![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #181 |
| Newsman ![]() | Zaskoczona wystąpieniem Tupika kobieta podeszła do niego. - Zabawny jesteś niziołku, nie jestem tym, za kogo mnie bierzesz, jestem jej służebnicą, Panną Graala. Owszem nie odmówię ci błogosławieństwa Pani, jeśli tylko będziesz wypełniał jej zalecenia tak jak do tej pory. Służąc szlachcie służysz Pani Jeziora, więc przyjmij moje błogosławieństwo. Kobieta pochyliła się, zmierzwiła włosy Tupica, następnie poczuł on, iż z rąk Panny promieniuje ciepło. Po chwili przytomność odzyskał rycerz. - Twoja sprawa miła jest Pani rycerzu. Masz może jeszcze jakieś prośby, zacny rycerzu. Po tych słowach obrzuciła uważnym spojrzeniem śpiących towarzyszy sir Roberta, nieco dłużej jej wzrok zatrzymał się na krasnoludzie. ![]()
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. Ostatnio edytowane przez Cedryk : 03-14-2008 o 11:43. |
| |
| Reklama |
| |
| | #182 |
![]() | Tupik poczuł błogość rozlewając się po całym ciele. Wciąż klęczał a rumieniec jaki pojawił się na jego policzkach świadczył o nieśmiałości i lekkim zawstydzeniu. Teraz gdy wiedział kim była kobieta poczuł dodatkową błogość płynącą z pewności, że ktoś tu nad nimi czuwa. Halfling zapomniał już, że Pani jest boginią i opiekunką wyłącznie szlachty, ale najwyraźniej wspomnienie o służbie rycerzowi wystarczyło by przekonać Pannę Graala . Gdy przemówiła do sir Roberta, Tupik wiedział, że na tym koniec jego wystąpień. W końcu oprócz rozbawienia służki bogini nie mógł jej chyba nic więcej zaoferować… Zafrapowany przypomniał sobie, że mógłby przecież dać jej coś do zjedzenia…bo pewnie głodna po podróży. Nie wiedział jednak czy jej tym teraz nie obrazi. Marszczył czoło – czego nie było widać, gdyż pokłonem wciąż czyścił podłogę, nieśmiało tylko zerkając raz po raz na śliczne oblicze przybyłej niewiasty…nie tylko oblicze, ale brakło mu śmiałości by zbyt nachalnie przyglądać się innym doskonałością ciała. Ruch należał teraz do rycerza, widać było że jest gotów do drogi, czy jednak sprawi, że i krasnolud odzyska siły? Czy też przeleje ogólne błogosławieństwo na pozostałą ekipę, bardziej ich przygotowując do drogi. Mógł też podziękować za dotychczasową pomoc i pożegnać niewiastę – nie chcąc nadwyrężać uprzejmości jakiej doświadczył. Tupik był jednak przekonany, że rycerz nie pozostawi tak własnego giermka…no może krasnolud nie był w pełni jego giermkiem, ale walczył jakby nim był. |
| |
| | #183 |
| Newsman ![]() | Panna przez chwilę milczała, ale nie usłyszawszy odpowiedzi od zakłopotanego sir Roberta ozwała się tymi słowami. - Wiedze, iż za bardzoś zakłopotany ma obecnością, ale nic się nie martw odczytałam twoje pragnienie doprowadzenia misji do szczęśliwego zakończenia. Wyczuwam, iż będzie ci jeszcze potrzebna pomoc tego szalonego krasnoluda. Następnie postąpiła ku zabójcy i uleczyła go mocą Pani. Poczym wdzięcznie i szybko wyszła znikając za drzwiami jak sen. Wtedy to też obudzili się wszyscy towarzysze.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| |
| | #184 |
![]() | Bad otworzył oczy. Nie miał pojęcia, co nagle wyrwało go ze snu. usiadł i rozejrzał się dokoła. Na widok sir Roberta, całego i zdrowego, zamrugał zdziwiony. - Czy ja coś przespałem? - spytał. Zaskoczenie dźwięczało w jego głosie. - Ktoś nas odwiedził? - dodał widząc, że zarówno rycerz jak i niziołek wpatrują się w drzwi. W tym samym momencie zobaczył, że krasnolud też nie wygląda na rannego. - Może wreszcie ktoś mi powie - powiedział i zadowolony, i zły równocześnie, jako że milczenie się przedłużało - co tu się w końcu dzieje! |
| |
| | #185 |
![]() | Halfling obrócił się w stronę Bada, szybko przenosząc też na niego spojrzenie. Uśmiechnął się radośnie i oświadczył. - No proszę sam zobacz, czego to moje ziółka nie zdziałają… Chwila pauzy jaką zrobił i to uchwycone spojrzenie pozostałych przebudzonych towarzyszy, pozwoliło mu jedynie na moment powstrzymać się przed wybuchem śmiechu. Niedowierzanie i dezorientacja jaką zobaczył w oczach towarzyszy na widok cudownie uleczonych „przez maść halflinga” warta była chwili żartu, nawet jeśli nikt w niego nie uwierzył. Wybuchnął śmiechem, po czym wyjawił przyjacielem prawdziwą przyczynę uzdrowienia – choć i ta wersja mogła wydawać się nieprawdopodobna… - Tak naprawdę to Panna Graala – służebnica Pani Jeziora przybyła, aby uzdrowić naszego rycerza. Musisz być bardzo dzielny Sir Robercie, skoro masz takie wsparcie w oczach bogini. Nasza wyprawa również nabiera innego kolorytu Panowie, wiem już, że działamy w słusznej sprawie a wszelka pomoc ofiarowana temu oto rycerzowi jest miła oczom Pani Jeziora. Po tym halling już nie żartował, na swój sposób zdołał na chwilę się zadumać ogromem niedawnego przeżycia. Zapalił z tej okazji fajkę – choć przy oknie aby nie drażnić Bada, któremu najwyraźniej nie przypadł do gustu zapach jaki wydzielało spalane zioło. |
| |
| | #186 |
![]() | Kerwyn Kerwyn odprowadził Roberta oraz Glorima razem z resztą. Mimo, krótkiej podróży polubił ich. Szczególnie krasnoluda, gdyż miał okazję juz z nim zamienić kilka słów a co więcej, umówić się na przypieczętowanie nowej znajomości przy butelce Gardłogrzmota. No cóż, na razie drużynie nie układało się najlepiej. Na dodatek hrabia zażyczył sobie wyjazdu, który przewidywał na jutrzejszy dzień. Co on ma w głowie? Siano? Przecież bez tych dwóch będzie nam niewyobrażalnie trudno dopaść Guido... No cóż... Właśnie wydano na nas wyrok śmierci. Czy jest w ogóle sens kontynuować tę misję? Może by tak gdzieś czmychnąć razem z Nikołajem? Taak, Niki na pewno się ze mną zgodzi. Będzie chciał tylko zemścić się... - takimi pytaniami na które sobie zaraz odpowiadał zadręczał się bard. Po chwili byli już w pokoju gdzie mieli spoczywać sir Robert i Glorim. Tupik postanowił czuwać nad rannymi. Muzyk był mu ogromnie wdzięczny. Gdybyś czegoś potrzebował lub chciał się zmienić to wiesz że możesz na mnie liczyć - powiedział, po czym napotkał wzrok Nikołaja. Oboje wiedzieli co teraz zrobią. Kerwyn wyciągnął z plecaka flaszkę oraz fajkę z zielem, otwarł szeroko okno. Chwilę później pomieszczenie spowił dym. Młodzian odkorkował butelkę i pociągnął z niej kilka łyków i podał towarzyszom. Skrzywił się nieco po przełknięciu alkoholu a na jego licach wystąpiły dwie wielkie czerwone plamy. Zaciągnął się tytoniem, zaraz po tym butelka ponownie wróciła do niego... *** Nie wiedział co go obudziło. Wyciągnął z pod pachy pustą butelkę po czym odstawił ją na bok. W głowie jeszcze mu szumiało. Z niemałym trudem powstał i podszedł do Tupika by sprawdzić co z ziomkami. Zaraz doszedł do niego znajdując punkt podparcia na ścianach. Stanął jak wryty, gdy zobaczył, że do niedawna umierający mają się jak najlepiej. Patrzył na nich przez chwilę po czym powiedział: - Wybaczcie, chyba za dużo wypiłem. Wy tak na prawdę leżycie umierający. No tak idę dalej spać to zaraz się obudzę i przyjdę Cię zmienić mój przyjacielu drogi Tupiku najserdeczniejszy Mężczyzna odwrócił się i chciał wracać do łóżka, gdy doszło do niego, iż tak na prawdę nie śpi. Odwrócił się i przemówił ponownie: - A może to nie jest sen... Jeśli nie to jest kolejna okazja żeby się napić - mówił z wielkim uśmiechem na ustach. Piłem za wasze zdrowie i patrzcie, spełniło się - kontynuował. Krasnoludzie na pewno masz coś do napitki. Przy okazji wytłumaczycie mi jak to się wszystko stało. Wychodzi na to, że warto pić za zdrowie przyjaciół. A ty niziołku prześpij się lepiej, gdyż wyglądasz na niesamowicie zmęczonego. Nim ktokolwiek zdążył zareagować podszedł kolejno do Roberta, a później do Glorima każdego obdarzając przyjacielskim uściskiem. Gdy halfling odpowiedział muzyk podrapał się po głowie. Hmm, ciekawe... Szkoda, że nie dane mi było tego zobaczyć - wyglądał na lekko zawiedzionego - lecz cieszę się, iż wróciliście do nas - teraz ponownie na jego twarz wrócił uśmiech. Chciał chyba uściskać kolegów jeszcze raz lecz nagle zachwiał się i wyłożył jak długi na podłodze. Panowie, za kilka klepsydr będę gotowy do dalszej drogi - mówił podnosząc się by po chwili dotrzeć do posłania i natychmiast zasnąć... Ostatnio edytowane przez Kud*aty : 03-17-2008 o 18:11. Powód: Błędy |
| |
| | #187 |
![]() | - No to chlup. - rzekł lekko zdegustowany Nikolaj wychylając pierwszy łyk z butelki. Jemu też nie za bardzo podobała się wizja podróży we czwórkę, ale cóż począć. Po chwili bard rozpalił tytoń, który niemiłosiernie gryzł Dragunova w gardło. Nigdy nie lubił tytoniu, i wyglądało na to, że nie polubi. - Za zdrowie kompanów - Rzekł, uśmiechając się, gdy wychylał drugi kielich. - Co mój drogi? Idziemy w nocy do tego całego Auferika, i mażemy go smołą obtaczając w pierzu? - dodał po trzecim kielonie. Tak też zszedł czwarty, piąty, a potem cała butelka przepysznego trunku. Potem Nikolaj położył się spać oczekując na jakikolwiek cud, choć i tak w nie, nie wierzy. Rano ból głowy, uczucie nieświeżości, oraz wirujący świat nie pozwolił wstać od razu. Człowiek stoczył się z łóżka i podparł rękami podłogi. Widok, który ujrzał trochę go zaskoczył. Sir Robert stał w pełni sił, krasnolud właśnie budził się do życia. Mężczyzna mimowolnie uśmiechnął się mówiąc: - To co? Flaszeczka za zdrowie?
__________________ "Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;) |
| |
| | #188 |
![]() | Robert z wdzięcznością i dumą spojrzał w ślad za Panną Graala, która opuszczała właśnie komnatę. Tak wielki zaszczyt niewątpliwie był rzeczą rzadką i bezcenną. W milczeniu rycerz myślał o przeszłości. "Czym sobie zasłużyłem, na tak wielką łaskę? Czy nieświadomie dokonałem niegdyś czegoś wielkiego? A może zostałem uleczony, by doprowadzić tą sprawę do końca? Na to wygląda. Więc muszę tym bardziej się postarać i nie zawieść jak tam, podczas pojedynku." Rycerz zacisnął na moment szczęki, przypomniawszy sobie, z jaką łatwością został pokonany. Potrząsnął głową, chcąc odgonić złe myśli. Na zmartwienia będzie jeszcze aż nadto czasu, teraz powinien się cieszyć z darowanego życia. Kiedy usłyszał propozycję Nikolaja z początku się obruszył. -Gorzałka w Bretoni? Toż to nie przystoi! Chociaż w sumie, czemu nie? Chyba nikomu nie zaszkodzi jeśli wypijecie odrobinę. Ja sam podziękuję, ale nie przepadam za smakiem tego trunku. - Robert uśmiechnął się do reszty towarzyszy.. -Wygląda na to, że obaj mamy więcej szczęścia niż rozumu. Źle zrobiłem tam na sali, powinienem był wybrnąć z tego bardziej polubownie, wtedy nie trzeba by było narażać życia.-
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony. |
| |
| | #189 |
![]() | - Ależ Sir Robercie, bez pojedynku dziś, nie zobaczyłbyś przecudnej Panny Graala. Nie wiedzieliśmy nawet czy wyprawa ta jest słuszna. Teraz już to wiemy, a nawet o wiele więcej. Niezbadane są wyroki losu, gdybyś ugiął się na sali, wówczas tak okazana słabość mogłaby tym bardziej sprowokować przeciwników do szukania innych sposobów na pokonanie Ciebie. Może posunięto by się do niehonorowych środków… A tak, sam zobaczysz ich jutrzejszą reakcję. Nikt już nie powinien wątpić, iż jesteś pod opieką Pani…no bo niby jak inaczej byłbyś zdrów? Można to nawet wykorzystać, ale sam już nie wiem czego nam jeszcze potrzeba w tej drodze. Jeszcze wczoraj nie byłem pewny sensu ani słuszności pojętej misji, po dzisiejszej wizycie wysłanniczki bogini nie mam już co do tego żadnych wątpliwości. Halfling raczył się fajką przy uchylonym oknie. Nalał sobie kubek jabłecznika i popijał wraz z Nikołajem. Nie zamierzał jednak długo świętować, gdyż czuwanie tej nocy już dość mocno go zmęczyło. Po kilku cichych toastach poszedł więc w końcu spać, zjadając oczywiście tuż przed snem „pokolację”. Była to jedna z wielu części codziennego posiłku. Przedśniedanie, śniadanie, pośniadanie, pierwsza przekąska, obiad mały - południowy, druga przekąska, obiad normalny ( to znaczy duży) , poobiad i deser, trzecia przekąska, przedkolacja, kolacja, deser, czwarta przekąska i …pokolacja. Nie zawsze miał warunki ( szczególnie ostatnio) by przyrządzić wszystkie posiłki, jednak kiedy się dało – starał się zachowywać tą skromną listę i kolejność dań. |
| |
| | #190 |
![]() | Łeb bolał go niemiłosiernie.Krasnolud najpierw otworzył jedną powiekę. Niestety, zapomniał, że prawe oko jest akurat ślepe, i przyjął, że znajduje się w niebycie. Spał dalej. Po około piętnastu minutach, kiedy głosy się nasiliły, otworzył ponownie prawe oko. Wściekł się jednak. Jak to, słyszy a nie widzi? Dopiero, gdy otworzył drugą, jego oko zaatakowała fala jaskrawego światła. Zakrył się kołdrą. - … Krasnoludzie na pewno masz coś do napitki… – te słowa wyrwały go ze stanu osłupienia. Odkrył się, popatrzył błędnym wzrokiem na towarzyszy, którzy zebrali się wokoło. Usiadł na łóżku, uprzednio wywalając prześcieradło w powietrze. Nic nie rozumiem. Jeszcze tak niedawno walczyłem z jakąś zakutą pałą, a teraz… Powinienem umrzeć. Cieszyłem się na tą myśl, że będę mógł dołączyć do moich braci w zaświatach. Co to kurwa ma być?! - Co jest kurwa, ze tak tłumem walicie? Święto lasu? – Nie, cudowny powrót do zdrowia nie jest wielkim wydarzeniem. Zachmurzył się, jednak gdy zobaczył gwint wystający z jego plecaka. - W sumie… nawet jak nie ma okazji, to pije się, kiedy ma się co pić, a nie kiedy jest okazja. – odkorkował albiończyka, i pociągnął długo. Nie bardzo wiedział co się stało, ale wiedział, że żyje. Dowodem tego było piekące gardło, gdy po jego ścianach przelewał się napój bogów. Przynajmniej tych krasnoludzkich. Poczuł nagły przypływ ciepła, tego mu było trzeba. Żałował, że nie zginął. Wolał jednak tą sytuację, niż gnić przez kilka tygodni w jednym miejscu. Próbował przypomnieć sobie, co się ostatnio stało, a więc… była walka. I dostali wpierdol. Tak, to się kalkuluje. - Ech, szkoda, żeśmy przerąbali tamtą walkę. – stwierdził.
__________________ Gimme brain... More brainzzz... Brains I said! gg: 3777067 |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Komentarze (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau. | Cedryk | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 117 | 07-04-2008 21:45 |
| Warhammer II edycja - Brionne | Hellian | Archiwum rekrutacji | 45 | 04-11-2008 15:15 |
| Rekrutacja dodatkowa (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau. | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 14 | 01-27-2008 16:53 |
| Rekrutacja (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau. | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 40 | 09-30-2007 18:27 |
| Warhammer II Edycja: Zbrojownia Starego Świata | Fistus | WIEŚCI | 1 | 02-10-2006 14:33 |