Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz w mroczne realia zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i waleczne krasnoludy. Zamieszkaj w Starym Świecie, a umrzesz... młodo.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-08-2020, 13:49   #1
 
Phil's Avatar
 
Reputacja: 54981 Phil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputację
[WFRP 1ed.] Apokalipsa, Tom III. Przyjaciel czy wróg

Apokalipsa, Tom III
Przyjaciel czy wróg



„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

Albert Einstein, mało znany, za to bardzo szalony uczony z Talabheim, powtarzając eksperyment


* * *


Słowa te spisuję ja, Goteleib, krwią własną,
bo tak zostało mi nakazane.
Prawda została mi objawiona i przyszłość.
Wszystko początek ma swój i koniec,
takoż i nasz świat zmierza do kresu dni swoich.

Ujrzałem oto znak pierwszy, młot potężny,
i zabrzmiał w nicości pierwszy dzwon.

Ujrzałem takoż i znak drugi, gwiazdę o dwóch ogonach,
i zabrzmiał w nicości drugi dzwon.

Ujrzałem w końcu i znak trzeci,
księżyce trzy, nie dwa, a każdy we krwi,
i zabrzmiał w nicości trzeci dzwon,
a dźwięk jego obudził Pana na czarnym tronie.

W oczach jego wszystko jest i nie ma niczego,
a słudzy przygotują mu drogę.

To widziałem ja, Goteleib, i spisałem krwią własną,
bo tak zostało mi nakazane.

* * *


Złodziejki i naszyjnika nie ma. Nuln umiera, powoli, ale nieubłaganie.

Bogowie chcą jednak, by oni żyli.

Dlaczego?

* * *


Zamknięci wewnątrz murów Nuln, Peter Hochmeister, Konrad Falkenberg i Gladin Bladenson muszą podjąć decyzję. Mogą prowadzić mało skuteczne poszukiwania, wiedzeni w dalszym ciągu poczuciem obowiązku. Mogą spełnić ostatnie życzenie umierającego Anzelmusa, jeśli uznają, że proroctwo zaczęło się spełniać.

Mogą...

* * *


Za murami Nuln, na świeżo postawionym nabrzeżu przycumował stateczek, z którego zeszła dziwna para. Białowłosy człowiek i elf z włosami zaczesanymi na jedną stronę. Miasto otoczone było szczelnie kordonem wojsk stacjonujących wokół. Flagi powiewające nad obozowiskami przedstawiały kolory i symbole kilku prowincji. Zadziwiający był czas, w jakim wojska te zostały przesunięte w ten rejon. Jak gdyby ktoś wiedział, przewidział...

Każdy był przez żołnierzy sprawdzany, indagowany o papiery i cel podróży. Nikt nie mógł wejść do Nuln, nikt nie mógł go opuścić.
 
__________________
Bajarz do wynajęcia. Warhammerophil.
Phil jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-08-2020, 18:01   #2
 
Gladin's Avatar
 
Reputacja: 27826 Gladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputację

- Zatem Altdorf - pokiwał głową Bladin, patrząc na umierającego sygmarytę. - Nie mamy czasu debatować. Konradzie, Peterze. Głosujcie. Idziemy szukać szczęścia w kanałach na własną rękę, czy szukamy pomocy u Huydermanów. Gdyby zechcieli nam pomóc, zapewne i tak wyprowadzą nas przez kanały. Pytanie, czy zechcą pomóc i nie wydadzą nam władzom. Ja jestem za tym, aby zwrócić się o pomoc do moich braci.

Przerwał i potarł kark.

- Peterze, czy w tej sytuacji sądzisz, że możemy przeszukać ciało Anzelmusa, mając nadzieję znaleźć jakiś dokument lub inny glejt, który mógłby nam pomóc?
 

Ostatnio edytowane przez Gladin : 05-08-2020 o 22:40.
Gladin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-08-2020, 18:54   #3
 
hen_cerbin's Avatar
 
Reputacja: 87879 hen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputacjęhen_cerbin ma wspaniałą reputację
- Nie godzi się go zostawić na ulicy jak psa. Nawet w takich czasach godny pochówek mu się należy. Ale żeby ważne dokumenty zakonu nie wpadły w niepowołane ręce zapewne musimy zrobić jak mówisz. Co do drugiego pytania... - Peter zawahał się. Miał poczucie winy związane z planami opuszczenia miasta - Zaufałbym prędzej Twoim braciom niż panom H. W końcu uleczył mnie Sigmar, a nie Ranald.
 
__________________
Ostatni: 14.1.2021
Gob1in, Hakon, pi0t, Stalowy, druidh
hen_cerbin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-08-2020, 22:36   #4
 
Deszatie's Avatar
 
Reputacja: 51748 Deszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputacjęDeszatie ma wspaniałą reputację
Wcześniej...

Wolken, w nieokiełznanym amoku myśli, krążył po ulicach i zaułkach Altdorfu. Istotnie miał wątpliwości, co do sensu ich misji. Był wściekły na los, który zdawał się drwić z ich drużyny. Poprzednia noc w gospodzie była wyczerpująca, już wtedy na szali kładł swój udział w dalszych poszukiwaniach. Czara goryczy została przelana. Wiara w powodzenie misji opuściła go i nie sądził, że zdoła jeszcze skrzesać ogień, który pozwoli mu spojrzeć na sprawę inaczej.

Miał dosyć towarzyszy, desperacko pragnął pobyć sam. Zmierzyć się z najgorszymi demonami. Nosił je przecież w sobie od dawna, a przelana krew kultystów i upiorny karmazynowy księżyc, dopełniły tego infernalnego obrazu duszy. Nieuleczona spaczona rana i niewytłumaczalne całkiem świeże stygmaty, powodowały, że miał ochotę przekląć świat i wszystkich bogów. Nawet miłosierną Shallyię od której służek otrzymał największe wsparcie i dobroć...

Spakował skromny dobytek i opuścił miasto. Skierował się na drogę, którą nie tak dawno pokonywał tyle, że w przeciwnym kierunku. Ten fakt prowokował do rozmyślań nad świeżo podjętą decyzją. Co pocznie dalej? Czy ma dokąd wrócić? Świadomie będzie pogrążał się w bólu i depresji? Gdzie szukać odkupienia? Czy warto? A może... może by tak powrócić na niehonorową, bandycką ścieżkę... Głupcze! - krzyknął na siebie, ugodzony niecną pokusą...
Przecież ta sprawa ze złodziejką artefaktu miała wyznaczyć mu nowy cel? Nadać sens żywotowi zabijaki, którym szczerze pogardzał.

W miarę upływu czasu porywcza decyzja wydała mu się nazbyt pochopna... Wiedział jednocześnie, że jest zbyt uparty, by rychło wrócić do kompanów. Drużyna jawiła mu się jako zlepek charakterów, niezdarnie sklejony gliniak, wypalony i pusty w środku. Nie sądził, że zdołają przetrwać kolejną zawieruchę. Mieli jednak poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Tymczasem on... jak bezpański , okaleczony pies włóczył się po trakcie... renegat bez stada... A przecież samotność w tych czasach przeczyła zdrowemu rozsądkowi. Przeczuwał, że wydarzy się coś złego... Szukał źródła tego niepokoju i przyszedł mu na myśl tylko jeden człowiek. Człowiek, który mógł zawrócić go ze straceńczej drogi lub strącić w otchłań. Nie wiedział tylko czy jest on aniołem, czy zaś demonem? Musiał się o tym ostatecznie przekonać. Spiął wierzchowca i z dzikim grymasem na bladym obliczu ruszył w ciemność.

„Chaos naznaczył cię w mroku, ale to ty zdecydujesz,
czy chcesz pozostać w ciemnościach czy pójdziesz w stronę światła. To twój wybór, ale wiedz, że swego przeznaczenia nie zmienisz”.


Teraz...

Podróżował z towarzyszem, z którym zbratały go ścieżki przeznaczenia. Choć należeli do innych ras, nawiązała się między nimi nić porozumienia. Obaj stanęli przeciwko siłom Chaosu, obaj czuli powołanie w tej walce, obaj nie mieli litości... Bezwzględni dla wrogów. Wolkenowi ciągle doskwierała myśl, że zostawił drużynę. Zawiódł ich, siebie i mniszki z klasztoru św. Margarity. Gniew na wyroki losu stopniowo mijał, wiara tliła się jeszcze w sercu grzesznika. Chociaż jej płomień był chwilami wątły, narażony na powiew nieczystych sił, to Ostlandczyk nieustannie opierał się i nie poddawał spaczonym podszeptom. Gniew przekuł w oręż, nienawiść splamiła zbrocze miecza krwią kultu zepsucia, choroby i rozpusty. Wstrzemięźliwość, niezłomność i mężny duch, przeczyły zmęczonemu ciału i zgnębionemu umysłowi. Nie pozwoliły, by wojownik pogrążył się w szaleństwie i desperacji. Chciał ugruntować tę zmianę, dlatego podążał do Nuln, usilnie pragnąc odzyskać szacunek kompanów, jednak przede wszystkim - szacunek do samego siebie.

Dotarcie do miasta okazało się trudniejsze niż przypuszczał. Proporce imperialnych prowincji łopotały na wietrze. Szukał wzrokiem krwistoczerwonej głowy byka, lecz chwilowo nie dostrzegł znaku swej rodzimej ziemi. Próbował rozmówić się z żołdakami, choć wiedział, że wykonywali jedynie rozkazy wyższych rangą przełożonych.

- Miasto jest poddane kwarantannie? - zapytał jednego z wojskowych o mniej hardym obliczu. - Szukam swoich towarzyszy, którzy tam przebywali. Jeden z nich jest kapłanem, wiernym sługą Sigmara. Czy jakieś wieści z miasta, listy są przesyłane do posterunków? Poczta świątynna działa?

Zamierzał również rozejrzeć się po obozowisku. Posłuchać plotek, wszak za wojskiem zwykle ciągnęły tabuny różnej maści łotrzyków, handlarzy, pachołków, wszetecznic i innych maruderów. W takim barwnym tłumie nawet elf i albinos nie powinni szczególnie rzucać się w oczy. Rozeznanie się w aktualnej sytuacji powinno być pierwszym zadaniem, a ludzie mieli skłonności, by memlać jęzorami. Trochę alkoholu, żyłka hazardu zachęcało i wielce sprzyjało gadulstwu. Należało jedynie bacznie słuchać i wyłowić informacje przydatne, choćby o ostatnich grupach uciekinierów z Nuln.

Kiwnął w stronę Marvala. Zdążył przyzwyczaić się do nowego kompana, który także zdawał się wnikliwym obserwatorem ludzi i charakterów. To tylko mogło im pomóc w obecnej sytuacji.
 

Ostatnio edytowane przez Deszatie : 05-08-2020 o 23:00.
Deszatie jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-08-2020, 00:59   #5
 
Campo Viejo's Avatar
 
Reputacja: 27102 Campo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputację
Po zejściu na ląd elf skwapliwie wręczył żołdakowi dokumenty, które opiewały na łowcę banitów Marvala Dolen-gwaith z Reiklandu. Aby opuścić przystań przy zachodniej bramie nie obyło się bez formalności. Blokada rzeczna uniemożliwiała wpływanie i opuszczanie portu skąd z doków miasto stało otworem. Regimenty armii okolicznych prowincji obozowały pod murami metropolii. Wysłuchał pytań, które w większości okazały się retorycznymi, więc energicznie kiwał głową potwierdzając swą tożsamość, zaś potem odpowiedział w sprawie celu podróży.

- Przepłynąłem ze stolicy za pracą. - rzekł dźwięcznie i wyraźnie melodyjnym głosem, a obiema rękoma wskazał na Reik w kierunku Altdorfu, a potem na Nuln.
Na tym zakończył z pewnością bijącą z oblicza, jakoby to była oczywista oczywistość. Z miny wnioskował, że niekoniecznie.
- Tak jak z tonącego okrętu szczury uciekają pierwsze - gestykulował pokazując biegnące palce w imitacji gryzonia - , to i mieszkańcy tego oblężonego miasta usiłować będą takiego samego rozwiązania. - bardzo lubił ludzkie porównania, które były same sobie precyzyjnie dosłowne - Aby zdrowie własne i rodziny ocalić, zjeść i nie dać się zjeść głodującym. - rozłożył ręce z troską. - I ktoś ich będzie musiał wtedy wyłapać kiedy imperialny zakaz kwarantanny złamią spod prawa się wyjmując. - wskazał na siebie. - Na choroby i zarazy jestem odporny od urodzenia, więc skuteczniejszy od żołnierzy będę. - stwierdził niewinnie z rozbrajającą nieskromnością. - Może już gotowe listy gończe są? - zapytał.
Nie cierpiał kłamać. Nigdy nie był pewien, czy ludzie rozumieją go dokładnie tak, jakby sobie tego życzył, a łganie to już w ogóle wymagało tak wiele trudu, bo raz trzeba nie dopowiedzieć, aby zostawić miejsce do interpretacji, innym razem precyzyjnie wytyczać kierunek wniosków na trakcie myślenia, która nie ma rogatek kolejnych pytań i podejrzanych zaułków pełnych wątpliwości.


***



Gdy z towarzyszem opuścili przystań Marval rozglądał się szacując ilość patroli, gorliwość żołnierzy pilnujących bramy i murów, oraz strukturę tych ostatnich. Pokonanie takiej przeszkody nie stanowiło większego problemu, kiedy specjalnie ich nie pilnowano. W nowych okolicznościach wspinaczka, nawet nocą, mogła być ryzykowna.

Wolken wdał się w rozmowę z wojakiem, a elf stojąc nieopodal obrócił się lewym ramieniem w ich kierunku słuchając odpowiedzi, kiedy sam cierpliwie spoglądał w prawo na mury i organizację oblężenia.

Choć sam nie był wcale starym, przecież wręcz przeciwnie odmierzając elfim wiekiem, to przeżył wiele człowieczych pokoleń i widział ich życia niczym polne kwiaty, co usychają nim nacieszą się w pełni latem po wiosennym rozkwitnięciu.
A on, jak głaz na tej samej łące trwać będzie nadal. Przeto przywiązywać się do nich nie miało dotychczas w jego życiu sensu. Zazdrościł nawet ludziom, że potrafią tak ukochać psy, choć garść lat z nimi przebywają. Może łatwiej by było, gdyby i on się nauczył, a na pewno by nie zaszkodziło. Wszak niemal skazanym był na tą rasę, która w obliczu zagłady większej, aniżeli jego lud, stała. I czuł, że ten czas wspólnym może być na dłużej, jeżeli ostatecznym.

Przyjaźnie skinął Wolkenowi głową i podszedł bliżej, aby podzielić się zdobytymi informacjami i przemyśleniami na temat miasta i kwarantanny.
 
__________________
"Lust for Life" Iggy Pop
'S'all good, man Jimmy McGill

Ostatnio edytowane przez Campo Viejo : 11-08-2020 o 02:12.
Campo Viejo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-08-2020, 09:34   #6
 
Gladin's Avatar
 
Reputacja: 27826 Gladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputację

Bladin zafrasował się.
- Bracie, pochówek? Wydaje mi się, że wszystkie ofiary zarazy należy spalić. I nie sądzę, aby w mieście został ktokolwiek, by zapewnić mu należne honory. A dalsze zwlekanie z naszej strony byłoby, jak sądzę, nadużyciem boskiej cierpliwości - westchnął. - Możemy zabrać jego ciało ze sobą. Być może kapłani Gazula mają mniej pracy i zgodzą się zająć jego ciałem - zaproponował. Zerknął potem na Konrada, który stał do tej pory milczący.
 
Gladin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-08-2020, 09:59   #7
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 122014 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
W Nuln nie mieli czego szukać, bo skoro odnalezienie Katriny wśród żywych się nie udało, to jaka była szansa odnalezienia jej w mieście pełnym trupów? Żadna.
Może faktycznie bogowie wyznaczyli i inny cel?

- W zasadzie masz rację. - Spojrzał na Petera. - W normalnej sytuacji powinniśmy go pochować. Ale ta sytuacja nie jest normalna i Bladin ma rację. Musimy jak najszybciej opuścić Nuln. I lepiej by było - przeniósł wzrok na krasnoluda - skorzystać z pomocy twoich pobratymców.
- I, zapewne, Anzelmus nie miałby nic przeciwko temu
- dodał - by pomóc nam po śmierci. Poza tym... faktycznie może mieć przy sobie dokumenty lub przedmioty, które nie powinny wpaść w niepowołane ręce.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-08-2020, 18:54   #8
 
Phil's Avatar
 
Reputacja: 54981 Phil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputacjęPhil ma wspaniałą reputację
Peter, Konrad i Gladin

Anzelmus najpierw wydawał się ich wrogiem, potem... Nie, nie przyjacielem. Sprzymierzeńcem. Być może. Teraz było to już nieważne, bo Anzelmus nie żył. Jednym z wielu pytań, jakie krążyły im po głowie, było to, dlaczego jego bogowie nie uratowali. Nie znali jednak odpowiedzi.

Ostatnią rzeczą, którą zrobił przed śmiercią było dostarczenie im treści proroctwa Goteleiba. Niczego innego przy nim nie znaleźli. Bladin miał rację, gdy mówił o spaleniu zwłok, czarne dymy unoszące się w kilku miejscach nad miastem wskazywały na to, że tak wyglądają obecnie pochówki w Nuln. Pomylił się jednak co do obecności osób, które zajęłyby się ciałem zmarłego. Niedługo później na ulicę wjechał turkocący wózek ciągnięty przez muła. Dwaj kapłani Morra w czarnych szatach i zamaskowanych twarzach pełnili służbę. Bez zbędnych pytań podnieśli zwłoki Anzelmusa i wrzucili je na wiezione już ciała. Udawali, że nie słyszą kaszlu jednego z nich. Konrad i Peter udali się z nimi, by towarzyszyć martwemu sygmarycie w jego ostatniej ziemskiej drodze.

Krasnolud odłączył się od nich i udał do świątyni Gazula. Stary kapłan pokiwał głową.

- Uciekacie? – Nie czekał na odpowiedź. – Nie winię was, ani się nie dziwię. My zostajemy, ktoś musi.. Spróbuję załatwić wam mapy kanałów. Daj mi czas do wieczora.

Obietnicy dotrzymał. Mapę, dość prostą i schematyczną, przekazał Gladensonowi późną porą inny krasnolud, znacznie młodszy. Wyciągnął papier z tuby, rozwinął go na blacie stołu i przycisnął w jednym miejscu grubym palcem z czarną obwódką brudu pod paznokciem.

- Gdzieś tu jesteście. Wygląda na to, że jeden z kanałów – przesunął palec po mapie. – O, tu, wychodzi poza mury. Powodzenia.

Plan ucieczki z Nuln zaczął się realizować, ale wiedzieli, że dużo jeszcze przed nimi przeszkód.


Wolken i Marval

- Miasto jest zamknięte. Nikt nie wejdzie, nikt nie wyjdzie. – Znudzony żołnierz w barwach Wissenlandu przygryzał długie źdźbło trawy. – Jak zaraza przejdzie, poszukacie swoich znajomków.

Wojak nie miał jednak racji, co już wkrótce odkrył, całkiem przypadkiem, Wolken. Uwagę jego zwróciła przypadkowa rozmowa o tileańskich monetach podsłuchana gdzieś w cywilnej części obozowiska, przy namiocie służącym za spelunę.

- Mówię ci, potrzebne są na dowód. Ci, których wyprowadzają po południowej stronie zawsze się tłumaczą, że idą z Tilei. Zapłacą za monety ile zażądamy. Szukaj tego cwaniaka z południa, na pewno ma jakieś.

Obserwacje poczynione przez Marvala dały dwa wnioski. Po pierwsze, komuś zależało na tym, żeby do murów nie dało się podejść na bliżej niż sto kroków. Ani w dzień, ani w nocy, o czym świadczyły pochodnie wbite z ziemię na pustym pasie wokół miasta. Patrole krążyły nieustannie, a cywile byli zdecydowanie odganiani. Po drugie, ktoś jednak najwyraźniej próbował uciec z Nuln. Gęsty, czarny dym, zupełnie taki jak ten unoszący się do nieba z miasta, pokazywał gdzie palono ich ciała. Nikt nie miał opuścić murów, plaga musiała być powstrzymana.

Czy było więc rozsądne pomagać tym wewnątrz murów?
 
__________________
Bajarz do wynajęcia. Warhammerophil.
Phil jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-08-2020, 12:20   #9
 
Gladin's Avatar
 
Reputacja: 27826 Gladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputację

Bladin został dotknięty przez boga. Nie mógł pozostać wobec tego faktu obojętny. Grimnir nie tylko go tu przywiódł, ale nie dał mu też umrzeć. Jakby na to nie patrzeć, jego życie powinno było skończyć się w Nuln, z dala od jakiekolwiek twierdzy górskiej. Wiele razy się zastanawiał, dlaczego wstąpił na tą drogę i nie mógł sobie na to pytanie odpowiedzieć. A i bóg mu nie odpowiadał, do tej pory. Teraz jednak… to był sygnał. Stare życie i nowe życie. Stary Bladin i nowy Bladin. Doszedł do wniosku, że może Grimnir niekoniecznie chciał, aby był jego kapłanem. Z jakiegoś powodu wybrał go aby dotarł aż tu i by zajął się klątwą trzech księżycy. Wspierali go w tym najwyraźniej inni bogowie, którzy przydali mu ludzkich towarzyszy. Zamiast zastanawiać się nad tym po co i dlaczego, czuł teraz w sobie potrzebę działania. Nie będzie się zastanawiał czy Grimnir chce tego, czy tamtego, czy postępuje dobrze, czy źle. Oczekując na mapy do kanałów postanowił dać zewnętrzny wyraz swojej przemianie. Przygotował ciemne smarowidło, a następnie ogolił głowę, ufarbował zarost i zaplótł go w warkoczyki. Nie był typowym kapłanem Grimnira, więc jego wygląd też nie będzie typowy. A poza tym w kanałach będzie mniej widoczny.

Przygotował też swój ekwipaż. Zapas wody pitnej, wyczyszczenie i nasmarowanie broni i pancerza. Miał zapas światła - bardziej dla towarzyszy niż dla siebie. Był gotów do drogi. Resztę czasu poświęcił na modlitwę dziękczynną do Grimnira, za wskazanie mu drogi. I na odpoczynek przed podróżą. Chciał bowiem wyruszyć jak najszybciej. Nie wiadomo, jak długo tunele będą drożne.

 
Gladin jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15-08-2020, 14:51   #10
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 122014 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Prawdą było, iż w Nuln nie mieli nic do szukania, szczególnie jeśli mieli ochotę zachować życie. Dzięki łasce bogów wyzdrowieli z zarazy, mieli do wykonania kolejną misję, tym razem zleconą przez umierającego człowieka. Ostatnia wola... to było ważne.

Przygotowania nie trwały długo - lampa, liny, prowiant, woda.
Kawałek kredy, gdyby trzeba było zaznaczyć drogę.
Sprawdził też broń, bo w kanałach z pewnością rządziły szczury, mogli też tam przebywać ludzie gorsi niż zwierzęta.

Gdy tylko dostali mapę kanałów, mogli ruszyć w drogę - im szybciej, tym lepiej.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:40.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170