Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-10-2008, 09:28   #61
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
Pracowite obstukiwanie ścian niewiele dało. Najwyraźniej nie na tym polegał cały dowcip z tajnym przejściem. Tak prawdę mówiąc trudno było nawet powiedzieć, czy za tymi cegłami faktycznie było puste miejsce, tunel czy cokolwiek innego. Na przykład solidny mur.

- Nie potrafię określić, czy tam coś jest - powiedział. - Może trzeba by wyjąć kilka cegieł.

Pomysł był nawet nie najgorszy, tylko jego wykonanie mogło sprawić trochę problemu. Pracowite wydłubywanie solidnej na oko zaprawy było z pewnością męczące, zaś pozycja, w jakiej należałoby to zrobić - odrobinę niewygodna ze względu na niewielką szerokość ciągnącego się tuż przy ścianie chodniczka .

Diego ruszył w stronę krat i w tym momencie dostrzegł coś, co przegapił przy pierwszych oględzinach ściany.
Niewielki, zardzewiały, nieco zakrzywiony pręt, wprost zachęcający do tego, by go wyciągnąć. Albo przesunąć.

Zanim jednak zdążył zrealizować którąś z tych możliwości w kanale rozległy się jakieś piski. Ze sztyletem w dłoni obrócił się. Akurat na tyle wcześnie, by dostrzec pędzące w ich stronę stado szczurów. Piszczały i przepychały się, strącając się do wody, wychodząc z nich i sunąc naprzód.

Nie zwróciły na ludzi najmniejszej uwagi, a z racji na swą ilość i rozmiary mogły stanowić niemałe zagrożenie. I chociaż magiczny ogień z pewnością poradziłby sobie ze szczurami, to jednak ze względu na ich liczbę nie byłoby to zbyt łatwe. Zdecydowanie lepiej byłoby stawić czoła jednemu, większemu potworowi. Chociaż, z drugiej strony, Diego wolałby nie spotkać w tych warunkach żadnego potwora.

Najwyraźniej jednak szczury przed czymś lub przed kimś uciekały. Przeciskając się przez pręty, biegnąc chodniczkiem lub przepływając, dostały się na drugą stronę krat i popędziły przed siebie.

- Ciekawe, co je goni - powiedział Diego, jak najdalszy od przekonania się na własne oczy, co było powodem paniki wśród szczurów.

Wrócił do swego znaleziska. Wobec nadciągającego, nie znanego bliżej niebezpieczeństwa postanowił zaryzykować. Chwycił pręt i pociągnął go do góry...
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 10-13-2008, 15:58   #62
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Kanały stanowiły większe wyzwanie niż Wulryk się spodziewał. Nie mieli jednak wyboru z tyłu straż z przodu nieznane zagrożenie. Znaczy wyboru nie było trzeba było przeć do przodu.
Pip jak zwykle sprawował się bez zarzutu informując o zagrożeniach. Fala szczurów, choć ohydna przelała się przez korytarz nie czyniąc nikomu krzywdy.

„Panie, te szczury zjawiły się znikąd, po prostu wydawało się, jakoby wypełzły ze ściany. Pośród tych pisków, gdy to się zaczęło, słyszałem inne głosy. Strażnicy, albo jakieś inne, gorsze licho.”

Mag tylko uśmiechną się na takie informacje walka w końcu była żywiołem magów kolegium ognia.

„Doskonale Pip, jak zwykle. Działam standartowo ty przy mnie osłaniasz przygotuj kusze ja pale wszystkich wrogów w zasięgu wzroku. Nie bawimy się w nic wyrafinowanego.”

Manipulacje przy kracie don Diega nic nie dały.

- Ciekawe, co je goni? – zadał pytanie Diego.

- Nieważne, co je goni myśl nad otwarciem kraty ja pomyślę o magii. Pamiętajcie w walce chrońcie mi boki. Nie wychodźcie przed mnie, bo możecie spłonąć, gdy użyję któregoś z potężniejszych czarów.

To powiedziawszy skoncentrował się i zajął przygotowaniem czarów mogących być potrzebnymi w nadchodzącej walce zostawiając sprawę kraty w rękach szlachcica.

- Keres eleond – wokół maga pojawiła się płonąca korona dodatkowo oświetlając korytarz.
[Udane splatanie: -8][moc na ognistą koronę: 12]
- Deox. - Tym razem nic spektakularnego się nie stało, ale każdy obdarzony wiedźmim wzrokiem mógłby stwierdzić, iż energia Aqshy utworzył wokół czarodzieja strefę ochronną zmniejszającą silę ciosów.
[ Udane splatanie: 43][moc pancerza eteru: 12]
- Podejdźcie do mnie zaklnę waszą broń. Może to się przydać czar będzie działał przez godzinę.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-07-2008, 16:41   #63
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan wkrótce będzie znany
$: 57 485
Coś zagrzytało, chwilę potem zza ściany, przy której Diego stał, coś zastukało, i po chwili zdawało się słyszeć jakby pracę zębatek. Krata zaczęła się unosić się powoli do góry. Gdy znajdowała się na wysokości około trzech stóp, od strony, skąd przybyły szczury, rozległ się obrzydliwie przeraźliwy pisk. Wiele pisków. Mechanizm podnoszący kratę ustał, coś w niedalekiej odległości od was, około 40 metrów w głąb kanału, chlupnęło w wodę.

Wulryk czekał przygotowany do boju. W głowie krążyły mu formuły zaklęć, był gotów rzucić we wroga najpotężniejszy swój czar. Pip napiął kuszę i czekał za nim. Diego odruchowo dobył broni, dama czekała na rozwój wydarzeń, nie będąc pomyślnej wizji, a krasnolud beknął. I coś zamruczał pod nosem. Nic się potem nie stało. Znowu cisza.

- Cokolwiek to jest, proponuje skorzystać z wolnej drogi. Zbyt tu śmierdzi, aby umierać godnie. – odparł krasnal.

To była całkiem dobra myśl. Nie trzeba było więcej czasu, Elizabeth pierwsza, potem Diego, Pip, mag i na końcu krasnolud, byliście po drugiej stronie. Kiedy Jednooki wreszcie się wydostał, krata gwałtownie spadła. Echo głuchego trzasku rozniosło się, odbijając od ścian kanału. Mogliście iść dalej, cokolwiek za wami czekało, lepiej było się nie dowiadywać co czai się w mrokach cywilizacji.

W tej chwili coś wypłynęło spod wody. Elizabeth trochę się przestraszyła, tak nagle ciało wyskoczyło z wody. Diego, próbując się dowiedzieć, kto to jest, obrócił ciało ostrzem, aby się zbytnio nie pobrudzić. Lili spostrzegła, że to był jej niedawny towarzysz, Jeremił. Ubranie miał poszarpane, na klatce piersiowej trzy podłużne rany, jakby zadane widłami. Dziwne spotkanie.

Nie było czasu roztrząsać się nad tym znaleziskiem. Będąc przekonani, że to wszystko, co mogło was tutaj spotkać, i że niedługo stąd wyjdziecie, nie wiadomo skąd, oraz jakim sposobem, nad uchem Diega przeleciała mała strzałka. Zasadzka! Gdyby nie szybki refleks, wbiłaby się mu w szyję. Krasnolud wrzasnął dziko, gdy jedna ugodziła go w ramię. W tej chwili z kanału nagle wyskoczyło zwinnie kilka ogromnych, ciemnych sylwetek, ochlapując wszystkich ściekami. Było ich sześć, i każda miała ogromny ogon.

Przez myśl Diega przeszła tylko jedna myśl. „Skaveni nie istnieją…”
- Chodźcie, skurwysyny, do tatusia! – wydarł się krasnolud, zamachując się na przeciwnika w locie. Trafił, ale przeciwnik pozostał niewzruszony, chwilę potem zatoczył się od ciężkiego ciosu, jaki spadł na jego łeb. Byli uzbrojeni w potężne pazury i ogromne noże.

Dwóch stało obok krasnoluda, trzech zbliżało się wąskim chodnikiem z dwóch stron do Diega, Lili i Pipa. Wulryk, który stał trochę dalej od krasnoluda, pomiędzy dwoma atakującymi go szczuroludzmi, miał przed sobą jednego przeciwnika.
 
__________________
Gimme brain... More brainzzz... Brains I said!

gg: 3777067

Ostatnio edytowane przez Revan : 11-08-2008 o 19:10.
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-08-2008, 15:18   #64
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Wulryk zdąrzył zanim jeszcze się oddalili zakląć broń don Diega, który stał najbliżej.

- Mileov Der – przepełnione mocą słowa rozległy się dźwięcznie w korytarzu.
[moc: 18]

Następnie pobiegł za przechodzącymi prze kratę towarzyszami.

Po przebiegnięciu kilku metrów dostrzegli unoszące się na wodzie ciało. Wulryk nie miał czasu analizować zdziwienia malującego się na twarzy Diega na widok trupa.

„Najwyraźniej był to jego jakiś znajomy”. Pomyślał.

Dalsze rozważania przerwał atak potworów wyłaniających się ze ścieków.

„Skaveny – dobrze, że już wcześniej się w tym kraju z nimi starłem, bo byłbym zaskoczony, iż mit imperium jest prawdą."

Wyszkolenie maga bojowego wzięło jednak górę. Szybko potarł pierścień noszony na prawej dłoni i skoncentrował na nim moc.
[SW udana aktywacja magicznego przedmiotu: 44]
Z pierścienia z hukiem ognia wystrzeliło pięć ognistych kuli. Mag w pierwszej kolejności posłał kule ognia w skaveny najbardziej mu zagrażające, następnie ostatnią kulę ognia wysłał w najbardziej oddalonego skavena atakującego Don Diego.
[ Obrażenia od 1 kuli ognia: 7][ Obrażenia od 2 kuli ognia: 8][ Obrażenia od 3 kuli ognia: 10][ Obrażenia od 4 kuli ognia: 7][Obrażenia od 5 kuli ognia: 10]
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 11-08-2008 o 21:08.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-08-2008, 20:49   #65
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
Przeciągły zgrzyt dość nieprzyjemnym dźwiękiem zabrzmiał w kanałach.
Wraz z nim krata podniosła się nieco do góry. odrobiną zbyt nisko, jak na gust Diega, ale narzekać nie było warto.
Estalijczyk poszedł za radą krasnoluda i prześlizgnął się przez niski otwór. Chwilę później kolejny zgrzyt oznajmił całemu światu, że krata ponownie się zamknęła.
Na szczęście byli już wszyscy po drugiej stronie, odgrodzeni dużą ilością ciężkiego żelaza od nadciągającego zza ich pleców hałasu.

Ciało, które nagle wypłynęło na powierzchnię wody świadczyło o tym, że w kanałach mogą człowieka spotkać różne nieszczęścia...
Diego ostrzem rapiera obrócił pływające zwłoki. Jego oczom ukazała się twarz mężczyzny. Zdała mu się znajoma, co potwierdziła reakcja Elizabeth. I z pewnością mężczyzna nie utopił się. Rany na piersi określały to jednoznacznie.

O tym, że pojęcie 'szczęście' jest względne już po paru sekundach zaświadczyła strzałka, przed którą Diego uchylił się w ostatniej chwili.

"Zasadzka" - przemknęło mu przez głowę.

Wrzask Jednookiego poinformował go, że nie tylko Estalijczyk stał się celem ataku...

"Skaveni nie istnieją" - pomyślał zaskoczony, gdy spod powierzchni wody wyskoczyły stwory, o których dotychczas myślał, że są jedynie wymysłem bajarzy. Sześć wielkich sylwetek, które nagle otoczyły ich ze wszystkich stron.

"Po co im noże" - zdziwiła się podświadomość, gdy Diego ujrzał łapy uzbrojone w imponujące pazury.

Na dłuższe zastanawianie się nie było czasu. Wrogowie byli zbyt blisko...
Zanim jednak zdążył zadać pierwszy cios cały kanał rozbłysnął magicznym ogniem. Wulryk, zdecydowanie psując innym zabawę, zaatakował magią.

Jakimś dziwnym trafem magiczna kula ominęła skavena stojącego najbliżej Diega. Ale nie na wiele zdało się to potworowi. Zapewne oślepiony magicznym ogniem stwór nawet nie usiłował się bronić i szerokie ostrze rapiera rozcięło prawą pachwinę. Potwór puścił nóż i chwycił się za nogę, usiłując zatrzymać upływ krwi. To starczyło, by fechmistrz lekkim ciosem pod brodę pozbawił skavena życia. Potwór z pluskiem zwalił się do wody.

Przed Diegiem stał jeszcze jeden...
Popalony magicznym ogniem i oszołomiony szybką śmiercią kompana potwór mimo wszystko usiłował zaatakować.
Diego uchylił się błyskawicznie, a potem zadał następny cios.
Najwyraźniej Myrmidia sprzyjała tego dnia Estalijczykowi. Cios był celny i mocny.
Mimo zbroi dotarł do ciała wroga, który przez moment wpatrywał się w sterczące z piersi ostrze, a potem osunął się z nieludzkim jękiem na chodniczek, by z niego zsunąć się do wody.

Z zakrwawionym rapierem w dłoni Diego obrócił się, by wspomóc swoich towarzyszy...
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-14-2008, 20:39   #66
 
Efcia's Avatar
 
Reputacja: 3 Efcia wkrótce będzie znanyEfcia wkrótce będzie znany
$: 21 583
Elizabeth w cale nie miała ochoty umierać w tych cuchnących kanałach. Jej myśli krążyły wokół Jeremiła. Zastanawiała się czy udało mu się uciec z placu i gdzieś bezpiecznie ukryć. Nawet się nie odwróciła gdy głuche uderzenie poinformował świat, no właściwie tylko te cholerne, śmierdzące kanały, o tym że krata ponownie opadła.
Dopiero zwłoki w wodzie spowodowały, ze oderwała wzrok od wąskiej ścieżki, którą podążała.
Gdy Diego odwrócił martwego człowiek, Lili z przerażeniem odnotowała, ze to był jej krajan. Zakryła dłońmi usta i wydała ciche, pełne bólu westchnie.
W głębi duszy liczyła, że pomoże jej się on dostać do Kislevu.
Rozmyślania przerwał jej dziki wrzask krasnoluda.
Gdy ujrzała wyskakujące z wody szczury, znieruchomiała.
"Olbrzymie szczury. Olbrzymie szczury" Zaświtało jej w głowie. "Ale przecież one nie istnieją. To tylko legendy." Powtarzała sobie w myślach.

Ale te legendy miały ostre noże i zapewne nie pojawiły się przy nich, aby wręczyć im zaproszenie na herbatkę.

Jak przez mgłę Lili widział walkę. Sama nie była się w stanie ruszyć. Chciała uciec z tego miejsca jak najprędzej, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Wpatrywała się tylko te istoty, które nie miały prawa istnieć, a które jednak ich zaatakowały.
 
__________________
Najlepszy nawet mag z nożem w plecach poważnie traci na umiejętnościach
Efcia jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-25-2008, 23:03   #67
 
Revan's Avatar
 
Reputacja: 2 Revan wkrótce będzie znany
$: 57 485
Krótkie to było starcie. Tak krótkie, że wystarczyło policzyć do pięciu, a już większość przeciwników leżała martwa. Wielkie cielska szczurów z chlupotem wpadały po kolei do wody. Tylko jeden, co nie uszło uwadze Wulrykowi, a trafiony jego magiczną kulą, zdał się przeżyć, jednak pośród pływających zwłok nigdzie nie widać jego ciała.

- Pieprzone skurwysyny. – wydyszał krasnolud. Wyglądał groteskowo, z rudą czupryną, bez jednego oka, ociekający krwią przeciwników, wyjął lotkę z ramienia i cisnął do ścieku.
- Psia mać, słyszałem ja no różne bajeczki, ale tylko jedną spośród nich udało mi się udowodnić.Tera kolejna. – powiedział naburmuszony khazad.

Lili, na wpół przytomna, omal się nie potknęła, gdyby nie Diego, który zręcznie ją przytrzymał i próbował ocucić.

Wszyscy wyglądali zdrowo, Diego spostrzegł tylko zahaczoną lotkę, wplątaną w jego rękaw. Cud, że nie drasnęła ciała. Mało kto by pewnie uwierzył, z jaką zręcznością poradziliście sobie z tymi na wpół legendarnymi stworzeniami. W istocie, jak się okazało, były mało wymagające. Jednak nigdy nic nie wiadomo…

Znowu jakieś dźwięki zaczęły was dobiegać różnych stron. Otoczeni nieprzyjemną aurą i wonią tego miejsca zdecydowaliście się ruszyć dalej. Kto o zdrowych zmysłach chciałby pozostać w takim miejscu?

Po niedługim czasie znaleźliście w końcu drabinę prowadzącą na powierzchnię. Dźwięki umilkły, a wy już sporo czasu spędziliście w tym jakże nieprzyjemnym miejscu.
 
__________________
Gimme brain... More brainzzz... Brains I said!

gg: 3777067
Revan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11-26-2008, 22:21   #68
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
Diego obrócił się, by wspomóc swoich towarzyszy, ale nie było już powodów do udzielania pomocy. Dokoła nie było już żadnych wrogów. Żywych.

Rozglądając się za nieprzyjaciółmi w ostatniej chwili zauważył, że coś złego dzieje się z Elizabeth, która zachwiała się na skraju chodnika. Podtrzymał ją, by nie ześlizgnęła się do wody. Kobieta miała przymknięte oczy, całkiem jakby chciała się odciąć od całego świata. Jakby nie chciała uwierzyć w to, co się wokół niej dzieje.

- Już po wszystkim - powiedział Diego. - Jest pani ranna? - spytał.

"Po wszystkim" to pojęcie względne. Miał wrażenie, że tylko pięć trupów pływa w wodzie, zaś napastników, jeśli dobrze pamiętał, było aż sześciu. Jeśli zatem jeden ze Skavenów uciekł, to z pewnością sprowadzi pomoc. To znaczy więcej napastników...

- Proponowałbym ruszyć dalej - powiedział, nie zdradzając się ze swymi myślami. Po co miał kogokolwiek niepokoić...

Wyciągnął lotkę, która zaplatała się w materiale rękawa i obejrzawszy starannie rzucił do wody. Miał tylko nadzieję, że to małe paskudztwo nie było niczym zatrute. On sam nie został ranny, ale Jednooki oberwał.
Spojrzał na krasnoluda. Ten wyglądał tak samo zdrowo, jak zawsze.

"Z pewnością nie były zatrute" - zapewnił sam siebie. - "Gdyby było inaczej, to obrzuciliby nas setką takich strzałek."

- Już dobrze? - spytał, spoglądając na Elizabeth. - Możemy iść?


Z różnych stron znowu zaczęły dobiegać jakieś dziwne dźwięki, jeszcze bardziej zachęcając do jak najszybszego opuszczenia tego miejsca i wydostania się na powierzchnię.
Ruszyli zatem, cały czas uważnie rozglądając się na wszystkie strony.

Drabina, która nagle pojawiła się przed nimi, wywołała w Estalijczyku mieszane uczucia. Oczywiście cieszył się z tego, że znaleźli drogę wiodącą do góry, natomiast nie było wiadomo, co na tej górze się kryje... Równie dobrze mogła to być siedziba osoby utrzymującej stały kontakt ze Skavenami...
A nawet jeśli nie, to nie oznaczało, że ten ktoś, po tamtej stronie włazu, będzie zachwycony wizytą czworga kanalarzy...

- Sprawdzę, czy czegoś nie słychać - powiedział Diego, wspinając się po szczeblach drabiny na samą górę.

Nie zdołał jednak nic usłyszeć. Albo po tamtej stronie nie było nikogo, albo ten ktoś zachowywał ciszę. Diego pchnął właz, jednak ten stawił opór. Zanim jednak po raz drugi spróbował pokonać opór okutej żelazem klapy Jednooki niemal ściągnął go z drabiny.

- To coś dla mnie - powiedział krótko.

Wspiął się po drabinie i pchnął z całej siły właz. Ten uniósł się powoli z przeciągłym skrzypnięciem. Najwyraźniej nie było im dane wejść bezszelestnie.

- Droga wolna - stwierdził krasnolud.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Dziecię Chaosu Revan Komentarze do sesji RPG - Warhammer 127 11-27-2008 07:57
[WH 2ed.] Dziecię Chaosu Revan Archiwum rekrutacji 29 01-27-2008 23:00
Imperium chaosu (nowe) homeosapiens Archiwum sesji Warhammer 97 07-25-2007 20:07
[Warhammer 2ed] Dziecię Wilka homeosapiens Archiwum rekrutacji 16 06-25-2007 18:53
[sesja]Skaza Chaosu Asshilis Archiwum sesji Warhammer 89 12-01-2006 21:52


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 05:09.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111