Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-17-2008, 21:44   #51
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan wkrótce będzie znany
$: 57 485
Kiedy reszta wdała się w dyskusję, krasnolud usiadł naburmuszony na skrzynce. Był obrażony z powodu Chowańca, który rozbił mu beczkę.

- W magazynie. – dokończył krasnolud, tak cicho, że umknęło to uwadze innych.

Tymczasem Pip wdrapał się z powrotem na swoje miejsce, na samej górze beczek.
„Jak to po co, żeby się nie darł.” - odparł Pip Wulrykowi.

- Zawsze można rzucić się w morskie fale, i próbować szczęścia w dopłynięciu do brzegu, z dala od miasta. O ile nas nie złapią. – odparł krasnolud, po czym wstał i znowu poszedł szperać w magazynie. Ten to umie wykorzystać okazję. No i oczywiście znalazł drugą beczkę. Trudne zadanie, zwłaszcza w magazynie pełnym podobnych rzeczy. Jednak jak to w przypadku Jednookiego jest, nie mógł czegoś nie zmalować po drodze. Tym razem wyrżnął się na kilka skrzynek, które rozpadły się na mniejsze kawałki. Pip aż spadł z beczek, a twarze pozostałych napełnił grymas złości. Po kilku chwilach spośród desek i różnych zawiniątek wyłoniła się barczysta ręka krasnoluda. Był cały okurzony. No i stało się.

Do frontowych drzwi nagle ktoś zaczął się dobijać. Zaryglowane drzwi powoli ustępował pod naporem strażników, których zwabił hałas. Widać poszukiwali zbiegów i powstańców w biedniejszych dzielnicach, którzy się tam poukrywali. Może powstanie się nie powiodło?

W każdym bądź razie wszyscy nagle się przejęli. Diego dobył już broni, Wulryk przypominał sobie formułę śmiercionośnego zaklęcia, Elizabeth próbowała się schować, gdyż w otwartej walce nie miała szans, a tak mogła kogoś zaatakować z ukrycia. Krasnolud próbwał wstać. Tylko Pip zrobił coś sensownego. Odnalazł wyjście.

- Klapa! W podłodze! – w istocie, pod skrzyniami rozbitymi przez krasnoluda widniała drewniana klapa w podłodze. Chowaniec urwał skobel i otworzył ją ostrożnie. Zapachniało kanałami, a na dół prowadziła drabina.
 
__________________
Gimme brain... More brainzzz... Brains I said!

gg: 3777067

Ostatnio edytowane przez Revan : 09-18-2008 o 13:21.
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 09-18-2008, 15:52   #52
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
- Też wolałbym się nie rozdzielać - powiedział Diego. - Problem w tym, że pani Elisabeth nie bardzo może się pokazać w miejscu publicznym w takim stroju. Do gospody od biedy można ją wnieść zawiniętą w płaszcz czy koc, bo oberżyści nie takie rzeczy widywali, ale maszerować przez miasto... -
Pokręcił głową.
- Może znajdziemy coś w tym magazynie... Jeśli nie, to...

Przerwał mu nagły hałas.
Łoskot, jaki rozległ się, gdy pod Jednookim rozpadł się w pył stos skrzynek słychać było chyba na milę dokoła.

- Cicho - syknął Diego.

Zdecydowanie za późno i zgoła niepotrzebnie. Ktoś z zewnątrz chwycił za klamkę, a usiłowanie otwarcia szybko zamieniło się w walenie i próby wyłamania.
Najwyraźniej stolarz, którego dziełem były owe drzwi był kiepskim fachowcem albo akurat miał zły dzień... Wyglądało na to, że już niedługo natrętni a nieproszeni goście staną w progu...
W zasadzie można było przysunąć do drzwi kilka skrzyń, tyle tylko, że w tym momencie było na to troszkę późno.
Diego wyciągnął broń, gotów drogo sprzedać swoje życie. Spojrzał na Thalgrima, który leżał na plecach wśród resztek skrzynek. Najwyraźniej oszołomiony krasnolud nie zdawał sobie sprawy z tego, że powinien wstać.

Niewesołą sytuację odmieniło nagle odkrycie dokonane przez Pipa.

"Jaka owocna współpraca" - pomyślał Diego z pewną ironią widząc klapę, którą wskazał sługa maga. Gdyby nie ta dwójka, nie znaleźliby wyjścia.
Co prawda gdyby nie ta dwójka, to by go nie potrzebowali, ale po co było wnikać w szczegóły...

- Wstawaj - powiedział Diego do krasnoluda, podnosząc równocześnie z podłogi kilka większych kawałków drewna. - Panie przodem - jednoznacznym gestem zasugerował, by Elisabeth skorzystała z drabiny. - Potem Pip i pan, Wulryku. I weźcie też parę desek. Na końcu ja i Thalgrim. Ostatni zablokuje klapę od środka, a potem zdejmiemy drabinę.

Co prawda nie miał pojęcia, czy klapę da się zamknąć od strony kanału, ale co szkodziło spróbować...

Spojrzał na drzwi, które wyglądały, jakby wisiały na ostatnich gwoździach.

- Wstawaj - wyciągnął rękę do krasnoluda, pomagając mu się podnieść.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-22-2008, 15:39   #53
 
Efcia's Avatar
 
Reputacja: 3 Efcia wkrótce będzie znanyEfcia wkrótce będzie znany
$: 21 583
Lili nie miał czasu zastanowić się, którą to część jej rodzin znać mógł znać Wurlyk. Ani też rozwodzić się na temat tego, jak skoligaciła się z kislevskimi bojarami. Nie miała czasu, gdyż, łagodnie to ujmując, głupie zachowanie niektórych zwróciło uwagę czegoś co się śmiało strażą miejską zwać.

Szczęściem w nieszczęściu było odkrycie włazu do kanałów.

Elizabeth nie zastanawiała się długo, gdy Diego wskazał wejście.

Lepsze kanały niż łapy tych kmieci, pomyślała kobieta schodząc po drabinie. Ogarnęła ją ciemność. Nic nie widziała. Po omacku odsunęła się kawałek, tak by zrobić miejsce dla następnych.
 
__________________
Najlepszy nawet mag z nożem w plecach poważnie traci na umiejętnościach
Efcia jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-23-2008, 17:30   #54
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Sytuacja w jednej chwili zmieniła się diametralnie. Miła pogawędka zakończyła się w momencie, gdy do drzwi załomotali strażnicy, przywabieni cichymi głosami bohaterów. Wszędobylski Pip jak zwykle przy myszkowaniu odnalazł wyjście, którego jego pan z pewnością by nie odnalazł. W końcu myśli i wzrok Magistra magii błąkały się znacznie wyżej niż przyziemny umysł jego chwańca.

- Uciekajcie potem zaczekajcie na mnie ja ich na chwilę zatrzymam. –zawołał.

„Pip sprawdzasz przód jak zwykle”

Mag zatrzymała się przed klapą.

„Nie będę uciekał wszak jak szczur, przekażę im płomienne pozdrowienie.” – pomyślał.

Gdyby w tej chwili w pobliżu znajdował się jakiś mag zaskoczyłaby go moc, jaką potrafił przywołać tak młody magister. Wiatry Aqshy wręcz szalały wokół niego a on jak prawdziwy mistrz w swoim fachu, zaczerpną z nich tylko tyle, aby utworzyć z nich ognista zaporę odgradzającą uciekających od pościgu.

- Qert Serdos Ferross – wyraźnie zainkasował zaklęcie.
[Splatanie magii: 9][Moc: 14]

W powietrzu uformowała się zapora z szalejącego ognia. Mag szybko ukształtował ją w kopułę odgradzającą drzwi od wnętrza magazynu.

„Jakież piękne te jedwabiste sploty są.”
Pomyślał poczym podniósł jedną szczapkę z rozbitej beczki.

- Lux – drewienko zaświeciło światłem latarni, poczym Wulryk zniknął w klapie.
[Moc: 8]
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-26-2008, 23:32   #55
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan wkrótce będzie znany
$: 57 485
- Na bogów, nie będziemy chyba uciekać jak szczury! Ja ich wszystkich poza…! – wrzasnął dziko krasnolud, i z żądzą mordu miał zamiar rzucić się na przeciwników, jednak powstrzymała go ściana piekielnego ognia. Strażników też, którzy zaczęli przeklinać, jednak niedosłyszeliście tego zamknięci w… no właśnie.



Trudno wyobrazić sobie warunki, jakie panowały w kanale. No cóż, miasto przynajmniej mogło się nimi poszczycić. Jednak gdyby nie blask magicznej pochodni Wulryka, mogli byście tam błądzić co najmniej do następnego powstania. Wszakże magiczny czar niedługo wygaśnie, chociaż wątpliwe jest, że strażnicy zejdą za wami w pogoń. Odór był nie do zniesienia, ale zdążyliście się już przyzwyczaić.

Maszerowaliście przy ścianie kanału, rządkiem. Krasnolud z własną pochodnią wyrwał się naprzód, kobieta i chowaniec w środku, a Wulryk i estalijczyk na końcu. Po jakimś czasie natrafiliście na, z pozoru, ślepy zaułek. W ścianach były mniejsze kanały, które odprowadzały wodę do głównego. Na ścianie zaułka widniały żelazne kraty, a dalej widać było tylko mętną wodę, poprzerywaną cieniami prętów.

Ten krótki postój w drodze dał niektórym trochę do myślenia. Krasnolud bluźnił na wszystkich, na strażników, wielmożnych, na cały ten spisek i bogowie wiedzą co jeszcze.

Diego starał sobie posklejać fakty, a także znaleźć sposób na przedostanie się. Egzekucja, spisek, powstanie. Przede wszystkim magia. No i seria wybuchów która wkrótce potem wstrząsnęła miastem. Nic do siebie nie pasuje. Niestety, nie mogłeś dalej gdybać, gdyż znaleźliście się na razie daleko od powierzchni.

Elizabeth w ogóle nie była zadowolona z przebiegu sytuacji, jednak przyjemność zostania złapanym przez straż i powieszonym na klifie, nad szalejącym morzem wcale nie wydawała się kusząca. Zastanawiało ją skąd piromanta mógł znać jej rodzinę. W sumie racja, łatwo można usłyszeć o kimś w imperium, ale może zna kogoś bliżej z twojej rodziny? Pomyślałaś też przez chwilę o Jeremile. Mimo wszystko ten zawadiaka przypadł ci do gustu.

Wulryk czuł się nieswojo. Czasem zdawało mu się, że widzi przed oczyma mgłę, a przy następnym otwarciu powieki, znikała. Zastanawiające też było pojawienie się smoka. Jednak, kto tak silny mógł stworzyć taką iluzję? Bo smok żywy nie był. Z pewnością byłby gorszy niż całe to powstanie. Chociaż, kto wie… Pip natomiast zaczął szukać jakiejś innej drogi.

Moglibyście się wrócić, ale to jednak i tak szmat drogi. Krasnolud jako pierwszy wpadł na pomysł wyważenia, ale nawet gdyby władowało się go w armatę i wystrzeliło khazada prosto w nie, zrobiłby się z niego co najwyżej makaron. Wielokrotne próby przebicia się spełzły na niczym. Kraty były wmurowane w ścianę, więc nie było miejsca, w którym można byłoby je odkręcić, czy choćby wyjąć. Uwagę Diega przykuły ślady pazurów na ścianie w pobliżu krat. I to całkiem świeżych.
 
__________________
Gimme brain... More brainzzz... Brains I said!

gg: 3777067
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-27-2008, 12:02   #56
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
Czar, rzucony przez maga, wyglądał rewelacyjnie. Magiczny ogień odciął ich od strażników i równocześnie uniemożliwił krasnoludowi podjęcie jakichś głupich działań.
Dzięki czemu Thalgrim nie pozostał w magazynie w charakterze dobrowolnej ofiary opóźniającej ich odejście.

Krasnolud marudził jeszcze schodząc po drabinie, za to gdy zszedł na dół na chwilę zaniemówił. A potem zapalił swoją pochodnię i już miał pognać do przodu, gdy w ostatniej chwili Diego zdążył go zatrzymać. Wspólnymi siłami zablokowali wejście do kanałów, a potem, by jeszcze bardziej zniechęcić tych, którzy chcieliby ruszyć ich śladem, zdemontowali drabinę.

Być może sensowne byłoby zabranie jej ze sobą, ale po pierwsze - nikt pewnie nie chciałby jej nosić na plecach, a po drugie... nie bardzo by było co nosić. W mocarnych dłoniach krasnoluda drabina zamieniła się w kilka dłuższych i krótszych nie związanych ze sobą kawałków drewna, z których znaczna część wylądowała w cieczy zalegającej dno kanału.

Thalgrim wsunął za pas parę kawałków, które ostały mu się w rękach, a potem ruszył do przodu, nie czekając na innych.

Dzięki magicznej pochodni Wulryka nie trzeba było zapalać dodatkowego łuczywa i nie było obawy, że w najbliższym czasie pogrążą się w całkowitej ciemności, w której nawet oczy krasnoluda, zapewne przyzwyczajonego do przebywania pod ziemią, nie dałyby sobie rady.

Rozmowa nie kleiła się. Może dlatego, że każdy pogrążył się we własnych myślach, a może dlatego, że wszechobecny smród zniechęcał do oddychania, a co dopiero mówić o zwiększonym wysiłku płuc związanym z artykułowaniem głosek...

Myśli Diega nie były zbyt wesołe. To, co miało być krótką przerwą w podróży nagle zamieniło się w długą kwarantannę, w dodatku powiązaną z dziwną egzekucją, buntem i smokiem. Równie dziwnym, albo jeszcze dziwniejszym niż egzekucja

Minęli jakieś rozgałęzienie, ale Thalgrim parł naprzód, jakby wiedział dobrze, którędy iść.
Może faktycznie doprowadziłby wszystkich do wyjścia, ale... Między nimi a wyjściem z kanałów wyrosły nagle grube pręty.

Krasnolud potrząsnął nimi, jakby chcąc je wyrwać, ale pręty, najwyraźniej bardziej solidne, niż drabina, jawnie kpiły sobie z jego usiłowań.
Komentarze wygłoszone przez Jednookiego raczej nie nadawały się do powtórzenia, jako że krasnolud zaczął głośno i dobitnie przeklinać wszystkich i wszystko, co tylko przyszło mu do głowy.

Diego starannie obejrzał kratę.
Nie wyglądało na to, że pręty były podnoszone, ale wystarczyłoby mieć solidną piłkę i trochę czasu... Jeden czy dwa pręty, a w powstałej szczelinie zmieściłby się każdy z nich...

- Macie może piłkę do metalu? - spytał, w zasadzie nie oczekując pozytywnej odpowiedzi na to pytanie. - Jeśli nie, to może magia...? - spytał Wulryka. - Ale tak, żeby kanał się nie zawalił...

- Warto by się pospieszyć - dodał - bo te ślady - wskazał na coś, co odkrył podczas oględzin ściany - nie wyglądają zachęcająco... Najwyraźniej w tych kanałach nie jesteśmy sami...

Wyglądało na to, że jakieś dość duże zwierzę ryło w murze i to po obu stronach krat. Albo zatem nienaruszone cegły kryją jakieś przejście, albo... Zwierzak zna inną metodę na obejście krat...

- Thalgrimie - spytał - mógłbyś obejrzeć to miejsce?
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 09-27-2008 o 12:32.
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-29-2008, 20:25   #57
 
Efcia's Avatar
 
Reputacja: 3 Efcia wkrótce będzie znanyEfcia wkrótce będzie znany
$: 21 583
Elizabeth stawiała kroki ostrożnie. Nie miała ochoty się poślizgnąć i wpaść do śmierdzącej mazi płynącej koło nich.

I tak tego smrodu długo się nie pozbędziemy. Pomyślała z przekąsem.

Wkrótce odór przestał dawać się tak we znaki. A oczy przyzwyczaiły się do nikłego światła pochodni.
Ścieki niosły ze sobą dużo różnych rzeczy. Ciało szczura. Kawałki drewna. I inne niepotrzebne nikomu przedmioty.

Myśli kobiety krążyły wokół Jeremiła.
Cholerny opój!! Ciekawa jestem czy zdołał uciec?? Krajan w końcu. Bratnia dusza, możnaby rzec.

Lili coraz częściej łapała się na tym, że przestała Imperium uważać za swoją ojczyznę. Może to lata spędzone w Kislevie?? A może coś innego.

Na cholerę był im ten majątek?? Ani to urodzajny teren. Ani jakiś szczególnie ważny węzeł komunikacyjny. Wprawdzie scheda po matce. Kobieta uśmiechnęła się w myślach na wspomnienie swojej rodzicielki. Tak po prawdzie to nie bardzo ją pamiętała. Ale zawsze kojarzyła się jej Sophia z czymś dobrym i miłym. Prawie jak bogini Shallya.

Z rozmyślań wyrwało kobietę niespodziewane pytania Diega.

- Niestety nie. - Odparła, bardziej do siebie.

Spojrzała na maga. Dobrym pytaniem jest czy władający mocą się znają miedzy sobą?? Lustrowała uważnie sylwetkę Wulryka. A jeśli się znają, to w jakim stopniu?? Może będzie jeszcze czas na. Może??
 
__________________
Najlepszy nawet mag z nożem w plecach poważnie traci na umiejętnościach
Efcia jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09-30-2008, 19:05   #58
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Wulryk strasznie wręcz organicznie nienawidził chodzenia po kanałach. Jego obowiązki jednak często sprowadzały go w tak niebezpieczne i nieprzyjemne miejsca jak te kanały. Czół jakby smród przenikał i jego myśli.

„Cóż za gniazdo dekadencji i nieprawości, ciekawe, jaka potęga chaosu za tym stoi. Gdybym miał się zakładać, choć nigdy tego nie czynię obstawiałbym Wielkiego Plugawiciela i jego sługi. Im to tylko zależy na rozprzestrzenianiu plag. Musi być tak jak myślę tylko magowie kultystów i to potężni magowie potrafiliby stworzyć taką dobrą iluzję smoka.”

Pip jak zwykle myszkował w kanałach. Mimo, że stworzony magia Magistra, jednak wykazywał cechy niziołków, do których był trochę podobny. Chyba tylko jemu wędrówka kanałami sprawiała radość. Swoim zwyczajem myszkował z przodu.

„Panie krata, dalej nie przejdziemy”.

Po chwili i mag doszedł do przodu pochodu i spostrzegł problem. Drogę zagradzała krata. Właśnie dumał nad sposobem jej ominięcia albo zniszczenia, gdy odezwał się Diego.

- Macie może piłkę do metalu? Jeśli nie, to może magia...? - spytał Wulryka. - Ale tak, żeby kanał się nie zawalił...

- Czy myślicie, że mag nosi po kieszeniach piłę do metali. Tutaj magia nic nie poradzi. Owszem mógłbym podpalić kanał wokół kraty, ale równie skutecznie zadziała pochodnia przystawiona do kraty, ogień ją tylko osmali. Gdyby ta krata była nie przymierzając trollem to mógłbym go swoja magia ubić, ale tak nic nie poradzę. Metal jest praktycznie nie wrażliwy na spalanie. Tutaj poradziłby jakiś magister Złota, ale nie wiem dokładnie, jak ale oni panują nad materią, to pewnie w jego rękach te kraty wygięłyby się albo nawet spłynęły do kanału.

Poczym znów się zamyślił.

„Na pewno długa dzwignia by tu poradziła, ale nie mamy, niż co by ja mogło zastąpić.”

Poczym zwrócił się w myślach do swojego chwańca.

„Pip popróbuj sztyletem może coś poradzisz." - zwrócił się do swojego chwańca.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 10-09-2008 o 22:01.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-02-2008, 12:56   #59
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
Pytanie o piłkę do metalu zadane zostało tak tylko, na wszelki wypadek. Skąd niby mieliby mieć ze sobą taki przedmiot dama, mag czy krasnolud. 'Normalny' krasnolud pewnie wyciągnąłby z plecaka jakiś oskard czy kilof i rozwaliłby ścianę, tworząc dodatkowe przejście, ale Thalgrim raczej nie był standardowym krasnoludem, zaś zwykła ściana z pewnością nie była przeciwnikiem godnym krasnoluda zabójcy.

Magia też, najwyraźniej, nie potrafiła sobie poradzić z taką sytuacją. Jak to nader trafnie określił Wulryk, krata nie była potworem, którego można by zamienić w popiół. A podgrzanie kraty czy też osmalenie muru wokół niej z pewnością nie spowodowałoby nagłego zniknięcia przeszkody.

- Mając do dyspozycji mokrą szmatę, kawał drewna i krasnoluda można by nieco rozchylić te kraty - powiedział Diego - ale te nieszczęsne pręty są umieszczone trochę za blisko siebie. Nie jestem pewien, ale mam wrażenie, że przez zrobiony w ten sposób otwór przecisnąłby się najwyżej Pip.

- Jeśli nie odkryjemy tajemnicy tej ściany - wskazał na ślady pazurów i nienaruszone cegły - to pozostanie nam tylko wrócić i poszukać innego odgałęzienia. Nie jest to najmilsza perspektywa, ale nie będziemy tu tkwić czekając na jakiś cud...

Wziął do ręki sztylet i jego rękojeścią zaczął ostukiwać cegły. Miał nadzieję, że może usłyszy jakiś odgłos, sugerujący, że za ścianą znajduje się jakaś pusta przestrzeń.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10-09-2008, 21:59   #60
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan wkrótce będzie znany
$: 57 485
Gdy Diego zaczął obstukiwać cegłę po cegle, mag w myślach usłyszał przytłumione wołanie swojego Chowańca. Nagle, w oddali skąd przybyliście, zaczął roznosić się dziwny pogłos. Z początku daleko, jednak systematycznie narastał. Mag po krótkiej chwili rozszyfrował magiczne wołanie Chowańca.

"Szczury!" – głos ten odbijał się echem w myślach Wulryka. Chwilę potem usłyszeliście głośny tupot małych nóżek. Pip wypadł zza lekkiego zakrętu, a za nim wypadła cała chmara ogromnych szczurów.

Myśleliście, że taki będzie wasz koniec. Większość z was odruchowo zamknęła oczy i osłoniła się, jakby zaraz miała ogarnąć ich fala krwiożerczych istot. Tak się jednak nie stało.

Gryzonie w popłochu biegały i piszczały, łażąc po sobie, w kierunku krat. Większość niechybnie pospadała w dół do mętnej wody zabarwionej na brązowo. Jako, że nie mogły się przecisnąć, wszystkie jak na zawołanie rzuciły się do wody i przepłynęły pod kratami. Widocznie nie sięgały do dna, bo zaraz wychynęły po drugiej stronie.

Po tym gwałtownym wydarzeniu nastała chwila ciszy. Głębokiej ciszy. Nikt z was nie domyślał się, co to może znaczyć, jednak widać było, że szczury, niektóre sięgające nawet długości półtorej metra, po prostu uciekały.

"Panie, te szczury zjawiły się znikąd, po prostu wydawało się, jakoby wypełzły ze ściany. Pośród tych pisków, gdy to się zaczęło, słyszałem inne głosy. Strażnicy, albo jakieś inne, gorsze licho."

Mimo, że obstukiwanie na nic się zdało Diegowi, zauważył że w niedalekiej odległości od kraty, tuż przy podłodze znajdował się żelazny pręt, haczykowato zakrzywiony, wystający tuż ze ściany. Miał długość około 10 cm, i wydawało ci się, że mógłbyś go wyjąć, albo choćby przesunąć w górę.
 
__________________
Gimme brain... More brainzzz... Brains I said!

gg: 3777067
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dziecię Chaosu Revan Komentarze do sesji RPG - Warhammer 127 11-27-2008 07:57
[WH 2ed.] Dziecię Chaosu Revan Archiwum rekrutacji 29 01-27-2008 23:00
Imperium chaosu (nowe) homeosapiens Archiwum sesji Warhammer 97 07-25-2007 20:07
[Warhammer 2ed] Dziecię Wilka homeosapiens Archiwum rekrutacji 16 06-25-2007 18:53
[sesja]Skaza Chaosu Asshilis Archiwum sesji Warhammer 89 12-01-2006 21:52


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 06:07.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111