![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #171 |
![]() | "Jaki napis? Ten starzec chyba też jest pomylony...spojrzał na ziemię czy może spadła ona, ale tam też jej nie było..." -JAKA KARTKA!? Starczy coś CI się musiało pomylić. Muszę z Tobą pomówić!- Odpowiedział Grunzin, który nigdy nie był dobrym dyplomatą, ale starał się jakoś rozwiązać całą tą zagadkę. Być może znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytania...
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| | |
| Reklama |
| |
| | #172 |
![]() | Grunzin Starzec nie zastanawiał się wiele nad tym co mu powiedział krasnolud. Tak jakby wiedział bardzo dobrze o tym, że żadnej kartki nie ma. Wysłuchawszy spokojnie Grunzina pozwolił mu wejść. W środku najwyraźniej trwała jakaś walka. Wynik szybko się wyjaśnił kiedy na ziemię opadło bezwładnie ciało kapłana. W kuchni zaś stał z opuszczoną do ziemi procą niziołek. Otto zamknął drzwi za krasnoludem zapraszając go do środka. -Cieszę się, że udało Ci się odnaleźć mojego brata i przeżyć to spotkanie. Choć wyczuwam, że tylko Tobie się to udało. Zgodnie z tym co przekazała Wam kreatura, należy Ci się zapłata. Wejdź. Kiedy dostałeś się do środka starzec poszedł w stronę niziołka, klaszcząc przy tym dla aprobaty. * * * Pieter Hood, Alfred Zieledymny, Grunzin Drzwi stanęły otworem i drewniana kurtyna ukazała obu przeciwnikom- toważyszom swoje sylwetki. Pieter o mrugnięcie okiem spóźnił się z reakcją i kiedy tylko puścił się do unieszkodliwienia przeciwnika, niziołek wypuścił pocisk ze swojej procy. Cios padł ku własnemu zaskoczeniu Alfreda między oczy kapłana. Pocisk wyleciał z tak silnym impetem, że skóra pękła zmiażdżona między kamieniem a czaszką. Wydawać się mogło, że słychać nawet gruchnięcie czoła. Ciemność, która ogarnęła Pietera spowodowała osunięcie się jego ciała na ziemię. Wyglądając z kuchni na drzwi frontowe strażnik pól ujrzał jak Otto wpuścił do środka krasnoludzkiego wojownika. Kończył właśnie rozmawiać z tamtym osobnikiem i zamknął za sobą drzwi. Kiedy się odwrócił zaczął klaskać w dłonie w uznaniu za wyczyn niziołka. -A więc Pieter nie docenił Cię mój drogi, mały przyjacielu. Ciesze się, że pokazałeś mu swoją wartość. Doceni to. Skoro już widzieliśmy oboje pokaz w Twoim wykonaniu poznaj swojego kompana.- Przedstawił Ci krasnoluda wskazując go ręką.- Spodziewałem się Was, choć miała być większa liczba. Jednak jasnowidztwo jest często wielorako odczytywane. Proszę, oboje usiądźcie.- Wskazał Wam krzesła ze zdobionymi oparciami i obitymi materiałem siedzisk. Starzec skierował swoje kroki ku kuchni a uznając go za mało groźnego Alfred pozwolił mu na to. Ten zaczął przyżądzać jakiś posiłek i podszedł do kotary, za którą schowany był w dość sporej wnęce palenisko. Zawieszając czajnik z wodą nad ogniem niziołek zwrócił uwagę na coś osobliwego. Pomimo tego, że były tam kawałki drwa nie trzaskało z paleniska, a samo drewno nie spalało się. Palił się tam całkowicie magiczny płomień. Po zawieszeniu czajnika podszedł do kapłana i podnosząc go z siłą kogoś o wiele młodszego niż jego wiek na to wskazywał posadził go na jednym z krzeseł i zaczął wycierać rękawem cieknącą cały czas krew. Chwilę potem zaczął cucić człowieka, który z potwornym bólem głowy w końcu otworzył oczy. W sali zobaczył krasnoluda, niziołka i starca.
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." |
| | |
| | #173 |
![]() | Gdy starzec oznajmił, że się spodziewał przybycia Alfreda, ten zdziwił się niezmiernie. Usiadł na krześle wskazanym przez człowieka. Zaskoczony obrotem sytuacji nie pomyślał nawet, że nie roztropne mogło być takie rozluźnienie. Nie mógł znaleźć odpowiedzi na pytanie jak strzec mógł wiedzieć, że się tu zjawi. Jeszcze bardziej nurtowało go pytanie po co na nich czekał. Zaskoczenie i wirujące w głowie pytania spowodowały, że niziołek nie zainteresował się choćby przez chwilę stanem człowieka, którego powalił swoim celnym strzałem. - Jak to na nas czekałeś? - wydusił wreszcie z siebie. - Po co? Kim właściwie jesteś? Jak mogłeś wiedzieć, że ja tu przyjdę? Kto ci o tym powiedział? Kiedy? W jakim celu? I jak się nazywasz, bo chyba nie mam cię starcem nazywać? - Potok pytań wylał się z ust strażnika pól. Alfred pamiętał, że "zleceniodawca" mówił mu jak zwie się ów człowiek, ale nie mógł sobie jego imienia przypomnieć.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| | |
| | #174 |
![]() | Grunzin nie wiele rozumiał z tego co tu zaszło... Powoli podszedł do krzesła i odsuwając je troche od pozostałych osób, usiadł. Broń trzymał w pogotowiu. Gdy starzec powiedział że czekał na nas Khazad przypomniał sobie szybko zdarzenia z podobnym starcem w zajezdzie... Nie spodobało mu się to i wziął do ręki topór, ale nie wstawał, czy coś takiego. Po prostu siedział i obserwował wydarzeń rozwój.
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| | |
| | #175 |
![]() | Pieter usłyszał stłumione uderzenie i poczuł ból pomiędzy oczami. Jakaś ciecz zaczeła mu skapywać na nos. Zachwiał się i upad do tyłu. Ostatnim co ujrzał był niziołek trzymający w swojej ręce procę. "Chędożony pokurcz. Jeszcze mu się odpłace. Nie pokonasz mnie tak łatwo, Lars" - pomyślał zanim ciemna mgła zasnuła mu oczy. * Hood powoli otwierał oczy. Ktoś wycierał mu twarz. Przez moment poczuł się dobrze. W jego wnętrzu rozlewała się radość. " Miranda" pomyślał i otworzył szerzej oczy. Jednak zamiast twarzy młodej dziewczyny, ujrzał starca. W pomieszczeniu, oprócz nich, znajdowali się jeszcze niziołek i krasnolud. Pieter podziękował starcowi za pomoc i zarzucił kaptur na głowę. Kiedy jego twarz pokryła się cieniem, spojrzał z ukosa na hobbita " Jeszcze się policzymy mały. Jednak najpierw musisz mi pomóc. Potem nawet ta twoja proca cię nie uratuje" Jego nowi towarzysze także zdawali się być zdezorientowani. Hood wzrokiem przeszukał podłogę szukając swojego miecza. Gdy go znalazł, podniósł go i włożył na swoje miejsce.
__________________ you will never walk alone |
| | |
| | #176 |
![]() | Stereleth Deszcz kapiący z nieba był lekko zcięty pod wpływem wiatru. Na palisadach stojący strażnicy wypatrywali zagrożenia ze strony lasu. Ardo podniósł głowę by spojrzeć przez deszcz w kierunku, gdzie las graniczył z okolicznym polem. W bladym świetle pochodni i ognis, które przez mrok przebijały się jak nie ginąca nadzieja, że kiedyś nastanie nowy dzień ukazała się sylwetka. Przecierając twarz z wody Ardo klepnął swojego kompana w ramię. -Ty patrz. Haha. To jeden ze zwierzów. Ten który trafi dziś pomaga jutro Bardzi przy sianie.- Wyszczerzył zęby w uśmiechu intryganta. -Dobra! Przyjmuje zakład.- Kończąc zdanie Steven podniósł kuszę do ramienia i wycelował. Ardo nie zamierzał czekać. Strzał musiał być równy, na wypadek gdyby kompan nie trafił ofiara mogła by się spłoszyć. -Teraz.-Wyszeptane słowo spowodowało wypuszczenie bełtów w prawie jednakowym czasie. Oba trafiły w zwierzoczłowieka, który padł martwy na ziemię. Obaj strażnicy radośnie jęknęli, gratulując sobie wzajemnie, zaczęli ładować ponownie kusze. -Haha. Ten sport nigdy mi się nie znudzi. Ale Ardo, co zrobimy jutro, jak Bardzia będzie mia... Ardo spojrzał na Stevena ciekawy czemu przerwał. Kiedy ujrzał, że ten ma w głowie wbitą strzałę zrozumiał wszystko i nic. Zaraz potem nim zdążył zrobić cokolwiek sam opadł na zewnętrzną stronę palisady zabity kolejną strzałą. W osadzie nagle usłyszano wrzask. -ALARM! ALARM!- Kiedy z jednej strony ucichł ktoś alarmujący, z innej dało się słyszeć wrzask. Ze wszystkich stron dało się słuszeć nawoływania i krzyki, z lasu warczenia i bulgoty. Dzwon osady rozbrzmiał w nadziei, że coś pomoże. Zaczął się szturm chaośników na kolejną osadę. ![]() * * * Pieter Hood, Alfred Zieledymny, Grunzin Starzec niewiele zamierzał z początku mówić. Poszedł do kuchni i zaczął przygotowywać jakiś posiłek. Słysząc bulgotanie wodu wlał ją do metalowych kubków i podając Wam parujące napoje oraz duży kawał ciasta usiadł niedaleko Alfreda. Szybko zorientował się, że owy napój to herbata, często stosowany w jego rodzinnych stronach, rzadziej zaś w Imperium. Ciasto okazało się zakalcem, ale zjadliwym i dobrym. Otto chwilę spoglądał na Waszą trójkę by w końcu się odezwać. -Każdy z Was przybył tu w innym celu, ale mogę Was zapewnić, że cel macie i tak ten sam. Ty Peter szukasz Larsa, Ty Alfredzie jesteś tu z powodu przedmiotu a Ty zacny krasnoludzie Grunzinie z chęci poszukiwania przygód, złota i sławy. Jak już wspomniałem wcześniej, Lars związał się z groźną grupą chaośników. Gdzie jest teraz nie wiem, ale wiem czego szuka.- Wstał i ruszył w stronę wcześniej odsuwanej szafy, by na nowo ją odsunąć. Zszedł na dół do jakiejś piwnicy i równie szybko wrócił zniej niosąc księgę.- To jest księga, jedyny orginalny tom Aseretha Cerglone wielkiego maga i bajarza. Są jednak dwa jeszcze inne tomy. Wręcz identyczne. Chcę mieć pewność, że ten tutaj jest orginalny. Odnajdźcie dwa tomy i udowodnijcie ich fałszywość. Kiedy to zrobicie to Was sowicie opłace. Chcę znać prawdę czy to fałszywka czy prawdziwa księga. Bo gdyby się okazało, że to fałszywy tom, Lars może dojść do orginału. A to z kolei sprawi kolejną falę zła, która przetoczy się przez Imperium z tą różnicą, że nie będzie już jutra. Po upadku Imperium kolejnym celem będą pozostałe tereny naszego świata. Bretonia, Tilea, Kislev. Jeśli nie chcecie tego robić z racji patriotyzmu, chęci przeżycia, czy czynienia dobra, to zróbcie to z rządzy skarbów i złota.- Starzec szybko odniósł księgę z powrotem do piwnicy i wracając zasunął szafę na miejsce.- Nie zamierzam dla dobra kraju w którym żyje oszczędzać. I jeszcze jedno. Ta księga jest źle odbierana przez magów. Mają rację, że jest niebezpieczna, ale niszcząc ten tom nigdy nie odnajdą pozostałych dwóch. Będziecie mogli pracować w mojej piwnicy nad tą księgą i tylko tam. Wyniesienie jej na zewnątrz sprawi zwiększenie szans na jej odkrycie przez innych magów. Wyślą wtedy egzekutorów, Wam chyba znanych jako Łowców wampirów. Możecie spać na górze, Peter wie gdzie i pracować w piwnicy. Dostęp do miasta również macie zapewniony, choć wolałbym abyście nie zwlekali ze studiowaniem tomu. Koszty uzasadnione będę pokrywał z góry. Jakieś pytania dodatkowe?
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." |
| | |
| | #177 |
![]() | Grunzin na początku siedział trochę zdziwiony, ale jak zawsze tylko w środku. Na jego twarzy pod warstwą włosów widać było powagę i suchy wzrok. Wysłuchał wszystko aż do końca. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Historyjka mu się podobała, nie wiedział jednak czy to prawda czy nie. Trzeba zadać kilka pytań zanim się podejmie decyzje, chociaż znajać tą rodzinkę to nie będzie już odwrotu skoro Khazad zobaczył już książkę. -Dobra, wszystko pięknie ładnie tylko parę spraw. Czemu my ? Ile zapłacisz? Oraz jedno do omówienia później, na osobności. Co to za włócznia?- Powiedział szybko i zaczął czuć się trochę pewniej i zaczął bić fajkę zielem. Oczywiście nie tracąc czujności. Nie podobało mu się jedynie to że nie wiedział z kim jest, i że chciało mu się jeść....
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| | |
| | #178 |
![]() | Pieter zemlił przekleństwo w kaptur i przyjrzał się dokładnie książce: - Popieram zdanie krasnoluda. Nie znam się na magicznych księgach, mój bóg ich zakazuje. Nie potrafię stwierdzić czy jest prawdziwa czy też fałszywa. Moim jedynym celem jest zabicie Larsa i nie potrzebuje za to ani jednego srebrnika. Powiedz mi gdzie są pozostałe dwie księgi, a znajdę je i zastawie pułapkę na niego i wszyscy będą zadowoleni. - powiedział na prędce sklecione kłamstewko. Nie wie czy byłby w stanie stwierdzić autentyczność księgi. Niewielu uczonych to potrafi, co dopiero on, wychowany na wsi.
__________________ you will never walk alone |
| | |
| | #179 |
![]() | Starzec był dobrze poinformowany. Alfred przyglądał się księdze uważnie. Nie widział wcześniej magicznej księgi. Nie widział także jeszcze maga, a jedynie słyszał o nich różne opowieści. Nie sądził, żeby potrafił stwierdzić, czy jest to oryginał. Znał się co najwyżej na książkach kucharskich jak każdy szanujący się niziołek. - Nie masz przypadkiem księgi o ziołach? - Alfred zapytał, myśląc o tym po co w ogóle przybył do tego domu. Starzec chyba dużo wiedział, lecz strażnik pól chciał zobaczyć, czy nie blefuje. - A wracając do tej księgi... - wskazał przyniesiony przez maga tom - Zgadzam się z moimi przedmówcami, nie jesteśmy uczonymi. - Starał się by jego słowa brzmiały poważnie. - Ja jak dotychczas nie widziałem magicznej księgi. Po chwili ciszy kręcąc głową dodał: - Przestrzegano mnie, że w tym mieście łatwo się wplątać w kłopoty. Skoro zagrożone jest Imperium, to zwróć się do Elektora, a może do samego Imperatora. Może lepiej by zajęli się tym łowcy wampirów. Słyszałem, że mają bardzo duże możliwości. Skoro księga jest tak niebezpieczna, to może należy ją zniszczyć razem z innymi.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| | |
| | #180 |
![]() | Grunzin, Pieter Hood, Alfred Zieledymny Otto słuchał uważnie wszystkich racji przedstawianych przez Waszą trójkę. Kiedy nastała cisza, staruszek podniósł kubek z herbatą do ust i jeszcze zbyt gorącą ciecz delikatnie zasiorbał i zagryzł kawałkiem ciasta. Zastanawiające było to czy Otto myśli nad odpowiedzią czy może już ją zna i tylko droczy się z Wami budując chwilę napięcia i oczekiwania. Po chwili jednak odstawił talerzyk z ciastem i kubek herbaty i zaczął. -Nie oczekuje od Was, że będziecie się na tym znali. Nie oczekuje również że zrobicie to w ciągu jednego dnia. Nie wiem jak mam Wam tłumaczyć fakt iż wiem że to właśnie Wy jesteście kluczem do rozwiązania tego problemu. Język w którym napisano księgę jest Wam na pewno nie znany, dlatego mam już większość jej części przetłumaczoną. Wy musicie tylko odkryć klucz do znalezienia drugiej księgi. Potem już trzecią księgę mają wskazać dwa tomy już posiadane. Co do Kasty Magów widzę, że nie wyraziłem się jasno. Oni zniszczą księgę jeśli dowiedzą się o jej istnieniu. A jeśli ta okaże się falsyfikatem to Lars będzie bliżej zwycięstwa a my nigdy go nie odnajdziemy. Włócznia mój brodaty przyjacielu jest pamiątką po naszym przodku, moim i mojego brata. Została nam skradziona. Najśmieszniejsze jest to, że mój brat wierzył w klątwę nałożoną na tą broń. Otóż z dawien czasów nasz przodek był jednym z dobrze zapowiadających się sierżantów armii Imperium. Kiedy nastały walki z chaośnikami podjął się samobójczej misji. Sam z niewielkim oddziałem żołnierzy przedarli się w sam środek Armii Zła i zabili przywódce orków Gurth Uru Ratha jego własną bronią. Śmierć owego orka rozproszyła armie, która mogła być kluczowa podczas podbicia Altdorfu. Orki i zwierzoludzie, gobliny i mutanty ze złamanymi morale rozpierzchły się a pozbawieni chaośnicy opoki swojego ataku nie mieli szans na zdobycie miasta. Na pamiątkę zwycięstwa Johanes Vaterinburg zabrał orkową włócznię. Zabobonni ludzie wierzą iż ta włócznia jest przeklęta i jej strata wiąże się ze śmiercią właściciela. Niby się wszystko by zgadzało: ork, mój przodek, złodzieje włóczni, paser, szlachcic... oni wszyscy nie żyją. Ale ja odzyskałem ją. Znalazłem i przyniosłem do naszego domu i pomimo, że znów ją ukradli to dom i ja jesteśmy w dobrym stanie. Nie ma więc powodów do takiego myślenia. Owszem, chcę odzyskać artefakt mojego pra pra dziada ale nie dlatego, że jest przeklęty ale dlatego, że należy się on tylko i wyłącznie naszej rodzinie.- Otto wypił normalny łyk herbaty, która zdążyła już trochę oziębnąć.- Za odnalezienie broni mojego przodka sowicie Was wynagrodzę nie zapomnijcie jednak, że liczy się dobro naszego kraju i księga jest nieco WAŻNIEJSZA. * * * Gdzieś na terenie Imperium Zabicie karczemnej dziewczyny nie było dla niego problemem. Spoglądał na jej złamany kręgosłup w każdym swoim pięknym śnie. Teraz jednak zmierzał na wezwanie. Raport, który mu dostarczono bardzo go ucieszył. Pędził konia ile tylko miał pary w pysku i wymieniał gdzie tylko mógł na świeższego. Choć pogoda nie dopisywała i deszczem i wiatrem chcąc zatrzymać podróżnego, ten mozolnie brnął dalej i dalej. Dwa długie tygodnie jechał na wschód zanim dotarł do celu. Zeskakując z konia w samym środku lasu przywitał go jeden z jego sierżantów. Widząc swojego pana zbliżył się wpierw na swoich czterech łapach by dopiero bliżej stanąć na dwie tylne łapy. Sierść była zlepiona od deszczu i zmierzwiona od wiejącego wiatru. W swoim języku odezwał się do przybyłego człowieka. -Znaleźli ją Panie. Keldaterith, oczekuje Cię w sali podłości. Niewiele słuchając dalej szczura, ruszył w stronę kompleksu jaskiń na spotkanie ze swoim czarodziejem. Nie zważał na żadnego ze swoich strażników, którzy kłaniali się swemu władcy. Kiedy przeszedł przez drzwi prowadzące do sali wykutej w magiczny sposób. Na jej środku stał człowiek o wyniszczonym organizmie przez wiele mutacji i manifestacji. Przed nim stał drewniany piedestał na księgi a na nim leżał ten tom, którego tak długo szukał. -Twoi ludzie Panie zabili w końcu maga, który tak daremnie stawiał opór. Zacząłem ją studiować i poznałem już prawie sens jaki zamierza przekazywać. Niestety ten jeden tom nie daje nam oczekiwanych skutków. Jest potężną księgą czarów i klątw ale wymaga czegoś jeszcze. -Nie marnuj więc mojego czasu czczymi gadkami. Masz dowiedzieć się wszystkiego. Nasz Pan oczekuje efektów nie obietnic. Efektów! Rozumiemy się?!- Krzyk jaki podniósł na maga ten człowiek zaciekawił strażników, którzy weszli zobaczyć co się dzieje. Drżący głos maga odpowiedział jedynie: -Tak jest Panie. Kiedy człowiek się odwrócił i zobaczył dwóch strażników zaglądających do środka wezwał jedną ze swoich mocy by zniknąć. Kiedy pojawił się ponownie za plecami strażników w rękach miał dwa sztylety. Fakt, że były zatrute nie miał znaczenia dla podciętych gardeł dwóch ciekawskich mutantów. Zwłoki upadły bezwładnie na podłogę a człowiek zamykając drzwi dodał jedynie magowi. -Zapamiętaj, że nie jesteś niezastąpiony. Nasz Pan oczekuje efektów- Drzwi zatrzasnęły się za nim z trzaskiem a mag wrócił do swoich badań.
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Komentarze do Ostatnie życzenie | lopata | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 117 | 10-31-2008 17:09 |
| Warhammer: Ostatnie życzenie[by lopata] | lopata | Archiwum rekrutacji | 15 | 01-31-2008 21:14 |
| Rekrutacja (Wilkołak: Apokalipsa) Dni ostatnie dni pierwsze. | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 23 | 11-06-2007 19:46 |
| Ostatnie bitwa..... | Dodo Eq | Archiwum sesji Autorskich | 20 | 05-28-2007 17:44 |
| Monastyr - ostatnie egzemplarze | Ma'Nad | WIEŚCI | 0 | 07-17-2006 13:03 |