![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #51 |
| Ktoś się rzuca, ktoś skacze z miejsca na miejsca, jakieś wymachy bronią. „Co się tam do diabła dzieje?” Gerald był lekko zdezorientowany, nie wiedział co ma począć. Musiał szybko zebrać myśli i... chyba pomóc. Nie zastanawiając się dłużej, zbiegł ze schodów, chwycił najbliższy stołek i cisnął nim w kierunku człowieka w płaszczu. -Rozejść się! - wykrzyknął mocnym, gardłowym tonem. Pobiegł zaraz za stołkiem. Przeciwnik nie będzie stał bezczynnie, musi zejść na bok. „Da mi to czas na podbiegnięcie i wbicie topora jak najgłębiej się da” Zaczął coraz mocniej zaciskać swoje silne pięści wokół trzonu, szykując się do zadania ciosu. Ale cóż to? Nie zauważył doskakującego do mężczyzny w płaszczu człowieka. „Mam nadzieję, że usłyszał mnie i nie wbiegnie pod tor lotu stołka” RZUT: na to, czy stołek trafia. Modyfikatory pozostawiam dla MG, gdyż nie pamiętam aż tak dobrze systemu. Ostatnio edytowane przez Marchosias : 02-14-2008 o 17:02. | |
|
| Reklama |
| |
| | #52 |
![]() | Ludo krzyknał z bólu, gdy sztylet przeleciał mu przez ramię. Wyglądało to niezbyt groźnie, ale bolało niemiłosiernie. Ta postać doskonale rzucała sztyletami. Sam Ludo nie byłby w stanie zrobić tego tak dokładnie. Teraz jednak liczył się tylko ból, który ogarniał niziołka. Potrzebował kapłana. I to jak najszybciej. Widząc, że sytuacja jest niewesoła Ludo zdecydowanym ruchem wyjął sztylet i rzucił zamykając oczy. |
| | |
| | #53 |
![]() | Zaraz po zadaniu ciosu usłyszałem: - Rozejść się! i odskoczyłem w bok, jak najdalej od nożownika. Szybkim szarpnięciem zrywam z podłogi stół i obalam go by móc się schronić za jego blatem, w przypadku kolejnego ataku.
__________________ "Precz z agresją słowną! Przejdźmy do czynów!" - Labalve |
| | |
| | #54 |
| Public Relations ![]() | Fengrin słysząc krzyki na dole karczmy wziął swój młot kowalski i ruszył na dół. Widząc całą sytuację krasnolud rzucił się z pomocą niziołkowi lecz ten już miał zamknięte oczy - O nie kurwa, ŚMIERĆ - krzyczał ruszając w stronę nożownika i Wymierzył cios! Jednak podtknął się o własne nogi i upadł na ziemie
__________________ Najważniejsze na całym forum!! TUTAJ |
| | |
| | #55 |
![]() | Sytuacja nie wyglądała najlepiej i każdy kto znajdował się wenątrz alkierza wiedział to doskonale. Nie wszyscy mogli liczyć na to, że będą walczyć przeciw co niektórym osobom w tym pomieszczeniu. Kiedy tylko szlachcic podbiegł do postaci poczuł jak coś wbija mu się w lewą łopatkę. Ból był silny i na dodatek spowolnił reakcję. Każdy ruch powodował dodatkowe pieczenie i uwierające ostrze nie pozwalało na dalszą walkę bez uprzedniego wyjęcia go z ciała. Postać nie zamierzała się już zajmować rannymi. Kolejne noże poszły w ruch. Dwa ostatnie rzuty były wykonane z taką szybkością, że nikt nie był w stanie nawet zauważyć kiedy zostały wykonane. Jedynie efekty można było zauważyć zaraz po ich trafieniu w wybrane cele. Jeden z noży znów poleciał w stronę niziołka trafiając go w udo i wbijając się w podbrzusze. Tak niski cios mógłbyć spowodowany tym, że postać pchała sztyletami trzymając rękę wyprostowaną w dół. Cios był silny i spowodował utratę przytomności przez niziołka. Drugi sztylet był wymierzony w Geralda. Ten również podążył w nogi wojownika. Otarcie sztylety o udo spowodowało jedynie rozcięcie ubrania i pieczenie w miejscu rany. To było chwilowym tylko problemem i nawet na chwilę nie zatrzymało człowieka. Kolejną osobą, która postanowiła nabrać dla siebie odrobinę czasu był Gerald, który rzucając taboretem w stronę drzwi ruszył w bieg za stołkiem. Pomimo włożonego skupienia w rzut taboret poleciał dość wysoko. Niestety, za wysoko. Rozbite na drzazgi kawałki drewna posypały się w koło walczących. biegnący Fengrin rzuciłsię w wir walki i kiedy zachaczył o jeden ze stołków stopą przewróciłsię jak kłoda ścinanego drzewa przez reinklandzkich drwali. Szybkim ruchem poły płaszcza nieznajomego zostały odsłonięte i wyjęta broń spowodowała zablokowanie ciosu zadanego przez człowieka rzucającego meblami. Gerlad był zaskoczony siłą jaką włożono by przyjąc cios z szarży. Na pewno nie miało to dobrego skutku. Przełożenie ostrza pod kątem i naparcie nieznajomego na Geralda spowodowało osunięcie się topora w stronę jelca co odsłoniło go przed ciosem napastnika. Cięcie po prawej stronie spowodowało ostry ból i tylko wytrzymałość dotychczasowa Geralda pozwoliła trzymać broń dalej. Rokowania na zakończenie tej walki nie były za przyjemne. Wszystko się wyjaśniło gdy poprzez walkę padł jeden wielki huk. Małe pomieszczenie jak na tego rodzaju hałasy spotęgowało jeszcze jego głośność. Strzał z krasnoludzkiej broni był w tej chwili ratunkiem dla drużyny. Postać pomimo tego, że wykorzystała odsłonięcie się człowieka, samemu pozwoliłą się odsłonić przed strzałem. Stojąc chwilę w bezruchu nie dawała żadnych oznak życia. Krew, która bryznęła na blisko znbajdujące się osoby była z aorty szyjnej. Uklęknięcie a potem upadek do przodu przez postać zakończyło walkę.
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." Ostatnio edytowane przez lopata : 02-19-2008 o 21:46. |
| | |
| | #56 |
![]() | Krasnolud podniósł się z krzesła. Huk jego wystrzału ostudził zapał raczej we wszystkich, a widok padającego na kolana zamaskowanego zbója pewnie zmniejszył chęć do walki pozostałych. W milczeniu postawił broń na ziemi i zaczął ją ładować. Gdy skończył jeszcze rzucił okiem na trupa, czy przypadkiem nie poprawić i zaczął zwijać broń spowrotem w "ochraniacz". Był zadowolony ze swojego celnego strzału. Minę miał poważną, ale w głębi sobie uśmiechał się, ciesząc że nie wypadł z wprawy .
__________________ Eastwest Rockers - Energia ! |
| | |
| | #57 |
![]() | -No, widze że jest tu choć jedna osoba która myśli trzeźwo.- Przez chwilę uspokajam oddech. Potem zwracam się do krasnoluda. -Piękny strzał. Dzięki. Uratowałeś mnie.- Potem znowu odwracam się do wszystkich. -Ktoś wie kto to jest? Bo ja nie a chciałbym.- Podchodzę do zwłok i zaczynam je przeszukiwać w poszukiwaniu jakiś przedmiotów które mogły by wskazać kim on był oraz innych cennych rzeczy. |
| | |
| | #58 |
![]() | Przeszukiwanie zwłok napawało Rena ogromnym obrzydzeniem oraz nietaktem, jednak bądź, co bądź starcowi te wszystkie notatki się już nie przydadzą. Każdy dotyk ciała był obrzydliwy i kilkakrotnie opanowywał się aby nie zwymiotować. Krew wylewała się bardzo szybko, zalewając deski podłogi, wydostając się przez ogromną dziurę w szyji. Kiedy tylo przekrzywia głowę nieznajomego przybysza to kaganki rozświetlają wnętrze kaptura, zaś sam płaszcz zaciemnia wnętrze pozostawiając w ukryciu tożsamość postaci. Wciąż pytaniem było kim jest i w jakim celu zamierzał wszystkich pozabijać. Uwagę elfa coś przykuło. Coś nieprawdopodobnego i niemożliwego. Wszystko przestało mieć jakiekolwiek prawdopodobieństwo. Gdy dla pewności odkrywa kaptur spogląda na twarz martwego starca. Z przeogromnym niedowieżaniem spogląda na zaskoczonych toważyszy. Nikt nie był w stanie pojąć jak to możliwe skoro już zginął. Niewiele było na to czasu aby przemyśleć. Obraz stał się mgłą a wszyscy obudziliście się w przedziale jednej minuty, we wspólnej sali gdzie kładliście się spać. Jako pierwszy wstał Gerald potem Ren, Ludo, Fengrin, Mathew i Grunzin. Wszyscy zlani zimnym potem i ciężko dyszący spoglądacie po sobie. Każdy domyśla się, że nie był sam w tym wszystkim i nie tylko jemu przyśniło się to co nazwać można koszmarem. Przez nieszczelne ściany słychać gwiżdżący wiatr wśród drzew oraz uderzanie rozpędzonych, połamanych gałęzi o dach zajezdni.
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." |
| | |
| | #59 |
| -Co jest...? - Cichym, załamanym przez szybszy oddech głosem, powiedział Gerald. „Co tu się dzieje?” To jedyne pytanie, które mogło przyjść mu do głowy. Co się teraz działo z nim i resztą zebranych? Wstał, lecz ledwo mógł utrzymać się na nogach. Ledwo utrzymywał topór w ręku, jednak bez niego z pewnością by się przewrócił. Powoli odzyskiwał świadomość i panowanie nad ciałem. Szok wywołany tym snem, o ile był to sen, powoli mijał. Znów pojawiły się te same myśli, te same, którymi zamęczał się w koszmarze. Już miał zejść na dół, by sięgnąć po coś do picia, gdy nagle oprzytomniał. Nie mógł zrobić tego samego, wolał tego uniknąć. Stał przy wejściu do sali i spoglądał na innych. Im też nie było do śmiechu, nawet twardy krasnolud, który zdawał się ignorować wszystkich, siedział zlany potem. -Co teraz? Ktoś ma jakiś pomysł? - W tym momencie trzeba było porzucić niechęć do innych, w szczególności do elfa. Trzeba było współgrać. | |
|
| | #60 |
| Public Relations ![]() | -W morde długouchego, co się dzieje z nami, dlaczego? Po co się w to mieszałem-powiedziałem do wszystkich z zarzutem, patrząc im w oczy przenikliwie szukając przyczyny tego wszystkiego - który to z was? Co?, który to wymyślił. Wycieram pot z czoła, nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Myślał, dedukował, rozmyślał i eureka. - To wszystko przez tą przeklętą magię.- odwracam się do elfów olśniony- To wy gnoje! Gadać kto was nasłał. Fengrin dochodził do czerwoności, wyglądał jak stal kuta w krasnoludzkich kuźniach w wielkich twierdzach krasnoludzkich, jego włosy nastroszyły się, a oczy były złe.... były pełne w ogniu. I wybuch: Poleciały słowa: ^#$^R^R$&*)(*!#(^!&#^$#$_............. i Fengrin zemdlał, a jego ciało poleciało do tyłu wywracając białka do góry w jego oczodołach. Fengrin podróżował przez otchłań myśli i ciemności, widział obrazy nożownika, starca mówiącego dziwnym językiem, karczmarza dającego jajecznice i piwo, widział obrazy z przeszłości: siebie jako kowala, pięknie wykute przez siebie miecze które zawsze oglądał przed sprzedażą, widział swój biznes jak się rozwijał a gdy nastały złe czasy ucieczkę przed ludźmi. Piękne czasy minęły, teraz jest tylko otchłań.......... Po paru sekundach Fengrin się budzi, rozgląda się po pokoju i mówi ze złością: Kurwa, nie umarłem.
__________________ Najważniejsze na całym forum!! TUTAJ |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Komentarze do Ostatnie życzenie | lopata | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 117 | 10-31-2008 17:09 |
| Warhammer: Ostatnie życzenie[by lopata] | lopata | Archiwum rekrutacji | 15 | 01-31-2008 21:14 |
| Rekrutacja (Wilkołak: Apokalipsa) Dni ostatnie dni pierwsze. | Cedryk | Archiwum rekrutacji | 23 | 11-06-2007 19:46 |
| Ostatnie bitwa..... | Dodo Eq | Archiwum sesji Autorskich | 20 | 05-28-2007 17:44 |
| Monastyr - ostatnie egzemplarze | Ma'Nad | WIEŚCI | 0 | 07-17-2006 13:03 |