![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - Warhammer Wkrocz do mrocznych realiów zabobonnego średniowiecza. Wybierz się na morderczą krucjatę na Pustkowia Chaosu, spłoń na stosie lub utoń w blasku Imperialnego bóstwa Sigmara. Poznaj dumne elfy i proste krasnoludy. Zamieszkaj na Starym Świecie, a umrzesz... Młodo... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #151 |
![]() | Aaaa! - wykrzyknął Abrahim, któremu bestia rozszarpywała nogę. Nie czuł się zbyt dobrze. Potężna rana zadana mu przez nieumarłego nie wróżyła nic ciekawego. Jedyną rzeczą, którą Arab mógł teraz zrobić, było powstrzymanie bestii przed definitywnym rozszarpaniem nogi. Kątem oka, mężczyzna spojrzał na Santiago, który własnie kończył rozprawiać się ze zwierzęciem, a potem na Gilesa doskonale radzącego sobie z dwoma martwiakami. Potem szybko złapał oburącz broń, i atakował stwora zupełnie nie zważając na swoje nogi. Siekał ile wlezie, bez skrupułów, byle odgonić od siebie tego przeklętego czarta. Choć perspektywa bycia pod piekielną istotą nie była zbyt kolorowa, po chwili machania ostrzem arab trafił ją robiąc dziurę w brzuchu. Potem przyszykował się na ewentualne przetoczenie z pod niej, gdyby miała dalej gryźć. W takiej pozycji było to trudne zadanie, aczkolwiek nie niemożliwe... 1 atak [Rzut w Kostnicy: 83] 2 atak [Rzut w Kostnicy: 14] Obrażenia [Rzut w Kostnicy: 3] Unik [Rzut w Kostnicy: 59]
__________________ "Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;) Ostatnio edytowane przez Bulny : 04-08-2008 o 18:35. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #152 |
![]() | Estalijczyk zachęcony celnym i trafnym ciosem, chciał dokończyć nie skończone natarcie i wyprowadził kolejny cios w prawie przywrócone ziemi resztki maszkary. Chciał szybko dokończyć to starcie i ruszyć na ratunek Abrahimowi. -Abrahim wytrzymaj campaneiro! [Rzut w Kostnicy: 99] Rapier zaświstał w powietrzu odcinając kilka kudłów z grzbietu bestii, sprawiło to że nieco się cofnęła, jednak dalej powoli chwiejąc się szła bulgocząc na szermierza. Kolejny cios wymierzony był w bestię gryzącą Abrahima. [Rzut w Kostnicy: 45] Kolejny cios przeleciał obok potwora wycinając w powietrzu rozmazaną smugę rapiera. Unik na wypadek ataku [Rzut w Kostnicy: 1] |
| | |
| | #153 |
| Public Relations ![]() | Garnir biegł w stronę wozu aby ruszyć szybko i udać się w ucieczkę przed kotami. Ruszył z kopyta i przyspieszyć znacząco. Wtedy zobaczył cierpiącego z bólu Abrahima, którego krzyk rozdarł myśli krasnoluda. Garnir zezłościł się na koty i ścisnął mocniej topór a jego kostki zachrzęstły głośno. Usłyszał ujadanie za sobą. "Przeklęte koty wracają po obiadku?" - pomyślał o Leonardzie Stanął aż jego stopy ugrzęzły w ziemi, kolana skrzywiły się od wychamowania w rzepkach, a myśl przeleciała przez jego krasnoludzki rozum. "Czy ja, krasnolud uciekam?" Uśmiechnął się, strzelił zawadiacko karkiem rozruszał barki i odwrócił się na pięcie w stronę biegnących kotołaków. Splunął na ziemię i powiedział cicho: - The show must go on - było to zdanie wypowiedziane w języku khazalid. Oczy zawirowały a nogi ruszyły w ostatnią szarżę krasnoluda Garnira. Chwalebna śmierć.... - Aaaaaaaa! Śmmmiieeeerć!! Kaaarrrraaakkk--- Nooornnnn!!! - krzyki wydobywały się z jego ust. Garnir biegł unosząc topór w górę szykując go do ataku na kotołaki. Atak [Rzut w Kostnicy: 34] Obrażenia [Rzut w Kostnicy: 6] [Rzut w Kostnicy: 3] Unik [Rzut w Kostnicy: 77]
__________________ Najważniejsze na całym forum!! TUTAJ Ostatnio edytowane przez Maciass0 : 04-09-2008 o 12:17. |
| | |
| | #154 |
![]() | "Cholerne kupy gnatów" - pomyślał Joseph widząc, jak cztery koty, które do tej pory siedziały spokojnie ruszają w jego stronę. Oczywiście mógł błysnąć źle pojętą odwagą i stawić im czołu. Gdyby Ulryk mu sprzyjał, to może nawet... Ale niedaleko czekały kolejne dwa i rozsądek nakazywał odwrót... Uderzony piętami Tornado ruszył niczym swój pogodowy imiennik i zanim koty znalazły się w pozycji do ataku Joseph znalazł sie przy wozie. W tym miejscu miał większą nieco szansę na obronę. Poza tym miał cień szansy, że któryś z kompanów ruszy mu na ratunek... Obrócił się, by stawić czoło zmasowanemu atakowi. Unik przed atakiem pierwszego kota nie całkiem się powiódł, natomiast rewanż był udany. Drugi kot nie zdążył zaatakować, gdy osiągnął go cios. W dodatku całkiem silny. Następny atak także zakończył się powodzeniem, chociaż jego siła była nieco niższa. James zastawił się tarczą, chcąc obronić się przed kolejnym atakiem, ale... próba parowania zakończyła się fiaskiem... [Rzut w Kostnicy: 68] - unik [Rzut w Kostnicy: 29] - atak [Rzut w Kostnicy: 8] - obrażenia (razem 12) [Rzut w Kostnicy: 2] - atak [Rzut w Kostnicy: 5] - obrażenia (razem 9) [Rzut w Kostnicy: 97] - parowanie [Jeżeli trafiony w pierwszym ataku kotek padł, to drugi atak został skierowany przeciwko kolejnemu napastnikowi - temu, który dopiero się szykuje do ataku. Jeśli nie, to cios został wykorzystany na dobicie rannego kota] |
| | |
| | #155 |
| Newsman ![]() | Giles szybko objął wzrokiem miejsce zasadzki. Na skraju lasu, stał obwąchując zabite wcześniej umarlaki - „Wilk”. Rycerz wiedział jednak, iż nie ma, co liczyć w tej chwili na pomoc wysłannika Pani. Własne walki musi toczyć sam. Widząc, iż Abraham został ukąszony przez potwora i szamota się z jednym ruszył w jego kierunku z pomocą. W ostatniej chwili dostrzegł jednak większe niebezpieczeństwo. Zombikoty, które pognały za szaleńcem właśnie wracały. Spięty piętami Blanszard skokiem ruszył w kierunku zagrożenia. Miecz Gilesa pewnie trafił dwa ze skaczących potworów. Lata cwiczeń na zamku ojca przydawały się. Tarcza automatycznie zasłoniła rycerza przed mogącymi nadejść ciosami. Podchodzącemu od tyłu udało się uniknąć kopyta Blanszarda, ale podchodzący z przodu niewiele szczęścia miał, bo wypadł prosto mu na zęby i wyleciał wysokim łukiem w powietrze, szarpany przy okazji potężnymi zębami rumaka. Giles 1 atak[Rzut w Kostnicy: 46] 2 atak [Rzut w Kostnicy: 40] parowanie [Rzut w Kostnicy: 7] 1A obrażenia [Rzut w Kostnicy: 10] 2A Obr [Rzut w Kostnicy: 13] Blanszard ugryzienie [Rzut w Kostnicy: 15] kopnięcie [Rzut w Kostnicy: 65] Ugryzienie obrażenia [Rzut w Kostnicy: 12]
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie. |
| | |
| | #156 |
![]() | Abrahim Leżałeś na ziemi, a kły kota wbiły się głęboko w twoją nogę. W desperackim odruchu chwyciłeś miecz i starałeś się nim trafić w bestie. Ból i strach spoglądały z twoich oczów, jednak zachowałeś zimną krew. Wiedziałeś, bowiem, że albo bestia albo ty. Pierwszy twój cios przeszył powietrze. Jednak drugi był zdecydowanie celniejszy. Miecz trafił prosto w cielsko potwora, cios natomiast zwalił go z nóg. Kot puścił twoją nogę, próbował jeszcze wstać, ale obrażenia były zbyt duże i po próbie zrobienia kilku kroków zombiak padł na ziemię.. ponownie martwy? Leżałeś teraz na leśnej ściółce, wzrokiem błądząc dookoła. Fala bólu promieniście rozchodziła się od twej nogi na niemal całe ciało, do tego obficie krwawiąc. Cały tułów obryzgany miałeś kocimi wnętrznościami, zgniłymi i do połowy rozłożonymi. Wtedy zobaczyłeś nad sobą Santiago, którego widok sprawił, że fala radości i wielka ulga zagościły w twym duchu. Santiago Twój cios, którym próbowałeś powalić bestię, atakującą Abrahima, chybił. Jednak niemal w tej samej chwili Abrahim zaatakował również, czego skutkiem było pokonanie potwora. Rzuciłeś szybko okiem na drugiego kotołaka, z którym walczyłeś wcześniej. Poprzednio zadane mu obrażenia zdecydowanie odebrały mu możliwość walki. Potwór ledwo trzymał się na nogach, aż w końcu przewrócił się, kłapiąc zębiskami na prawo i lewo. Spojrzałeś szybko na Abrahima, zobaczyłeś jednak, że jego stan nie był najlepszy. Miał, bowiem okropnie pogryzioną lewą nogę, a z ran obficie płynęła krew. Garnir i Giles Niemal równocześnie ruszyliście w stronę czterech kotołaków, nadbiegających drogą. Jednak z racji, iż Giles był na koniu, znalazł się przy potworach na chwile przed Garnirem. Chwila ta wystarczyła, żeby trzy kotołaki padły, ścięte mieczem lub poprzez atak wiernego rycerzowi konia. Garnir widząc to skierował swoje kroki, ku kotu znajdującemu się „nieco z boku”. Wbiegł na niego, zadając potężny cios toporem, jak najbardziej celny. Zwierze nie miało szans, w wyniku ciosu znalazło się momentalnie na ziemi, z potężną raną zadaną toporem. Gryzło teraz błoto i piach, próbując ostatnimi siłami wstać. Joseph Zostałeś otoczony przez koty, jednak postanowiłeś bronić się. Było to chyba słuszne posunięcie, gdyż pierwsze dwa koty, momentalnie po twych atakach leżały już na drodze, całkowicie niezdolne do walki. Jednak wciąż pozostawały tylko, a może aż dwa kotołaki, na których atak przyszła kolej. Pierwszy próbował, wzorem kota, który zaatakował Abrahima, ugryźć Cię w nogę. Jednak kłapnął tylko zębiskami mijając się z celem dosłownie o włos. Natomiast drugi kot miał już więcej szczęścia. Próbował, bowiem zadać cios łapą i ostrymi pazurami rozerwać Cię na strzępy. Za cel swojego ataku wybrał tułów, szybkim ciosem przedarł się przez ochronę gwarantowaną przez tarczę, a ostre jak brzytwa szpony dosięgły Cię, rozrywając skórzaną kórtę aż do kolczego kaftanu, na którym się zatrzymały. Jednak udało im się uszkodzić kolczy kaftan na tyle, by zranić twój tors, podobnie jak ramię. Dodatkowo siła ciosu zaparła ci na chwile dech w piersiach. |
| | |
| | #157 |
![]() | Abrahim zrzucił jeszcze z siebie rękami cielsko obrzydliwego stwora. Wtedy to najmocniej poczuł ból nogi, gdyż wcześniej skutecznie łagodziła go adrenalina. Chciał złapać się za nią, i schować się w lesie, aby nie być narażonym na więcej takich niebezpieczeństw. Po chwili jednak oprzytomniał i przypomniał sobie, że nie tego uczy go tradycja w jego rodzimym kraju. Złapał więc bułat ostrzem w dół, i podparł się na nim wstając. Wtedy też poczuł jeszcze większy ból zadawany przez paskudnie rozszarpaną nogę. Starał się o nim zapomnieć, lecz niewiele to dało. Lekko rozmazany już obraz ukazał mu pole bitwy. Joseph radził sobie ze swoimi bestiami, reszta drużyny też. Wychodziło na to, że tylko Arab miał problemy. No cóż. Takie życie. Po krótkiej ocenie sytuacji wziął swą broń oburącz i walcząc z raną ruszył w stronę samotnego najemnika.
__________________ "Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;) |
| | |
| | #158 |
| Public Relations ![]() | Garnir widząc jak Giles go trochę wyprzedza i zabierając mu szansę na chwalebną śmierć w ostatniej szarży krasnoludów trochę się zdenerwował, lecz wiedział że przeżyje. Uniósł topór i ciął mocno ostatniego z kotołaków. Krew i wnętrzności prysły w powietrze. Garnir widząc, że nie ma więcej wrogów odwrócił się na pięcię by dalej rzucić się w wir walki. Zobaczył Abrahima walczącego ze swoją raną i Santiago który jest obok niego. Nie widział Josepha więc podjął głos: - Gilesie ruszaj na pomoc Josephowi, znajdź go i sprowadź w okolice wozu! Garnir natomiast ruszył na pomoc Abrahimowi.... w stronę wozu... "Trzeba zniszczyć" - pomyślał a ostatnie słowo przeszło w krzyk - CHAOS Wszyscy mocno zdziwili się co też ten krasnolud wyprawia, czyżby uciekał z pola walki?
__________________ Najważniejsze na całym forum!! TUTAJ |
| | |
| | #159 |
![]() | Nie dało się ukryć, że cztery na jednego to trochę zbyt dużo... Dwa leżały na ziemi, trzeci, dzięki łasce któregoś z bogów, chybił, ale czwarty... Potężny cios pazurzastą łapą minął tarczę, a długie pazury znalazły wolne miejsca wśród pierścieni kolczugi i przechodząc przez skórę kurtki jak przez masło dotarły do ciała. Siła ciosu zachwiała Josephem, omal nie zrzucając go z konia. Nieco oszołomiony i wściekły z powodu kolejnej rany nie pomyślał nawet o obronie. Zadał dwa silne ciosy, po jednym dla każdego kota... Oba celne... [Rzut w Kostnicy: 36] - atak [Rzut w Kostnicy: 7] - obrażenia (razem 11) [Rzut w Kostnicy: 34] - atak [Rzut w Kostnicy: 7] - obrażenia (razem 11) Joseph spojrzał w stronę pozostałych dwóch kotów, które jak na razie siedziały wśród zarośli, nie biorąc udziału w walce. Nie miał zamiaru zastanawiać się nad motywami ich mało inteligentnego zachowania, ale nie miał nic przeciwko temu, że nie ruszały się z miejsca. Gdyby jednak zmieniły zdanie... Na wszelki wypadek przygotował się do odparcia ewentualnego ataku. [Jeśli koty się nie ruszały, to podążył w stronę reszty kompanii]. |
| | |
| | #160 |
![]() | NOTKA ODNOŚNIE SYTUACJI Wszystkie koty nie żyją…ponownie. Dwa koty, które do tej pory siedziały w zaroślach uciekły w las, zostawiając was w spokoju. Pobojowisko zasłane jest kocim trupem, najciężej ranny jest Abrahim, ma pogryziona ranę, która obficie krwawi. Kolejnym rannym jest Joseph, jednak jego rany są niegroźne i powierzchowne. Zagoją się, więc same, gorzej z tym, że jego skórzana kurta jest postrzępiona, a kolczy kaftan lekko uszkodzony w miejscu uderzenia. Giles oraz Garnir walkę zakończyli bez szwanku. Leonard natomiast odbiegł od grupy i nie wiadomo co się z nim dalej działo. Mniejszym zmartwieniem jest to, iż każdy z was na swych ubraniach mniej lub bardziej pobrudzony jest kocim ścierwem, które niemiłosiernie capi. (notkę tą umieszczam, jako uzupełnienie do mojego wcześniejszego posta) |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze] Proroczy Sen | Mortarel | Komentarze do sesji RPG - Warhammer | 140 | 11-12-2008 18:44 |
| [Warhammer 2ed.] Proroczy Sen | Mortarel | Archiwum rekrutacji | 23 | 02-27-2008 08:11 |