nadchodzi z ciemności, szykujcie się! – Mag ostrzegł towarzyszy, rzucił róg dziewczynie i stanął tak aby ognisko było za jego plecami. Jego długi cień wyciągnął się w stronę zagrożenia. Kadetka chwyciła pochodnię, róg i cofnęła w stronę wyjścia na zewnątrz, aby czekać czy zagrożenie okaże się prawdziwe. Wtedy wystarczy tylko krzyk barda, albo pasera i dziewczyna pobiegnie po pomoc. Taką przynajmniej nadzieje miał mag. Walter ładował na kuce granaty i zaraz je pewnie wyprowadzi i przywiąże za wyjściem. Karl miał czas ubrać swój ciężki pancerz.
Loftus chciał grać na czas, jeśli zagrożenie okazało się realne i to nie był tylko duży szczur, ani khazadzki górnik. To korzystając ze składnika rzucił czar Strefa Mroku, co powinno kupić im trochę czasu. Napastnik/cy pewnie zwolni, jeśli nic nie będzie widział. Następnie Loftus miał w zamiar ponownie spleść wiatry magii i użyć czaru oszołomienie, gdyby przeciwnik to była jakaś bestia. Czar dusiciel wraz składnikiem, gdyby zdawała się bardziej zwinna niż masywna i doskoczyła na tak bliską odległość, aby znaleźć się w zasięgu tego czaru. A gdyby agresorów było więcej, to mag nie miał zamiaru się ograniczać. Krzyczał by inkantację, tak aby przeciwnicy w ciemnościach się zlękli. Sięgnąłby po składnik potrzebny do czaru i rzucił palący dotyk cienia.
Tyle cholera zostało z odpoczynku fizycznego i od rzucania czarów. Ten wir go pewnie niedługo pochłonie, albo spraw i że rzeczywiście stanie się czarnoksiężnikiem. Z drugiej strony może w ten sposób wyładuje swoją wcześniejszą złość…
 
__________________
Mistrz gry nie ma duszy! Sprzedał ją diabłu za tabelę trafień krytycznych!

Ostatnio edytowane przez pi0t : 13-09-2019 o 19:52. Powód: zamotałem się
pi0t jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-09-2019, 09:43   #675
 
druidh's Avatar
 
Reputacja: 26988 druidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputację
Leonor przełęcz kojarzyła się ze starymi dobrymi… nie. Doszła jednak do wniosku, że nie kojarzyła jej się z niczym. Była jednak, to trzeba przyznać, imponująca. Szybko doszła do wniosku, że została stworzona przez Bogów, gdzieś w Estalii, ale z jakiejś przyczyny przeniesiono ją w to zapyziałe miejsce. Najpewniej w Estalii, było już tyle ładnych dolin i przełęczy, że tą trzeba było gdzieś przenieść.

Akolitka odmówiła krótką modlitwę dziękczynną do najpotężniejszej, że dotarli tutaj bezpiecznie i poprosiła ją o pomoc w stworzeniu jakiegoś genialnego planu. To, że mogą się przekraść w nocy łamiąc sobie kostki i spadając ze zbocza to wymyśliła sama. Przejęcie transportu też. Uznała jednak, że akolitka Bogini Fortelu powinna proponować bardziej kreatywne pomysły. Nic jej jednak nie przychodziło do głowy.

- Poruszać się tutaj można chyba tylko w nocy, albo udając ludzi z transportu - powiedziała od niechcenia, bo ktoś to musiał powiedzieć.

Potem popatrzyła na kruka i podziękowała mu w myślach uprzejmie, że podpowiedział to i owo na temat dziewczyny i jej opiekuna w stosownym czasie. Zdaje się, że Gustaw uwierzył krukowi dużo bardziej niż ona sama. Imperium jawiło jej się jako zgraja niehonorowych zdrajców i trudno jej w tym wszystkim było się połapać kto zdradza bardziej, a kto mniej. Tego, dlaczego ci wszyscy ludzie próbują kogoś zdradzić, nie była w stanie ogarnąć zupełnie. Może jednak powinna, skoro Najpotężniejsza jest Boginią Przebiegłości. Potem jednak doszła do wniosku, że Przebiegłości, to nie zdrad i podarowała sobie dalsze rozważania.
 
__________________
by dru'
druidh jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-09-2019, 22:05   #676
 
Gob1in's Avatar
 
Reputacja: 21390 Gob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputację
Ptaszydło przygarnięte przez Estalijkę bez wątpienia było dziwne. Widział kiedyś sokolników, których pupile wykonywali polecenia zupełnie, jakby potrafili rozpoznawać ludzką mowę i rozumieć wydany rozkaz, jednak ten był dziwny... inaczej.

Detlef nie potrafił wyczuwać żadnego rodzaju magii, a te o których słyszał generalnie pakował do wspólnego worka oznaczonego koślawym napisem "plugastwo" i najchętniej wyrzuciłby gdzieś daleko - do lasu szpiczastouchych drzewolubów, albo na dno morza. A takiego czarownika sięgającego po wspomniany worek najlepiej byłoby toporkiem w czerep pacnąć, czyniąc świat lepszym i bezpieczniejszym. Rozumiał, że człeczyny niekiedy korzystali z usług czarowników, ale nie zamierzał im ufać, bo wszystko co złe, z Chaosu przecież pochodziło tak jak i sama magia.

Z rozmowy Galeba ze Starszym zrozumiał, że runiarz dostrzega w ptaszydle zagrożenie, podejrzewając jednocześnie o to, że demon jakowyś wcielił się w durnego ptaka i snując swoje podłe zapewne plany przeciąga na swoją stronę akolitkę... Czy to było możliwe? Nie miał pojęcia. Co prawda Leo zachowywała się dziwnie, ale nie było to niczym nowym. Kiedyś udawała chłopa i wyczyniała rzeczy, które krasnoludom do łba nigdy by nie przyszły, ale było to także przed pojawieniem się kruka. W ptaku było coś dziwnego, ale dziwnym było już samo trzymanie dzikiego zwierzęcia niczym psa, czy domowego kota.

Nie potrafiąc rozwikłać tego zagadnienia postanowił zdać się w tej materii na wiedzę i doświadczenie runiarza. Prawdziwie zmartwiony brakiem ciepłego przyjęcia w osadzie, a dokładniej - brakiem ciepłej strawy i zimnego piwa, wrócił z towarzyszami do kopalni, gdzie brakowało jednego więźnia, von Grunenberg zawzięcie milczał, a pozostali patrzyli na niego spode łba.

Najpierw pomyślał, że Gustaw po prostu wypuścił von Rudgera, ale prowadzone półgłosem rozmowy pomiędzy Ostatnimi wyraźnie dały mu do zrozumienia, że von Rudger został zabity. Sierżant miał wiele przywar, ale dotąd Thorvaldsson nie myślał o nim, jak o tchórzliwym mordercy, ale jak inaczej nazwać zarżnięcie spętanego więźnia? Wywołanie o to sprzeczki nie miało już teraz sensu - nie przywróci zabitemu życia, a jeszcze bardziej poróżni oddział.

Detlef całkiem niedawno dał Gustawowi do zrozumienia, że puszczenie wolno więźniów, którzy zostali beztrosko poinformowani przez Loftusa o planach zablokowania przełęczy, zniweczy szanse Ostatnich na wykonanie zadania, czyli w opinii krasnoluda czarownik skazał ich w swej lekkomyślności na śmierć - nie sugerował jednak jak miałaby ona wyglądać, jak również uwięziony von Rudger nie mógłby im przecież przeszkodzić w misji. Z tego punktu widzenia nie znajdował porównania między tymi sytuacjami i złościł się na dowódcę, że popełnił taki podły czyn.

* * *

Podzielili się zadaniami i zgodnie z własną propozycją ruszyli na rekonesans przełęczy. Znajomość górskich ścieżek ujawnionych przez miejscowe krasnoludy, a także zachowana ostrożność pozwoliła im wypatrzeć kilka miejsc, w których zdetonowane ładunki powinny spowodować osunięcie się zbocza i blokadę przełęczy przynajmniej na jakiś czas. Niestety w tak szerokim przejściu nie było przewężenia, którego zawalenie utworzyłoby barierę niemożliwą do usunięcia bez wielotygodniowej pracy oddziału inżynieryjnego - w każdym razie mogli zrobić tyle, na ile pozwalały warunki.

Informacje o dwóch posterunkach, z których pierwszy mógł okazać się dla Ostatnich zbyt twardym orzechem do zgryzienia, a drugi przy dobrym zaplanowaniu szturmu mogliby prawdopodobnie zdobyć przy niewielkich lub żadnych stratach własnych były cenne, jednak na tę chwilę nie planował ataku na żaden z nich. Nie zdobywanie posterunków było ich celem, a utrzymanie takiego przy wrogu mogącym nadciągnąć z dużo liczniejszymi siłami z obu stron traktu sprawa byłaby mocno niekorzystna dla Ostatnich.

- W nocy nikt po przełęczy nie podróżuje - zapewne konne patrole po ciemku również nie krążą. - Odpowiedział Estalijce. - Moglibyśmy przyczaić się za dnia gdzieś blisko jednego z miejsc, w których miałaby nastąpić detonacja i po ostatnim transporcie zejść bliżej i przygotować miejsca do podłożenia ładunków, po czym wysadzić zbocze. Ustawiając długi czas do eksplozji powinniśmy zdążyć opuścić strefę rażenia, a brak aktywności wroga o zmierzchu powinien zapewnić nam spokój i brak niespodzianek. Do tego nie będą wiedzieli co się stało, zanim o świcie nie wyślą ludzi do zbadania miejsca detonacji i osuwiska. Na dobrą sprawę mogą nawet się nie domyślić, że ktokolwiek pomógł górze osunąć się na trakt - takie rzeczy przecież czasami się zdarzają. Rozmieszczenie obu ładunków w pewnych odległościach od siebie da nam większy efekt obszarowy i więcej skał do usunięcia z traktu przez wroga, jeśli będzie chciał odblokować przełęcz. - Wyjaśnił swój punkt widzenia na sprawę.

- Mieliśmy wykonać zwiad i to zrobiliśmy. Pora wracać do reszty i omówić akcję. - Zarządził.
 
__________________
I used to be an adventurer like you, but then I took an arrow to the knee...
Gob1in jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-09-2019, 19:00   #677
 
hen_cerbin's Avatar
 
Reputacja: 56761 hen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputację
Ewakuacja z kopalni ruszyła pełną parą gdy tylko Loftus tego zażądał, ale obudzenie się, wzięcie broni, zebranie zapasów, załadowanie ich na zwierzęta i tym podobne musiało potrwać. W tym czasie wartownicy musieli osłaniać towarzyszy. Albo i nie musieli - ponieważ atak nie nadszedł. Strefa Mroku zadziałała w niespodziewany sposób. To znaczy w spodziewany także, ale poza tym z tunelu dało się słyszeć zniekształcone przez echo odgłosy cichej rozmowy i po chwili, już z bliższej odległości głos kaleczący Reikspiel, ale dający się całkiem nieźle zrozumieć.
- Ty, czarodziej, co Ty być za jeden? Zidentyfikuj się Ty - trudno powiedzieć czy bardziej zaskakiwało żądanie goblina czy znajomość słowa "zidentyfikuj" u przedstawiciela tej rasy.


***

Podobnie zaskoczeni byli wartownicy w obozie najemników, gdy z mroku, jak gdyby nigdy nic wychynęły dwie postacie (Galeb i Gustaw) i pewnym krokiem podeszły do nich, żądając widzenia z Harkinem Brockiem, ponieważ mają do niego "interes".
- Jak macie interes, to do burdelu chyba. Rekrutacji nie prowadzimy, spierdalajcie z Wissenlandu na własną rękę - zażartował jeden z nich, ale gdy okazało się że nie o to chodzi podrapał się po głowie nie wiedząc co robić. Ponieważ cała ta sytuacja była dziwna i zdecydowanie przerastała prostych wojaków postanowili zwalić decyzję i ból głowy z nią związany na kaprala, ten kazał budzić sierżanta, a ten posłał wszystkich wpizdu i kazał czekać do rana. Bez broni. I w środku, bo po co graniczni mają widzieć.

Rankiem stanęli przed sierżantem, który bardzo chciał wiedzieć czegóż to dwóch przybłędów może chcieć od Kapitana.

Oleg tymczasem był niedaleko, skutecznie ukrywając się zarówno przed patrolami granicznych jak i najemników.
 
__________________
Ostatni - termin: 25.10.2019r.
Gob1in, pi0t, Komtur, druidh, Stalowy, Morel
Ich oczami II - oblężenie- termin: 24.10.2019r.
Wisienki, lynx lynx, druidh, GreK
hen_cerbin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-09-2019, 22:09   #678
 
pi0t's Avatar
 
Reputacja: 40429 pi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputację
Szary Czarodziej był zaskoczony, a przez to lekko zwątpił. Rozejrzał się na boki, ale Walter i Karl robili to co wcześniej zostało uzgodnione. Mag nie był pewien co powinien zrobić, więc zdał się na intuicję. A skoro nie przeszedł go zimny dreszcz, serce nie próbowało wyskoczyć z piersi postanowił wejść w rozmowę oraz uspokoić resztę towarzyszy, siebie, a w szczególności dziewczynę powolnym gestem ręki.
- Loftus Ritter mag drużyny w Piątej Dziesiątce Trzeciej Drużyny Czwartej Kompanii Drugiego Batalionu Trzeciego Regimentu Armii Wissenlandu, jeden z Ostatnich. - przedstawił się najprecyzyjniej i najdłużej jak tylko mógł.
Mag liczył, że Kadetka będzie oczekiwała przy wyjściu na dalszy rozwój wypadków.
- Liczę na wzajemność, kto się do nas zbliża?
 
__________________
Mistrz gry nie ma duszy! Sprzedał ją diabłu za tabelę trafień krytycznych!
pi0t jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-09-2019, 21:51   #679
 
Stalowy's Avatar
 
Reputacja: 22791 Stalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputacjęStalowy ma wspaniałą reputację
Jedno było zdecydowanie pocieszające to to że jeżeli jakieś typki przyszły do Kapitana i nie zostały puszczone od razu to znaczy, że raczej mają taką o sobie sprawę do niego. Szansa więc że ewentualni szpicle lub handlarze informacji nie uznają tego za coś bardzo ważnego i Graniczni jeszcze się nie dowiedzieli.

Tak czy tak Galeb zerknął na Gustava ponaglająco a ten wprost do sierżanta powiedział, że chcą zaoferować pomoc Kapitanowi Brockowi z przebyciu na drugą stronę gór. Szczegóły jednak będą omawiać tylko z Kapitanem.

Wyjawienie powodu wizyty podoficerowi dawało też pewną szansę, że plota nie pójdzie w obóz... a więc może się uda zaskoczyć Graniczniaków. Kolejny plus.

Te galebowe rozważania, całkiem optymistyczne zresztą przerwała myśl - do którego momentu się wszystko będzie układać? W którym momencie ktoś zapyta "co z jeńcami?" "czemu jest tylko jeden?". Kiedy będzie drużyna będzie musiała wyjawić rzeczy, które ich pogrążą?
Myślał o tym czemu Gustav zabił von Rudgera i czy bajeczka o tym że oficer rzucił się na niego z pięściami jest prawdziwa.
Jeżeli staną przed Prawdomówcami to co im właściwie będą mogli powiedzieć. Jeżeli uda się pozbyć demona Galeb był pewien że jego sumienie będzie czyste i będzie mógł opowiedzieć wszystko z podniesionym czołem...
Ale co z pozostałymi?
Wrócił myślami do bieżącej chwili.
Ciekawiło go jak właściwie ułożą się negocjacje z Brockiem... czy uda im się tylko utargować zablokowanie Przełęczy... czy też może uda im się zdobyć jakieś informacje które pogrążą Granicznych?
 
Stalowy jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-09-2019, 14:06   #680
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 15748 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Bert, podczas powrotu ze zwiadu, starał się ułożyć jakiś plan działania. Przełęcz nie była aż tak dobrze strzeżona jak początkowo myślał i plan podłożenia ładunków zapewne się uda, tylko potrzeba sprytu. Najlepsza pora do tego typu działań to noc i w związku z tym nadają się do tego, tylko on sam i krasnoludy. Jednego krasnoluda na razie nie liczył, gdyż zajmował się szalonym projektem namówienia Brocka do kolejnej zdrady. Drugim problemem było wycofanie się z miejsca zdarzenia. Chodziło tutaj zarówno o saperów uciekających z przełęczy, ale także o wybór drogi ucieczki z gór dla całej drużyny. Bert gdyby był dowódcą zdecydowałby o przejściu do Karak Hirn, wszak były z nimi zacne krasnoludy, ale dowódcą nie był i po sposobie działania Gustawa oceniał że ryzyko sypnięcia się wszystkiego jest dość spore.
 
Komtur jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167