![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
![]() | Johan Głośno westchnął z wyraźną ulgą w głosie. Skoro nawet krasnoludy dogadały się z taką grupą i elfem... to chyba sytuacja jest bezpieczna... Uśmiechnął się do siebie błogo na myśl o ciepłym jedzeniu... wszak akurat gdy polował na swój obiad napotkał tego czarnoksiężnika. Naraz jednak posmutniał... w leśnym jego obozowisku pozostał cały sprzęt! Koce, zapasy, bukłak z wodą... na szczęście pozostały mu złote monety - chociaż i ich było niewiele - schowane za pazuchą. -Czy znalazł by się koc i strawa dla mnie? Podczas tej strasznej przygody w moim obozowisku, które byłem zmuszony opuścić, pozostały całe moje zapasy... - zwrócił się nieśmiało do potężnego wojownika, który przy pasie niczym zwykły miecz - przewieszony miał dwurak.
__________________ "You bringin' weapons?" "No." "Then you ain't changin' nothin'." |
| |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Bohun Kac gigant. Bohun z wielkim trudem wygramolił się z wyrka, w trzech ruchach dokonał porannej toaletki. -Dlaczego wszyscy tak tupią? rozczochrany, na wpół ubrany wyszedł z pokoju nie mogąc znieść trzasku skrzypiącej podłogi. Wychodząc spotkał zielarza, uśmiechnął się na jego widok, widać było że nie często zdarzają mu się tego typu biesiady. Krótką rozmowę uciął niebotyczny wrzask rozdzierający skacowane bębenki uszu Bohdana. Zwlókł się ze schodów i widok natychmiast go otrzeźwił. -Mordercy! Bij kto w bogi wierzy! - Zaczął się wydzierać niewyraźnie. Pochwycił spory pogrzebacz i wyskoczył z izby. Spodziewając się wszelkich zabójców, lub chociaż śladów. |
| |
| | #73 |
![]() | -Strawy raczej starczy,powiedział z usmiechem. Wiec złapał za cugi by popędzić konia do przodu, jednak raz, dwa elf przemówił może nie do samego Astegora lecz do jego umysłu i podświadomosci na którą wpływu już nie miał... -Febrinie, dzieki bogom żeś to własnie ty trafił na dziadka. To prawda, schecią poznałbym owego czarodzieja. Co by nam czasem zwierzyny nie wypłoszył całej z lasu, bo czym wnętrzności napcham. Nie doszukuj się tu beztroski o moj żołądek, ale wcale mi to dobrze by nie było aby pustym miał pozostać do samej nocy. Gdy zlazł z konia, dopiero wtedy jego ogrom dało sie widziec w pełni. Nieprzecietnej postury człowiek, a raczej zaniski olbrzym by byc juz wsrod olbrzymów. Broń poprawił na plecach i rzekł: Co stało się z tym czarodzejem? Żyby czasem jadła nam nie spłoszył Ostatnio edytowane przez Goldfinger : 05-23-2007 o 22:02. Powód: justowanie |
| |
| | #74 |
![]() | Bogrim Harpin stał nieruchomo przysłuchując się rozmowie. Gdy zsiadający z konia człowiek zapytał o maga postanowił przemówić: - Ów czarodziej, - zaczął - gdy go znaleźliśmy stał przy ognisku i coś mamrotał. Trzymał jakieś świecidełko. - Przerwał na chwilę by się zastanowić i ciągnął dalej. - Gadał chyba z jakąś zjawą, która ukazała się w płomieniach. Bogrim - wskazał na towarzysza - podszedł do niego i przemówił, lecz ten jakby go nie słyszał. Doszło do walki, to znaczy Bogrim odrąbał mu rękę. Nagle zjawa z ogniska urosła do niebotycznych rozmiarów - Harpin stanął na palcach, ramiona uniósł do góry by pokazać wielkość upira, lecz był zaniski. - Na ten przerażający widok zaczęliśmy uciekać, bo z czymś takim to ja w swym żywocie do czynienia nie miałem.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| | #75 |
![]() | Jak Febrinie słyszysz, czarodzejuk bez reki dalego nie zajdzie. Tak wiec ruszamy, prawda? W tym miejscu rozejrzał sie wokół, oczekujac odpowiedzi. A dzien zapowiadal sie niezwykle. Był ranek, a mimo tego tyle sie juz stało. Las, dzwieki ptactwa posrod niego, napełniały Astegora nowymi nadziejami, tesknotami. Dosć juz przeciagneli postuj..., a czekał ich zapewne kolejny. W drogę! |
| |
| | #76 |
![]() | Bogrim - I bez reki był niebezpieczny - zareagował Bogrim na słowa człowieka. - Z całym szacunkiem ja już go widziałem i nie mam zamiaru się po raz drugi go spotkać. Wolałbym coś zjeść i napić się piwa w jakiejś tawernie.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| |
| | #77 |
![]() | Nie bacząc na słowa krasnoluda, Febrin przemówił patrząc na Astegora: - Ruszajmy Czarnoksiężnik, sługa chaosu ... z kransoludem czy bez ,elf nie mógł tak poprostu opuścić tego miejsca. Nie mógłby zostawić lasu i jego stworzeń w obliczu pewnego zagrożenia.
__________________ Fear it's the pass to the Dark Side. Fear leads to Anger, Anger leads to Hate, Hate ... leads to the Suffering |
| |
| | #78 |
![]() | Ruszajmy! -wykrzykną ucieszony na myśl o kuflu piwa. Szarpną wodze, i cała brygada już zaczynała ruszać, gdy elf ku zdziwieniu samego Astegora pokierował swe kroki do lasu, zmieszany powiedział: E hola! Mieliśmy ruszać w drogę Febrinie czyż tak mowione było? To na cwierkajace wróble, gdzie ty idziesz do tego lasu? |
| |
| | #79 |
![]() | -tak też ruszam w droge ku czarodziejowi – powiedział pewnym siebie tonem . -czy nie to na myśli miałeś? Mag daleko bez reki nie odejdzie – to prawda, to też możemy go szybko dogonić. Jeśli go nie znajdziemy, to brak dłoni nie wyciągnie jego duszy z ciała. Nie będzie bezpiecznie dla nikogo i niczego, jeśli ten czarnoksiężnik ,jak powiadacie – mówił rzucając przelotne spojrzenie na krasnoludy - ucieknie. Rozglądał się teraz po twarzach wszystkich tak jakby szukając zrozumienia. Zdawał sobie sprawę z tego, że odnalezienie ów maga może się okazać niezwykle niebezpieczne w skutkach. Nie miał jednak zamiaru opuszczać tego miejsce bez odpowiedniej reakcji . Reakcji która na pewno nie była ucieczką ... -tak więc ruszamy? czy ...uciekacie ? – widział, że mocne to stwierdzenie, ale nie wahał się go użyć – bo nie godzi mi się porzucić tego miejsca na pastwę chaosu
__________________ Fear it's the pass to the Dark Side. Fear leads to Anger, Anger leads to Hate, Hate ... leads to the Suffering |
| |
| | #80 |
![]() | Oby poszło nam to prędko,pojdzmy zobaczyć co znim.-dodał na głos prosząc o naprawdę prędki posiłek. Poczym dodał do Febrina Ale myślę że czas na to aby rozstać się z Lariną na moment. Niech ta odszuka przyjaciela zanim dołączymy. Tu pokierowali swe kroki w jeszcze dla Astegora nieznane, choć jak mu sie wydawało, dla elfa była to kąpiel w zimnym stawie. Scieżką wydeptaną przez krasnoludów łatwo było się odnaleść na miejscu... |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Zamaskowany Demon | Salazar | Opowiadania | 0 | 03-21-2008 19:32 |
| [Autorski]Kiedy demon zaśmieje się ostatni | Hertion | Archiwum rekrutacji | 3 | 02-27-2008 16:56 |
| [Komantarze] Demon Upadku | Reuvenan | Archiwum sesji Warhammer | 64 | 11-08-2007 13:04 |
| [Warhammer] Demon Upadku | Reuvenan | Archiwum rekrutacji | 22 | 05-13-2007 10:55 |