![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
| Banned ![]() | Mark jedną ręką trzymał wodze koni, a drugą sięgnął do miecza. Jeżeli tylko mu się uda (zręczność) to stara się uderzyć go, wykorzystując wzmacniającą siłę prędkości wozu (walka wręcz). Jeżeli mu się nie uda, to krzyczy do Ashina żeby wskakiwał na wóz, ale nie zatrzymuje się. Nie potrzebuje walki. |
| |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Lilawander miał prosty wybór sięgnąć po wyszukane zaklęcia lub użyć szybkiej magii prostej. Przeciwnik był jeden, choć wyglądał groźnie. Tym razem nie tracił czasu na splatanie magii czy inne przygotowania, chciał w miarę szybko osłabić krasnala. Normalnie pewnie użyłby któregoś z czarów opierających się na sile woli, jednak po ostatnich utarczkach z współwięźniem stracił obecnie ochotę na użycie takiej magii wobec kolejnego krasnoluda. Elf rzucił w jego kierunku drewnianą strzałkę inkantując przy tym: - Aep erg dano ( 2 k 10 na moc, k 10 na obrażenia) |
| |
| | #73 |
![]() | Albrecht ze spokojem patrzył z wozu jak krasnoludy wspólnymi siłami otwierają bramę. Miło mieć takich towarzyszy w drużynie. Gdy usłyszał krzyk spojrzał w stronę 4 nieznanych postaci. Jedna z nich okazała się kolejnym krasnoludem we wspaniałej zbroi. Prawdopodobnie był to jeden z członków Trzewi. Klechcie nie uśmiechała się walka z tym, zapewnie, wyśmienitym wojownikiem. Gdy rozbrzmiał wystrzał muszkietu, Albrecht intuicyjnie pochylił głowę i przypadł do dna wozu. Nie widział co się dzieje na zewnątrz ale miał nadzieje, że szybko stąd odjadą. Jednak po okrzykach krasnoludów wizja opuszczenia tego miejsca razem zdawała się oddalać
__________________ you will never walk alone |
| |
| | #74 |
![]() | Snorri kiedy tylko zrzucił z Gordo rygiel i otworzył bramę, odwrócił się przodem do magazynu. Spodziewał się raczej pustki i chciał wsiąść na wóz, jednak musiało go przywitać nie miłe wrażenie. -Do stu piorunów! Miałem połamać...tego no...kogoś... jako pierwszego a nie innego brodacza. Ale skoro sam się prosi to dam mu co chce. Niech no tylko...Ejjj...gdzie z tym wozem mi się pchasz?!-zawołał do Marka, który powoził właśnie tym wozem. Snorri szybko starał się obejść wóz aby jak najszybciej zmniejszyć dystans pomiędzy sobą a przeciwnikiem. Kiedy tylko czuł, że znajduje się na odległość szarży nie wahał się ani chwili dłużej. Z okrzykiem bojowym i młotem uniesionym do ciosu zamierzał zmiażdżyć przeciwnika. Ślepo zapatrzony teraz na to co mu zrobiono, to, że trafiłdo jednej celi z elfem tak go rozłościło, że nie zamierzał nawet chamować się przed atakiem. Z resztą nie znał tego na przeciw. Atakował i nawoływał aby powstrzymać Snorriego. A to na pewno nie była pomyłka. -AAAAAAAGGGGGGGGGGGRRRRRRRRRR!
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." Ostatnio edytowane przez lopata : 01-17-2008 o 22:48. |
| |
| | #75 |
![]() | Elf podwójnie wytężył swą wolę. Raz aby zatrzymać myśli krasnoluda, dwa aby ukierunkować rzuconą strzałkę dokładnie w oko atakującego krasnoluda. "Jeśli mi się uda, to druga tak strzałka i będzie po kłopocie, jeśli nie, to no cóż i tak w jego stronę biegnie Snorri, więc przynajmniej zobaczę jak walczy." |
| |
| | #76 |
![]() | Krasnolud biegł ku wozowi trzymając młot gotowy do ataku. Wrzeszczał przy tym fanatycznie co potęgowało strach. Na początku chciał zaatakować najsilniejszego krasnoluda z uciekinierów czyli Snoriiego, ale gdy Mark zajechał mu drogę ten chciał ukatrupić człowieka. Sam Hentrich spróbował sięgnąć po miecz i zaatakować przeciwnika korzystając z prędkości wozu. Jednak zręczność człowieka nie była na tyle dobra by mógł podczas powożenia chwytać za broń. Postanowił jednak uciekać z pola walki. Gotów był zostawić krasnoludy. Krzyknął do assassina by ten wskoczył na jadący wóz. Ashin usłyszawszy krzyk Hentricha nie wiedział co zrobić. Najbardziej pasowało mu zmywać się z magazynu zanim zleci się jeszcze więcej zbirów, albo do portu zawita milicja. Z drugiej zaś strony jakże by mógł zostawić innych skoro byli mu oni potrzebni w poszukiwaniach. Zdecydował się nie wskakiwać na powóz lecz pomóc krasnoludom w pokonaniu pościgu. Jeśli zabiją tą dwójkę to może kamraci zechcą uciekać? Odpiął od pasa szklaną fiolkę w której znajdowała się jakaś bezbarwna woda i szybko sięgnął drugą ręką po coś znajdującego się w wnętrzu płaszcza. Wyciągną dziesięcioramienną gwiazdkę do rzucania. Substancją, która znajdowała się w fiolce oblał bardzo dokładnie gwiazdę. Ciecz przywarła do broni jakby się z nią spajając. Assassin rzucił gwiazdkę w kierunku przeciwnika szarżującego na Snoriiego. Przedmiot wbił się w kolano oponenta i utkwił w nim. - Teraz musimy poczekać na efekty działania Sercoboju. – Pomyślał Ashin. Tymczasem Snorii, mijając Gorda dobiegł do krasnoluda już trafionego gwiazdką i zamachnął się nań toporem. Topór uderzył w głowę przeciwnika, ale ledwie ją tykając. Ostrze musnęło prawą stronę hełmu jednak wyrządzając jakąś krzywdę przeciwnikowi. Zbir z muszkietem znowu dobrze wycelował tym razem w Snoriiego i nacisnął spust. Kula trafiła w prawą rękę krasnoluda odbierając mu 2 Żyw. Dowódca zbirów po ciosie w głowę nadal mógł normalnie uczestniczyć w potyczce. Nieopisana wściekłość wezbrała w żyłach krasnala i zamierzał on odpłacić się pięknym za nadobne. Wzniesiony młot właśnie obrał na cel Snoriiego, ale z jakichś przyczyń broń śmignęła cal przed twarzą krasnoluda nie robiąc mu żadnej krzywdy i opadając na ziemie. Lilawander posłał w kierunku krasnoluda zaklęcie magii prostej. Magia zadziałała i pocisk wystrzelił zmierzając ku celowi. Jednak siła woli maga nie potrafiła wymóc na czarodziejskim strzale żeby zagłębił się on w oku krasnoluda. Strzałka nie trafiła w oko przelatując nad uchem. Trochę pocieszenia czarodziejowi przyniósł widok jego chowańca szybującego nad magazynem. Ptak był gotowy na przyjmowanie rozkazów. Jak do tej pory nie było słychać czy ktoś dołączy jeszcze do walki. Ale kto wie? Może niebawem nadciągnie kolejna fala zbirów? Wygląd zbira z muszkietem: ![]() Muszkiet w całej okazałości: ![]()
__________________ Ile krwi jesteś w stanie przelać, by ratować swoje życie? |
| |
| | #77 |
![]() | "No nie. Muszę przestać się koncentrować na tym głupim krasnoludzie, bo dekoncentruję się na innych zaklęciach." Elf tym razem postanowił zesłać ciemność. Zaczął splatać wiatr Ulgu. Chciał zakryć ciemnością strzelców i obszar z którego wybiegli, aby kolejni wpadali w mrok, którego nie sposób było przejrzeć. Rozgląda się też za ukrytymi strzelcami, nie wierząc, że tych dwóch tak szybko naładowało swoją broń. Przestał zupełnie zajmować się krasnalem ( w razie prób myśli, odezw itp. wychodzi bez przeszkód, czaru nie zdejmuję, gdyż nie chcę być zapamiętany przez świadków, drużyna jednak nie czuje już oporów) Sokołowi zaś kazał wypatrywać strażników, uzbrojonych ludzi, zbliżających się do elfa. - Aream singor, tolfiesta sum !! Ostatnio edytowane przez kset : 01-19-2008 o 01:01. |
| |
| | #78 |
![]() | Snorri zaczął już wymachiwać młotem, a na ostrzu topora młodego krasnoluda nie było jeszcze żadnej szczerby, ani kropli krwi! Gordo dopadł do walczących krasnoludów. Lewą ręką zasłaniając się tarczą, tak jak to robił już tysiące razy wpadł na wrogiego brodatego, jednocześnie zamachując się toporem. Kiedy ten zatoczył się do tył, Bheren zadał potężny cios toporem. Kolejnym ruchem krasnoluda będzie zachodzenie przeciwnika z boku tak, żeby razem z swoim przyjacielem Snorrim utrudnić wrogiemu krasnoludowi walkę. Rzut na cios tarczą, drugi na cios toporem, proszę MG. |
| |
| | #80 |
![]() | Albrecht nadal kulił się na wozie. Z przerażeniem zauważył, że nikt nie wskakuje do wozy a wręcz przeciwnie. Wyskoczył z niego nawet Mark. Klechta powoli wychylił głowę by zobaczyć co się dzieje na zewnątrz. W tym momencie rozbrzmiał strzał. Albrecht odruchowo znowu przywarł do dna wozu. Zdążył zauważyć, że wszyscy z kimś walczą. " Cholera, czemu oni po prostu nie chcą odjechać. Vespro powiedz mi co mam czyni?" pomyślał Albrecht czołgając się na drugą stronę wozu. Schodzi z niego z tej strony i przysiada za nim oparty o plecy. Zastanawia się, czy spróbować pomóc swoim przyjaciołom, czy może zrobić coś bardziej wartościowego.
__________________ you will never walk alone |
| |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Trudna sprawa | Lotar | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 373 | 07-31-2008 21:16 |
| [Rekrutacja Warhammer II ed.] Trudna Sprawa | Lotar | Archiwum rekrutacji | 71 | 01-02-2008 15:13 |
| Trudna sztuka tłumaczenia... | Hood | Artykuły i opowiadania | 9 | 07-24-2006 14:35 |
| [Sesja]Jest sprawa... | Moryc Żółw | Archiwum sesji Innych | 71 | 07-20-2005 20:22 |
| [komentarze]Jest sprawa (czyli sesja NEUROSHIMA) | Templarius | Archiwum sesji Innych | 17 | 05-06-2005 09:17 |