![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #331 |
![]() | Wyszli z biura. Miał wątpliwości, czy patrolowanie ulic to najlepszy sposób na rozwikłanie tej zagadki, ale nie znał trybu pracy straży, być może znajdzie czas na poszukiwania istotnej wiedzy. Spojrzał na pergamin - "zakup komponentów za miesiąc Nachgeheim" - trzeba będzie się postarać, bo na spędzanie miesięcy w tej robocie nie miał czasu ani ochoty. - Zapomniałem spytać, czy mój pies także dostanie jakąś rację żywnościową, numeru nie potrzebuje. Podpisał się. - Wynajmuję pokoik na Neumarkt, Powroźników 6. Nie zamierzał wtajemniczać nikogo kim był gospodarz i jaki charakter miał ten budynek. - Gdzie znajdę sierżanta Frantza Leibera? |
| |
| Reklama |
| |
| | #332 |
![]() | Srebrne maski, Felix, Pięści? O co w tym wszystkim do cholery chodzi! Ja nic nie chcą, od nikogo nic nie żądam! Nikogo nie zabiłam! Tępić? Kogo tępić, jak? Erica nie była w stanie tego pojąć. - Będę chodzić w mundurze ulicami miasta? To szaleństwo! Ja… i straż. Ech, nie mam wyboru. Co z moim ekwipunkiem, czy dostanę go, tak jak mi go odebrano? I co mam teraz zacząć robić, jako ta „strażniczka”? – odparła szybko. Wcale nie uśmiechało jej się zostać jakąś strażniczką, i chronić biednych przed złymi. Ani na odwrót, nigdy by nie wstąpiła do żadnej organizacji, ale teraz… Teraz nie ma wyjścia. |
| |
| | #333 |
| Newsman ![]() | Sekretarz ze zdziwieniem spojrzał na Felixa a potem wybuchnął śmiechem. Dłuższą chwilę trwało zanim się uspokoił. - A toś mnie ubawił pies wciągnięty do straży, bo z tym to się by wiązało. Chociaż co poniektórzy nazywają nas psami pachołkami to jeszcze psów nie zaciągamy. Sierżanta może byś o tej porze znalazł w „Strażniczej” tylko nie wiem, po co. Jest poinformowany tylko, iż jakiś mag dołącza do oddziału, co też nie jest taka niezwykłością. A o innych twoich zadaniach nic nie wie. Jako iż Felix nie pobierał ekwipunku miał wolny czas tak według jego rozeznania trzy godziny. Pamiętał wszakże też, iż został zaproszony na kolację przez Lilawandera. Z odległości pomiędzy domem, w którym mieszkał Lilawander, koszarami wiedział, iż spokojnie starczy mu czasu, aby spożyć z nim kolację. ******* Lilawander dotarł tym razem bez przeszkód do domu Chloi. Otworzył drzwi, lecz tuz za nimi stała jakaś postać wyglądająca na strażnika miejskiego. - Co do …- wyrwało mu się lecz wtedy na twarz stojącego padło światło z otwierających się szerzej drzwi. Zaskoczony rozpoznał w strażniku Otta. ******* Towarzysze rozgościli się w kuchni. W tym czasie Chloi udała się do gabinetu, aby przygotować się do pracy a przede wszystkim sprawdzić zawartości torby i co nieco do niej dołożyć z e swoich narzędzi. Celahir i Otto pozostali w kuchni po jakiejś klepsydrze od przyjęcia usłyszeli niewprawne gmeranie w zamku po cichu Otto podszedł do drzwi zaś Elfi wojownik staną w pobliżu ubezpieczając go. ******** - Tego dowiesz się od mojego sekretarza. To by było na tyle pamiętaj o raportach. – Powiedział komendant odprawiając Erice. Na stole obok biurka sekretarza zobaczyłaś swoje uzbrojenie i skórzana kurtę, którą szybko wdziałaś oraz uzbroiłaś się jak należy jak się wcześniej domyślałaś brakowało twojej sakiewki i medalionu. - Dwie korony tygodniowo, skoro nie masz pieniędzy dostajesz koronę wcześniej. - rzuci w jej kierunku chudy trzosie, w który dostrzegła srebro wartości korony. - Jeden posiłek dziennie w „Strażniczej”, noclegi w koszarach. Zaraz pójdziemy to pokażę ci gdzie. Teraz podaj jeszcze swoje imię i nazwisko powiedział przesuwając w jej kierunku ryngraf z numerem 2. Pióro zawisło na chwilę nad pergaminem sekretarz czekał aż dziewczyna poda swoje personalia. Poczym szybko wypełniła dokumenty zamkną księgę i podał dziewczynie pergamin. Poczym szybko wyszedł z pokoju rzucając w drzwiach. - Za mną drugie i trzecie piętro to koszary mężczyzn poddasze to pokoje kobiet służących w straży. W tej chwili służy sześć pań, więc miejsca jest dużo. – mówił prowadząc na poddasze. Znajdowały się na nim dwa pokoje, w których razem mogło zamieszkać dziesięć strażniczek. Wprowadził ją do jednego po łóżkach można było poznać, iż mieszkają tu trzy strażniczki. - Wybierz dowolne łóżko i zrzuć swoje rzeczy jeszcze teraz sprzęt ci wydadzą i będziesz wolna do służby dzisiaj zaczynacie po szóstej straży. Zostałaś przydzielona tam gdzie mag do patrolu posterunku pierwszego, drużyny dziesiątej sierżanta Frantz Leibera. Poczym wyszedł widząc niezdecydowanie dziewczyny machnął ręką. - Szybciej stary zrzęda nie lubi jak mu się przychodzi pod koniec jego służby. Zaczęli tym razem schodzić zeszli też do lochów, ale tylko na ich pierwszy poziom. Złodziejka spostrzegła, iż każde wejścia pilnuje czterech strażników a zejścia do lochów trzech strażników więziennych. Sekretarz wprowadził Erice do magazynu i uprzedzając narzekania krasnoluda powiedział. - Wiem, co masz do powiedzenia, ale mi też się spieszy standard i latarnia. Krasnolud wyjął spod lady latarnie sztormową nocną i bańkę z olejem . Poczym mamrocząc pod nosem wyszedł na zaplecze i przyniósł skórznie i kolczą koszulkę oraz długi miecz. Rzucił z nimi z obrzydzeniem i zapisał w księdze warcząc do sekretarza. - Jaki numer. - Dwa. Krasnolud cicho roześmiał się na te słowa. - No na co czekasz, zabieraj chcę zamykać. - powiedział wychodząc za kontuaru. Dziewczyna zabrała stertę oporzadzenia i objuczona wyszła na parter. Sekretarz skończywszy z nią udał się na piętro.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 02-01-2008 o 14:18. |
| |
| | #334 |
![]() | Elf dość szybko doszedł do siebie, ku własnemu zdziwieniu. Jednak zagrożenie fizyczne jakie go dziś spotkało, nie mogło równać się z zagrożeniem duchowym czy psychicznym, po jakim nie był w stanie się otrząsnąć i przez tydzień. Do spotkania w gildii jak się wkrótce zorientował pozostało mu sporo czasu, więc gdy już ochłonął i skonsumował precelki ruszył do domu Chloe. Po drodze jak zwykle bacznie obserwował okolice, z każdym dniem wiedział coraz więcej, na co powinien zwracać uwagę, dziś doszły mu pięści i chusty… Elf na moment stanął jak sparaliżowany widząc strażnika w wejściu do domostwa medyczki. Słyszał przecież o obowiązku meldunkowym i obawiał się, że straż już zaczęła sprawdzać kolejne budynki. Straż w domu nigdy nie kojarzyła się z czymś dobrym, nie przychodzili na miłe pogawędki, nie przynosili prezentów, nie częstowali wypiekami, zazwyczaj przychodzili by poinformować o czyjejś śmierci lub innym paskudnym wydarzeniu. Lilawander odczuł jednak ulgę na widok znajomej twarzy. - Pozwoliłem sobie zaprosić na dzisiejszą kolację gościa – powiedział do towarzyszy, głównie jednak do Chloe – jest to mag z kolegium światła, nazywa się Felix. - Jeśli masz coś przeciwko ( zwrócił się do Chloe) to pójdę gdzieś z nim na miasto, byłoby to jednak o tyle nie miłe, że nie dość iż dziś uratowaliśmy sobie wzajemnie skórę, to jeszcze dzięki niemu mam szansę dostać się do tutejszej gildii magów a nie muszę chyba mówić jak dla mnie to ważne. Na myśl o gildii magów automatycznie przypomniał sobie o drugiej, elf jednak po latach ćwiczeń, opanowania i sztuki samokontroli, nawet nie dał poznać niczego po sobie. - Czyżbyście wstąpili do straży przyjaciele? Spytał spoglądając na ich umundurowanie. - To dobrze mieć wtyki w straży, a jeśli dobrze to rozegramy to korzyść z łapania przestępców będzie podwójna. Dowiedzcie się tylko czy przysługują Wam nagrody, czy też za schwytanie złodzieja dostajecie tylko żołd. Jeśli tak to wspólnie będziemy ich łapać, ale ja będę chwytał, wy zaś dopilnujecie abym dostał nagrodę, którą już oczywiście podzielę się z Wami – uśmiechnął się szelmowsko i radośnie zarazem do towarzyszy. Ostatnio edytowane przez kset : 02-03-2008 o 14:34. |
| |
| | #335 |
![]() | Erica nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Nie chciało się jej nic robić. Najlepiej legła by na łóżko, i trwała tak godzinami. Gdyby tylko miała jakieś łóżko. I tych palantów ze Straży. Wyrwie się stąd, ucieknie, gdy tylko będzie miała okazję. Nie miała zamiaru być jakimkolwiek stróżem. Chociaż taka posada oferowała wiele możliwości. Nie chodzi o to, że łapałaby złoczyńców. Jako przedstawiciel prawa, można je naginać do własnych potrzeb… Oczywiście bez świadków. Można też wypracować sobie sojusz ze złodziejaszkami. Jednak wołałaby być po drugiej stronie barykady. Sama myśl o tym, że jest bezsilna wobec tego wszystkiego doprowadzała ją do wściekłości. Mimo tego przytakiwała z obojętnym wyrazem twarzy. Mimo tego wszystkiego było jej wszystko jedno. - Kiedy kończy się szósta straż? – spytała się sekretarza. |
| |
| | #336 |
![]() | - Tak myślałem - poklepał Amosa po głowie - chodź, poszukamy komponentów twojej diety, na to dostaliśmy środki. Opuścił koszary. Na szukanie Ingrid było trochę za mało czasu, więc tylko kupił trochę pożywienia dla psa - stragany już zamykano, więc kupcy chętniej obniżali ceny, byleby zbyć towar. Nie miał czasu na posiłek do południa, tym chętniej ruszył na umówioną kolację. Rozmyślając o powierzonej mu sprawie przeszedł pod umówiony adres. Zastukał mocno w drzwi. |
| |
| | #337 |
![]() | Otto siedząc na ławie rozkoszował się chwilą bezczynności. Czasami miło było po prostu usiąść i nie robić nic. Nagle obu wojowników zaniepokoił zgrzyt zamka. Podeszli ostrożnie w każdej chwili gotowi do ataku, jak się jednak okazało nie było się czego obawiać za drzwiami stał tylko Lilawander. Otto westchnął z ulgą. -Przez chwilę myślałem, że ktoś próbuje się włamać. Głupi pomysł co nie? A co do tych nagród, to tak właściwie nie wiem. Możliwe, że za złapanie jakiegoś bardziej poszukiwanego przestępcy płacą coś ekstra, ale na wiele bym nie liczył. Miasto nie ma zbyt wielkich funduszów na szukanie zbirów. Trzeba odbudować zniszczenia i tym podobne. Ale pomysł niezły, jakby się udało to można by sporo zarobić.- Uśmiechnął się do maga. -No a gdzie Wolfgang? Widziałeś go może Lilawander? Może trzeba by go poszukać? I tak nie mamy nic do roboty jak na razie, a do warty jeszcze trochę czasu jest. Idziecie?-
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. Ostatnio edytowane przez John5 : 02-03-2008 o 14:42. |
| |
| | #338 |
![]() | - Oj nie bądź taki narwany, Wolfgang powinien się odnaleźć, ja sam o mały włos wróciłbym dopiero w nocy. Może poszedł do tego przyjaciela naukowca? Jeśli się dziś nie zjawi to tam zaczniemy poszukiwania. Póki co należy się przygotować na przyjęcie gościa. To mag z kolegium, ma więc spore wpływy i możliwości. Rankiem razem walczyliśmy z jakimiś bandytami. - Oczywiście nikomu w poszukiwaniach nie wadzę, ja po prostu muszę zająć się Felixem a później idę do tutejszej gildii, być może pozwolą mi czarować w obrębie miasta i okolicy. Elf podczas rozmowy kończył szykowanie kolacji. Oprzątnął stół i nakrył go. Zajął się też sokołem dokarmiając go i czyszcząc mu pióra. Trochę się niecierpliwił na umówione spotkanie, chciał mieć już wszystko za sobą i glejt na czarowanie w kieszeni, to jednak musiało jeszcze chwilę poczekać. Głośne pukanie zerwało na nogi elfa. -To pewnie on. Podszedł do drzwi po czym otworzył je. - Witaj szanowny Felixie , zapraszam do stołu, poznaj proszę moich przyjaciół. Cieszę się, że przyszedłeś, to zaszczyt móc gościć maga kolegium. Elf dochował wszelkich formalności, przedstawiając sobie wszystkich nawzajem, po czym zagonił wszystkich do stołu, który wkrótce zapełnił się sałatkami i kanapkami. Przygotował też piwo i wino. - Chciałem zapytać Cię o najkrótszą drogę do gildii, umówiona godzina wkrótce się zbliży. Gdy już każdy zdołał się w pełni rozgościć, elf postanowił zagadnąć jeszcze o coś maga. -Jeśli podejrzewasz, że możesz mieć z tą grupą jakieś kłopoty, to moi przyjaciele będący obecnie strażnikami, mogą Ci w nich wraz ze mną pomóc. Nie dość, że ściganie przestępców to ich obecna praca, to jeszcze jak myślę gromadnie łatwiej pójdzie nam odnalezienie i pokonanie potencjalnych przeciwników. Ostatnio edytowane przez kset : 02-03-2008 o 15:24. |
| |
| | #339 |
| Newsman ![]() | Wchodząc do domu, w którym raz już spotkał się z elfim magiem, Felix zauważył, iż wszyscy obecni odziani są w kolczugi, jakby szykowali się na wojnę. No oczywiście Lilawander nie był, jak to mag takim balastem obciążony. Celahir i Otto zaś zdziwili się widząc młodziana, nieledwie dziecko, a już podobno uznanego maga. Idąc dalej Felix zobaczył dziewczynę, z którą zderzył się na schodach, przez co zapadł mu jej twarz w pamięć. Ze zdziwieniem stwierdził, iż oni wszyscy są w straży, o czym świadczyły zawieszone na szyjach ryngrafy. Swojego jeszcze nie zawiesił, nie widział takiej potrzeby. Dziewczyna właśnie porządkowała medykamenty i narzędzia medyczne. „Medyczka w patrolu cóż to za kuriozum”. - Ależ bardzo prosto tam trafić, jak będę szedł się zgłosić na służbę pokażę ci drogę do niej. Nawiasem mówiąc jest ona niedaleko miejsca, w którym nas dzisiaj rano napadli. ******** Sekretarz zasępił się i spojrzał na Erice . - Widać żeś nie z Imperium. Pojęcie dużej klepsydry [godzina] znasz, jeśli tak, to będzie to osiemnasta klepsydra. Teraz jest coś koło piętnastej klepsydy, skończyła się właśnie piąta straż. Na ścianie, we wnęce tej kordegardy, na prawo od wejścia jest jedna zamontowana. Każda pałka, włożona w deskę umieszczoną pod klepsydrą, oznacza jedną dużą klepsydrę, która minęła. Po tych słowach oddalił się na piętro pozostawiając dziewczynę z ekwipunkiem w objęciach.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 02-04-2008 o 09:16. |
| |
| | #340 |
![]() | Otto spojrzał na młodzika. "I to niby ma być ten mag? Cholera jeszcze tak młodego, to nie widziałem. Widać wojna mocno przetrzebiła kolegia, skoro już nawet dzieciaki wypuszczają na ulice." Kiedy Felix wspomniał o służbie wojownik uniósł lekko brwi. Zaraz jednak przywołał się do porządku i zapytał, spokojnym tonem. -Służbę? Dobrze usłyszałem? Czyli też do straży się zaciągnąłeś?No to wygląda na to, że jest nas tu już czwórka strażników, jeszcze Lilawander i byłby cały patrol.- uśmiechnął się -Swoją drogą Otto Oppenheimer się zwę. Miło poznać.- Wyciągnął dłoń do Felixa z lekkim uśmiechem przypatrując się wyrazowi jego twarzy. "No. Zaraz zobaczymy z jaki jesteś. Czy aby nie z tych, co wywyższają się nad innych, bo mogą więcej."
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Zło kroczy ulicami | Cedryk | Archiwum sesji Warhammer | 107 | 08-24-2008 13:42 |
| rekrutacja dodatkowa (II edycja Warhammer) Zło kroczy ulicami | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 6 | 01-25-2008 16:50 |
| Warhammer IIedycja Zło kroczy ulicami | Cedryk | Toplista sesji | 0 | 10-01-2007 08:53 |
| [Warhammer] Zło kroczy ulicami | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 31 | 08-26-2007 22:07 |