Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-26-2007, 14:13   #241
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Promień światła wytryskający z oczu Felixa dosięgną zbója stojącego nad nim. Uliczkę owiał nienaturalny lodowaty podmuch wiatru. Z jękiem bandyta wali się na ziemie martwy. Wtedy to też mrok rozwiał się Amos przestał się w końcu pastwić nad trupem i rzucił się na najbliższego wroga był to akurat zbój, ale równie dobrze mógł to być elf. Zbój w ostatniej chwili odsunął się i długi skok przeniósł psa daleko od walczących. Strzałka Lilawander’ a odniosła skutek opryszek jęknął chwytając się za pierś i na chwilę go to przystopowało.

Ostatni pozostający przy życiu opryszek zaatakował nim zdarzyliście podjąć jakąś akcję. Na szczęście jego pałka świsnęła daleko od głowy elfa.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 10-26-2007 o 15:07.
Cedryk jest offline  
Reklama
Stary 10-26-2007, 15:12   #242
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 3 kset ma w sobie cośkset ma w sobie coś
$: 147 065
"No to teraz już po tobie…" - pomyślał, po czym poprawił zaklęcie. Zastanawiał się przez moment co z sokołem, poczuł, że wciąż wznosi się w przestworza, nie czas był jednak na rozmyślanie o chowańcu, miał przed sobą przeciwnika, który próbował go właśnie zabić.
Z drugiej strony przeciwnik pozostał jeden, na dwóch magów i psa... Chwile upływały a uciekający złodziej był coraz dalej od miejsca walki, Lilawander zdecydował posłać za nim sokoła, bez zbędnej zwłoki." - Zobacz dokąd uda się człowiek który uciekł z pola walki."

- Rezon, tagwin ARmer wiitaame – powiedział rzucając strzałką w kierunku napastnika.

( splecenie magii i ps w razie przekleństwa , dwie kości na zebranie mocy trzecia na obrażenia)
 

Ostatnio edytowane przez kset : 10-26-2007 o 15:31.
kset jest offline  
Stary 10-26-2007, 15:30   #243
 
Mayer's Avatar
 
Reputacja: 2 Mayer jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 193
Chloe pokiwała głową jeszcze raz zerkając na czaszkę. Zaraz znów zerknęła na ciało, krwawiące maleńkimi strużkami w kilku miejscach.

-Mogło w jakiś dziwny sposów dojść do nadmiaru krwi... lecz mało to prawdopodobne. Mogły popękać naczynia krwionośne, możliwe, że na skutek magii. Ewentualnie mógł by to być efekte jakiegoś rytuału, co w wypadku tak zaplanowanego mordu jest naprawdę całkiem możliwe, bo medycyna raczej nie notuje takich przypadków. A jeśli tak jest... to przykro mi doktorze, ale studiowałam właśnie medycyne a nie okultyzm - westchnęła cicho po czym spojrzała pytająco - A doktor co podejrzewa? - zapytała żywo i z zainteresowaniem
 
__________________
"Bretonnia to kraj spokojny i sprawiedliwy, w którym kazdy człowiek wie, gdzie jego miejsce. Twoje jest na stryczku"

Za Panią Jeziora!

Ostatnio edytowane przez Mayer : 10-26-2007 o 15:39. Powód: orty
Mayer jest offline  
Stary 10-26-2007, 15:36   #244
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Bandyta już zamachnął się pałą w kierunku elfa, gdy nagle chwycił się piersi na jego skórzni wykwitła krwawa plama i powalony mocą magii padł martwy na bruk. Amos widząc, iż przeciwnik, którego zamierzał rozszarpać padł martwy skierował się w kierunku Lilawander’a. Kły ukazywał w wyraźnej pozie zastraszenia, powoli na sztywnych łapach podchodził do elfa czekając na rozkaz swojego pana. Z gardła bestii wydobywał się głęboki warkot, pysk zdobiła krew zagryzionego, sierść na grzbiecie była zjerzona.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 10-26-2007 o 15:38.
Cedryk jest offline  
Stary 10-26-2007, 15:55   #245
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 84 931
Otto odprowadził wzrokiem akolitę po czym rozejrzał się dookoła, w końcu wzrokiem odnalazł ławkę, gdzie nikt nie siedział.

-Poczekaj na mnie chwilę, to zajmie tylko chwilę.- powiedział do elfa i udał się na upatrzone miejsce.

Nie chciał by mu przeszkadzano w przeciwieństwie od wielu wiernych uważał, że religia jest sprawą prywatną i nikt nie ma prawa ingerować w tą sferę ludzkiego życia.
W zamyśleniu pochylił głowę i zastanowił się nad ostatnimi dniami. O przybyciu do miasta, walce z szlachcicami oraz o mutancie. Rozliczył się w myślach z ostatnich uczynkach i stwierdził, że nie uchybił zasadom swego wyznania. Zwięźle i konkretnie podziękował Panu Zimy za łaskawość okazaną mu w walce po czym wstał i rozejrzał się za jakimś kapłanem. Kiedy zauważył wreszcie jakiegoś nie zajętego niczym ważnym podszedł z pytaniem.

-Witam. Powiedziano mi, że możliwe jest pobłogosławienie broni w ogniu Ulryka za pewną opłatą. Jestem wojownikiem i wyznawcą Pana Zimy i chciałbym uzyskać jego łaskę oczywiście o ile to możliwe.-
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony.
John5 jest offline  
Stary 10-26-2007, 18:04   #246
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
- Amos , noga!
Z trudem wyprostował się. Krew ze zranionej nogi zabarwiła nogawkę spodni. "No to już nie tylko kurtkę mam czeroną". Spojrzał na swojego przypadkowego sprzymierzeńca, był wyzszy od Felixa. Był elfem. Czarodziejem.
- Myślę,że powinniśmy opuścić to miejsce, zanim zjawi sie straż i zacznie zadawać niewygodne pytania.
Szybko pozbierał papiery zastanawiając się , czy po drodze do Wilgefortza nie rezyduje jakiś medyk. Ostatecznie spróbuje sam, ale to nie jest odpowiednie miejsce.
 
jaded jest offline  
Stary 10-26-2007, 18:42   #247
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 3 kset ma w sobie cośkset ma w sobie coś
$: 147 065
Elf sprawnym ruchem odciął szefowi bandy sakiewkę wraz z naszyjnikiem, wcześniej ogałacając także najbliższego napastnika z cenności jakie miał przy sobie, jednocześnie by nie tracić czasu przemawiał do człowieka.

- W tej sytuacji nie mamy się czego obawiać, Twoje słowo jako członka kolegium w zupełności wystarczy na potwierdzenie, że to są bandyci - wskazał na człowieka którego właśnie w szybkim tempie przeszukiwał - a my jesteśmy napadnięci. Widząc skrzywione spojrzenie maga dodał jeszcze,- wybacz ale u mnie krucho z pieniędzmi, a to chociaż wynagrodzi mi ból oraz ryzyko na jakie mnie narazili. Na chwilę jednak skoncentrował wzrok na magu - chyba, że masz powody by unikać straży? Nieważne możemy ruszać, tak się składa, że znam dobrą medyczkę z pewnością Ci pomoże. Jeśli twój pies jest chowańcem to wyślij go na przeszpiegi, czy w dobrą stronę uciekamy i czy nie nadchodzi stamtąd straż. Ja sokoła wysłałem za jednym ze złodziei, który uciekł. Wyglądało mi to na dłuższy zatarg, więc jeśli będziesz chciał go zakończyć będziesz miał okazję. Ja sam im nie daruję bólu, jaki mi przysporzyli, zerknął na moment – dyskretnie, co stało mu się z nogą, na widok znaku zasłonił ją z powrotem.

- Jak wydostaniemy się z tego miejsca to będzie czas na pogawędki, na razie jednak sam wolałbym uniknąć pytań... a w razie co nie mów proszę co potrafię, może się to dla mnie źle skończyć. - spojrzał badawczo na człowieka starając się ocenić na ile można mu zaufać. Miał nadzieję, że uratowanie, nawet tylko pośrednie życia, wystarczy by wykupić jego milczenie na temat możliwości Lilawandra. W tej chwili chciał się znaleźć jak najszybciej w domu medyczki- gdy kończył ze zwłokami szefa, zajrzał jeszcze w głąb umysłu próbując ustalić czy chowaniec podąża za złodziejem czy też zgubił już jego trop. W tym przypadku zamierzał go wykorzystać do badania terenu, jeśli jednak był zajęty złodziejem to elf i tak był pewien, że poradzi sobie sam... Najwyżej będzie go to kosztować nieco magii.

- Swoją drogą dziwię się, że nie chcesz widzieć straży, myślę, że zdołałbyś za nich zgarnąć jakąś nagrodę - wskazał na trupy opryszków. W przeciwieństwie do mnie, Wy magowie kolegium macie przecież prawo używać magii w takich sytuacjach.

Mówił tak długo, jak długo zajęło mu obrabowanie dwóch ciał. Gdy skończył ruszył za sokołem - jeśli ten wrócił ze śledzenia złodzieja, jeśli nie to za psem - o ile ten faktycznie był chowańcem, a jeśli i tu spotkał go zawód to ruszył w uliczkę, którą odcięli im dwaj drabowie na początku walki - nie z powrotem na główną trasę skąd najprędzej mogła dobiec straż - lecz w przeciwnym kierunku. Starał się wtopić w otoczenie a docelowo zmierzał do przybytku Shaylli co również zaproponował magowi.
 

Ostatnio edytowane przez kset : 10-26-2007 o 22:44.
kset jest offline  
Stary 10-26-2007, 22:49   #248
 
Yoda's Avatar
 
Reputacja: 2 Yoda jest na bardzo dobrej drodze
$: 25 989
- Ja również się cieszę, iż cię widzę, wszystko jest tak jak słyszałeś owszem mam córeczkę, Nadię i mój mąż umarł.

Jej słowa sprawiły że zrobiło mu się ciepło na sercu. Zdziwił go jednak spokój jakim mówiła o śmierci męża. Sam spotykał się z przyjaciółką kostuchą niejednokrotnie i nie robiła ona na nim zbytniego wrażenia ale większość ludzi miała z tym pewne problemy. Może to ta wojna i zniszczenie tak oswoiły ludzkie serca z przemijaniem? Dziś jesteś, jutro leżysz sztywny w rynsztoku - taka jest prawda na tym nieprzyjaznym świecie.

- Dziękuję ci Greto możesz odejść.
- Jednak dalej nie wyjawiłeś, co cię sprowadziło do mnie


Wolfgang grzecznie podziękowała za piwo. Wczorajsze trunki czuł jeszcze nazbyt dobrze. Nie wszystko jeszcze wyparowało. Poza tym w tej chwili musiał być trzeźwy. Nie mógł sobie pozwolić na niekontrolowane trzepanie językiem.

Wolf poprawił się w wygodnym fotelu myśląc co by tu powiedzieć.
„Kłamać?” Spojrzał w oczy Susie. Wolf wiedział że do ideału mu baaardzo daleko ale w obecności Susi chciał być lepszym niż jest. Chciałby się jej czymś pochwalić…ale nie ma czym. Kłamać jej też by nie chciał.
„Powiedzieć prawdę?” Może choć raz powie prawdę i przyjmie jej konsekwencje. Sprawę trzeba postawić jasno. Jeśli nie będzie chciała go znać to zrozumiem. Choć raz zachowa się jak porządny człowiek a nie jak sadystyczna szuja i przebiegła gnida.

-Co mnie sprowadziło pytasz. A przyjechałem odwiedzić paru znajomych i obić paru wrogów. – powiedział pół żartem –Poza tym słyszałem że grasuje tu jakaś bestia. Dobrze słyszałem? Bo widzisz kiedy cię ostatni raz widziałem mieszkałem jeszcze u ojca…Od tamtej pory sporo się zmieniło.- spojrzał jej głęboko w oczy. Chciał aby wiedziała że mówi prosto z serca.
-Ojciec zmarł wkrótce po twoim wyjeździe – nie była to do końca prawda ale Wolf nie mógł wydusić z siebie nic więcej na ten temat –a ja… No cóż. Tak to się jakoś złożyło że zostałem łowcą wampirów. –zerknął na Susi obserwując jak na to zareaguje. Może nie był to najlepszy moment na ujawnianie się ale jeszcze gorszy byłby gdyby wrócił prosto z cmentarza, upaćkany krwią i śmierdzący trupem –Nie wiadomo co to za bestia. Niewykluczone że wampir. Między innymi dlatego tu przybyłem.
„Liczyłem również na to że dalej tu mieszkasz” – dodał w myślach
-Powiedz mi czy wszystko u Ciebie w porządku? Radzisz sobie jakoś? Może mógłbym Ci jakoś pomóc? – rzekł szczerze zatroskany o byt samotnej wdowy z małym dzieckiem.
 
__________________
Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein

Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę.
Yoda jest offline  
Stary 10-28-2007, 11:59   #249
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
- Podczas oblężenia czarodzieje, szczególnie z Kolegiów Światła i Ognia, wielce się zasłużyli dla tego miasta. Zabijanie tych , których z narażeniem życia broniliśmy, chwały nikomu nie przyniesie.

Ruszył za elfem.

-Widzisz, dla wszystkich moich wędrujących kolegów dobra opinia wśród ludu to największy sprzymierzeniec.

Po przejściu skrzyżowań zaczął się rozglądać. Potrzebował ustronnego miejsca lub choć chwili, w której nie zwracałby uwagi przechodniów.

- Co do twoich obaw... Dekret dotyczy obywateli Imperium. Choć nikt tego oficjalnie nie przyzna interpretacja Kolegiów jest dla ciebie korzystna, nie masz co jednak liczyć na wsparcie w razie kłopotów. Interpretacja Łowców też jest jednoznaczna - uśmiechnął się krzywo - reakcje pozostałych zależą od okoliczności i są trudne do przewidzenia. Rozumiem, ze sytuacja wymusza czasem na człowieku -przerwał - albo elfie - uśmiechnął się pod nosem - podejmowanie radykalnych działań, ale na twoim miejscu, unikałbym tak widowiskowej magii. To miasto nie jest aż tak duże.

Zatrzymał się, miejsce wydawało się być odpowiednie.
- A teraz muszę cię na chwilę przeprosić, moja noga wymaga natychmiastowej reakcji.
Przykucnął. Leczenie wolałby pozostawić fachowcom ale rana w nodze zbyt mu doskwierała.
- jhaer si shyl tyri eil taes
 
jaded jest offline  
Stary 10-28-2007, 17:21   #250
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Lilawander kroczył powoli za młodym magiem zdołał już stwierdzić, iż pies nie jest chowańcem, co lekko zaskoczyło go, ale nie wyczuwał od niego wiatrów magii ani nie wykrywał żadnego powiązania magicznego między nimi. Felix na chwilę zatrzymał się i wypowiedział zaklęcie wyraz ulgi na twarzy przekonał Lilawendera, iż musiał zadziałać czar i przynieść ulgę w cierpieniu. „Panie za późno mnie wysłałeś już nie odnalazłem tego, który na ciebie napadł” zameldował chowaniec.
Gdy Felix rozejrzał się stwierdził, iż znajdowali się niedaleko Gildii gdzie zmierzał, dzieliło go do niej dwie rezydencje.


Susi spojrzała z wzgardą, na Wolfganga.

- Więc dalej się tym zajmujesz. Słyszałam o tej twoim nowym płaszczyku ty padlinożerco.
Dowiedziałam się od Nikolausa kiedyś, gdy nadużył alkoholu wyjawił mi, co robiliście okradać zmarłych, jak ty się Morra nie boisz. Nikolaus miał głowę i skończył z tym a ty dalej się w tym babżesz myślałam, iż nie można niżej upaść niż Max, ale się myliłam jesteś stokroć gorszy niż on. Natychmiast opuść mój dom i nigdy już tu nie wracaj nie chcę abyś swoją obecnością nieszczęście sprowadził na mnie i moje dziecko.
– po tych słowach wstała i wskazał Wolfgangowi drzwi.

- Tam są drzwi, precz – po tych słowach wyszła z saloniku.


- Zgadza się bracie
– młody kapłan z uwagą przyjrzał się Ottu. – widzę cię po raz pierwszy więc przekaże ci parę informacji. Broń pobłogosławiona w Wiecznym ogniu na dobę zyskuje możliwość godzenia istot odpornych na zwykłą broń, oraz niektórym istotom zadaje większe rany. W czasie oblężenia dokonywaliśmy tego bez opłat i wielu wojowników się od tego uzależniło myśląc, iż to Wieczny ogień daje im zwycięstwa. Opłata jest wygórowana, ale z niej pokrywane są szkody wojenne. Dwie Imperialne złote korony. Dla tych notorycznie korzystających z tego przywileju podnosimy opłaty niektórzy muszą płacić już nawet dwadzieścia złotych koron wtedy najczęściej rezygnują. – spojrzał na obwieszonego bronia wojownika - teraz podaj mi swój oręż, zasada jest tak jedna broń długa i krótka np. miecz i sztylet. – kapłan wyciągnął rękę po oręż.

Oddalił się do świętego ognia gdzie modlił się przy nim następnie zanurzył broń wojownika w ogniu.

Oddając broń uśmiechnął się do Otta

- Pamiętaj w zwykłych potyczkach nasze umiejętności dają zwycięstwo i to jest zgodne z głównymi przykazaniami Urlyka. – następnie oddalił się w głąb świątyni.

Po dokonaniu obrządku Otto i Celahir udali się na jeden z placów handlowych gdzie można było za przystępną cenę nabyć wiele produktów.

Tłok był nie do opisania wszędzie błąkały się koty w poszukiwaniu odpadków i ta ciżba ludzi cały czas praktycznie ktoś na was wpadał. Elfowi udało się za przystępną cenę dwunastu karli nabyć nowa kurtkę skórzana jego stara dość przeszła w czasie oblężenia. Niedaleko straganu zbrojmistrza rozbili się cyrkowcy wykorzystując wolny płachetek do prezentowania sztuk przeróżnych. W tej chwili właśnie jeden nich prezentował tresurę niedźwiedzia.


Doktor aż zatarł ręce, potem wesoło mrugnął do Chloi.

- Potwierdziłaś moje obawy, drogie dziecko mam jeszcze jedna prośbę do ciebie – powiedział siadając za biurkiem z jednej z szuflad wyją częściowo zapisany dokument dopisał parę zdań włożył do pergaminowej koperty i wręczył dziewczynie.

- Ten dokument musi trafić do rąk własnych komendanta Wermenta w głównej siedzibie straży wiesz gdzie to tu niedaleko przy Placu. Sprawa jest ważna więc pospiesz się dziecko.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum sesji Warhammer 107 08-24-2008 13:42
rekrutacja dodatkowa (II edycja Warhammer) Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 6 01-25-2008 16:50
Warhammer IIedycja Zło kroczy ulicami Cedryk Toplista sesji 0 10-01-2007 08:53
[Warhammer] Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 31 08-26-2007 22:07


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 05:47.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111