Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-24-2008, 19:31   #321
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4 Cedryk wkrótce będzie znanyCedryk wkrótce będzie znany
$: 154 702
Komendant chwilę się zamyślił próbując cos sobie przypomnieć. Po chwili powoli zaczął mówić.

- „Szybka Ingrid” no tak to córka kapitana Dietera Berga zginął on osłaniając swoim ciałem grafa przed atakiem jednego z smoków chaosu zanim go ubito zginał cały oddział straży miejskiej i duża ilość rycerz Zakonu Panter z ochrony grafa. Sama Ingrid ma bodajże czternaście lat i organizuje niektóre z dzieciaków w oprowadzaczy zajmuje się głównie sierotami wybiera najbardziej odporne te, które nie nauczyły się jeszcze kraść. Części załatwia naukę u różnych rzemieślników a reszta pracuje jako oprowadzacze przeważnie ma w swojej hassie, którą się opiekuje pięciorgo sześciorgo dzieciaków. Zaraz przyniosę dokumenty, bo coś jeszcze na pewno mamy o nich. – po tych słowach wyszedł.

Po chwili wrócił z teczką.

-Tak rodzina Berga Dietera zwolnienie z podatków dla Anny, Dietera młodszego, Ingrid i Heloizy. – Po tych słowach spojrzał na Felixa.
- Specjalne nadanie dla członków straży, którzy zginęli wtedy, dodatkowo otrzymują niewielkie wdowie renty oraz mają prawo dzieci do pełnoletności a żony do śmierci, do posiłków takiego jak otrzymują strażnicy. Masz jeszcze jakieś pytania.

*******

Chloe widocznie zmęczona wrażeniami przysnęła przy dzbanie piwa i nie reagowała na pytania towarzyszy. Otto i Celahir przez chwilę postanowili jej nie budzić wszakże jeszcze piwo w dzbanie a śpieszyć też się nie ma gdzie. W karczmie powoli zaczął się robić tłok przybywało coraz więcej klientów robiących sobie pewnie odpoczynek w pracy.

********

Po chwili do pokoju wszedł jegomość przy kości wyglądający na kupca ma jego szyi również dało się dojrzeć czarną chustę wyszywaną srebrem.

- Wyjdźcie, ale miejcie na niego oko przez strzelnice.

Zdziwiło to trochę Lilawandera gdyż żadnych otworów dotychczas nie dostrzegł „Trzeba je znaleźć” pomyślał próbując się dyskretnie rozejrzeć.

- Któż to zawitał w nasze skromne progi przedstawiciel długowiecznej rasy dodatkowo mag. Nie mówili ci abyś się zachowywał jak gość natychmiast przywołaj chowańca, bo cię rozstrzelają. - powiedział podchodząc do okna i otwierając je.
- Widzę twoje zdziwione spojrzenie przez jakiś czas byłem uczniem czarodzieja dopóki nie doszedłem do wniosku, iż opróżnianie sakiewek i kufrów jest bardziej intratnym zajęciem. Mag cienia aż kipi wokół ciebie od wiatrów Ulgu. Dlatego tak trudno cię było śledzić już miałem swoich ludzi złajać za opieszałość i bark umiejętności z łaski swojej zdejmij zaklęcie, bo się pogniewam. – poczym pogroził palcem magowi.
- Pospiesz się z tym przywołaniem i zdjęciem czaru a w międzyczasie powiedz jak się zowiesz i co cię sprowadza w nasze skromne progi.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. Aby człowieka docenić wystarczy kliknąć na wagę albo notkę wpisać...

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-27-2008 o 20:06.
Cedryk jest offline  
Reklama
Stary 01-24-2008, 21:10   #322
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 3 kset wkrótce będzie znanykset wkrótce będzie znany
$: 126 418
Elf zmierzył przeciągłym spojrzeniem szefa, jednocześnie sprawdzając czy faktycznie dysponuje on mocą. W międzyczasie przywołał Chowańca.


- Nazywają mnie Lilawander, wybacz moje asekuracyjne zachowanie. Zazwyczaj gości nie wita się przy pomocy kusz, rozumiem jednak tą postawę i względy bezpieczeństwa, w końcu przybyłem tu nieproszony…
- na moment zawiesił głos, raz jeszcze spojrzał na bossa i a chwilę później zaczął szukać czegoś, na czym mógłby usiąść. Trochę głupio się czuł patrząc z góry na człowieka, który górował nad nim w obecnych okolicznościach.


- Zastanawiałem się, ile będę mógł powiedzieć szefowi gildii złodziei, jednak Twoja wiedza nieco mnie zaskakuje, lecz ułatwia mi to dalszą rozmowę. Masz rację, jestem magiem cienia. A tak, wybacz – elf zdjął zaklęcia, które chroniły go do tej pory.

- Potrzeba mi środków finansowych, mam bowiem różne cele, których osiągnięcie niestety sporo kosztuje.
Mogłem wydać złodzieja, wraz z obstawiającymi go płotkami jeszcze na targowisku, na gorącym uczynku. Nie zrobiłem tego, postanowiłem udać się za nim by nawiązać kontakt z szefostwem, nie z płotkami. Moje umiejętności są sporę, choć Wasze zorganizowanie równie mocno mnie zaskoczyło. Mógłbym oczywiście podjąć większe środki ostrożności, jednak po co? Nie przybyłem tu by z wami walczyć lecz by wspólnie ubić nie jeden interes.


Elf przyjrzał się reakcji rozmówcy, wydawało mu się, że jedna z jego brwi przy słowie interes momentalnie drgnęła.

- Przy odrobinie wsparcia z Waszej strony, choćby w podstawowej nauce umiejętności złodziejskich, byłbym w stanie dokonać niebagatelnych rzeczy, na czym skorzystałyby obie strony. Już na obecnym etapie swoją magią mogę dyskretnie wspierać Wasze akcje, jednak kradzież straganowa niespecjalnie mnie interesuje. Wolę prawdziwe wyzwania, godne maga cienia, choć bez przesadyzmów, moja rasa nie lubuje się w mordowaniu, więc krwawe roboty nie wchodzą w rachubę. Nie wyklucza to akcji, gdzie na miejscu sytuacja zmusi mnie do walki, wówczas to co innego. – tu uśmiechnął się tajemniczo, błysk w oku po chwili przysłoniło pasmo cienia które zewsząd lgnęło do czarodzieja.

Sokół wylądował na parapecie okna, elf pozwolił ptaku spocząć na ramieniu, osłoniętym skórą.

- Możemy się doskonale uzupełniać, jednak na ewentualną współpracę musiałbyś się zdecydować szybko. Zamierzam bowiem wstąpić do tutejszej gildii, magów, a gdy przyjmę pewne zobowiązania i przysięgi to złamanie ich nie weszłoby w grę. Jednak jeśli wcześniej uzgodnimy własną umowę, to żadna późniejsza jej nie przekreśli. Przykro mi, że musi się to potoczyć tak szybko, jednak i mi samemu nie dano wiele czasu, dziś bowiem dostałem tą propozycję i na dziś wyznaczono mi spotkanie.


Elf mówił prawdę, szczerze chciał wstąpić do gildii złodziei licząc, że nie będzie to ostro kolidowało z drugą organizacją. Mówił prawdę mówiąc o umówionym spotkaniu, które stało się nagle polisą ubezpieczeniową, dobrą na tyle by powstrzymać szefa przed natychmiastową egzekucją. Z gildią magów nie warto było zadzierać.


- Nie muszę wspominać, że jeśli uda mi się dostać do Gildii to nasza współpraca może przekroczyć Twoje obecne oczekiwania. Nie mogę jednak mówić zbyt wiele, na wypadek gdyby magowie światła badali mój umysł. Ciebie również proszę o oszczędność i staranność w dobieraniu słów, aby żaden ślad nie mógł zaprowadzić ich do umowy, której jeszcze nie przypieczętowaliśmy. – po raz kolejny uśmiechnął się przyjaźnie do gospodarza.

Faktycznie zdążył już poczuć się jak gość. Miał głębokie przekonanie, że nie znalazł się przypadkowo w tym miejscu, a możliwości jakie otwierałaby obecność w gildii złodziei były nie do przecenienia. Nic innego już zresztą elfowi nie zostało. Pozostać w mieście i mieć na pieńku z tak potężną gildią byłoby samobójstwem, a jeszcze nie zamierzał się stąd wyprowadzać.

[Rzut w Kostnicy: 15] [Rzut w Kostnicy: 33]
 

Ostatnio edytowane przez kset : 01-24-2008 o 21:20.
kset jest offline  
Stary 01-27-2008, 12:16   #323
 
jaded's Avatar
 
Reputacja: 0 jaded jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 605
Właściwie tylko gdzie można spotkać tę Ingrid - muszę z nią porozmawiać.
Będę potrzebował jeszcze dwóch rzeczy - dostępu do domu von Gertena i jakiegoś glejtu , który pozwoli mi się poruszać po mieście po zmroku.

Pierwsza sprawa interesowała go bardziej, ze względu na swój magiczny charakter, pozostałe przypadki mogły mieć jakiś pośredni związek magią, ale w tym momencie w to nie wierzył. Musiał sie jednak i tą sprawą zająć, ze względu na podjęte zobowiązania.
 
jaded jest offline  
Stary 01-27-2008, 16:11   #324
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 80 295
Otto spojrzał na przyjaciela, po czym wskazał na śpiącą Chloe.

-Nie ma co jej budzić jak na razie. Wiesz co po chwili namysłu stwierdzam, że szukanie tego dzieciaka nie ma sensu, pieniądze pewnie i tak już przepadły a poza tym Ingrid nie może znać wszystkich dzieciaków z ulic. Po wojnie sierot jest na pęczki i większość kradnie, żeby przeżyć. Dopijmy piwo i chodźmy odłożyć to wszystko na razie do domu Chloe. No a potem trzeba by znaleźć naszego dowódcę, żeby stawić się na służbę.-

Dopijając pospiesznie to, co pozostałemu w kuflu Otto zauważył, że w karczmie zaczyna sie robić naprawdę tłoczno. po wypiciu ostatniego łyka powoli postawił naczynie na stole i otarł twarz.

-Dobra, to jak idziemy? Nie ma co dłużej siedzieć tu po próżnicy. Ścisk coraz większy, niedługo to nawet wyjść będzie trudno. Trzeba nam się zbierać. Ty obudź Chloe a ja zajmę się zebraniem tego całego majdanu.-

Otto zajął się szykowaniem rzeczy, żeby dało się je jakoś w miarę wygodnie nieść i po chwili był już gotów do drogi. Spojrzał na medyczkę i Celahira i pokręcił głową.

-O cholera już prawie zapomniałem ile tego jest. To jak możemy już iść?-
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833

Ostatnio edytowane przez John5 : 01-27-2008 o 16:18.
John5 jest offline  
Stary 01-27-2008, 20:11   #325
 
3killas's Avatar
 
Reputacja: 2 3killas jest na bardzo dobrej drodze
$: 14 479
Chloe? - delikatnie potrząsnął ją za ramię - wstawaj rudzielcu...
Dziewczyna ospale i powoli otworzyła powieki. - Zmywamy się stąd - wytłumaczył jej elf i obdarzył ją szerokim, przyjacielskim uśmiechem.

Celahir ostrożnie pomógł wstać jeszcze na wpół śpiącej dziewczynie z krzesła. - Otto o której mamy się stawić do roboty? Daj mi część sprzętu, pomogę Ci...
 
3killas jest offline  
Stary 01-27-2008, 20:43   #326
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4 Cedryk wkrótce będzie znanyCedryk wkrótce będzie znany
$: 154 702
Komendant uśmiechną się do Felixa pobłażliwie.

- Nie do końca ci jeszcze wyjaśniłem twoje zadanie, ale pochwalam twój zapał. „Szybka Ingrid” to oprowadzaczka złap jakiegoś malucha i zapytaj o jej hassę albo spróbuj pod adresem zamieszkania. Po pierwsze dołączysz do straży miejskiej i będziesz wykonywał normalne zadania strażnika. Za to będziesz otrzymywał zapłatę. Żołd dla magów w zależności od umiejętności waha się od trzech do dziesięciu koron tygodniowo. Będziesz otrzymywał osiem karli. Dodatkowo raz na miesiąc otrzymasz na komponenty do czarów dziesięć karli. To jest twoje pierwsze zadanie drugie ważniejsze odkryć, co stoi za tymi mordami i czy ktoś ze straży nie maczał w tym, aby palców. Możesz dobrać sobie grupę pomocników mogą oni być ze straży, ale musieliby być świeżo przyjęci do niej nie dawniej niż kilka dni temu. Z paroma nowymi nabytkami – to mówiąc uśmiechną się
- miałeś się okazję zetknąć na korytarzu. Zresztą zostaniesz z nimi przydzielony do patrolu posterunku pierwszego, drużyna dziesiąta sierżant Frantz Leiber. Aha strażnicy mają też prawo do jednego posiłku w „Strażniczej” dziennie tylko nie wiem czy aby to nie za prostackie jedzenie może magowie coś innego niż zwykli ludzie jedzą. Oczywiście nie obowiązuje ciebie tez w kopytkowe. Byłbym zapomniał za załatwienie tej sprawy została wyznaczona nagroda w wysokości trzystu koron do podziału, ale w miarę upływu czasu może jeszcze wzrosnąć. Na razie ukrywamy tę informacje, ale w końcu zrozpaczone rodziny mogą ją upublicznić. Sądzę, iż uda mi się ich przekonać, aby wstrzymali się tydzień z tym ogłoszeniem. Nie chce mieć tu rzeszy ścigających wymyślone potwory gmatwających ślady i płoszących przestępce.

Nagle do gabinetu zapukał sekretarz.

- Pilna wiadomość – widząc ze komendant przyzwalająco skina głowa podszedł do niego i ci wyszeptał kilka zdań.
- Niestety ważne sprawy, zajmij się panem Felixem wiesz te papiery, które wcześniej kazałem ci przygotować, a te dokumenty odłóż na swoje miejsce. – poczym ruchem ręki odprawił sekretarza.

Sekretarza szybko podał przygotowane papiery imienne i blachę straży miejskiej nr 77.
- Podaj mi tylko adres zamieszkania. Muszę go wprowadzić do akt.
No i podpisz się tu
- powiedział wręczając sakiewkę z dziesięcioma złotymi korami.

Poświadczam, iż otrzymałem pieniądze na zakup komponentów za miesiąc Nachgeheim w wysokości dziesięciu złotych koron imperialnych. Felix z Waldenhof. W języku klasycznym było napisane na dokumencie. Brakowało tylko podpisu młodzieńca.

*****

Obudziwszy Chloe, Otto i Celahir szybko wyszli z karczmy. Wychodząc widzieli jeszcze „ „Szybką Ingrid” odwróconą do nich plecami i spożywająca ze spokojem posiłek w towarzystwie dzieci. Droga do domu Chloi nie zajęła więcej niż dwie małe klepsydry. W kuchni roznosił się zapach przyrządzonego przez Lilawandera w spiżarce medyczka odkryła przygotowaną sałatkę. Nawoływania nic nie dały towarzysze doszli, więc do słusznego wniosku, iż gdzieś jeszcze wyszedł.

*****

Złodziej w odpowiedzi na przemowę Lilawandera wybuchnął głośnym śmiechem. Chwilę trwało zanim się uspokoił.

- Może i jesteś mocnym magiem, ale zbyt inteligentny to ty nie jesteś. Na tamtym targu w tym czasie działa tylko jeden złodziej. Tych, co wypatrzyłeś to byli ludzie Edama Goudy zwanego „Wielkim Serem” nazywani Pięściami. Nic mnie nie obchodzi czy byś ich wydał, walczymy z nimi wystarczająco często, że powieszenie ich czy też strącenie z urwiska, bo tak się wykonuje wyroki w Middenheim wzmocniłoby tylko naszą organizację.

Potem zaczął się przechodzić po pokoju w zamyśleniu masując brodę.

- Co do innych twoich propozycji warte są one rozpatrzenia lecz ja takich decyzji podjąć nie mogę. Co do przystąpienia do Gildii Czarodziei i Alchemików sprawa jest prosta nie wymagają oni przysiąg na wierności imperatorowi więc możesz do nich swobodnie przystąpić. Oczywiście wpierw sprawdzą czy nie jesteś mutantem, kultystą, czarnoksiężnikiem, ale to i dla naszej organizacji lepiej nie chcemy mieć w szeregach takiego plugastwa. Ta organizacja wydaje tylko glejt na czarowanie zgodnie z imperialnym dekretem o magii, ale ograniczony do miasta i najbliższych okolic, czyli będziesz nieco bardziej bezpieczny niż teraz no i oczywiści umożliwia dostęp do biblioteki, czego też nie można zlekceważyć. Jutro o tej samej porze w tym samym miejscu spotkasz się jednym z Bossów. Najważniejszego Człowieka i tak byś nie spotkał, nikt go nie widział nikt nawet nie wie, kim jest nawet Bossowie. Nie myśl iż możesz na nas donieść straży mamy tam swoich ludzi i to często na wysokich stanowiskach pieniądz nie śmierdzi rozumiesz. Tak w ogóle nazywają mnie Przebiegłym Erykiem. A teraz możesz już iść słyszeliście może odejść i wrócić tu jutro w tej samej porze. - zawołał podnosząc głos. Wtedy to też Lilawander dostrzegł w końcu otwory strzelnicze były przemyślnie ukryte w obrazach tak, iż wydawło się, iż ich tam wcale nie ma "zmyślny to musiał byc malarz co te obrazy namalował" pomyśał udając się w kierunku drzwi.

******

Middenheim, 22 Nachgeheim 2522r.

Od dłuższego czasu szczęście nie sprzyjało Erice Reichert. W zawodzie szło jej dobrze, ale miała pecha do całkiem przypadkowych ludzi, co zmusiło ją do ucieczki ze słonecznej Tileii. Przybycie do Imperium nic nie zmieniło, ciągle w ruchu ciągle czujna przybyła w końcu do Middenheim. Tutaj to w końcu odwróciło się od niej szczęście w kradzieżach. Upatrzony kupiec okazał się kimś innym niż sprawiał wrażenie. Została szybko i po cichu przeprowadzona przez całe miasto, wszelkie próby ucieczki były skazane na niepowodzenie sprawnie przystawiony do lewego boku sztylet raniący przy gwałtowniejszych ruchach przekonał dziewczynę, iż bardzo nierozważne byłoby się opierać. Z przerażeniem spostrzegł, iż została wprowadzona do budynku straży wtedy toteż jasny stał się zawód „Kupca”. Przed zamknięciem w celi została jeszcze pod strażą kusznika bardzo dokładnie przeszukana przez „kupca” wliczając intymne miejsca iż nawet ukryte wytrychy zostały odnalezione nie mówiąc o całym arsenale różnego rodzaju sztyletów. Została zamknięta w celi dwa poziomy lochów pod ziemią. Zanim jeszcze została wtrącona do celi i zamknęły się za nią drzwi usłyszała krótką wymianę zdań.

- Przetrzymajcie ją do jutra, tylko żeby jej jeden włos z głowy nie spadł.
- Będzie bezpieczna jak u mamusi.


Godziny mijały wolno można poznać, iż zapadał już zmrok po tym, iż dostarczono kolację czerstwy chleb i wodę.

Gdy już zapadała w sen do celi wkroczyło dwóch strażników zamykając za sobą drzwi. Powiesiwszy na ścianie latarnię łysy staruch odezwała się do kompana.

- Popatrz jaka dzierlatka nam się trafiła trzeba dziewce osłodzić ostatnie godziny życia i dobrze wychędożyć. – widząc iż na te słowa dziewczyna wycofała się w odległy kąt celi wybuchneli śmiechem.
- Jeszcze lepiej ja tam wolę jak wierzgają - powiedział młody kostropaty strażnik więzienny.

Szybko osaczyli ją. Oddechy ich wionęły przetrawiona cebulą i wódką. Szybkimi ciosami powalili Ericę na ziemię. Jeden dopadł ja i próbował przytrzymać, lecz dziewczyna ostro walczyła. W końcu zdenerwowany łyso chwycił ja za włosy i walną w głową dziewczyny w kamienna posadzkę. Ostatnim, co zobaczyła nim zapadła w ciemność był łysol odsznurowujący nogawice.

*******

Middenheim, 23 Nachgeheim 2522r. godziny południowe Kordegarda Miejska.

Ocknęła się na dźwięk otwieranych drzwi. W progu stał znajomy „kupiec”.

- Jednak nie mogliście się opanować, biegiem po jakieś stosowne odzienie. – powiedział do kogoś stojącego w korytarzu.
- Dziewka była całkiem chętna i zadowolona – usłyszała zachrypnięty głos kostropatego.

Erica z trudem próbowała zebrać rozszarpany przyodziewek.
Po chwili do celi wkroczył strażnik miejski niosący tunikę i spodnie oraz posiłek.

- Tylko to znalazłem – powiedział rzucając w kierunku dziewczyny przyodziewek.
- Szybko ubieraj się i jedz i o nic nie pytaj to zajmuje czas.

Po zakończonym posiłku, jeśli można to było nazwać posiłkiem szybko została przeprowadzona przez kordegardę i wprowadzona poprzez pokój z dużą ilością szaf do dostatnio urządzonego gabinetu. Za biurkiem ktoś siedział. „Kupiec” jeszcze w drzwiach rzucił.

- Komendant cię przyjmie.

Za biurkiem siedział mężczyzna na oko trzydziestoletni w dobrej kondycji posturą wskazujący, iż wcześniej musiał zajmować się wojaczką.

- Komendanta Werment, nie powinno to się stać teraz będę musiał zlecić aby tych idiotów zabito i to tak aby wszyscy wiedzieli za co. Moje rozkazy wykonuje się, co do joty. Nie myśl tylko, że jest mi cię żal albo co. Kolejna złodziejka, z którą się chłopcy zabawili. Stąd jest jedno wyjście, ty masz aż dwa możesz dla mnie pracować albo prosto z tego gabinetu wyprowadzą cię na urwisko – widząc nic nierozumiejące spojrzenie Erici, komendant uderzył dłonią w blat – u was pewnie mówi się, że zadyndasz. Czekam nie masz wiele czasu na decyzję.
Po tych slowach zaczął kręcić młynka palcami.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. Aby człowieka docenić wystarczy kliknąć na wagę albo notkę wpisać...

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-28-2008 o 19:04.
Cedryk jest offline  
Stary 01-28-2008, 22:22   #327
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan wkrótce będzie znany
$: 54 705
Wydawało się jej, że to będzie kolejna, udana kradzież. Co mogła innego robić w nieznanym jej mieście? Jednak gdy kupiec, na którym miała zamiar doskonalić swoje rzemiosło nakrył ją, chciała szybko zmienić swoje plany na przyszłość, a gdy ciągnęli ją przez miasto, zaczęła układać przypominać sobie dawno zapomnianą pocieszającą litanię Ranalda. Nikt jej jeszcze nie nakrył, no, przynajmniej nigdy nie trafiła do celi, zawsze udawało się jej umknąć. Dzisiaj zdecydowanie nie był jej dzień.

„Kupiec” przeszukał ją dokładnie, na jej gust zbyt dokładnie. Chyba będzie musiała zmienić zdanie o tym zapadniętym kraju, w Tilei nigdy by się na coś takiego nie zniżyli. Nie aż tak brutalnie. Potem nastąpiły rzeczy, których Erica nigdy nie będzie chciała pamiętać. Chciała się bronić przed tymi obwiesiami, ale na nic zdały się jej krzyki, i ciosy, którymi gęsto okładała strażników. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętała był pulsujący ból w głowie. I ten pieprzony łysol.

Zbudziło ją skrzypnięcie zawiasów. Pomacała bolące miejsca, łajdacy obili ją dokładnie, broniła się jak kocica. Odruchowo kierowała swoją dłoń coraz niżej, z przerażeniem stwierdziła, że zabrali jej dziewictwo.

„Pierdolone skurwysyny, jebane kozojeby! Niech im chuje sczezną, niech sam Slaanesh się nimi zajmie, popaprańcy jedni.” – takie i podobne myśli kłębiły się w głowie Erici. Zakatrupi ich, choćby miała wezwać wszelkie potęgi tego świata, by jej pomogły. Pomacała szyję, aby sprawdzić, czy wciąż ma swój medalion.

Potem przynieśli ciuchy i żarcie. Wbrew słowom „kupca”, ociągała się, wcale nie było jej spieszno nigdzie spieszno, skoro ma umrzeć, jak zapewniali ją jej gwałciciele. Ku jej zdziwieniu zaprowadzono ją do komendanta.
- Sama zabiję tych skurwieli, gołymi rękami! – wydarła się Erica, jednak szybko zniżyła ton pod żelaznym spojrzeniem komendanta.
- Przepraszam. – powiedziała, patrząc w bok. Mimo tego wszystkiego, nie chciała być „niegrzeczna”.
- Dlaczego, po co to wszystko? – odparła po chwili gdy skończył, zawiedziona.
- Przecież ja na życie muszę jakoś zarabiać, nie zdechnę tak zwyczajnie na ulicy. Gdzie tu jest, kurwa, sprawiedliwość? – patrzyła się w kąt, długo.
- Co będę musiała robić? – odparła obojętnie, wbrew pozorom bardzo ceniła swoje życie, a słowa komendanta, że tamci ludzie zginą, lekko podniosły ją na duchu.

[Rzut w Kostnicy: 20]
 
Revan jest offline  
Stary 01-29-2008, 16:57   #328
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4 Cedryk wkrótce będzie znanyCedryk wkrótce będzie znany
$: 154 702
Stwierdziwszy, iż wszystko jej odebrano Erica ze złością zacisnęła pięści. Medalion jak i pieniądze znikneły jak sen złoty. Nie miała najmniejszej nadziei na odzyskanie swojej własności. W czasie, gdy dziewczyna wywrzaskiwała swoje żale drzwi otworzyły się a do gabinetu zajrzał sekretarz widząc jednak pryncypała spokojnie kręcącego kciukami młynki zamknął ponownie drzwi. Gdy Erica skończyła komendant odchrząknął zwracając jej uwagę.

- Dzika kotka widzę, że szybko zmądrzałaś, a więc słuchaj, co mam do powiedzenia i nie waż się przerywać. Z głodu nie zdechniesz bo zostaniesz oficjalnie strażniczką miejską.
- widząc zdziwienie dziewczyny podniósł rękę i pogroził.

- Nie przerywaj, słuchaj służysz od tej chwil mi. Wyjaśnię ci twoje zadanie. Normalne patrole i włamania na moje zlecenie rozumiesz. Jasne, widzę, iż tak za niedługo skontaktuje się z tobą ktoś ze „Srebrnych masek”. Poznasz go po swoistym znaku czarnej chucie szermowanej srebrem w znak maski. Może tez mieć zieloną ją, ale wtedy musi pokazać druga stronę jak domyślasz się zapewne będzie ona czarna wyszywana srebrem. Będziesz moim łącznikiem. Drugim twoim zadaniem będzie przeszkadzaniu w odkryciu moich powiązań z gildią przez specjalną grupę, którą utworzy przyjęty do straży Felix z Waldenhof musisz się jakoś do nich wkręcić i zdobyć ich zaufanie, twoja w tym głowa. Mają za zadanie odkryć przyczynę ostatnich ohydnych morderstw, które trapią miasto. Zrozum dokładnie mi i gildii „Człowieka” zależy na wyjaśnieniu tego. Więc nie przeszkadzaj im w tym pomagaj najlepiej, lecz jeśli otrą się o naszą działalność i współpracę marnie skończysz. Na razie kwaterunek w koszarach potem być może uda ci się załatwić coś lepszego. Normalny żołd strażnika i jeden posiłek dziennie w „Strażniczej" masz jeszcze jakieś pytania. Jeśli nie zgłoś się do mojego sekretarza. Raport raz na tydzień i zawsze jak coś się bardzo ważnego zdarzy. – W zamyśleniu spojrzał w okno poczym powstał oparł się o biurko.

- Na co czekasz masz jeszcze jakieś pytania.

- Jeszcze jedno możesz tępić tych z pięści poznasz ich po symbolu zaciśniętej pięści jasne.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. Aby człowieka docenić wystarczy kliknąć na wagę albo notkę wpisać...

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-29-2008 o 16:59.
Cedryk jest offline  
Stary 01-30-2008, 13:12   #329
 
kset's Avatar
 
Reputacja: 3 kset wkrótce będzie znanykset wkrótce będzie znany
$: 126 418
Wcale nie mówiłem o oprychach, lecz o złodzieju, z tą samą chustą co i Wy macie – przez moment cisnęło mu się na usta, jednak wolał nie drażnić rozmówcy. Przy okazji zrozumiał, że gildia w której się znalazł ma jeszcze swoją konkurencję. No cóż, w końcu było to duże miasto.

Rozmówca zaczął się przechadzać a elf jedynie wodził za nim wzrokiem przy okazji próbując wypatrzyć otwory strzelnicze w okolicach miejsc w jakich znajdował się boss. Dzięki temu rozglądanie się wyglądało naturalnie, tak jakby tego nie było. Ku wielkiej radości usłyszał, że szef przyjął jego ofertę, co niewątpliwie ratowało elfowi przynajmniej na ten moment skórę. Domyślał się już wcześniej, że nikt nie podesłałby obcego i potencjalnie niebezpiecznego osobnika wprost do szefa gildii. Jednak elf dobrze wiedział, że w tym zawodzie bycie zbyt inteligentnym grozi utratą zaufania. Ci zbyt inteligentni nie myślą tylko o tym jak dla kogoś pracować, lecz sami zaczynają kombinować na własną rękę, co oczywiście psuje interesy pracodawcy. Szczególnie tak dochodowe interesy, w jakich obracała ta branża. Finansowo była właściwie ustawiona w pełni, nie groziło jej zatrzymanie produkcji z powodu braku surowców, nie groziła im słaba sprzedaż, gdyż kradli to co było wartościowe i na co było zapotrzebowanie. Nie płacili podatków a wachlarz różnego rodzaju biznesów w tej branży był dla wielu laików oszałamiający.

Mutant, kultysta, czarnoksiężnik – elf nie był żadnym z nich i jeśli to było jedyne co musiał udowodnić to czuł glejt już niemal we własnej kieszeni. Kolejna przydatna informacja dotyczyła strażników miejskich, po takiej prezentacji tutejszych stróżów prawa elf nie zamierzał już zupełnie rozmawiać z kimkolwiek. Teraz kiedy jego twarz i imię stało się znane, nie było nawet sensu myśleć o jakiejkolwiek akcji przeciwko gildii. Nawet wśród przyjaciół będzie musiał być niezwykle ostrożny, aby nie wyjawić nowego kontaktu. Z tajemnicami jest tak, że wyjawione choć jednej osobie przestają już być tajemnicą.

- Miło było Ciebie poznać Przebiegły Eryku. Tak więc do zobaczenia.

Elf wyszedł z Chowańcem na ramieniu. Zauważył, że strzelcy umieszczeni na dachach i w oknach okolicznych domostw musieli już zostać poinformowani również. Wywnioskował to z prostego faktu, że nie zalała go lawina strzał i bełtów. Przy próbie ucieczki, bez osłonięcia się magią niechybnie byłby martwy.

Dopiero gdy odszedł kilka przecznic wracając w stronę rynku, pozwolił sobie na to by jego nerwy znalazły ujście. Ręce i nogi, tak pieczołowicie kontrolowane od momentu dekonspiracji, dopiero teraz zaczęły się trząść jak galareta. Musiał usiąść i ochłonąć, wziął kilka głębszych oddechów zdając sobie sprawę jak blisko mu dziś było do śmierci. Wolał, żeby towarzysze nie widzieli go w takim stanie, dlatego czas który pozostał mu do wizyty w kolejnej gildii postanowił spędzić na świeżym powietrzu w jednym z tych małych lokali w których obsługiwane odbywało się na zewnątrz. Zamówił wodę i kilka precli, lub innych przysmaków, grzebiąc przy tym dokładnie w sakwie pełnej miedzianych monet. Siedział tak, ciesząc się życiem i przysmakami. Oglądając przechodniów i zgiełk miasta. Zwracał uwagę na każdy szczegół, wiedząc, że niedawno mógł stracić możliwość oglądania czegokolwiek na tym świecie. Gdy zbliżał się wyznaczony moment ruszył do gildii magów, wypuszczając wysoko w powietrze swojego Chowańca. Co prawda magowie i tak będą o nim wiedzieć, ale wolał nie prowokować ich do pytań w stylu: „Jakim prawem chodzisz z Chowańcem nie mając prawa na używanie magii?”
 
kset jest offline  
Stary 01-30-2008, 16:32   #330
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 80 295
Dojście do domu Chloe zajęła im niewiele czasu, po chwili byli na miejscu i mogli wreszcie położyć niesiony bagaż, a trzeba przyznać, że do najlżejszych nie należał. Otto przeciągnął się i wyłamał z trzaskiem palce.

-No wreszcie mamy to z głowy. Nie było lekko ale donieśliśmy.-

Wojownik pociągnął nosem i rozejrzał sie po pokoju.

-Wygląda, że ktoś jest w domu i zrobił sobie coś na ząb. Ciekawe Wolfgang, czy Lilawander? Heeej jest tam kto? Hmm... gdzieś musiał znowu wyjść. Ciekawe po co? No ale nic to, trzeba by się przebrać w ten służbowy ekwipunek jak jest czas.-

Otto wybrał ze sterty kilka przedmiotów i przeszedł do innego pomieszczenia, gdzie po chwili mocowania się z ekwipunkiem założył go zamiast własnego. Na końcu zawiesił na szyi ryngraf.

"Numer 121, ciekawe, kto był poprzednim właścicielem? Ha! Jeszcze ciekawsze, czy ryngrafu pozbył się jeszcze żywy. No, teraz zobaczymy jak długo mi posłuży."
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
John5 jest offline  
Reklama
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Zło kroczy ulicami Cedryk Komentarze do sesji RPG - Warhammer 107 08-24-2008 12:42
rekrutacja dodatkowa (II edycja Warhammer) Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 6 01-25-2008 15:50
Warhammer IIedycja Zło kroczy ulicami Cedryk Toplista sesji 0 10-01-2007 07:53
[Warhammer] Zło kroczy ulicami Cedryk Archiwum rekrutacji 31 08-26-2007 21:07


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 14:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96