Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo...


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-27-2008, 08:37   #131
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 193 776
Droga upływała w milczeniu. Joseph od czasu do czasu obracał głowę sprawdzając, jak ma się sytuacja na wozie. Garnir, na którym ani wypadek, ani wypita duszkiem zawartość brzuchatego dzbana piwa nie zrobiły żadnego wrażenia, bez problemów dawał sobie radę z końmi. Siedzący obok krasnoluda Abrahim z wesołym wyrazem na twarzy rozglądał się dokoła podziwiając okolicę. Leonardo i Santiago skończywszy porządki drzemali, wystawiwszy twarze na słońce.
"Istna sielanka" - pomyślał z uśmiechem.
Nic nie wymagało żadnej interwencji...

"Znowu ta przeklęta mgła" - pomyślał niezadowolony, widząc białe jak mleko opary podnoszące się z ziemi. - "Nic nie będziemy widzieć."
Sielanka się skończyła.
Mgła była tak urocza, że stado potworów mogło sobie przejść niezauważone kilka metrów od nich. Nieprzyjazne wrażenie potęgowały liczne odgłosy dobiegające z coraz to innej strony.
Obejrzał się za siebie i gwałtownie zwolnił.
- Zaczekajmy na nich - powiedział do Gilesa. - W zasadzie nie widać wozu. Jeszcze tego nam brak do szczęścia, byśmy się pogubili w tej mgle.
Było to niezbyt prawdopodobne, bo droga szła w zasadzie prosto, ale na rozstajach...

Jechał teraz parę metrów przed wozem, ale i tak bardziej słyszał niż widział podążający za nim i Gilesem pojazd.
- Błędne ogniki raczej nie są takie wielkie - odwrócił się słysząc słowa Abrahima. - A to wygląda na wielkie ognie. Słabe światełko ognika nie przebiłoby się przez mgłę.
Nigdy nie widział błędnych ogników, ale z tego, co słyszał, były mniejsze niż płomień pochodni.
- Może się zatrzymamy - zaproponował. - W końcu okaże się, że przejechaliśmy te rozstaje.
"Nie mówiąc już o tym, że możemy zabłądzić i trafić nie wiadomo dokąd."
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Stary 03-27-2008, 15:14   #132
Public Relations
 
Maciass0's Avatar
 
Reputacja: 3 Maciass0 ma w sobie cośMaciass0 ma w sobie coś
$: 38 442
Jechali drogą w czasie mgły, która była trochę dziwna, była za gęsta. I nie można było zobaczyć własnego tyłka co Garnir próbował wiele razy robić co bardzo rozbawiło Abrahima.

- No co zrobisz Abrahimie, jestem niski ale nie widzę własnej dupy za przeproszeniem pełnym. Jest bardziej niewidocznie niż w tunelu bez światła. - powiedział do Araba i usiadł na miejscu dla woźnicy. Garnir jednak nie mógł wytrzymać na miejscu i musiał obrócić głowę w stronę środka wozu. Zobaczył resztę drużyny siedzącej po bokach ich środku transportu.

"Leonardo bierze napar? " - pomyślał - "Już sam nawet nie wiem".

Spojrzał z powrotem na drogę i wciąż denerwowały go te jak to powiedział Abrahim - błędne ognie. Ale wymysły umysłów. Błędne to są rycerzyki w zbrojach na koniach.
"Giles? Nie, chyba nie, raczej nie.." - myślał i zaprzeczał własnym myślom - "Chyba świruję czasami, dobrze że nie mam ostatnio tych napadów..."

Słysząc głos Josepha i jego słowa:
Tak jest mości Josephie, już się zatrzymuje - powiedział Garnir na propozycję konnego rycerza - prrrrrrr stop moje koniki - zwrócił się do zaprzęgu i zatrzymał wóz.
- Chcecie jechać na zwiady? - zapytał się "przedniej straży".

Spojrzał z uśmiechem na Abrahima a mina mu zrzedła od razu. Zobaczył coś co czego dawno nie widział w tych obszarach. Obok niego siedział goblin..

Z profilu wyglądał okropnie, nos duży, a pod nim dużo włosia. Głowa wydłużona i śmierdzące ciało. Był uzbrojony w jakiś mieczyk, dość duży ale zardzewiały...
Garnir przetarł oczy i obraz mu zniknął natychmiastowo. Zabolał go guz na głowie. Krasnolud złapał się za niego i pomasował przyglądając się Arabowi tak jakby ze zdziwieniem i lekką złością.
"Albo to przez tą pszczołę, albo przez piwo, chyba za wcześnie wypowiedziałem te słowa o wizjach domu...." - pomyślał i napił się łyka piwa...
 
__________________
Najważniejsze na całym forum!! TUTAJ

Ostatnio edytowane przez Maciass0 : 03-27-2008 o 15:17.
Maciass0 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-27-2008, 21:15   #133
 
Ghuntar's Avatar
 
Reputacja: 0 Ghuntar jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 435
Santiago otworzył oczy, gdy nagle zrobiło się chłodno a dookoła słyszał dziwne dźwięki. Rozejrzał się dookoła, światełka, może oczy, coś czai się w lesie, pilnuje ich, ciarki przeszły mu po plecach aż wzdrygnął się i poprawił kapelusz na głowie. dopiął skórzany kaftan, spojrzał na Leonarda.

-Chyba najwyższy tiempo byś wypił swój baber. wiem że tego nie lubisz ale wolał bym byś nie dostał teraz acometida, coś mi się widzi, że nie... esperar nas tu nic dobrego.

Vasquez przysunął się do krawędzi wozu, by lepie widzieć co dzieje się z boku i z tyłu, ta mgła psuła mu samopoczucie, wolał nie musieć sprawdzać co to za dźwięki i światełka, wolał by nie były to oczy jakichś istot o których słuchał jeszcze w szkole szermierki na lekcjach geografii. W Estalji nie mieli problemów z tutejszymi potwornościami, wojna z chaosem była daleko od rodzinnego domu, mógł tylko słuchać opowiadań, o dziwnych i strasznych stworzeniach.
Był gotowy do nagłego odparcia ataku.
Czas na napój, pomyślał i zabrał się pośpiesznie za jego przygotowanie.
 
Ghuntar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-28-2008, 08:17   #134
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Mgła nadeszła nagle, lecz nie zaskoczyła Gilesa, słyszał wszak trochę o tajemnicach tego lasu. Tym, że mogli minąć rozstaje nie przejmowała się wcale, to zmusiłoby ich najwyżej do zawrócenia, bardziej przejmował się mgłą.
„Skoro na obrzeżach spotkałem kultystów, co jeszcze może się czaić, skoro nie jest ta cześć lasu tak dokładnie pilnowana i pozwala się w niej przebywać ludziom.”

- W jednym masz racje lepiej przybliżyć się do wozu, aby go nie zgubić wszak z takiej mgły może coś na nas wypaść.

Następnie zawrócił Blanszarda i przybliżył się do wozu.
Przeczuwał, iż zaraz może być niewesoło, dlatego też rycerz naciągnął na skórzany kaptur osłaniający głowę misiurkę, a następnie założył otwarty hełm z osłonami policzków i ruchomym Nosalem, tarczę zaś przesunął z pleców i chwycił w lewą dłoń.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-29-2008, 14:22   #135
 
Mortarel's Avatar
 
Reputacja: 2 Mortarel wkrótce będzie znany
$: 42 747
( Wrzuta.pl - theme - proszę o odtworzenie ścieżki dźwiękowej)

_______________________________
_______________________________

Wóz powoli zatrzymał się. Giles i Joseph, jadący z przodu przybliżyli się do niego. Kiedy tylko zatrzymali się, niczym na komendę wszystkie odgłosy wydobywające się z lasu ucichły. Było to bardzo złowieszcze. Silny podmuch lodowato zimnego wiatru owiał wasze postacie. Momentalnie w jednej chwili zapanowała niemal całkowita cisza. Jedyne odgłosy dochodzące waszych uszu, były odgłosami wydawanymi przez was, bądź przez konie. Co do koni, z nimi też zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Garnir z trudem powstrzymywał je, żeby nie zniszczyły wozu, gdyż wierzgały kopytami na wszystkie strony, jakby przejęte czymś niesłychanym.
Rozejrzeliście się w około, zaniepokojeni tym, co się dzieje. Jednak niemal w tej samej chwili dobiegł waszych uszu czyjeś słowa:

- Zawróćcie, skąd przyszliście. Tam, dokąd się udajecie nie czeka was nic prócz śmierci.
–Donośny, chrapliwy i głęboki głos odezwał się zza drzew. W tej samej chwili z mgły wyłoniła się postać, której wygląd napawał grozą.



Odziany w skórzane ubrania, szarej niczym popiół skórze i o przenikliwym wzroku jegomość, w jednej chwili ukazał się przed wami, rozpraszając mgłę wokół siebie. Na pewno nie był osobą, którą chciałoby się zobaczyć na swojej drodze.

- Zawróćcie, wracajcie skąd przybyliście- odezwał się do was ponownie, jednak tym razem czyniąc kilka gestów rękoma. Kiedy tylko skończył wykonywać gesty, z jego ust padł nieartykułowany dźwięk, a ziemia dookoła zatrzęsła się lekko. Następnie głośny ryk przedarł się przez drzewa, zza których zaczęły wyłaniać się… te stworzenia. Sądząc po odgłosach nadbiegały całymi gromadami. Przypominały leśne koty, takie jak pantery, rysie i pumy. Jednak wyglądały jakby o wiele bardziej straszenie. Z ich oczu bił dziwny blask, blask śmierci, sierść była pomierzwiona i śmierdziała stęchlizną. Ale co to? W niektórych miejscach zwierzęta te nie miały skóry, ukazując białe kości. Wyglądały jakby były na wpół rozłożone. Cóż to za paskudztwo! Co to za straszne istoty.




Ryki zaczęły dochodzić ze wszystkich stron. Rozejrzeliście się i zdaliście sobie sprawę, że jesteście otoczeni. Niemal zza każdego drzewa koło was wystawała głowa takiej przerażającej istoty, wbijając w was swoje ślepia.
Zaś dziwny jegomość, który się wam ukazał, zniknął w tak samo tajemniczy sposób, w jaki się wam pojawił.
Potworne koty poczęły wolnym krokiem zbliżać się do waszego wozu, szczerząc olbrzymie zębiska i ostre jak brzytwy pazury, sycząc przy tym i parskając. Co niektóry wydawał z siebie okropny ryk, rozdzierający powietrze…


Leonard

Kiedy pojawił się tajemniczy osobnik od razu spostrzegłeś, że pojawiło się coś jeszcze oprócz niego… na gałązce obok wozu znowu siedziało to coś…

 
Mortarel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-29-2008, 15:38   #136
 
Bulny's Avatar
 
Reputacja: 2 Bulny wkrótce będzie znany
$: 45 646
Atmosfera lasu przerażała człowieka, który na wszelki wypadek wyciągnął bułat kładąc go sobie na kolanach. Mężczyzna co chwilę się rozglądał w poszukiwaniu jakiegoś źródła zagrożenia. Nie wiedział co może czyhać na jego i towarzyszy w tym tajemniczym lokum. Jego zmysły pracowały ze wszystkich sił, aby zdążyć przed niebezpieczeństwem. Tutaj nie było to jednak takie proste. Mgła i głucha cisza, zakłócane jedynie przez grupkę awanturników i ich wierzchowce, nie wróżyły zbyt dobrze.

W końcu nadszedł czas na głównego aktora tej sceny. Widząc odzianą w skórzane ubranie, ciemną postać, Abrahim okropnie sie wystraszył, a jego serce zaczęło walić mocno jak bęben i szybko jak kopyta rumaka w galopie. Po pierwszym ostrzeżeniu nieznajomego Arab nieco się uspokoił. Choć dalej wyglądał strasznie, to dla Abn'Jazzira na chwilę przestał być wrogiem. W oczach ciemnoskórego stał się raczej znakiem ostrzegawczym, przekazującym niewiernym słowa Jedynego. Człowiek już miał poprosić resztę drużyny o to, aby zawrócić i odjechać, lecz gdy zobaczył przerażające istoty, które wyglądały jak nieumarli w zwierzęcej postaci, od razu wstrzymał swoje słowa. Pamiętał nauki brane w Arabii i pamiętał świętą wojnę przeciwko nieumarłym, w której zginęło wiele jego braci i sióstr. "Ormazd nie mógł sprzymierzyć się z nieumarłymi" - pomyślał mężczyzna spoglądając znowu na czarną postać. Nie było już jej, a zombie zostały.

- Czas na dżihad! - Wykrzyknął mężczyzna, stając na wozie w miejscu gdzie siedział i łapiąc oburącz swoją broń.

- No chodźcie tu maluszki... - Szepnął wyczekując na pierwszy atak. Wiedział, że póki jest na wozie ma delikatną przewagę i postanowił tego nie zmieniać.

(Jeśli chodzi o mechanikę: Przyjmuję postawę obronną i czekam na atak)
 
__________________
"Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;)
Bulny jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-30-2008, 07:17   #137
 
Ghuntar's Avatar
 
Reputacja: 0 Ghuntar jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 435
Santiago był pewny tego, że właśnie nadciągają kłopoty, plecy zlał mu nagle zimny pot, na widok postaci we mgle. A już obraz wyłaniających się z zarośli na wpół rozłożonych zwierząt, to okropne, pomyślał. Kto mógł im to zrobić. Biedne zwierzaki. Nigdy nie widział czegoś podobnego, i raczej żałował, że wybrał Imperium jako cel swej ucieczki. Słyszał o chaosie, ale raczej myślał, że to opowiadania z lekkim zabarwieniem fantastycznym. Tymczasem tkwił na wozie, po środku lasu, a wszystko co mówił podróżnik na lekcjach geografii stawało się prawdą. Spojrzał na Leonarda, napój był już gotowy, spostrzegł jak ten przygląda się czemuś na drzewie, lecz Santiago nic tam nie zauważył. Wzrok Leonarda stawał się mętny, a Estalijczyk wiedział, że jeśli nie uda mu się nakłonić Leo na wypicie napoju, będzie oznaczało to kłopoty.

-Leo ! Tam nic nie ma,

Santiago kiwnął głową w stronę w którą wpatrywał się Leonard

-musisz to wypić, zrób to dla dobra swojego, i nie trać teraz testa chłopie. Będziesz necesitado z trzeźwym umysłem, po za tym pamiętaj o naszej umowie.
 
Ghuntar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-30-2008, 09:19   #138
Public Relations
 
Maciass0's Avatar
 
Reputacja: 3 Maciass0 ma w sobie cośMaciass0 ma w sobie coś
$: 38 442
Gdy Garnir zatrzymał wóz złowroga mgła osiadła jeszcze niżej dusząc swoimi chmurami każdego kto stał na ziemi. Dobrze, że wszyscy byli albo na wozie, albo na koniach dlatego zachowali trzeźwy umysł w tej sytuacji.
Konie zaczęły wierzgać, dlatego Garnir złapał za lejce i ściągnął je mocno aby unieruchomić łby końskie. Poklepał je po zadach myśląc przy tym:

"Przeklęte lasy elfickie, pełne dziwactw i magii. No, nie bójcie się moje małe koniki, wujek Garnir jest przy was."

Przeklęty las pokazał się w osobie potwora, rozkazującego zawrócić się i odejść. Był to przerażający głos, dobiegający zza drzew zakrywających złowrogie lico głosu. Ale co to?
Wyłoniła się postać, okropny stwór śmierdzący i mający ręce...
Syk przeszedł przez grupę jeszcze raz, tym razem jeszcze bardziej paskudnie a potem ryknął tak aż kamienie na drodze zaczeły podskakiwać lekko. Bardzo ta sytuacja przerażała Garnira więc ten zobaczył stan drużyny. Wszyscy byli zdziwieni i zaniepokojeni zaistniałą sytuacją, dlatego ścisnęli mocniej swoje bronie, a Garnir spojrzał na swoją kuszę. Dobrze, że wcześniej przygotował ją do strzału. Spojrzał w stronę tego stwora, lecz go nie było. Zamiast niego pojawiły się inne potwory - mutokoty, jak nazwał je Garnir. Wygłodzone, złe, i złowieszczo patrzące na nich koty, krzyżówka mruczka ze złym kotem ludojadem. Garnir rozejrzał się wokół i zobaczył więcej tych stworów, było ich coraz więcej.

"No to trzeba się bronić, ale to w czasie jazdy!"

- Jazda koniki, jazda! ile sił w nogach !!! - krzycząc spiął konie lejcami a wóz ruszył z miejsca. Jak długa jest droga, tak jedziemy. - Abrahim strzel z mojej kuszy, szybko! - krzyczał nadal, lecz wciąż patrzył się na drogę.

"Oby nie było zbyt wiele dziur, bo będziemy mieli problem" - pomyślał, mając nadzieję...
 
__________________
Najważniejsze na całym forum!! TUTAJ
Maciass0 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-30-2008, 13:16   #139
 
Bulny's Avatar
 
Reputacja: 2 Bulny wkrótce będzie znany
$: 45 646
Gdy wóz ruszył, czarnoskórym, stojącym na podeście, zarzuciło. Człowiek starał złapać się jeszcze jakiegoś kawałka drewna, aczkolwiek nie zdążył. Spadł na pierś z wozu, zasłaniając twarz przed dostaniem się w oczy błota, znajdującego się na drodze. Pomiędzy warkotami rozległ się brzdęk kolczugi, o którą obił bułat. Mało brakowało, a broń sama wbiłaby się w ciało Abrahima. Na szczęście ostrze minęło korpus mężczyzny o włos.

Arab szybkim gestem podniósł się na nogi spoglądając na pojazd, który był już parę metrów dalej. Krasnolud w amoku najwyraźniej nie zauważył wypadającego pasażera, albo nie zdążył wyhamować koni. Potem do jego, skołowanych przez upadek uszu, doszedł głuchy warkot bestii. Człowiek znowu popatrzył na towarzyszy, kilka kroków stąd.

"Pewnie i tak mi nie pomogą" - pomyślał, po czym znowu chwycił mocno miecz, wyprodukowany specjalnie dla niego przez przyjaciela jego ojca. Znał mentalność ludzi z północy i domyślał się, że są raczej małe szanse, aby ktoś pod niego wrócił.

Mężczyzna tracąc wszelkie nadzieje pomyślał, iż nim umrze, musi zapewnić spokojny sen nieumarłym, którzy go otoczyli. Stanął więc w rozkroku podobnym do tego z wozu, i oczekiwał na to, aby zaatakować stwory, nim one zdążą mu coś zrobić.
 
__________________
"Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;)
Bulny jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-30-2008, 15:55   #140
Newsman
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5 Cedryk ma w sobie cośCedryk ma w sobie coś
$: 178 232
Pojawienie się tego czarnoksiężnika nie zdziwiło, Gilesa. Stwory przybyłe z nim nie przestraszyły go, również miał już do czynienia z Umarlakami, czy też Zombi jak to w Imperium mówią.
„Pani wspomóż swego sługę”.
Wiele myśli przelatywało przez głowę młodzieńca, ale jedna byla szczególnie uciążliwa.
"Czemu Leśny Lud pozwolił na wejście w swe lasy nekromancie przecież powinni to wyczuć. Co inego kultyści i mutanty, a co innego czarna magia i martwiaki."

Spięty nogami Blanszard momentalnie wystartował kierunku najbardziej oddalonego stwora. Giles skierował w jego kierunku swa najgroźniejszą broń kopię chcąc go przebić na wylot. W miejscu obrócił konia. Wtedy to też spostrzegła podnoszącego się z ziemi araba i wóz pędzący obok niego. Szybkim ruchem wbił kopię w ziemie, wyszarpną miecz i ruszył na pomoc towarzyszowi, po drodze tratując jak najwięcej stworów stojących mu na drodze i siekając na prawo i lewo mieczem.
Inicjatywa[Rzut w Kostnicy: 9]Trafienie [Rzut w Kostnicy: -1]Parowanie [Rzut w Kostnicy: 3]Obrażenia zadane [Rzut w Kostnicy: 13]
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[komentarze] Proroczy Sen Mortarel Komentarze do sesji RPG - Warhammer 140 11-12-2008 18:44
[Warhammer 2ed.] Proroczy Sen Mortarel Archiwum rekrutacji 23 02-27-2008 08:11


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 05:11.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111