![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #81 |
![]() | Ludo spojrzał lekko przerażony na nadbiegających strażników -O k****… Nie tu! Tam! Tam! Idioci…- –szeptał do siebie. Jednak po chwili na jego twarzy zagościł szelmowski usmieszek. Napiął łuk i wystrzelił w przeciwników tyle strzał ile tylko zdążył. Parskał śmiechem po każdym puszczeniu cięciwy. „A macie skurwysyny. Hehe. To nie miało być tak ale jeśli chcecie improwizacje to macie improwizacje. Dosyć tych podchodów. Chodźcie no to wam pokaże że nie bez powodu zwą mnie Żniwiarzem.” –jego twarz zdobił komiczny grymas który wyrażał jego zadowolenie. Mimo ciemności mozna było zauwazyć że jego miodowe oczy błyszczały bursztynowym ogniem. Gdy przeciwnicy w końcu dobiegli Ludo odrzucił łuk na bok i wyciągnął miecz. -Na lubieżną Esmeraldę! – krzyknał z furią. Próbując unikać ciosów wplatał się strażnikom pod nogi. Gdy tylko nadążała się okazja zadawał tak zwane cięcie eunusze czyli jak to mawiał Ludo – wyrzynał klejnoty. Uwielbiał to cięcie. No cóż, do innych ważnych organów nie bardzo dosięgał ale to inna sprawa…
__________________ Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę. Ostatnio edytowane przez Yoda : 09-12-2007 o 23:24. |
| |
| Reklama |
| |
| | #82 |
![]() | Ludwig, Wulryk i Volfgang: "Żniwiarz" wpadł w niemal furie jego ręce poczęły szaleć w powietrzu napinając to uwalniając cięciwe swego krótkiego łuku. Z dwóch strzał jedna okazała się celna po tej serii na chwile przerwał wykonywane ruchy i chwile odetchnął przyglądając się przeciwnikom. Celna strzała wbiła się do połowy w korpus strażnika który nie odczuwając bólu biegł dalej. Przeraziło to Niziołka który z taką samą szybkością jak lecą pociski zmienił broń przygotowując się do bliskiego starcia. Mag w tym czasie wypuścił z miecza cztery ogniste kule kierując je od razu we wroga. Po zderzeniu kul z ofiarami eksplodowały zabijając straż, już nie żywe ciała poczęły powoli staczać się ze schodów plamiąc po drodze każdy stopień. Na dole utworzyła się kupka zwłok i strzępów ludzi z której wypływała kałuża krwi zalewając ten poziom. Adric i Lilawander: Mijały kolejne sekundy lecz nic się nie zmieniało od czasu do czasu słychać było pojedyncze ziewnięcia lub rozmowy o marzeniach: założeniu rodziny i wybudowaniu kaplicy w jakiejś wsi nawracając ludność, drugi większy i tęższy chciałby walczyć w imię sigmara z plemionami orków jak i jego ojciec... Elf jednak czuł obecność maga który zbliżał się do niego aura i zapach pasowały idealnie do osoby poznanej w tawernie...
__________________ Quick! Like a Shadows we must be! |
| |
| | #83 |
![]() | - Nasz ognisty mag jest już blisko... - Powiedział szeptem Przysłuchiwał się rozmowie strażników, wydawali się być porządnymi kapłanami. Trochę szkoda ich zabijać - pomyślał. Skoro mag jest już blisko to znaczy, że dolne straże albo już nie żyją albo prowadzą go zgodnie z ponurą wizją jaka się niedawno przewinęła przez jego umysł. Pomodlił się jeszcze w myślach do wszystkich znanych mu elfickich bogów, teraz każda pomoc się przyda... Ostatnio edytowane przez kset : 09-13-2007 o 20:50. |
| |
| | #84 |
![]() | Wzruszyl ramionami, pokiwal glową. Poprawil kapelusz , chyba to juz jego nawyk i ruszy dalej. W jego głowie kłębiło sie wiele mysli. Jak to wszysstko sie ulozy, czy zostana wystawieni do wiatru. Ile osob przezyje i czy jego Kon sobie teraz smacznie spi. Jeszcze raz pokiwal glowa i ruszyl dalej. Jezeli niziolek ruszyl przedniego to go nie wyprzedza, nawet zostawia mu troche miejsca.
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| |
| | #85 |
![]() | Ludo patrzył oszołomiony na coś co przed chwila było dwójką ludzi. Spojrzał na maga z wyrzutem i wygarnął mu wszystko co miał na myśli. -Wychędożył cię kozioł czy co? Mogłem oberwać ciulu jeden! Albo co gorsza mogłeś zniszczyć mi wdzianko! Chcesz mi kupować jeszcze jedno? Chyba te płomienie to ci strawiły jakieś ziarenko które miałeś pod tym czerepem! Ludzie … - – westchnął na końcu. Odwrócił się na pięcie i dogonił Volfganga. Kopnął go w podeszwę ale człowiek chyba nawet tego nie zauważył. -No któż by się przejmował jakaś natrętną pchłą? Po kiego grzyba? Jeszcze się zemszczę. Wy ludzkie trolle, ignoranci, zarozumiałe dranie… – gdy już skończyły mu się oryginalne acz obraźliwe ludzkie słownictwo zaczął mówić w języku niziołków. Posługiwał się nim znacznie płynniej i nigdy nie brakło mu odpowiednich słów. Ludo klął jeszcze przez minutę po czym spojrzał na Volfganga -Co się gapisz gamoniu w kapeluszu. Naczytało się jakiś ballad o szlachetnych rozbójnikach co? Zdejmij tego zdechłego bażanta bo to zakłóca mój zmysł estetyki. Jak chcesz sobie kupić nowy to mam kuzyna od strony matki który jest powiązany z wielkim stryjem Greenhillów jako prawnuk słynnego Maximiliana Palucha… –przerwał zdziwiony tym co mówi – Cholera! Przecie ja nienawidzę Greenhillów i mam w dupie całe to drzewo genealogiczne. A propos drzew. – Ludo mówił już raczej do siebie i nie zwracał uwagi na towarzyszy. Jego głos był tak bezbarwny i monotonny że mógłby zarabiać jako człowiek kołysanka –Ostatnio jak właziłem na pewną dorodną wiśnie to jakiś cholerny ziarnojad chciał mi wydłubać oko. Ale nauczył się nie ruszać Luda. Prawdę mówiąc to role się trochę odwróciły i to ja wkrótce wydłubałem mu nie tylko oczy ale i móżdżek. Ach cóż to byłą za uczta. Dębowe ziele potrafi zdziałać cuda. –„ach” w jego wykonaniu zabrzmiało jakby był anemikiem i zaraz miał umrzeć. Rozmarzył się jednak i szedł dalej przed siebie aż doszedł do schodów. Wtedy obejrzał się na ludzi znowu westchnął –Doprawdy, mają takie długie nogi a ruszają się z prędkością ślimaka. – odparł tym swoim znudzonym i umierającym głosem
__________________ Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę. |
| |
| | #86 |
![]() | Faktycznie Volfgang nie poczul "uderzenia" niziolka. "Teraz przynajmniej wiem jak ma na imie" -Ekhm Ludo? Kapelusik to moja sprawa, a i czy zawsze masz taki ciety jezyk? Oszczedz energie na walke- Juz kiedys widzial takiego niziolka. Duzo gadal, wiercil sie niemilosiernie, wszystkich wkurzal, no i pod koniec imprezy dostal po mordzie... ludzaco go przypomina... Prawie wwalil sie na niziolka gdy tak staral sobie to przypomniec. Potknal sie o niego, poczym chrzaknal, poprawil kapelusz i zobaczyl jak daleko jest mag.
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| |
| | #87 |
| Newsman ![]() | - Posłuchaj mały – Wulryk spojrzał na niziołka jak na coś, co mu się przykleiło do buta. – Chciałeś się skradać to mogłeś iść a elfem górą oni mieli zachowywać ciszę. Wybaczę ci, bo wiem, że złodziei nie uczą dowodzenia i taktyki tak jak magów Ognia. Naszym zadaniem było oczyszczenie jak najszybsze drogi i jak najcichsze, oraz odciągnięcie uwagi od górnych pięter, ale najważniejsze było szybkie uporanie się z strażą, a jęki konających i okrzyki straży, jakie wydają twoje ofiary nie do końca sprawione są za głośne. Więc zajmij się tym, do czego zostałeś najęty szukaj skrytek na dokumenty, które mogłyby potwierdzić powiązania tych kapłanów z kultami chaosu, a walkę zostaw przeszkolonym do tego, czyli mnie no i Wlofgangowi. Mag odwrócił się, i z wyrzutem zwrócił się do swojego sługi. - Pip a ty, po co nosisz tą kuszę dla ozdoby, gdybyś wystrzelił do tego rannego może by tak głośno nie jęczał – szybko dogonił pozostałych wchodząc po schodach. - No przydaj się do czegoś Ludwig sprawdź czy w drzwiach czy gdzie indziej nie ma pułapek. – spojrzał wyczekująco na małego złodziejaszka. W tym czasie Wulryk zaczął się wszystkiemu uważnie przyglądać czy aby gdzieś nie widać śladów magii. Jeśli by ktoś w tej chwili spojrzał na maga zobaczyłby, iż w jego oczach ponownie gorzeją płomienie.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 09-14-2007 o 10:46. |
| |
| | #88 |
![]() | -Nareszcie, bo już miałem przejść do twojego pomysłu. Wyszeptał do maga cały czas patrząc się w korytarz, po czym złapał sztylety ostrzami do dołu. I rozciągną się bo zaczynał odczuwać skurcze od kucania na schodach. *Dawać, dawać bo już tu nie usiedzę*. -Kiedy tylko pojawią się ci drudzy i ściągną na siebie tych dwóch to ja biorę tego na prawo a ty na lewo, zależy od tego jak się ustawią. OK? Powiedział z niecierpliwością drugi koniec korytarza za jakimiś ruchami.
__________________ ''Three things make The Empire great - faith, steel and gunpowder!'' Magnus the Piuos |
| |
| | #89 |
![]() | Podniósł jedynie kciuk do góry w geście, że się z nim zgadza. Zastanawiał się w jaki sposób wykończyć przeciwnika. Był słaby zarówno w walce mieczem jak i strzelaniu, dodatkowo łuk mimo, że piękny i najsprawniejszy z wszystkich możliwych typów, wymagał jeszcze odpowiedniej techniki, której to elf zza morza nie miał gdzie się nauczyć... "No tak, mieczem może i bym coś zdziałał ale po co się dodatkowo narażać i wystawiać na ciosy - których nawet nie potrafię uniknąć?? "Bez głębszego namysłu ściągnął przewieszony przez plecy elfi łuk, wydobył strzałę z kołczana i spokojnie siedział w swoim miejscu. Próbował też skontaktować się telepatycznie ze swoim sokołem by dowiedzieć się jak wygląda sytuacja na zewnątrz, interesowało go przede wszystkim czy ściągają jakieś straże lub kapłanów do tej świątyni. |
| |
| | #90 |
![]() | Ludo nawet nie usłyszał uwag maga bo od razu po swoim monologu odszedł nie zwracając najmniejszej uwagi na maga. Po odpowiedź Volfganga niziołek bardzo się zdenerwował -Sądzisz że jak masz ponad metr pięćdziesiąt to już możesz mi rozkazywać? No proszę do czego to podobne aby człowiek który ma prostacki gust rozkazywał mi! Niziołkowi! Mi! Artyście tajemnej sztuki gotowania i tworzenia istnych cudów dla podniebienia. Mam energii pod dostatkiem o to się nie martw ty trollu w kapeluszu. – Ludo mówił to raczej do siebie gdyż nawet nie patrzył na Volfganga. Gdy człowiek potknął się o nizołka ten znów go kopnął w nogi ale tym razem wziął się na sposób i uderzył w najczulsze miejsce czyli piszczel. Nie zwracając uwagi na resztę parł do przodu. Usłyszał jak mag mówi - No przydaj się do czegoś Ludwig sprawdź czy w drzwiach czy gdzie indziej nie ma pułapek. Oburzył się ale mówił tym swoim anemicznym głosem -Za kogo ty mnie masz? Za jakiegoś byle opryszka czy jakiegoś cholernego trapera? Nie będę szukał pułapek, nie po to tu jestem. Sam najchętniej zastawił bym jedną na was dwóch bo wasze towarzystwo zaczyna mnie nużyć i męczyć. Hmm wilcze doły? Ee nie… tu potrzeba czegoś bardziej finezyjnego. Muszę nad tym pomyśleć… –bełkotał i szedł przed siebie.
__________________ Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Ulubione czasy | Marok | Lastinn'owy hydepark | 31 | 01-17-2008 19:19 |
| [D&D] Niespokojne Czasy | Sobol_WPIA | Archiwum rekrutacji | 21 | 12-03-2007 07:49 |
| [Komentarze] Mroczne Czasy | Moldgard | Archiwum sesji Warhammer | 103 | 10-25-2007 17:24 |
| [Warhammer] Mroczne Czasy | Moldgard | Archiwum rekrutacji | 9 | 09-03-2007 19:06 |
| [Wiedźmin] Mroczne czasy | Sensei | Archiwum rekrutacji | 11 | 05-05-2007 18:57 |