Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-07-2008, 19:33   #261
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 84 931
Joachim spojrzał na Felixa wciąż trzymając w rękach próbującego wyrwać się niziołka. Właściciel straganu usiadł żałośnie na obok resztek swojego towaru i głośno lamentował, na czym to świat stoi.

- Nikomu nic się nie stało, ale zaraz może się stać. Ale niech będzie trochę racji masz. - niziołek klapnął na bruk, kiedy zwadźca zwolnił uchwyt. Po chwili został znów wywindowany w górę, tym razem do pozycji stojącej -Dobra, nie mam czasu, na rozwlekłe gadanie, ale powtórzę dla jasności. Płacisz za zniszczone ubranie moje i mojego towarzysza. - niziołek spojrzał na Felixa a potem zdziwiony przeniósł wzrok na Joachima -Czego się tak gapisz? Nie widzisz, ze wszystkie szwy puściły w jego odzieniu? Samo sie nie zszyje, a moje nie wypierze. A my na praczki, albo krawców chyba nie wyglądamy co? Więc ktoś za to musi zapłacić, a konkretniej sprawca wypadku. Czyli krótko mówiąc ty.-
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony.
John5 jest offline  
Reklama
Stary 03-07-2008, 23:09   #262
 
DrHyde's Avatar
 
Reputacja: 2 DrHyde ma w sobie cośDrHyde ma w sobie coś
$: 47 784
Mężczyzna ze zdziwieniem popatrzył na Andresa. Zsiadł z powozu i podszedł bliżej.

- Janna Eberhauer powiadasz? Tak się składa, że jest właśnie w środku. Zapraszam.


Woźnica ruszył wolnym krokiem w kierunku drzwi wejściowych domu. Andres rozejrzał się i dostrzegł w dole ulicy, idących w jego kierunku Calien i Maxa. Zorientował się, że prawdopodobnie go widzą.
Max zastanowił się chwilę.

- Wydaje mi się, że są tylko dwie opcje. Współpracuje z naszym wrogiem, lub ma tam jakiś interes. Nie wiem czy to rozsądne, ale jesteśmy na środku, często uczęszczanej ulicy, wiec możemy podejść.

Max ruszył zdecydowanie coraz bardziej zbliżając się do Andresa.

- Ty z nim gadaj… - Dodał pod nosem Łowca.


* * *


Halfling spanikowany niczym niewiasta przy pierwszym porodzie, spojrzał ze strachem na Joachima. Rozglądał się jak gdyby szukając wsparcia. Niestety jakoś nikt się nie garnął do pomocy. Nagle z kamienicy wybiegła starsza kobieta z dwoma garnkami w rękach.

- Wy nędznicy! By was szlag trafił! A niech was otchłań Chaosu pochłonie! - Baba wrzeszczała w wniebogłosy. Momentalnie zwróciła się w kierunku Felixa, który miał jeszcze na sobie kawałki prania. Wszyscy zorientowali się, że to niechybnie właścicielka zniszczonych ubrań.

- To twoja sprawka! A masz i nażryj się! – Baba cisnęła garnkiem w łeb Felixa. Ten odskoczył w bok, a garnek trafił wprost w plecy strażnika miejskiego. Ten zgiął się w bólu i obrócił z miną rozjuszonego trolla.

- To on! – Baba wykrzyknęła, wskazując na Halflinga. Zdezorientowany sprawca zajścia zaczął krzyczeć. – Jestem niewinny!

Strażnik w lekkim szoku popatrzył na cały syf i z wrednym uśmiechem skierował tam swe kroki, oddalając się od patrolowania wejścia na plac targowy.

- Co tu się dzieje?! – Wykrzyczał mundurowy.

Z drugiego końca ulicy wybiegło kilku zdyszanych krasnoludów i ludzi. Zatrzymali się i zaczęli krzyczeć jeden przez drugiego na halflinga. Joachim w całym zamęcie zauważył, że ta grupa to członkowie Gildii Inżynierów i to z Nuln, sądząc po insygniach. Rozbolała go głowa.
 
__________________
God Hate Us All !

Wróciłem do żywych mili Państwo.

Ostatnio edytowane przez DrHyde : 03-07-2008 o 23:20.
DrHyde jest offline  
Stary 03-08-2008, 11:24   #263
 
harry_p's Avatar
 
Reputacja: 1 harry_p jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 570
Słysząc słowa Joachima Feliks jeszcze raz spojrzał na swoje ubranie. Faktycznie puściły szwy pod pachami i na plecach i dziura po pocisku z kuszy też się powiększyła. Już miał ruszyć w kierunku niziołka by poprzeć żądania zawadzcy. Gdy usłyszał z za pleców nerwowe krzyki jakiejś niewiasty. Tylko dzięki niewiarygodnemu szczęściu jak i umiejętnością cyrkowca udało mu się uniknąć dzbana szybującego w jego w kierunku jego głowy i znów nie wylądować w stercie mokrej bielizny. Nadal przestraszony kotek wbił mocniej pazurki w głowę cyrkowca.

Przez chwilę z niepokojem patrzył na strażnika miejskiego czekając jego reakcji na taki przypadkowy akt agresji. Odetchną z ulga zdając sobie sprawę ze obędzie się bez większych komplikacji ze strony „władzy”

Podszedł w końcu do Joachima starając się jednocześnie nie spuszczać oka z wściekłej gospodyni.

- No to zapowiada się znów pracowity dzień jak wczoraj, czy przedwczoraj.

Dobry humor uleciał z Feliksa jak piwo z pękniętego kufla.

- Mości woźnico ja poproszę nieco uprzejmiej niż mój przyjaciel jednak niemniej zdecydowanie o zadość uczynienie za zniszczone ubrania.

Zwrócił się Feliks do niziołka zimnym wyważonym głosem.
 
__________________
i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione
harry_p jest offline  
Stary 03-08-2008, 12:16   #264
 
Scarlet's Avatar
 
Reputacja: 1 Scarlet jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 585
Miasto tetniło życiem. Zabiegani i zapracowani mieszkańcy pochłonięci przygotowaniami do uroczystości najwyraźniej nie zwracali na nic, poza swymi zajęciami, szczególnej uwagi. Delikatny wiatr sprzyjał cięzkiej pracy, ochładzając zagrzane ciała robotników. Zamieszanie powstałe z inicjatywy halflińskiego woźnicy wywołało stertę niepotrzebnych wrzasków i kłótni. Przez chwilę czarodziejka z łowcą przyglądali się Andresowi. W końcu Calien zdecydowanym krokiem ruszyła w jego stronę. Uśmiechnęła się tylko na uwagę Maxa, że to ona ma się rozmówić z towarzyszem.

Czyżby nasz buntownik nie przypadł do gustu łowcy?

Uśmiechnęła się pod nosem.

- Dobrze. Ja z nim porozmawiam. Ciekawa jestem co knuje za naszymi plecami. Jeśli stoi po przeciwnej stronie pożałuje tego gorzko.

Calien wypowiedziała słowa tonem pełnym powagi. Tym razem nie czekała aż Andres zakończy rozmowe z woźnicą. Wtrąciła się mu w zdanie.

- Witaj Andres.- Calien spojrzała na mężczyznę chłodnym wzrokiem- Wkońcu na siebie wpadliśmy. Mam nadzieję, że nie jesteś zajety, bo mamy parę spraw do omówienia.
 
__________________
Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast?
Scarlet jest offline  
Stary 03-09-2008, 12:18   #265
 
Andres's Avatar
 
Reputacja: 1 Andres jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 184
Andres bardzo się zdziwił, gdy woźnica powiedział, że osoba na którą się powołał jest w środku. Nastała chwila milczenia, a jego wzrok utkwił w zbliżającej się Calien i jej nowym towarzyszu. Miał nadziej, że zrozumieją i zareagują odpowiednio.

Sytuacja się trochę inaczej toczy, niż zakładałem, ale to nic. Jednak moje przeczucie mnie nie zawiodło, Janna Eberhauer nie jest po naszej stronie.

- Powiadasz, że jest w środku? Tym lepiej, ponieważ potwierdzi moje słowa. Więc...

W tym momencie przerwała mu wypowiedź Calien. Andres popatrzył się na nich, ze zdziwiona miną. Musiał przerwać jak najszybciej czarodziejce dalszą wypowiedź, aby go nie zdradziła.

- Przykro mi pani. Musiała mnie pani z kimś pomylić. Pierwszy raz panią widzę.


Odwrócił się w kierunku woźnicy

- Chodźmy, nie pozwólmy czekać pannie Eberhauer.


Spojrzał w kierunku towarzyszy, w taki sposób, aby wiedzieli że jest po ich stronie i z prośbą, aby go pilnowali.
 
__________________
Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom

Ostatnio edytowane przez Andres : 03-09-2008 o 12:23.
Andres jest offline  
Stary 03-09-2008, 13:38   #266
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 84 931
Wplatanie się we wszystko kobiety jakoś niespecjalnie zdziwiło Joachima. W końcu, te ubrania do kogoś musiały należeć. Sytuacja nie rozwijała się najpomyślniej. Felix bardzo słusznie powiedział.

- No to zapowiada się znów pracowity dzień jak wczoraj, czy przedwczoraj.

Zaraz potem powtórzył do niziołka, mniej więcej słowa zwadźcy, z tą jednak różnicą, że powiedział je znacznie bardziej opanowanymi spokojnym tonem.
Halfling przestraszony już nie na żarty rozglądał się dookoła, jakby szukając drogi ucieczki.

Nie ma co się mu dziwić, na jego miejscu też próbowałbym wziąść nogi za pas. Z tego wszystkiego może wyjść niezły bajzel. Cholerny babsztyl! Musiała trafić akurat w strażnika.

Joachim odwrócił się no moment do towarzysza szepcząc,mu na ucho, takk by tylko on mógł usłyszeć.

-Jak się uda, to uzyskamy trochę kasy. Ale jak nam zaraz nie da pieniędzy, to idziemy stąd. Nie zależy nam, na rozgłosie. Tym bardziej, że Oni- wyraźnie podkreślił to słowo -Mają swoich ludzi w straży, którzy prawdopodobnie nas szukają.-

Kątem oka dostrzegł jak winny chyłkiem stara się prześlizgnąć pomiędzy krasnoludem z cechu Inżynierów, a barczystym mężczyzną, którzy wzajemnie na siebie krzyczeli. Zwadźca chwycił go za kołnierz z przyciągnął z powrotem.
Pochyliwszy się wyszeptał mu na ucho:

-Gdzieś się wybierasz? Powiedziałem, że nie puszczę, dopóki nie zwrócisz nam za naprawę ubrań. A teraz do rzeczy hmm.. policzmy będzie tego... 10 złotych koron.- Uśmiechnął się paskudnie i znacząco położył dłoń na rękojeści miecza -Rzecz jasna możesz spróbować swoich sił w dyskusji z strażnikiem, ale nie radziłbym. Wygląda na to, że ten garnek, którym oberwał bardzo go zdenerwował.-
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony.
John5 jest offline  
Stary 03-09-2008, 15:48   #267
 
DrHyde's Avatar
 
Reputacja: 2 DrHyde ma w sobie cośDrHyde ma w sobie coś
$: 47 784
Mężczyzna zatrzymał się i spojrzał w kierunku Calien. Wyjął miecz, nie zważając na idący z góry czteroosobowy patrol straży miejskiej, uderzył rękojeścią w drzwi i zaczął biec w dół po schodkach domu.



- Czas Zmian nadchodzi ! – Wykrzyczał. To były ostatnie słowa w jego życiu. Całą przestrzeń ulicy na rogu dzielnicy Freiburg ogarnął potężny blask wybuchu i rozbijający się o mury gruz. Woźnica zmieciony falą uderzeniową, rozpadł się dosłownie na kawałki. Powóz zajął się ogniem i niczym płonący rydwan z otchłani Chaosu, popędził w głąb miasta. Strażnicy ruszyli biegiem za powozem. Ludzie w panice zaczęli gasić płonące resztki domu i to co zajęło się ogniem.
Max, który w ostatniej chwili osłonił własnym ciałem Calien właśnie padł na kolana. Kawałek metalu wbił się w jego bark. Krew spłynęła po jego czarnym płaszczu.

- Nic mi nie jest … - Spojrzał na klęczącą nad nim czarodziejkę i zaciskał zęby z bólu.

Andres powoli odzyskiwał przytomność. Czuł ból w całym ciele. Nie zauważył jednak ran. Powoli podniósł się na nogi i dostrzegł kilka metrów dalej Calien i Maxa. Usłyszał zza swoich pleców nawoływania ludzi.

- Sprowadźcie medyka! Straż! … - Mamo… obudź się…

Cała przestrzeń w okręgu skrzyżowania, aż po mury Wielkiego Kolegium Muzyki, była w totalnym nieładzie.

* * *

Niziołek odpiął od paska sakiewkę i rzucił na dłoń Joachima.

- Tu jest trzydzieści koron. Do podziału dla was obu. Ja naprawdę nie chciałem. Te konie nagle wpadły w szał. Nie wiem czemu. Nie reagowały na nic. To wszystko przez tych pielgrzymów. Gdyby się usunęli…


Nagle całe zamieszanie przerwał potężny wybuch. W górze miasta, w okolicach dzielnicy Freiburg. Joachim poznał tą okolicę po sporej wielkości budynku z czerwoną kopułą. Cokolwiek tam wybuchło, szczątki powirowały w powietrze opadając na kilkadziesiąt metrów w dół miasta. Wiatr targał płomieniami w kierunku parku.

- Na Ulryka!
– Wykrzyczał w końcu ktoś w tłumie. Reszta stała oniemiała.

Felix rozejrzał się i zauważył, że strażnik się gdzieś ulotnił.
 
__________________
God Hate Us All !

Wróciłem do żywych mili Państwo.

Ostatnio edytowane przez DrHyde : 03-10-2008 o 05:42.
DrHyde jest offline  
Stary 03-09-2008, 22:07   #268
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 3 John5 wkrótce będzie znanyJohn5 wkrótce będzie znany
$: 84 931
Zręcznie chwycił rzuconą mu sakiewkę i uśmiechnął się lekko.

- No widać, było, że rozsądny jesteś. My mściwi nie jesteśmy, tylko mnie trochę poniosło, jak zobaczyłem, jak wyglądam. No, w każdym bądź razie... -

Joachim nie dokończył. Jego słowa zagłuszył potworny huk od strony dzielnicy Freiburg. Przez moment patrzył, na iskry i dym uchodzące w niebo, po czym zwrócił uwagę, na małe czarne punkciki rosnące mu w oczach. Po chwili zdał sobie sprawę, czym one są.

-O cholera.- tylko tyle, zdolny był powiedzieć, patrząc, jak szczątku spadają w dół, na dolne rejony miasta.

Kiedy usłyszał krzyk obrócił się i spojrzał, na leżącego na ziemi właściciela rozbitego straganu. Pojekując mężczyzna trzymał się za zalaną krwią głowę. Obok leżał kawałek nadpalonej deski.

To stanowczo nie jest jego dzień. Ma chłop pecha, nie ma co gadać. Ale ten wybuch... Chyba już wiemy do czego potrzebne im były materiały z ukradzionego wozu. Do licha, trzeba będzie się dowiedzieć, co dokładnie zaszło na miejscu i co wysadzili. Najlepiej byłoby dorwać kogoś, kto był wtedy na miejscu. Ale to nie teraz, za chwilę tam zaroi się od strażników, znając życie złapią wszystkich przechodniów i wsadzą do celi, żeby potem wypytać.

Joachim spojrzał znowu a stronę miejsca wybuchu. Po czym podszedł do Felixa i powiedział mu na ucho.

-No to pytanie, co zrobią z materiałami wybuchowymi mamy z głowy. Teraz powstaje nowe, co i kiedy zaatakują następne. Musimy dowiedzieć, się co było ich dzisiejszym celem. Ale nie teraz. Tam teraz musi być ogromny chaos, no i założę się, że zostawili tam kilku swoich agentów, żeby ocenić zniszczenia. Wracajmy do poszukiwań Andresa. Mamy kasę od niziołka, więc nic nas tu juz nie trzyma. Chodźmy-

Zwadźca rozejrzał się, po ulicy. Ludzie zachowywali się jak obłąkani. Część krzyczała, częśc stała w milczeniu, inni zaś zaczęli się żarliwie modlić, jakby to tutaj zaraz coś miało wybuchnąć. Joachim pokręcił głową i powoli ruszył w kierunku, karczmy, gdzie miał nadzieję zastać Andresa.
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833
Od 1 listopada prawdopodobnie nie mam neta na czas nieokreślony.
John5 jest offline  
Stary 03-09-2008, 22:21   #269
 
harry_p's Avatar
 
Reputacja: 1 harry_p jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 570
Feliks popatrzył nieco zbity z tropu na Joachima.

Po co tyle kombinowania. Chociaż racja lepiej nie zwracać uwagi na siebie. Bardziej mnie cieszy mnie jednak ze tym razem udało się bez kolejnych kontuzji…

Cyrkowiec wzruszył ramionami w bliżej nieokreślonym geście. Spojrzał jednak gniewnie na próbującego czmychnąć niziołka. Co Joachim wziął za zgodę natomiast sprawca całego zdarzenia za wyraz obojętności na jego los w rękach osiłka.

Feliks uśmiechną się na widok zadowolonego zawadzcy trzymającego pękata sakiewkę w ręce. Przyszła mu na myśl jego własna fortuna, jaką otrzymał od Janny. Pomyślał znów o parku drzewie i dziupli gdzie miał zostawić wiadomość dla niej.

Zakończmy w końcu tą zabawę i ruszajmy załatwić naprawdę poważne sprawy…

- no a teraz zm… Nie zdążył dokończyć zdania gdy eksplozja targnęła powietrzem.

Odruchowo skulił się w sobie i gwałtownie odwrócił się w stronę wybuchu. Poczuł na skroni cos ciepłego. Odruchowo podniósł rękę. Krew. Pomaca głowę by poszukać rany nagle trafił na coś kosmatego. Przypomniał sobie ze nadal na jego głowie znajdował się kot, który teraz całkowicie wystraszony wbił małe pazurki by nie spaść na ziemię, gdy Feliks odruchowo szarpną głową. Wziął kota na ręce.

Ech… mi też było na początku ciężko jak to wszystko się zaczęło.

Z za myślenia wyrwały go słowa Joachima.

- Z jednej strony masz racje, ale takie coś musiało być widoczne w całym mieście. A my wszyscy wiemy skąd zwieli na to materiały. Wydaje mi się ze nasi towarzysze się tam skierują by zobaczyc co? kto? i jak? A może by się nawet udało wytropić tego, kto za tym stoi bo myślę ze nie odmówi sobie przyjemności popatrzenia na swoje „dzieło”

Skończył z danie akcentując ostatnie słowo.
 
__________________
i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione
harry_p jest offline  
Stary 03-09-2008, 22:52   #270
 
Scarlet's Avatar
 
Reputacja: 1 Scarlet jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 585
Wszystko działo sie tak szybko. Mężczyzna biegł po schodach i nagle budynek eksplodował rozrzucając w dookoła części drewnianej i metalowej konstrukcji. Mało kto zdążył zareagować, kiedy siła wybuchu powaliła wszystkich na ziemię.
Szczątki woźnicy porozrzucane dookoła wywołały u większości odruch wymiotny. Krzyki, jęki i głosy zamieszanie otaczały ze wszech stron. Kiedy Calien podniosła się z ziemi ujrzała rannego Maxa. Pręt na wylot przeszedł przez bark a struga krwi pociekła z rany. Calien uklękła przy nim chcąc uciskać krwiawiącą ranę.

- Wytrzymaj! Wszystko będzie dobrze...- ręka kobiety drżała, a głos się załamał.- Wytrzymaj proszę...

Wielkie zamieszanie zapanowało dookoła zdarzenia. Ludzie wołali o pomoc medyka. Jakieś płaczące dziecko wzywało nieprzytomna matkę, którą leżała w kałuży krwi z belką wbitą w brzuch. Dopiero teraz do uszu kobiety doszedł ten lament. Popatrzyła na Maxa, który słabł z każdą chwilą. Schyliła się nad nim i złożyła delikatny pocałunek na jego ustach, zerwała się na nogi i podbiegła do kobiety.


-Szybko! Wyciągnijcie ta belkę. Ona zaraz umrze.-
Calien krzyknęła do ludzi stojących obok- Mogę jej pomóc ale szybko, nie mamy czasu. Musimy ją stąd zabrać.

Dwie osoby przytrzymały kobietę, kolejne dwie powoli wyciągały belkę. Dziecko rozpaczliwie płakało i błagało o pomoc dla matki. Te same osoby podniosły jej ciało. Calien szybkimi krokami ruszyła w stronę najbliższego domostwa z którego spoglądali zaciekawieni wydarzeniem ludzie. Ci wpuścili ich do środka. Ułożyli kobietę na stole. Jej ciało ledwie żyło. Dziura w brzuchu wielkości męskiego ramienia obficie krwawiła, zalewała podłogę i wszystko dookoła.

Calien stanęła obok stołu. Przyłożyła ręce do jej ciała, na wysokości serca.
Nagle w pomieszczeniu zapanowała nieprzenikniona cisza. Nawet odgłosy z zewnątrz zostały stłumione. Słychać było słowa wypowiadane przez czarodziejkę. Głośne, przenikliwe i drażniące inkantacje krążyły dookoła niej. Z jej ciała poczęło wydobywać się coś, jakby delikatna mgła promieniująca świetlistym blaskiem , który oślepiał wszystkich dookoła. Ciało Calien drżało.

- Vitae ego tu est...Vitae ego tu est...Vitae ego tu est...

Łzy ciekły po policzkach kobiety kiedy wypowiadała słowa zaklęcia.
Fale energii pulsowały w postaci promieni rozchodzących sie po pomieszczeniu. Powietrze falowało unosząc małe kawałki materii. Delikatna "mgła" powoli przesuwała się w stronę kobiety. Calien powoli unosiła kobietę do góry. Rozchodzące sie od jej ciała świetliste promienie niczym strzały trafiały w ciało rannej.

- Vitae ego tu est...

Jeszcze raz wypowiedziane słowa rozeszły się pomieszczeniu,silna fala energii rozniosła się jak przy wybuchu. Po chwili jednak ze zdwojoną siłą wróciła do centrum wybuchu.
Ranna kobieta leżała na stole. Krew spływała po podłodze stróżką znikając gdzieś pomiędzy dechami podłogi. Calien jak martwa leżała obok stołu.
 
__________________
Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast?

Ostatnio edytowane przez Scarlet : 03-09-2008 o 23:14.
Scarlet jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Warhammer I] "Purpurowy Cień Śmierci" DrHyde Archiwum sesji Warhammer 39 03-20-2008 06:28
"Cienie Doliny Sedgemoor" LARP Warhammer, 26-26.08 Wrocław nika Konwenty oraz forumowe zloty 0 07-14-2007 10:55
[sesja] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k Azazel Archiwum sesji Innych 18 01-18-2006 09:16
[komentarze] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k Azazel Archiwum sesji Innych 7 01-03-2006 18:28
"Warhammer nieco inaczej" Fistus Warhammer Fantasy Role Play 10 04-01-2005 18:29


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 05:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111