Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-05-2007, 09:16   #81
 
Reuvenan's Avatar
 
Reputacja: 0 Reuvenan jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 857
Bohdan i Joachim

Dźwięk, jak się szybko okazało, należał do galaretowatej, zgniłozielonej kreatury, która w momencie, gdy Bohdan i Joachim wkroczyli do pokoju, ześliznęła z sufitu się na tego drugiego. Guślarz bezwarunkowymi ruchami starał się usunąć pasożyta z twarzy, pogarszając jeszcze bardziej sprawę. Śluzowata maź bezwładnie spływała po jego ciele. Bohdan pogrzebaczem próbował pomóc kamratowi, ale wiedział, że nic nie może zrobić. Stał i patrzył tylko jak jego kompan zostaje zżerany. Wiedział, że jeśli czegoś nie zrobi to cuchnąca paćka będzie czyhać na innych. Minął ostrożnie będącego w stanie agonii człowieka i czym prędzej pognał do kuchni. Nie minęło pięć mrugnięć oczu, gdy był z powrotem. W ręce dzierżył zapaloną pochodnie. Chciał początkowo kopniakiem wypchnąć Joachima z izby, jednak zwątpił, gdy stwór „spojrzał” na niego w jakiś tajemniczy sposób, wyczuwając chyba zamiary woźnicy. Nie czekając dłużej przyłożył ogień do lepkiego monstrum. Zajął się momentalnie, jakby z samej oliwy był zrobiony. Wielki płomień buchnął aż pod samo sklepienie pomieszczenia. Skamląca, dziwo jeszcze żywa ofiara, biegała wokół pokoju. Padła w końcu na łóżku, które pożerał ogień. Gospodarz i dwaj gapie rzucili się po wiadra i do studni. Z ugaszonego pożaru nie widać było śladu kisielowatej bestii, nie było też widać śladu wcześniejszego umeblowania izby. Pożar niemal strawił sufit. Zwęglone ciała – Joachima i jeszcze trzech innych pasażerów – leżały na podłodze. O ile pierwsza trójka w czasie pochłaniania przez płomienie chaty już z pewnością nie żyła, o tyle Joachim cierpiał dodatkowo. Bohdan ostrożnie wszedł do pomieszczenia. Rękawem ciasno przysłonił usta i nos, osłaniając je przed wszechogarniającym smrodem. Oczy miał przymrużone. Oględziny przerwał mu blask medalionu, będącego przy ciele jednego z trójki. Pochwycił go momentalnie i schował pod kamizelkę. Nadpalone elementy rynsztunku nadawały się do porządnego czyszczenia. Wyszedł nagle, czując jak żołądek podchodzi mu do gardła. Musiał zaczerpnąć świeżego powietrza. Gdy przyjrzał się amuletowi, ten błysnął! Woźnik odniósł wrażenie, jakby otrzymał jakiś znak!
Przemył twarz chłodną wodą. Przez zwężone oczy zobaczył kilku konnych. Jednym z nich była z pewnością kobieta…

__________________________________________________ _______________
Pozostali

Larina spojrzała na Astegora i Febrina. Z twarzy można było wyczytać, iż nie przypadł jej ten pomysł do gustu.
- Nie mamy na to czasu! – powiedziała stanowczo – Dajcie sobie z tym spokój! Jedźmy do wioski i zróbmy to, co jest najważniejsze w tym momencie.
Febrin jednak był nieugięty, Astegor nie chciał wyjść na tchórza, więc też stanął po stronie elfa. Larinie nie pozostawało nic innego jak przystać na ofertę człowieka-wojownika. Ustawili się w pobliskiej wiosce, z której nagle pod niebo wbił się gęsty dym. Wszyscy spojrzeli w tym kierunku. Krasnoludzi ruszyli już ku dymnemu znakowi. Larina i Amadril spojrzeli po sobie. Kobieta dała znak kiwnięciem głowy na potwierdzenie, że będą czekali na nich w tawernie. Johan, którego towarzysz Lariny wziął na koński zad, z ciekawością przyglądał się ciemnym chmurom. Miał też złe przeczucie, co do wyprawy Astregora i Febrina. Nie powiedział jednak tego głośno, zachowując to dla siebie. Piątka poszła w stronę mieściny, a dwójka w las. W czasie gdy, pierwsi docierali do punktu, z którego w niebo zbijała się ogromna czarna kadź, drugim na ich drodze stanął szereg warczących wilków chroniących niewielką istotę…
 
__________________
Może chcesz zagrać w sesję on line za pomocą programu OPENRPG albo FANTASY GROUNDS - napisz na moje gg 5192232
Reuvenan jest offline  
Reklama
Stary 06-05-2007, 21:00   #82
 
elf_11's Avatar
 
Reputacja: 0 elf_11 jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 980
Febrin

Zbliżając się do miejsca w którym krasnoludy zostawiły maga, elf nie wypuszczał z ręki łuk. Przy pasie wisiał miecz, którego Febrin był gotów dobyć w każdym momencie.
Kiedy napotkali na swej drodze watahę wilków, elf był gotów siać strzałami gdyby tamte zaatakowały. W tej samej sekundzie, zaczął patrzeć kontem oka czy wilki nie pojawiły się również za nimi, odcinając im drogę ucieczki . Wyostrzył zmysły i nasłuchiwał, nie przestawiając obserowować bestie. Był wierny swojej taktyce tak więc czekał do ostatniej chwili, aby dobyć białej broni i przystąpić do walki w bezpośrednim starciu.

Kiedy zauważył niewielkie stworzenie, gdzieś tam między wilkami, zapragnął przyjrzeć się mu bliżej. Dopóki jednak, razem z Astgorem nie przerzedzą szeregów wroga w ewentualnej walce, mała istota była w jego umyśle nie osiągalna. Próbując zachować jasność umysłu, szukał najlepszego wyjścia z tej sytuacji...
 
__________________
Fear it's the pass to the Dark Side.
Fear leads to Anger, Anger leads to Hate, Hate ... leads to the Suffering

Ostatnio edytowane przez elf_11 : 06-06-2007 o 15:42.
elf_11 jest offline  
Stary 06-05-2007, 23:17   #83
 
Angrod's Avatar
 
Reputacja: 4 Angrod jest jak klejnot wśród skałAngrod jest jak klejnot wśród skałAngrod jest jak klejnot wśród skał
$: 48 975
Bohdan

Czuł się okropnie. Nie miał pojęcia co ich napadło i nie był pewny czy chce wiedzieć. Tak mocno zakręciło mu się w głowie że musiał przysiąść. Zupełnie nie wiedział co ma teraz zrobić. Siedział i dysząc rozglądał się w koło. Jakby z oddali dochodziły do niego paniczne krzyki gospodarza. Chciał stąd odjechać nie ważne czy z nowym towarem czy z pustym wozem. Byle dalej od tego gówna. Wstał żeby przygotować się do wyjazdu, jeśli trzeba pomóc reszcie. Szkoda mu było zielarza i innych, nawet szlachciurka. Woda orzeźwiała, tak dobrze jak niedawne wydarzenia. Kiedy ujrzał postacie pospiesznie zbliżył się do nich wołając:
-Pomocy, czarna magia w gospodzie! Jakaś maź nas zaatakowała. Ludzie są ranni! Chodźcie kto w bogów wierzy! Wołajcie na alarm!
 
__________________
...
. . . . . Zwierzątka . . . . .
Angrod jest offline  
Stary 06-06-2007, 22:23   #84
 
Goldfinger's Avatar
 
Reputacja: 2 Goldfinger jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 773
Drogę pluł sobie w brode że zgodził się pchac w las. Mogł przeciesz przegrysc nieco w karczmie.
- Najbardziej ze wszytkiego nie lubie przemądrzałych kundlów. Wycedził przez zacisnięte zęby. Wciaż jeszcze trzymał broń w ręku, teraz pokładając nadzieje w swym pancerzu. Bo nie łatwo opędzić się od tych pijawek.
-Febrinie poceluj w karła... dodał ciszej niz jaki kolwiek szept nałożnicy. Spokojnie niczym obłok przeszedł o krok na przód wychodząc przed elfa, by ten mogł spokojnie przymierzyć. Jednocześnie zawołał:
-A kimże jegomość jest, że po lasach samiukiemu nie strach chodzić? Licząc na chwilę czasu nie dla siebie lecz grotu ktory mogł ich wyciągnąć.
 

Ostatnio edytowane przez Goldfinger : 06-09-2007 o 20:23. Powód: Mam nadzieje że są punkty przeznaczenia ;D
Goldfinger jest offline  
Stary 06-08-2007, 21:38   #85
 
elf_11's Avatar
 
Reputacja: 0 elf_11 jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 980
Febrin ustawił się pozycji strzeleckiej , ale nie napiął cięciwy. Czekał na odpowiedź drugiej strony, jednakże gdyby wyczuł chociaż krztę wrogości, był gotowy oddać strzał. W umyśle badał sytuację.
Mag, czarnoksiężnik... sługa chaosu.W jego oczach żadna istota nie była z gruntu zła oraz każdej istocie trzeba dać szansę na odkupienie. W to drugie jednak bardziej powątpiewał. Nie którzy byłi poprstu tak bardzo pochłonięci przez mroki swojego własnego umysłu, że jedynym dla nich ratunkeim było opuszczenie aktualnie posiadanego ciała. Śmierć. Jednak od maleńkiego, Febrina uczono ,że śmierć to tylko "przejście" , prawdziwego życia nie da się zniszczyć. Tak więc mając pełen szacunek do życia cielesnego, nie bał się w czasie bezpośredniego zagrożenia, go odbierać. Każda istota ma prawo do wolności, ale nie ma prawa naruszać wolności drugiego - tak go uczono. W to wierzył.

Czekał w milczeniu na odpowiedź, gotowy do podjęcia walki ...
 
__________________
Fear it's the pass to the Dark Side.
Fear leads to Anger, Anger leads to Hate, Hate ... leads to the Suffering
elf_11 jest offline  
Stary 06-10-2007, 17:13   #86
 
Reuvenan's Avatar
 
Reputacja: 0 Reuvenan jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 857
Sytuacja wydawała się beznadziejna. Poprawka. Ona nie wydawała się. Ona taka była! Sfora czworonogów chaosu warczała, szczekała, groziła swoimi zębiskami i ciemnoczerownymi oczami, dwóm humanoidom – potężnemu człowiekowi i z pewnością zręcznemu elfowi. Niewielka postać trzymała w prawej ręce krótki, drewniany na pierwszy rzut oka, kostur. Na jego szczycie biło blade, zielonkawe światełko. Ubrany w czarne szaty nieznajomy podniósł lewą, nieobciążona niczym, rękę. Horda wilków momentalnie się zamknęła i znikła niespostrzeżenie w leśnej gęstwinie. Karłowata postać zaczęła zmierzać ku bohaterom. Astegor gwoli ścisłości pewnie trzymał miecz, mając na celu „powiedzenie” zbliżającej się postaci, co tez się stanie, gdy rzeczy ułożą się nie po myśli wojownika. Fenbrin też bynajmniej nie zamierzał zmniejszać czujności. Jednak nie trzymał tak efektownie przygotowanej broni, jak człowiek. Wkrótce obaj mogli się przekonać, że ów karzeł jest niziołkiem. Zaokrąglonym tu i ówdzie, lekko zarośniętym, gołostopym hobbitem. Z tej perspektywy wcale nie wyglądał złowrogo, ale wszakże wiedzieli, że w tych czasach pozory zabijają najszybciej. Obserwowali go czekając na pierwsze słowa. A te płynęły lekko i swobodnie z ust niskiego humanoida:
- Witajcie znajomkowie, witajcie w mej sieni. Zwą mnie Famleo. Jakoweż wasze są miana, jeśli można mieć ciekawość. Nie..czekajcie…pozwólcie zgadnąć! Ty jesteś – spojrzał na Astegorahmm…niech Ci się przyjrzę. Bastreor!- wystrzelił, zarówno z tym imieniem, jak i oczami. Nie dając ni chwili na reakcję zdziwionych lekko wędrowców, kontynuował – A Ty…hmm…długouchy… ciebie zwałbym… gdybym oczywiście musiał Cię jakoś nazwać, a Ty usilnie nie chciałbyś mi zdradzić swego imienia… choć z drugiej strony nie wiem czemu miałbyś mi nie powiedzieć… z tego co mi słyszeć było dane, a wierz mi słuchac to ja potrafie, ohohooo i jeszcze lepiej... z tego co do mych uszu doszło to wy niechętnie gaworzycie… a to przeta dziwne… wszakże po co nam by były usta potrzebne…
- Dość tego!!! – wrzasnął zniecierpliwiony wojownik…
 
__________________
Może chcesz zagrać w sesję on line za pomocą programu OPENRPG albo FANTASY GROUNDS - napisz na moje gg 5192232
Reuvenan jest offline  
Stary 06-12-2007, 10:30   #87
 
Goldfinger's Avatar
 
Reputacja: 2 Goldfinger jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 773
Posłuszne bestje. To być przypadek może, albo przewidzenie może. Ślepa kiszka wie co to jest. Może,
Jeślibym tylko mógł sięgnąć ręką. Karzeł jest co mniej niezdrów zmysłów. Napewno
Tak krew tłoczyła myśli do głowy, wysłuchując słow gołonogiego niziołka!!
Dość tego!!
Wrzasnął pod cisnieniem napęczniałego mózgu.
Nie jestem Bastreor nikczemny jegomosciu! Pozwól ze teraz ja zgadne jakie jest twe prawdziwe imię Famleo - zakończył spokojnie.
Po czym, postąpił kilka krokow ku niemu, powoli łagodnie, z uśmiechem na paskudnej twarzy. Pyszna Gnido! Jak mogłeś dać się ogolić!
Tak splunął na niego z góry, gdy tylko umysł zatwardziałego wojownika podsunął mu:
Już jest blisko, sięgniesz laski zanim bestie wypadną z lasu. Weźmiesz zakładnika"
Runął z pięścią w stronę skręcanego karku. Licząc na łaskę bogów.
 

Ostatnio edytowane przez Goldfinger : 06-12-2007 o 19:09. Powód: takie tam
Goldfinger jest offline  
Stary 06-15-2007, 23:49   #88
 
elf_11's Avatar
 
Reputacja: 0 elf_11 jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 980
-Febrin , imię me... -wydusił z siebie elf, starając się zachować maksimum pewności w swoim głosie.

Obserwował niziołka i słuchał słów Astegora, który zbliżał się do niego powoli.
Febrin mógł się tylko domyślać co chciał zrobić wojownik, nie będąc pewnym niczego.

Skoro ów karzeł domniemanie posiadał władzę nad wilkami, pewnym było iż jeśli mają mieć jakiekolwiek szanse w nadchodzącym starciu , nizołek musi wyzionąć ducha.

Czuł jak wzrasta wnim napięcie.Czuł jak z każdym krokiem Astegora, zbliża się nieunikniona walka.

"Duchy drzew, obejmicie nas swoją łaską" - prosił w myślach elf.

Astegor zrobił krok...

"Matko ziemio, obdarz nas swoją ochroną"

kolejny...

"Leśne zwierzęta... przyjaciele pomóżcie zachować równowagę"


I jeszcze jeden...

"Siły natury, bądź Cię nam przychylne"
 
__________________
Fear it's the pass to the Dark Side.
Fear leads to Anger, Anger leads to Hate, Hate ... leads to the Suffering
elf_11 jest offline  
Stary 07-13-2007, 11:27   #89
 
Reuvenan's Avatar
 
Reputacja: 0 Reuvenan jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 857
Astregor i Febrin

Mir. Widmo. Mgła jakby. Iluzja dokładniej. Tym właśnie okazał się ów mieszkaniec sieni. Toteż wojownik przeleciał przez niego niczym strzała przez włókno rozpraszając go jednocześnie. Wokół rozległ się przeraźliwy śmiech. Elf naprężył jeszcze bardziej łuk i wyczekiwał rozwoju sytuacji. Astegor momentalnie podniósł sie na sztywne nogi i chaotycznie przewracał oczyma. Miecz trzymał tak mocno, że zdawało sie jakoby był jego częścią ciała. Każdy, najdrobniejszy szelest paproci stawiał na baczność nerwy bohaterów. Czujność ich miała w tej chwili olbrzymie oczy. Nastała cisza. Niepokojąca, "przygniatająca" ciężarem niepewności. Wtem usłyszeli pojękiwania, potem szepty, by w końcu dotarły do ich uszu czystobrzmiące słowa:
- Nie wszystko wydaje się tym, na jakie wygląda! Nikt z Was nie jest tym, za kogo się uważa! Każdy musi uważać na innych i na samego siebie!
I ponownie okrutny śmiech rozlał się wśród drzew. Ciemne chmury nadciągnęły nie wiadomo skąd. Lekki zefirek zmieniał się z chwili na chwilę w szalejący wicher. Śmiech przybierał na sile. Gałęzie niczym dłonie muskały ich po twarzach i szyi.Lunął rzęsisty, chłodny deszcz. A wraz z nim w dół zaczęli spadać bohaterowie! Ziemia przyjęła ich ochoczo rozstępując sie na tyle szybko, by jakakolwiek reakcja mogła ich uratować. Wiedzieli jeszcze łby wilków, którzy spoglądali na człowieka i elfa; widzieli kształtującą się w burzowych chmurach zmiennokształtną twarz; widzieli zamykającą się gardziel ziemi; ostatnią rzeczą jaką widzieli był mrok. Mrok i wszechobecny pogarczy śmiech!
Febrina obudził dźwięk łańcucha...
__________________________________________________ ________________________

Wszyscy zeskoczyli z kulbak. Pobiegli do karczmy. Bohdan tez się zerwał. Ogień, w przeciwieństwie do dymu, zdawał się maleć. Przed tawerną stał tłum gapiów. Gospodarz nie szlochał bynajmniej nad nieszczęściem, a energicznie wydawał rozkazy, sam też chwytając za wiadra i lejąc je na głodne języki ognia. Bohaterowie nie ociągając się również poczęli łapać się za jakiekolwiek wolne pojemniki. Akcja trwała niespełna jeszcze dwie minuty. Spora część dachu została strawiona. Dopiero teraz właściciel zajazdu przykucnął na kolano i chwycił się za czoło. Larina podeszła do niego. Ów człowiek podniósł głowę:
- Długo Ci zajęło przybycie tutaj. No ale nie ma co trwonić czasu nad takimi problemami. Jeszcze do wczoraj zastanawiałem się czy wyruszyć z Tobą czy nie. Teraz nic mnie tutaj nie trzyma. To jest ta twoja brygada? - spytał kierując wzrok na pozostałych kompanów kobiety.
Nie odpowiedziała, bo nie musiała. To było oczywiste. Karczmarz zrobił nagle wielkie oczy. Zobaczył jak jeden z jej towarzyszy - Amadril - łapie za frak Bohdana i patrząc mu prosto w oczy pyta:
- Masz nam coś do powiedzenia? - kierując wzrok niżej, na szyję, a z powrotem na jego twarz, czekał na odpowiedź...
 
__________________
Może chcesz zagrać w sesję on line za pomocą programu OPENRPG albo FANTASY GROUNDS - napisz na moje gg 5192232

Ostatnio edytowane przez Reuvenan : 07-13-2007 o 12:24.
Reuvenan jest offline  
Stary 07-13-2007, 18:01   #90
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 50 738
Bogrim

Bogrim i Harpin przybyli pod karczmę w raz z napotkanymi na trakcie podróżnikami. Jak wszyscy zaczęli pomagać w gaszeniu pożaru. Lali wodę jak szybko potrafili. Jak się okazało nie wiele to dało, bo ogień zdążył spalić część dachu. Gdy wszyscy skończyli ratowanie karczmy dwaj Khazadzi stali patrzyli na spalony budynek. Ciszę, która zapadła na chwilę przerwał gospodarz. Z jego słów wynikało, że zna kobietę z tej bandy. Agresywna postawa towarzysza kobiety wobec jednej z osób zgromadzonych wokół zaskoczyła krasnoludów. Nie rozumieli co się dzieje lecz byli ciekawi. Czekali na rozwój wydarzeń. Powoli do Bogrima docierało, że wplątali się w duże kłopoty.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Zamaskowany Demon Salazar Opowiadania 0 03-21-2008 19:32
[Autorski]Kiedy demon zaśmieje się ostatni Hertion Archiwum rekrutacji 3 02-27-2008 16:56
[Komantarze] Demon Upadku Reuvenan Archiwum sesji Warhammer 64 11-08-2007 13:04
[Warhammer] Demon Upadku Reuvenan Archiwum rekrutacji 22 05-13-2007 10:55


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:09.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111