![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #141 |
![]() | Robert uśmiechnął się jedynie drwiąco na zarzut, iż jest najemnikiem. Pojedynek, tak jak się spodziewał był niemożliwy do uniknięcia. Rycerz okazał się być stereotypowym zakutym łbem, bez krzyny wyobraźni. Jedyną pozostałą Robertowi opcją, była więc walka na śmierć i życie, bo możliwość by słudzy rycerza obili go darowując życiem odrzucił z miejsca. Takiej plamy na honorze nie pozbył by się już nigdy. Wątpił nawet w to czy śmierć na polu bitwy byłaby zdolna zmyć podobną hańbę. Mężczyzna z opanowaniem, powolnym ruchem starł krew cieknącą z wargi, po czym ostentacyjnie spojrzał dłoń a dopiero potem w oczy adwersarza. Na jego ustach ponownie pojawił się ów drwiący uśmiech, a w oczach pobłyskiwała nie tyle wrogość, co z trudem powstrzymywana wściekłość. - Milczę sir ponieważ nie mam w zwyczaju przerywać komuś przemowy, a swą gadatliwością, przewyższasz wręcz panie co niektóre przekupki. A skoro tak tego pragniecie, to stawię wam czoła. Na śmierć powiadacie? Świetnie! Niech ten spór nie ciągnie się przez lata, lecz niech rozstrzygnie się teraz, jeszcze dziś. Zobaczymy, przy kim jest słuszność i kogo swą łaską obdarzy Pani. A swym przypuszczeniem, że mógłbym zgodził się być obitym przez twe sługi, obrażasz panie samego siebie i swój rycerski honor. Czy jako szlachetnie urodzony zdolny byłbym wybrać taką opcję? Zadania ujęcia bandyty podjąłem się nie dla zysku, lecz by pokazać, że rycerski stan nie boi się wyzwań. Co do giermka, to cóż rzec mogę jedynie, iż takiego nie posiadam. W mym rodzie przyjął się zwyczaj samotnej podróży, by wykazać się męstwem samemu, bez niczyjej pomocy. To czy na czas walki, któryś z mych towarzyszy zgodzi się stanąć u mego boku zależy tylko od nich, lecz nie wątpię w ich odwagę. Zresztą, nawet w pojedynkę mogę walczyć z tobą panie i twym giermkiem, jeśli taka twa wola. - Robert oparł dłoń na głowicy starego wysłużonego miecza. Ostrze, choć teraz w pochwie nadal było w świetnym stanie, jedynie oprawa zmieniana była kilka razy przez wieki niszcząc się w dłoniach kolejnych rycerzy z rodu de Bleis. Obecna rękojeść została wymieniona zaledwie trzydzieści dwa lata temu, jeszcze przez jego ojca. A lew pokazany na głowicy miał symbolizować męstwo oraz nieugiętą wolę właściciela. ![]()
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. Ostatnio edytowane przez John5 : 02-23-2008 o 00:19. |
| |
| Reklama |
| |
| | #142 |
![]() | Niziołek wstał pierwszy, ku zaskoczeniu większości ze zgromadzonych. - Jestem gotów szlachetny Sir Robercie stanąć u Twego boku i walczyć. Nie zrobię tego jednak dla obrony Twego honoru, gdyż jest on niekwestionowany a i broni się sam, jak widać. Nie będę też walczył dlatego, że jakaś pomoc jest Ci panie potrzebna, wiem, iż sam nawet z dwoma rycerzami doskonale dasz sobie radę. Stanę jednak byś wiedział, że nawet w tych małych rączkach masz Panie poparcie. Będę walczył jeśli nie znajdzie się ktoś lepszy lub godniejszy ode mnie by stać u Twego boku. W walce, mogę nawet zginąć, ale zginę dumny i szczęśliwy. Przeciwnikowi zaś do gardła się rzucę i będę gryźć jeśli broni mnie pozbawi, będę walczył do upadłego, gdyż widząc jak ktoś nastaje na Twe dobre imię Panie, mierzi mnie to od środka. Wybacz Sir Auferiku jeślim za dużo powiedział, lub źle, nie jestem szlachetnie urodzony i brak mi stąd etykiety czy właściwej Twemu stanu kultury. Gotów jestem i miesiąc u Ciebie Panie w kuchni pracować, aby ewentualne winy czy źle użyte słowo odrobić, a przy okazji pokazać, że i na inne sposoby podniebienie można zaspokoić. Halfling ukłonił się z gracją Sir Robertowi i Sir Auferikowi. Sir Gerfryda zaś obrzucił groźnym i wyzywającym spojrzeniem w trakcie swej przemowy. Nie było to żadne bezpośrednie wyzwanie, ani tez jakakolwiek próba urażenia, po prostu zaakcentował w ten sposób pełną gotowość do pomocy Sir Robertowi, zaś przeciwnikowi chciał jedynie pokazać, że będzie miał trudnego przeciwnika – skoro nawet pospólstwo murem stoi za Sir Robertem. Krótkie i przelotne było to spojrzenie, zawierało jednak cały ból i nienawiść jaką Tupik w sobie wzniecił – w czym pomogło wyobrażenie ostatniej sytuacji z postrzelonym więźniem. Gdyby Tupik potrafił zastraszać zapewne na to właśnie by to wyglądało. Brak jednak tej umiejętności sprawiał, że mina którą na moment przydział mogła co niektórych rozbawić nawet, nie mniej jednak Tupikowi w tym momencie wcale do śmiechu nie było. Ostatnio edytowane przez kset : 02-22-2008 o 14:40. |
| |
| | #143 |
![]() | Zanim Bad zdążył powiedzieć choć słowo Tupik zerwał się z ławy. Bad niezbyt zdziwił się treścią przemowy, chociaż nieco zaskoczył go bojowy ton tej mowy Widać było, że Tupik jest głęboko dotknięty tym wszystkim, co widział ostatnio. Poczekał, aż słowa Tupika przebrzmieją. - Aż dziw - powiedział Bad, niby do swych towarzyszy, ale w rzeczywistości na tyle głośno, by było go słychać w całej sali - że sir Robert chce się potykać z kimś, kto nie wie że wybór broni należy do wyzwanego. Nie śmiałbym mienić się rycerzem nie znając tak podstawowych zasad. Podniósł się i powiedział: - Podobnie jak my wszyscy, Sir Robercie, uważam, że i bez naszej pomocy dasz sobie radę z tym... - odkaszlnął - ...rycerzem i jego giermkiem. Mniemam jednak, że nie odmówisz nam tej przyjemności i zgodzisz się, by jeden z nas stanął u twego boku. Spojrzał na Tupika. - Mam nadzieję, że chociaż jako pierwszy zadeklarowałeś swą chęć udziału w walce zechcesz mi ustąpić miejsca... - powiedział. - I choć z pewnością nikt z nas nie jest godniejszy od ciebie, to nie powinno być tak, by osoba zwykle zajmująca się ratowaniem życia innych, teraz komuś je odbierała. Usiadł, czekając na reakcję innych. |
| |
| | #144 |
![]() | No i teraz wszyscy staną murem za Sir Robertem. Może wywiąże się z tego typowa bitka? Krasnolud ucieszył się na tą myśl. Wprawdzie zamiast biesiadników stoją tutaj blaszane puszki, a zamiast ławek, stołków czy butelek, talerzy i kufli, słowem, wszystkiego co pod ręką, pójdą w ruch miecze i obuchy. Taka bitka też dobra, ale mimo wszystko Glorim wolał towarzyską "zabawę" na pięści, mało kto tam ginął a żal mu czasem było zabijać ludzi. - Cooo? Bitka? Żadna walka nie może się odbyć bez krasnoluda. - wstał, dumnie wypinając pierś. W jego zmierzwionej brodzie można było dostrzec kilka nowych elementów, między innymi kawałki mięsa oraz sos z gulaszu. - I ja w takim razie zgłaszam się, to byłby wielki honor dla mnie, stanąć u twojego boku Sir Robercie. Jednak w słowach wszyscy gotowi okazać uczciwość i odwagę, w boju wyda się kto tchórz i fajtłapa, tedy ja gotowym bronić cię w walce. - rzucił wyzywające spojrzenie w stronę Sir Gerfryda. Nie miał na myśli obrażać swoich towarzyszy, jednak głupio by było, gdyby im się tak nagle zmarło, a w jego ustach nie zabrzmiało to nawet specjalnie urażajaco.
__________________ Gimme brain... More brainzzz... Brains I said! gg: 3777067 |
| |
| | #145 |
![]() | Towarzysze zobaczyli na twarzy Tupika nieukrywaną ulgę. Najwyraźniej głupio by mu było zgłaszać się do boju po ofercie krasnoluda czy któregoś z pozostałych ludzi, przecież wówczas niemal wiadome by było, że nie halfling będzie walczyć. Zgłaszając się jako pierwszy, brał ciężar, że nikt się nie zgłosi. Ciężar który najwyraźniej niezbyt mu się podobał, gdyż dobrze wiedział, że mistrzem miecza nie jest a i z procą niewiele by wskórał przeciwko wrogiemu giermkowi. Okazji jednak przepuścić nie mógł – bo kto by słuchał jego dumnej przemowy gdyby ostatni wstał z ławy? Łaskawym wzrokiem i dobrą pamięcią obdarzył pierwszych którzy wyciągnęli go z opresji walki. Nie miał żadnej pretensji do krasnoluda – prawdę mówił a sam halfling gdyby miał osiągnąć postawiony sobie cel, użyłby i dosadniejszych słów gdyby zaszła taka potrzeba. Język wciąż go świerzbił do ochlapania mięchem, czy też do wylania wody słów wprost z rynsztoka w stronę rycerzyka, ale wiedział, że wówczas zginie marnie niezależnie od wyniku pojedynku. Tupik ukłonił się obu towarzyszom. - Ależ oczywiście przyjaciele czyńcie honory i nie zapomnijcie i ode mnie ciosu tęgiego dorzucić. Po czym usiadł, gdyż już nic tu było po jego męstwie i odwadze, gdy do walki stawał krasnal – pogromca stworów. Chyba nawet Bad uległby jego toporowi, choć widać było iż zna się lepiej na pojedynkach niż niejeden rycerz. |
| |
| | #146 |
![]() | Bad z ukosa spojrzał na krasnoluda. Widząc wyraz jego twarzy skrzywił się. Na pierwszy rzut oka widać było, że Glorim wprost rwie się do walki i uniemożliwienie mu starcia z giermkiem Gerfryda byłoby co najmniej sprawieniem mu przykrości. - Trudno, Glorimie - powiedział cicho, pochylając się w jego stronę. - Jeśli giermek tego rycerzyka będzie miał odwagę stanąć w szranki z taką maszynką do zabijania jak ty, to ustąpię ci miejsca. Po sekundzie dodał: - Ale pamiętaj - następnym razem moja kolej. Spojrzał w stronę stołu, przy którym siedzieli rycerze, a potem rozejrzał się po sali usiłując się zorientować, który z siedzących jest wspomnianym giermkiem. Potem znów obrócił się do Glorima. - To walka na śmierć i życie, więc nie oszczędzaj przeciwnika - mówił szeptem. - W dodatku jak go pokonasz, to bez problemów możesz pomóc sir Robertowi i odpłacić temu całemu Gerfrydowi za oberwańców. "Chociaż sir Robert pewnie by się obraził" - pomyślał. - Szkoda tylko - dodał - że musimy czekać na wynik walki konnej. Ale skoro to pojedyncze najazdy, to może Gerfryd przeżyje... Tylko wtedy odbędzie się walka piesza... Głośniej powiedział: - Skoro tak ci zależy - klepnął Glorima w ramię - odstąpię ci tę przyjemność. |
| |
| | #147 |
| Newsman ![]() | Rycerz roześmiał się w twarz sir Robertowi. - Widzę, iż masz wierną sforę psów, ale jeszcze ich nie nauczyłeś posłuszeństwa. Ucisz je zanim każę je oćwiczyć. Wyznacz giermka zanim się pogryzą o ten zaszczyt. Po tych słowach zwrócił się do hrabiego. - Sir pozwolisz, że przejdziemy na miejsce walki. - Owszem. Na początku wyszli rycerze. a zanim podążył tłum zbrojnych. Przed ostrokołem oświetlono teren pastwiska, na którym rozebrano część ogrodzenia, tworząc miejsce do gonitwy na ostre.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #148 |
![]() | - Dzięki. - szepnął, mrugając do niego białym okiem. - Chociaż liczyłem, że trochę się posprzeczasz. Przy następnej okazji to ci nawet trolla zostawię, hehe - odparł trochę głośniej, ale i tak by tylko towarzysze go słyszeli. Przy okazji uśmiechnął się brzydko. - Swoją drogą nie jestem tylko wyłącznie zabijaką, jestem też całkiem uczuciowym krasnoludem. - uśmiechnął się, tym razem trochę przyjaźniej, ukazując garnitur żółtych zębów, niekiedy pomiędzy nimi wiały wielkie dziury. Widać sporo razy musiał dostać po twarzy. I jakby na potwierdzenie swoich słów, uczuciowy krasnolud pociągnął sobie z butelki. Towarzysze nie mieli jednak pewności, czy aby ta jego emocjonalna, oraz potencjalnie przyjazna strona objawia się wtedy, gdy jego cała łepetyna jest czerwona. - No dobra, to kiedy ten pojedynek? - odparł, pewny siebie, wyprostowując się. Miał na sobie zwykłe zwykłe szmaty, ot, aby nie zamarznąć w nocy, tak wiec był potencjalnie zerowym zagrożeniem, wręcz idealnym celem dla kusznika. Lecz czy aby na pewno kusznik zdąży napiąć cięciwę, nim spotka się z ostrzem jego topora? - Widzę, iż masz wierną sforę psów, ale jeszcze ich nie nauczyłeś posłuszeństwa. Ucisz je zanim każę je oćwiczyć. Wyznacz giermka zanim się pogryzą o ten zaszczyt. - już miał powiedzieć rycerzowi, że to jego suka jest czworonogiem, ale niemalże w ostatniej chwili się powstrzymał. Zabrał swoje dwa obosieczne topory, potargał tłustą czuprynę, popatrzył smętnie na flaszkę, po czym ruszył za resztą tłumu. Nie pije przed walką, to była jego żelazna zasada.
__________________ Gimme brain... More brainzzz... Brains I said! gg: 3777067 |
| |
| | #149 |
![]() | "Szkoda" - pomyślał Bad, tęsknym wzrokiem spoglądając na Gerfryda - "że nie spotkamy się na odległość miecza." Jako że odstąpił walkę Glorimowi, nie miał szans, by kazać rycerzykowi odszczekać jego słowa. I trochę tego żałował. Trudno było sądzić, że ów zdoła uniknąć kopii sir Roberta. Albo jego miecza. Gdy wyszli na przygotowany do walki teren powiedział: - Cztery konne starcia - zastanowił się przez moment - to mniej więcej jedna klepsydra. A potem, jeśli obaj rycerze przeżyją, to pewnie chwila przerwy i kolej na ciebie - zwrócił się do Glorima. - Mam nadzieję - obrzucił wzrokiem krasnoluda - że ubierzesz coś bardziej odpowiedniego. Ci głupcy jeszcze pomyślą, ze cię nie stać na zbroję... Był pewien, ze giermek bardzo by się ucieszył widząc krasnoluda bez zbroi, ale wolał, by jego towarzysz zbytnio nie lekceważył pojedynku. |
| |
| | #150 |
![]() | - Chcesz coś zobaczyć, chłopcze? - pociągnął Bada w dół za kubrak. Zdjął koszulę, pokazując mu cały tors wytatuowany niebieskimi znakami. Ręce, brzuch, plecy, szyja, wszystko było wymalowane, a także poprzecinane licznymi bliznami. Widok był wręcz imponujący. - Kolejna blizna w te, czy wewte różnicy mi nie robi. - odparł hardo. - I niech te psy wiedzą, że się ich nie boję, i sram na ich obyczaje pełną rzycią. Co jak co, ale na wojaczce to się oni nie znają. Zabiłeś kiedyś trolla? Nawet z najtwardszą zbroją byś tego nie dokonał, ręczę ci to. Choćby miała i pięć cali grubości, to bestia wyczuje, że w gacie nagle ci cała odwaga zeszła. Więc nie mów mi, jak mam walczyć! - odwrócił głowę w stronę ziemi, trochę przesadził. - Wiesz w ogóle kim jestem? Wiesz, co ja zrobiłem? - odwrócił się z powrotem, patrząc prosto w oczy Bada. W jego prawym, ocalałym oku o fioletowej tęczówce zalśniła nagle iskierka. Nie przywodziła na myśl nic dobrego. - Nawet, jeśli sir Robert wygra, widowisko winno być przednie. Jeden, albo drugi pieprznie o glebę w cały ten gnój. Ubaw będzie po pachy. - odparł, teraz spokojniej, jakby nigdy nic.
__________________ Gimme brain... More brainzzz... Brains I said! gg: 3777067 |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Komentarze (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau. | Cedryk | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 117 | 07-04-2008 21:45 |
| Warhammer II edycja - Brionne | Hellian | Archiwum rekrutacji | 45 | 04-11-2008 15:15 |
| Rekrutacja dodatkowa (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau. | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 14 | 01-27-2008 16:53 |
| Rekrutacja (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau. | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 40 | 09-30-2007 18:27 |
| Warhammer II Edycja: Zbrojownia Starego Świata | Fistus | WIEŚCI | 1 | 02-10-2006 14:33 |