Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-07-2008, 11:47   #41
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 5 Kerm ma w sobie cośKerm ma w sobie cośKerm ma w sobie coś
$: 139 447
Smok był wielki... Diego nie potrafił powiedzieć, co robiło największe wrażenie - ogromne skrzydła, czy długie jak sztylety zębiska. I nic dziwnego, że znaczna część osób z placu wzięła nogi za pas, nie zwracając uwagi na przeszkadzającą im w tym resztę widzów, wpatrujących się w osłupieniu w potwora...
Dopiero widok pikującego smoka wyrwał z transu tych, co się w niego wpatrywali i skłonił ich do skierowania się w stronę najbliższego wyjścia...

Przeraźliwy huk sprawił, że Diego przestał zwracać uwagę na cokolwiek... Dopiero po chwili potrząsnął głową usiłując pozbyć się resztek dokuczliwego szumu, przeszkadzającego mu w myśleniu.
Rozejrzał się dokoła.
Smoka nigdzie nie było. Ciemna plama na środku rynku z pewnością nie mogła być resztkami potwora, który z pewnością nie był tak głupi, by się tam rozbić.
"Cholerna iluzja" - pomyślał Diego.
Ludzie wokół niego powoli dochodzili do siebie, jednak poruszali się dość wolno. Jedynie grupka ciemno odzianych sylwetek posuwała się w stronę szafotu.
Posiłki, które dziwnie szybko zjawiły się na placu zostały zaatakowane przez część mieszkańców, widocznie niezbyt sprzyjających burmistrzowi. W totalnym zamieszaniu nie bardzo było widać, kto z kim walczy... I kogo warto poprzeć...

- Zmywamy się stąd - powiedział Diego do Jednookiego.
Zajęty wypatrywaniem drogi odwrotu nie dostrzegł w porę strażnika, który najwyraźniej w świecie potraktował go jak jednego z zamachowców.
Słysząc trzask łamanych kości Diego obrócił się do krasnoluda.
- Dzięki - powiedział do towarzysza, który jednak tego chyba nie usłyszał. Ogarnięty jakimś dziwnym szałem Jednooki uniósł topór i ruszył w stronę podium, kierując się na paru odzianych w żółte stroje strażników, którzy najwyraźniej zapałali do niego taką samą sympatią.
Diego , który marzył raczej o jak najszybszym opuszczeniu placu chcąc niechcąc ruszył za nim...
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 06-09-2008 o 20:13. Powód: Poprawka boldowania ;)
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 06-09-2008, 19:50   #42
 
Efcia's Avatar
 
Reputacja: 2 Efcia jest na bardzo dobrej drodze
$: 13 293
Lili starała się dostać do Jeremiła. Przebicie się przez przerażony tłum, który starał się uciec przed smokiem graniczyło z cudem. Nagle nastąpił wybuch. Jego siła powaliła kobietę na ziemię. Gdy wszystko ucichło Elizabeth rozejrzała się lekko oszołomiona wokoło. Po chwili, gdy już wróciła do siebie, jej wzrok zatrzymał się na dziwnie wpatrującym się w nią mężczyźnie. Kobieta bezwiednie zasłoniła się ręką i wtedy poczuła, że jej suknia jest w strzępach. Opuściła głowę na chwilę, by przyjrzeć się rozmiarowi zniszczeń. Gdy podniosła ją ponownie, mężczyzna już zbliżał się do niej i na pewno nie miał zamiaru podać jej płaszcza, aby mogła się okryć. Lili podniosła jakiś rapier. Broń może nie była idealnie dopasowana do niej, ale wystarczyła, by się bronić.
No chodź, sukinkocie. Zobaczymy, kto kogo nadzieje pomyślała, wpatrując się w kaprawe ślepia swojego przeciwnika.
 
__________________
Najlepszy nawet mag z nożem w plecach poważnie traci na umiejętnościach
Efcia jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 06-10-2008, 06:49   #43
 
Bulny's Avatar
 
Reputacja: 2 Bulny wkrótce będzie znany
$: 45 198
Jeremił leżał na bruku nie do końca wiedząc co się z nim dzieje. Tumak kurzu i wszelakich innych pyłów unosił się wysoko, a zza niego można było zobaczyć jedynie zarysy nóg najbliżej stojących osób. Wszyscy biegali, wszędzie jakieś huki, wystrzały, krzyki ranionych osób. Do Zaćwilichowskiego nie do końca to docierało, gdyż poziom alkoholu w jego organizmie nie zdążył się jeszcze zneutralizować. Mężczyźnie na dodatek strasznie dudniło w uszach, od wybuchu wozu z ładunkami wybuchowymi.

Leżał przez chwilę oszołomiony, gdy próbował wstać skończyło się na tym, że został potrącony przez jakiegoś kmiecia i z bólem w klatce piersiowej upadł znowu na ziemię. Leżał tak jeszcze przez chwilę, starając się ocenić sytuację, która nie była najlepsza. Adrenalina, która towarzyszyła całemu zajściu zaczęła nieco przyspieszać proces neutralizacji alkoholu. Niestety zbyt powoli. Jeremił nim wstał, został potrącony jeszcze przez paru ludzi.

Po chwili zdecydował się jednak otworzyć zamknięte do tej pory oczy. Gdy to zrobił żałował swojej decyzji. Zobaczył nad sobą paru strażników w żółtych wdziankach, którzy najwyraźniej chcieli go zabić. Nie było teraz ani chwili na namyślenie się. Człowiek zebrał w sobie wszystkie możliwe siły i postanowił przetoczyć się po ziemi, tak, aby zniknąć przedstawicielom prawa z pola widzenia. Potem chciał ukrywając się w tłumie pobiec w jedną z bocznych ulic...
 
__________________
"Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;)
Bulny jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-06-2008, 21:39   #44
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan jest na bardzo dobrej drodze
$: 51 322
Właśnie, gdy swój taniec wojenny kończył krasnoludki zabójca, zauważył Elizabeth broniącą się zaciekle przed jakimś oprychem. Utłukł już trzech, a jucha ciekła po nim gęsto. Rzucił się, jak na wezwanie, gdy mężczyzna omal nie pozbawił kobiety głowy. Lili wywróciła się o jakieś zwłoki i to uchroniło ją przed ciosem. Chwilę potem zobaczyła jak z dziką furią w jej niedoszłego oprawcę wpada karmazynowa kula z rudą czupryną, pozbawiając go tchu, w chwilę potem życia. Krasnolud szarpnął kobietą, stawiając ją na nogi.

Diego dzielnie wybronił się spod nawałnicy ciosów, wyprowadzanych przez wkurzonych strażników. Jednego pozbawił nosa, a drugi potknął się o własne nogi, dając świetną okazję do ataku. Nie wykorzystał jednak tego, bo zaraz dostałby pałką w łeb, gdyby w porę nie zauważył przeciwnika za sobą. Wywinął się spod ciosu, i zauważył, że znajduje się całkiem blisko krasnoluda z dziewczyną.

To była chwila. Wulryk doskoczył do strażników, i wykorzystując element zaskoczenia, zabił jednego. Z dwoma pozostałymi pomogli mu anonimowi przyjaciele, zamachowcy. Niestety, pijaka nigdzie nie było, i nikt nie widział, jak Jeremił wykorzystując panikę, uciekł z placu.

Wszędzie toczyła się walka, nawet nie wiadomo, dlaczego ludzie walczyli. Huk strzałów, jęki rannych, gdzie wzrokiem nie sięgnąć, tam sieka. Jednak jak szybko bitwa rozgorzała, tak szybko wydawała się dobiegać końca, a to za sprawą znacznej przewagi jednej ze stron. Wszyscy wiedzą, co się robi w takim przypadku, a mianowicie, bierze nogi za pas. Krasnolud wziął kobietę za rękę, i pobiegł za fechtmistrzem oraz magistrem i jego chowańcem w dół miasta, do dzielnicy portowej. Nikt się za siebie nie oglądał, nikt nie chciał sobie skręcić karku podczas szalonej gonitwy. Słyszeliście jednak za sobą krzyki, i to wystarczyło, aby skutecznie uciekać. W końcu ukryliście się w jakimś magazynie. Strażnicy węszyli trochę w okolicy, czasem słyszeliście wrzaski w okolicy, ale dość szybko sobie poszli. W trakcie ucieczki zauważyliście łuny pożarów. Ktoś wzniecił pożar w mieście w trakcie zamieszek. Siedzieliście tak w piątkę, bez Jeremiła. Nikt się nawet nie odezwał.
 
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-13-2008, 19:23   #45
 
Efcia's Avatar
 
Reputacja: 2 Efcia jest na bardzo dobrej drodze
$: 13 293
Lili prze chwilę analizowała swoją beznadziejna sytuację. Właściwe co tu analizować?? Było źle. Rewolta, która właśnie wybuchła w mieście, nie bardzo ją obchodziła. A niech się powyrzynają nawzajem. Cholerni Estalijczycy!! Cholerne miasto!! Wyklinała na czym świat stoi, używając niewybrednych słów ze wszystkich języków jakie znała. To jej trochę ulżyło. A może przypomniała sobie o dobrych manierach?? Wypadało by w końcu podziękować za uratowanie życia. Chwilę zbierała się w sobie.
Chciałam… – Zaczęła po kislevsku, ale szybko się zorientowała, że może to nie być najlepszy język do tej rozmowy.
Chciałam podziękować za uratowanie życia. – Zwróciła się do krasnoluda już po estalijsku. – Jestem Elizabeth von Fortenhaf-Stroganow. Komu zawdzięczam życie?? – Starała się przy tym jakoś doprowadzić do ładu to co pozostało z sukni.
Lili nie była podlotkiem, ale czuła się trochę skrępowana, zwłaszcza że już raz stan jej odzienia zachęcił już jednego.
Elizabeth nerwowo zaczęła spoglądać na towarzyszących jej mężczyzn.
 
__________________
Najlepszy nawet mag z nożem w plecach poważnie traci na umiejętnościach
Efcia jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-14-2008, 09:17   #46
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 5 Kerm ma w sobie cośKerm ma w sobie cośKerm ma w sobie coś
$: 139 447
Ciągle rosnąca liczba strażników wskazywała na to, że zamachowcy i wspierający ich mieszczanie mają coraz mniejsze szanse na zwycięstwo.
Niestety tak Diego, jak i Jednooki znaleźli się, choć nie z własnej winy, po nieodpowiedniej stronie tego konfliktu. A że żaden z nich nie należał do głupców, zatem pozostawało im jedno tylko wyjście...
Jakimś dziwnym trafem prawie nikt nie stanął na ich drodze gdy biegli w stronę dzielnicy portowej, a jedyny strażnik, który miał tego pecha, padł jak rażony piorunem gdy krasnolud wpadł na niego całym impetem. Diego mógłby przysiąc, że słyszał trzask łamanych żeber, ale nie miał zamiaru się nad tym zastanawiać. Tylko głupiec mógł stawać na drodze rozpędzonego krasnoluda, a głupców nie było co żałować...

Odgłosy pościgu ucichły za ich plecami. Widać strażnicy nie byli tacy szybcy. Albo nie skręcili w odpowiednią uliczkę. Jednak zabawa w chowanego na uliczkach nie mogła trwać wiecznie i wypadało poszukać jakiegoś schronienia.
- Do magazynu... - krasnolud, który wysforował się na czoło, wskazał na drzwi prowadzące do jakiegoś sporego budynku.
Trudno było powiedzieć, czy drzwi były otwarte, czy też zamek był tak słaby, bo ledwo Jednooki dotknął drzwi wejście stanęło otworem. Nikt nawet się nie zawahał i cała piątka błyskawicznie znalazła się w środku.
Diego zamknął starannie drzwi, a potem zdyszani uciekinierzy usiedli, mniej lub bardziej dostojnie, na skrzynkach, które przeciągnęli pod najbardziej od drzwi oddaloną ścianę. Tylko chowaniec wdrapał się na stojącą, wysoką beczkę i rozsiadł się na niej wygodnie.

Przez moment trwało milczenie. Wszyscy w napięciu wsłuchiwali się w tupot nóg przebiegających strażników. Na szczęście żaden z nich nie zajrzał do magazynu. W końcu ich głosy ucichły w oddali.

Jako pierwsza zabrała głos kobieta, którą krasnolud ocalił z rąk jakiegoś napalonego mieszczucha.
Diego starannie ukrywając uśmiech wysłuchiwał słów kobiety. Jej repertuar był dość bogaty, a litania wyzwisk i przekleństw trwała dość długo i, jak miał wrażenie, ani jedno wyrażenie się nie powtórzyło. Wreszcie zamilkła...

- Miała pani świetnych nauczycieli, Elizabeth - powiedział Diego po estalijsku i uśmiechnął się z sympatią. Zdawał się nie zauważać jej nieco niekompletnego stroju.
Potem przeszedł na staroświatowy.
- Mój towarzysz - wskazał krasnoluda, który z wyrazem uznania na twarzy wsłuchiwał się w potok przekleństw płynący z ust Elizabeth - zowie się Jednooki, zaś ja mam na imię Diego.
Wstał i zgodnie z wymogami etykiety ukłonił się.
- Diego d'Epinosa - podobnie jak jego rozmówczyni podał pełne nazwisko.
Usiadł z powrotem.
- Przykro mi - mówił dalej - że z powodu szaleństw moich rodaków znalazła się pani w takiej kłopotliwej sytuacji.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-18-2008, 21:29   #47
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan jest na bardzo dobrej drodze
$: 51 322
- Teraz to ja rozumiem. – odburknął krasnolud, kiedy estalijczyk mówił.
- Spokojnie, jeszcze sam potrafię się przedstawić. – odparł, kiedy Diego skończył.
- Pani – krasnolud ukłonił się, niezgrabnie naśladując swojego większego przyjaciela. - Imię me Thalgrim Aragruz Skragnisson Gurgarng, i zaszczytem było dla mnie uratować taką damę z opresji. – nie przejął się, że Lili zagadała po estalijsku, gdyż Diego wytłumaczył mu, o czym mowa.
- I niech te szuje poża…! – chciał widocznie coś krzyknąć, ale przeszkodził mu w tym skutecznie mały karzeł, który wskoczył mu na twarz. Krasnolud padł na ziemię, rozdrabniając kilka skrzynek w drobny mak. Nastała głęboka cisza…

- Jam jest Wulryk Person – po kilku chwilach, kiedy wszystko się uspokoiło, głos zabrał odświętnie przystrojony mężczyzna, ubrany był w ciepłe kolory, jednoznacznie kojarzące się z pewnymi ludźmi za czasów imperium, gdy magia była na porządku dziennym.
- A to mój towarzysz, Pip. – karzeł, który właśnie się wgramolił na skrzynkę, również wstał i się przestawił.
- W nieciekawych czasach przyszło nam żyć… – stwierdził.

Krasnolud, który właśnie się otrzepywał, zamrugał wesoło jedynym okiem, które mu pozostało. Zniknął za kilkoma skrzynkami, i powrócił za chwilę, dzierżąc w małą beczułkę.
- Jesteśmy w…! – i nie dokończył, bo Pip znów się na niego rzucił, i znowu nastała niezręczna cisza. W pomieszczeniu rozszedł się drażniący nos zapach piwa…
 

Ostatnio edytowane przez Revan : 07-19-2008 o 11:44.
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-23-2008, 19:09   #48
 
Efcia's Avatar
 
Reputacja: 2 Efcia jest na bardzo dobrej drodze
$: 13 293
Lili przełknęła ślinę. Bardzo chciało jej się pić. Kurz, którego się najadał przy okazji zamieszania drażnił gardło. Odkaszlnęła.
-Macie racje mości krasnoludzie. Jesteśmy w... - Ona sama nie dokończyła zdania. - I to bardzo w... - Wzięła głęboki wdech. - Pan tutejszy, Diego?? Bo ciekawam co to było. Bez wątpienia jest to jakaś rozgrywka na wysokich szczeblach. - Elizabeth uśmiechnęła się krzywo. Wiedziała coś niecoś o walce o władzę. - Najlepiej byłoby się wydostać z tego miasta. Tylko nie mam pomysłu jak tego dokonać. W przeciwnym razie już dawno nie byłoby mnie tu. Nie uśmiecha mi się pakowanie palców między drzwi.
 
__________________
Najlepszy nawet mag z nożem w plecach poważnie traci na umiejętnościach

Ostatnio edytowane przez Efcia : 07-24-2008 o 08:45.
Efcia jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 07-24-2008, 10:32   #49
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 5 Kerm ma w sobie cośKerm ma w sobie cośKerm ma w sobie coś
$: 139 447
Diego skrzywił się.
Nie cierpiał piwa, a jego zapachu jeszcze bardziej. Nie widział w dodatku możliwości usunięcia tego zapachu z otoczenia...
Obrócił się w stronę kaszlącej Elizabeth.
- Jesteśmy w zacisznym miejscu - dokończył słowa swych poprzedników - gdzie, przynajmniej na razie, nie mamy na karku strażników. Jesteśmy również w poważnych tarapatach.
Wyraz twarzy Diega, choć niezbyt dobrze widocznej w półmroku, w którym pogrążony był magazyn, nie wskazywał na to, by Estalijczyk aż tak przejmował się tymi tarapatami. Mogło to oznaczać, że Diego nie traktuje tych tarapatów az tak poważnie, jak sam mówi. Albo że Diego po prostu nie zdradza żadnych emocji...
- Tak jak pani wspomniała, Elisabeth, wplątaliśmy się w politykę na wysokim szczeblu. Najwyższym w tym mieście, można by powiedzieć - dodał. - Mogę to stwierdzić z całą pewnością, chociaż, niestety, nie jestem tutejszy.
- Najgorsze jest to, że z pewnością nie pozostaliśmy niezauważeni. Taka grupa, jak nasza - spojrzał po kolei na Elizabeth, krasnoluda, maga i jego towarzysza - rzuca się w oczy na tle szarego tłumu...

- Dość trudno nam będzie opuścić ten magazyn. Straże kręcą się z pewnością dookoła. Poza tym nie wiem, czy nie powinniśmy się rozdzielić. Dwie grupki mniej się rzucają w oczy niż jedna duża. Nie bardzo sobie również wyobrażam, jak mogłaby się pani pojawić na ulicy w tym stroju, Elizabeth. Z pewnością wywołałaby pani powszechne zainteresowanie, zatem najpierw trzeba by zdobyć dla pani jakąś suknię.
- Może powinienem wybrać się na zakupy, za parę godzin... I tak wcześniej nie powinniśmy opuszczać magazynu. Niech to całe zamieszanie odrobinę się uspokoi. W międzyczasie warto by sprawdzić, czy nie ma tu czasem jeszcze jednej beczułki, żebyście nie umarli z pragnienia... I czy czasem nie ma stąd jakiegoś innego wyjścia. Na przykład do piwnic. Albo kanałów. Lepsze ścieki niż łapy strażników. Ale szukanie takich wyjść to coś dla specjalistów.
Spojrzał na Thalgrima. Krasnoludy miały talent do wyszukiwania ukrytych drzwi lub przejść

- Jeśli chodzi o opuszczenie miasta... Z tym mógłby być większy problem.
- Jest rzeczą jasną - kontynuował - że gdybyśmy mieli dosyć pieniędzy, to moglibyśmy przekupić jakiegoś strażnika... Ale nie stać mnie na to. Nawet nie wiem, komu należałoby dać tę łapówkę.
- Statku nie ukradniemy, więc odpłynąć nam się nie uda. Trzeba by kupić jakiegoś kapitana. Tylko najpierw musielibyśmy znaleźć uczciwego i przekupnego zarazem. To ciekawa i rzadko spotykana mieszanka.
- Możemy sforsować mur, wystarczy odpowiednio długa lina. Albo spróbować szczęścia kanałami. Jakaś odnoga z pewnością wychodzi poza miasto.
- Dopóki jednak strażnicy nie siedzą nam na karku to proponowałbym nie podejmować tego typu akcji. Lepiej chyba zaszyć się w jakiejś gospodzie i przez parę dni nie wychylać nosa...
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dziecię Chaosu Revan Komentarze do sesji RPG - Warhammer 89 07-24-2008 09:40
[WH 2ed.] Dziecię Chaosu Revan Archiwum rekrutacji 29 01-27-2008 22:00
Imperium chaosu (nowe) homeosapiens Sesje RPG - Warhammer 97 07-25-2007 19:07
[Warhammer 2ed] Dziecię Wilka homeosapiens Archiwum rekrutacji 16 06-25-2007 17:53
[sesja]Skaza Chaosu Asshilis Sesje RPG - Warhammer 89 12-01-2006 20:52


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 22:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93