![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Sesje RPG - World of Darkness Nocą z ukrycia wychodzą istoty, o których istnieniu wiedzą tylko nieliczni. Czy starczy Ci sił, aby zamienić sie w kochanka nocy - wampira? Czy szał nie opanuje Twej duszy, gdy wcielisz sie w wilkołaka? Czy świat podda się Twej woli, gdy staniesz się magiem? Niech ogarnie cie Mrok... |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #11 |
![]() | Drzwi komnaty otworzyÅ‚y siÄ™ na oÅ›cież, a zgromadzeni w Błękitnym Salonie umilkli, spoglÄ…dajÄ…c w ich stronÄ™. Do sali weszÅ‚o trzech mężczyzn, odzianych w czarne fraki ze zÅ‚otymi wykoÅ„czeniami, co dla niektórych mogÅ‚o wyglÄ…dać dość... tandetnie. Jeden z nich, stojÄ…cy po lewej, rozwinÄ…Å‚ ogromny, zdobiony pergamin i podaÅ‚ drugi koniec czÅ‚owiekowi po lewej stronie sali. Mężczyzna w Å›rodku, charakteryzujÄ…cy siÄ™ głównie szpiczastÄ…, koziÄ… bródkÄ…, spojrzaÅ‚ na zwój, po czym na caÅ‚y glos zaczÄ…Å‚ czytać. - DecyzjÄ… Najwyższej Rady Camarilli pragnÄ™ ogÅ‚osić, że wybór ksiÄ™cia miasto Reykjavik, gdzie obecnie majÄ… przebywać Kainici z rodu Nosferatu w liczbie 1, z klanu Toreador w liczbie 2, z klanu Brujah w liczbie 5 oraz z klanu Malkavian w liczbie 8, wcale nie byÅ‚ Å‚atwy. Jednakże poczynania obecnego ksiÄ™cia Rolanda z Malkavian budzÄ… zastrzeżenia i trwogÄ™ innych Kainitów, ponieważ za nic zdaje siÄ™ on mieć zasady maskarady. Los jego spoczywać bÄ™dzie w rÄ™kach nowego ksiÄ™cia, który dziÄ™ki pomocy wyznaczonej Rady oraz archonta, odpowiedzialny bÄ™dzie za zaprowadzenie porzÄ…dku i utrzymywanie go. Mam zatem ogromny zaszczyt ogÅ‚osić, iż po burzliwych obradach, Najwyższa Rada Camarilli podjęła decyzjÄ™, by ksiÄ™ciem miasta Reykjavik zostaÅ‚ Robert Aligarii! CzÅ‚owiek z bródkÄ… przerwaÅ‚ czytanie, jakby czekajÄ…c na oklaski, jednakże skoro nie nastÄ…piÅ‚y, kontynuowaÅ‚ odczyt: - Tym samym pozostali zebrani utworzÄ… RadÄ™ miasta w skÅ‚adzie: Macha Komarenko, Andrzej Deresz, Karol LipiÅ„ski oraz Jacek „Brian” Borowicz. PrzewagÄ… gÅ‚osów majÄ… oni prawo obalić wszelkie rozporzÄ…dzenia ksiÄ™cia. DecydujÄ…cy, piÄ…ty gÅ‚os bÄ™dzie należaÅ‚ do wyznaczonego przez CamarillÄ™ archonta, który dołączy do was już w samym mieÅ›cie, gdyż obecnie wykonuje niezwykÅ‚ej wagi misjÄ™. Mężczyzna zaczerpnÄ…Å‚ oddechu. - DecyzjÄ… Najwyższej Rady ogÅ‚aszam również, że okres „próbny” na który bÄ™dÄ… przypadać obecne rzÄ…dy Roberta Aligarii , trwać ma 5 lat od dnia dzisiejszego, w tym czasie w mieÅ›cie ma zapanować spokój, zaÅ› po ich upÅ‚ywie, Camarilla zdecyduje czy jest zadowolona z poczynaÅ„ ksiÄ™cia. JeÅ›li tak siÄ™ nie stanie, wybrany zostanie nowy patriarcha spoÅ›ród Rady miasta. JeÅ›li natomiast Robert Aligarii zginie, Rada zostanie rozwiÄ…zana, a jej czÅ‚onkowie uznani za niekompetentnych. Camarilla ma jednakże nadziejÄ™, że jej nie zawiedziecie. Oto w tej chwili przy Å›wiadkach, oddajÄ™ w rÄ™ce Roberta Aligarii sygnet wÅ‚adzy. Pergamin zostaÅ‚ w mgnieniu oka zwiniÄ™ty, a mężczyzna podszedÅ‚ dostojnym krokiem do StaÅ„czyka. OdczekaÅ‚ chwilÄ™, aż Kainita wstanie, podpierajÄ…c siÄ™ laskÄ…, po czym podaÅ‚ mu zalakowanÄ… kopertÄ™ ze stemplem w ksztaÅ‚cie krzyża – symbolem Camarilli. ![]() - RzÄ…dź mÄ…drze i bÄ…dź przykÅ‚adem dla wszystkich spokrewnionych! Troje ludzi uklÄ™kÅ‚o, chylÄ…c gÅ‚owy przed Robertem. Po czym bez sÅ‚owa wstali i wynieÅ›li siÄ™ z pomieszczenia. Dopiero teraz zebrani zauważyli przy drzwiach kobietÄ™ w mÄ™skim garniturze. ![]() - No i jak? Macie jakieÅ› pytania?
__________________ W moich słowach słoma czai się. Nie znaczą nic! Projekty: Hrabia Tadeusz / Warsztaty Storytellingu / Mroczne Wieki Moje sesje: Zapałka na zakręcie / Fontanna Młodości / DELIRIUM / Noc Kupały |
| | |
| Reklama |
| |
| | #12 |
| Obsługa ![]() | Tryumfalny uśmiech pojawił się na twarzy najstarszego chyba ze wszystkich tu zebranych Kainitów- tak, przypuszczał, że taka będzie decyzja Rady, długo starał się o taki a nie inny wynik ich rozmów, ale tak czy inaczej... W tej właśnie chwili zaczynała się jego droga- długa, kręta i niebezpieczna, acz prowadząca na sam szczyt, do wiktorii która należała mu się od lat, do powrotu o którym śnił przez setki lat w Moskwie... To była jego chwila, chwila która już za kilkadziesiąt lat przejdzie do historii Camarilli jako jedna z tych najbardziej rewolucyjnych... "Robert Aligarii, zgodnie z decyzją Rady, powraca do władzy", wyobrażał sobie podpis pod obrazem w sekretnych salach wiedeńskiej siedziby... Lewą dłonią opierał o laskę, w prawej zaś trzymał kopertę, z wielką woskową pieczęcią. Poczekał jeszcze chwilę, aż trzech mężczyzn skończy swe ukłony i trzema szybkimi, silnymi uderzeniami laski o posadzkę przerwał szepty jego nowej rady. - Rada zadecydowała!- zawołał wyuczonym, wręcz teatralnym, podniesionym głosem- Zgodnie z ich decyzją to ja zostałem księciem, wy zaś mą radą. I, jak wam wiadomo, nie musimy czuć do siebie żadnej formy sympatii, lecz pamiętajmy o szacunku- jeżeli będziemy traktować się tak, jak powinniśmy, nasza współpraca z pewnością będzie... - No i jak? Macie jakieś pytania?- przerwała nagle wypowiedź Roberta kobieta w męskim garniturze. Kimkolwiek była, jeżeli chciała współpracować ze Stańczykiem musiała się nauczyć podstawowych zasad- a najważniejszą z nich było nie przerywać przemowy księcia. Chociaż, z drugiej strony... Posłał w kierunku kobiety sympatyczny, zachęcający do nawiązania konwersacji uśmiech (a przynajmniej tak interpretowano tą minę w czasach, gdy Robert uczył się o tym, na czym polega sztuka dyplomacji i manipulacji), lecz nie odezwał się ni słowem. Odłożył laskę i zasiadł w wygodnym fotelu, z namaszczeniem łamiąc pieczęć koperty i otwierając ją, by wydobyć z niej sygnet- symbol jego władzy... A oczami wyobraźni widział siebie, zdzierającego błazeńską czapkę. Tak, żegnaj Stańczyku, witaj ponownie, o książę Aligarii...
__________________ Są ludzie, którzy mają do Kutaka wiele zastrzeżeń. Oczywiście, szanujemy ich. Z przyczyn ode mnie niezależnych w najbliższych dniach moja aktywność na LI będzie mniejsza. Czyli nie bijcie mocno za opóźnienia. Ostatnio edytowane przez Kutak : 10-03-2007 o 18:04. |
| | |
| | #13 |
![]() | Triumfalny uÅ›miech, który pojawiÅ‚ siÄ™ na ustach nowo mianowanego ksiÄ™cia nie wróżyÅ‚ w opinii Deresza niczego dobrego. Może i jest starszy, może jest wyższego urodzenia, ale coÅ› w nim nie pasowaÅ‚o. Zwierze wypuszczone z klatki które szuka kogo ugryźć. Mimo wielkich staraÅ„ by to zamaskować uczucia te widoczne byÅ‚y na twarzy mÅ‚odego Ventrue aż nazbyt wyraźnie. Twarz skamieniaÅ‚a dopiero, gdy Aligari zaczÄ…Å‚ swojÄ… przemowÄ™. Mięśnie zastygÅ‚y a w oczach pojawiÅ‚ siÄ™ bÅ‚ysk. ObudziÅ‚ siÄ™ Andrzej-Å›miertelnik, peÅ‚en pomysłów i intryg. - No i jak? Macie jakieÅ› pytania? - dobiegÅ‚o z boku. Tego z pewnoÅ›ciÄ… książe nie przewidziaÅ‚, widać to byÅ‚o po zaskoczeniu na jego twarzy. „Jeszcze nie jesteÅ›ny w Reikiaviku moÅ›ci książe” - pomyÅ›laÅ‚ mÅ‚ody Ventrue - „A dla mnie to chwila, żeby przejąć inicjatywÄ™” - Kiedy mamy stawić siÄ™ na Islandii? A co ważniejsze, dlaczego? - GÅ‚os Deresza odbijaÅ‚ siÄ™ od Å›cian - Mam wrażenie, że ta misja nie jest tak przejrzysta jak siÄ™ części z nas wydaje. WolaÅ‚bym wiedzieć co mnie czeka po przybyciu.
__________________ "Mam dla Pana propozycje nie do odrzucenia. Oczywiście dopuszczam możliwość, że mój współpracownik będzie musiał pana zabić" |
| | |
| | #14 |
![]() | Kobieta zachichotaÅ‚a, wyraźnie uradowana wrażeniem, jakie wywarÅ‚a. Nie byÅ‚ to jednak radosny Å›miech. StanowiÅ‚ on raczej element przedstawienia, które pragnęła odegrać. Przez chwilÄ™ patrzyÅ‚a StaÅ„czykowi prosto w oczy, a z jej ust nie znikaÅ‚ uÅ›miech. „Ona wie.” – przemknęło przez myÅ›l Robertowi. Ich nienazwany pojedynek spojrzeÅ„ przerwaÅ‚ Deresz swoim pytaniem. Kobieta przeciÄ…gnęła siÄ™, jakby to wkroczenie jÄ… rozluźniÅ‚o. Zerknęła za siebie, chcÄ…c pewnie sprawdzić czy nikt nie idzie, po czym zwróciÅ‚a siÄ™ do Andrzeja: - Oj, oj niby Ventrue, a nie dotarÅ‚y do niego peÅ‚ne patosu sÅ‚owa grzybków Camarilli? Macie lecieć na IslandiÄ™ i tam rzÄ…dzić. Dlaczego podejrzewasz, że coÅ› jeszcze miaÅ‚oby siÄ™ za tym kryć? Ironia jej słów byÅ‚a tak oczywista jak to, że jest noc. Na dodatek mrugnęła poufnie do Deresza. - ByÅ‚am na Islandii i nie mogÅ‚am oprzeć siÄ™, żeby zobaczyć kogoż to Rada tam wysyÅ‚a. Oni jednak jak zwykle przesiewajÄ… informacje, liczÄ…c na to, że wpadniecie na coÅ›, czego sami nie zrozumiecie, a im to zÅ‚oży ukÅ‚adankÄ™. Pewnie ten archont też nic nie bÄ™dzie wiedziaÅ‚. – zamilkÅ‚a, a jej usta zacisnęły siÄ™ w wÄ…ska kreskÄ™. Dopiero przypominajÄ…c sobie o obecnoÅ›ci Kainitów, kobieta zsunęła niżej rondo kapelusza, po czym wróciÅ‚a do pytania Andrzeja. - WÅ‚aÅ›nie podjeżdżajÄ… po was limuzyny, które zawiozÄ… Was na lotnisko. O rzeczy siÄ™ nie martwcie, pewnie czekaja w samolocie. Podróż nie potrwa wiÄ™cej niż 4 godziny, wiÄ™c zdążycie przed Å›witem. W dodatku na Islandii pogłębia siÄ™ noc polarna. Obecnie trwa gdzieÅ› od 18.00 do 10.00, z zatem macie dobrze. Ja tam byÅ‚am, gdy dominowaÅ‚ dzieÅ„, przez co niewiele zdziaÅ‚aÅ‚am... ZresztÄ… nie tylko ja. Wszelkie diabelstwo również.
__________________ W moich słowach słoma czai się. Nie znaczą nic! Projekty: Hrabia Tadeusz / Warsztaty Storytellingu / Mroczne Wieki Moje sesje: Zapałka na zakręcie / Fontanna Młodości / DELIRIUM / Noc Kupały |
| | |
| | #15 |
| Newsman ![]() | Karol LipiÅ„ski wy zaÅ› mÄ… radÄ… …Nosferatu wyÅ‚awiaÅ‚ poszczególne sÅ‚owa z przemowy swojego nowo-wybranego przywódcy. Wszystko wskazywaÅ‚o na to, że Nowy Książe już od samego poczÄ…tku zamierzaÅ‚ ich poustawiać wedle swojej woli…Karol nie przypuszczaÅ‚, żeby Aligari byÅ‚ aż tak naiwny, aby sÄ…dzić, że tak Å‚atwo to osiÄ…gnie. Nie zamierzaÅ‚ mu w tym przeszkadzać o ile ten nie bÄ™dzie ingerowaÅ‚ w jego sprawy, bo wtedy wszystko może ulec diametralnej zmianie. Karol cicho podszedÅ‚ do Roberta, który usadowiÅ‚ siÄ™ w fotelu, najwyraźniej byÅ‚ pochÅ‚oniÄ™ty oglÄ…daniem sygnetu - swojego symbolu wÅ‚adzy. - Gratuluje wyboru, mam nadzieje, że nasza współpraca bÄ™dzie owocna.– Nosferatu zdjÄ…Å‚ białą rÄ™kawiczkÄ™ do tej pory skrywajÄ…cÄ… zdeformowanÄ… rÄ™kÄ™, którÄ… teraz wampir wyciÄ…gnÄ…Å‚ w kierunku StaÅ„czyka. Ten ku zdziwniu Karola odwzajemniÅ‚ uscisk dÅ‚oni - najwyraźniej przekÅ‚adaÅ‚ dobre stosunki nad osobiste uprzedzenia, cecha godna przywódcy. Kobieta w kapeluszu wywarÅ‚a na Karolu spore wrażenie…najwyraźniej dużo wiedziaÅ‚a i Nosferatu wiele by oddaÅ‚, ażeby podzieliÅ‚a siÄ™ z nim swoimi informacjami. Nie odwracajÄ…c siÄ™ w stronÄ™ wampirzycy zapytaÅ‚: - A czegóż to mamy nie zrozumieć? – Powolutku przeniósÅ‚ swój wzrok na rozmówczynie, akcentujÄ…c szczególnie swoje nastÄ™pne pytanie. CzuÅ‚, że chce im pomóc, inaczej nie zjawiÅ‚aby siÄ™ w tym miejscu. – O czym tym razem Rada nam nie mówi?...i jakie diabelstwa masz na myÅ›li? – ByÅ‚o tyle niewiadomych i przypuszczeÅ„, Karol to uwielbiaÅ‚. Codziennie obracaÅ‚ siÄ™ wokół sekretów i tajemnic, nastawiajÄ…c jedynie ucha by wyÅ‚apywać informacjÄ™, które potem skÅ‚adaÅ‚ w kompletnÄ… caÅ‚ość... A jednak pozycja pierwszego skrzypka przypadÅ‚a Robertowi…niemniej jednak Karol nie zamierzaÅ‚ rezygnować z funkcji dyrygenta orkiestry i planowaÅ‚ wyznaczać swój wÅ‚asny rytm. Ostatnio edytowane przez mataichi : 10-04-2007 o 19:26. |
| | |
| | #16 |
![]() | Aligari... Cóż, w gruncie rzeczy nie mogło być inaczej. Chociaż Brian dawał równe szanse obu Ventrue. Widać było, jak wiadomość ucieszyła starego wampira. Cóż, w gruncie rzeczy, nie można się było mu dziwić. Jakby na powrót poczuł się w swoim żywiole. Deresz wydawał się natomiast cokolwiek zirytowany... Cóż, jemu też nie można się było dziwić. Kobieta w garniturze zafascynowała go natomiast od pierwszej chwili. Miał wrażenie - czy może raczej była to nadzieja? - iż znajdzie z nią wspólny język. Gdy odziani we fraki mężczyźni wyszli, Brian sięgnął po butelkę vitae i napełnił nią swój kieliszek. Uniósł go do góry, w kierunku Aligariego. - Moje gratulacje... Książę - skłonił głowę, po czym opróżnił kieliszek. Powoli i do dna. Po chwili odstawił go na stół, uśmiechnął się i zwrócił się, jakby z rozmarzeniem, do stojącej w drzwiach kobiety: - Pernamentna, 16-godzinna noc... Coś wspaniałego! Tylko co tam można zdziałać?
__________________ Ich bin ein Teil von jener Kraft Die stets das Böse will Und stets das Gute schafft... |
| | |
| | #17 |
![]() | Kobieta zerknęła ciekawie na Karola spod zamszowego kapelusza. Przez chwilÄ™ jakby zamyÅ›liÅ‚a siÄ™ nad jego brzydotÄ…, bez poÅ›piechu studiujÄ…c upiorne oblicze. - Czy naprawdÄ™ myÅ›lisz synu Nosferatu, że jestem tak gÅ‚upia, aby zdradzać wam sekrety Camarilli? I tak już zrobiÅ‚am wiele przychodzÄ…c tu, bo... Å»al mi was gÅ‚upcy! – rzekÅ‚a z mocÄ…. Widać byÅ‚o, że planowany fason poczÄ…Å‚ zatracać siÄ™ w aurze gniewu. – WidzÄ™ jednak, że jesteÅ›cie po prostu zbieraninÄ… zadufanych w sobie bubków, którzy myÅ›lÄ… tylko o tym jak uciuÅ‚ać wiÄ™cej. JeÅ›li nie bÄ™dziecie współpracować... MówiÄ…ca przerwaÅ‚a i gwaÅ‚townie obejrzaÅ‚a siÄ™ za siebie, jakby nasÅ‚uchujÄ…c. Zaklęła pod nosem, po czym zwróciÅ‚a swoje spojrzenie na Briana, jakby to jemu odpowiadajÄ…c dalej na pytanie. - ...Wówczas czeka was Å›mierć ostateczna. Dzieci Gehenny niedÅ‚ugo zbiorÄ… siÄ™ u Wrót piekielnych. Strzeżcie siÄ™! Kobieta szybkim, nerwowym ruchem siÄ™gnęła dÅ‚oniÄ… do kieszeni. CoÅ› bÅ‚ysnęło zimnÄ… barwÄ…, lecz zanim ktokolwiek zdoÅ‚aÅ‚ zauważyć co to, nieznajoma zniknęła. Na twarzach wszystkich zgromadzonych objawiÅ‚o siÄ™ (mniej lub bardziej skrywane) zaskoczenie. Cóż to byÅ‚a za moc? Karol zacisnÄ…Å‚ swoje pokaleczone, niemal pozbawione warg usta. To nie byÅ‚a transformacja w stan mgÅ‚y! Brian popatrzyÅ‚ na zamyÅ›lonego Nosferatu. Tak... On też to widziaÅ‚. Moc kobiety przywodziÅ‚a na myÅ›l akceleracjÄ™, tylko... o stokroć szybszÄ…! To przez to można byÅ‚o odnieść wrażenie, że nieznajoma zniknęła jak za dotkniÄ™ciem czarodziejskiej różdżki. Tak bÅ‚yskawicznie siÄ™ poruszaÅ‚a! Zanim ktokolwiek zdążyÅ‚ skomentować dziwnÄ… wizytÄ™, rozlegÅ‚y siÄ™ kroki w korytarzu, a zaraz potem w drzwiach stanÄ…Å‚ wysoki mężczyzna. Zebrani mogli w nim rozpoznać Bicka de Gou zaufanego Etriusa z Rady Camarilli. - Samochody już czekajÄ… mili PaÅ„stwo. PragnÄ™ tym samym osobiÅ›cie wam pogratulować. Rzecz jasna w szczególnoÅ›ci nowemu KsiÄ™ciu miasta Reykjavik. Kainita skÅ‚oniÅ‚ lekko gÅ‚owÄ™, by okazać szacunek, choć w oczach jego można byÅ‚o zauważyć ironiÄ™. PodszedÅ‚ do Roberta i przekazaÅ‚ mu kopertÄ™, tym razem jednak bez oznakowania. RzekÅ‚ do wszystkich: - Tu jest adres waszego hotelu w stolicy Islandii. Pokoje sÄ… już wynajÄ™te, wasze rzeczy bÄ™dÄ… tam na was czekać. DomyÅ›lam siÄ™, że nie chcecie afiszować siÄ™ ze swoim przyjazdem, wiÄ™c proponujÄ™ przejazd taksówkami. ZresztÄ… Roland nie bardzo interesuje siÄ™ sytuacja w mieÅ›cie. Z tego co wiem, nie ma nikogo do rozpoznania. A wÅ‚aÅ›nie! W tej kopercie znajduje siÄ™ również adres posiadÅ‚oÅ›ci byÅ‚ego ksiÄ™cia. Archont, który ma dołączyć do was i wesprzeć RadÄ™ swym gÅ‚osem, przylatuje godzinÄ™ przed wami z Londynu, bÄ™dzie wiÄ™c na was czekaÅ‚ na lotnisku. W razie czego jednak zna również adres hotelu i tam siÄ™ spotkacie. To chyba tyle ważnych informacji. Powodzenia... De Gou wyciÄ…gnÄ…Å‚ dÅ‚oÅ„ w stronÄ™ Roberta, wobec czego nie wypadaÅ‚o jej nie uÅ›cisnąć. Kiedy tak stali blisko, Kainita coÅ› jeszcze szepnÄ…Å‚ na ucho StaÅ„czykowi, po czym z szerokim uÅ›miechem ruszyÅ‚ do wyjÅ›cia z sali. - Pozwólcie za mnÄ… wybraÅ„cy! --------------------- O dziwo, podróż minęła zupeÅ‚nie spokojnie. Nie byÅ‚o nawet opóźnienia. Jedynie strachem mógÅ‚ napawać fakt, że poÅ‚owÄ™ drogi przelecieli nad wodami, które oddzielaÅ‚y ich teraz od Starego Kontynentu. Tak oto o godzinie 07.42 wylÄ…dowali w Reykjaviku – mieÅ›cie poÅ‚ożonym na kraÅ„cu Å›wiata cywilizacji. Po odprawie wszyscy zebrali siÄ™ w holu głównym lotniska. Archonta, który miaÅ‚ do nich dołączyć, nigdzie nie byÅ‚o widać. ZresztÄ…... czy ktoÅ› wiedziaÅ‚ jak on wyglÄ…da?
__________________ W moich słowach słoma czai się. Nie znaczą nic! Projekty: Hrabia Tadeusz / Warsztaty Storytellingu / Mroczne Wieki Moje sesje: Zapałka na zakręcie / Fontanna Młodości / DELIRIUM / Noc Kupały |
| | |
| | #18 |
| Newsman ![]() | Karol LipiÅ„ski Podróż minęła dla Karola niezwykle szybko i nie zapamiÄ™taÅ‚ z niej wiele, ot kalejdoskop nieistotnych kolorów przesuwajÄ…cych siÄ™ przed oczyma wampira. Za to zapamiÄ™taÅ‚ każdy dźwiÄ™k…gÅ‚os silników samolotu, pisk podwozia przy lÄ…dowaniu nawet niewyraźny gÅ‚os kobiety na lotnisku informujÄ…cy przez gÅ‚oÅ›niki pasażerów o kolejnych opóźnieniach. DÅ‚ugo…bardzo dÅ‚ugo rozmyÅ›laÅ‚ nad tym, co wÅ‚aÅ›ciwie zobaczyÅ‚ w siedzibie Camarilli. Kim do licha byÅ‚a ta kobieta w kapeluszy? SkÄ…d posiadaÅ‚a moce, o których LipiÅ„ski nigdy nie sÅ‚yszaÅ‚? MógÅ‚by mnożyć pytania w nieskoÅ„czoność, ale przeczucie mu podpowiadaÅ‚o, że znajdzie odpowiedzi na nie wszystkie wÅ‚aÅ›nie tu...w ReykjavÃ-ku. ![]() Znów zebrali siÄ™ wszyscy razem w głównym holu. Nosferatu żeby nie przyciÄ…gać uwagi swoim dość specyficznym wyglÄ…dem opatuliÅ‚ siÄ™ szalem, zaÅ‚ożyÅ‚ czarne okulary, dÅ‚ugi pÅ‚aszcz i kapelusz, co tylko nadaÅ‚o mu niezwykle komicznego wyglÄ…du i dziaÅ‚aÅ‚o przeciwnie do zaÅ‚ożenia…przyciÄ…gaÅ‚o uwagÄ™ przechodniów. - Jak widać Archont nie zjawiÅ‚ siÄ™ na czas – doleciaÅ‚ do uszu pozostaÅ‚ych wyjÄ…tkowy gÅ‚os wampira, dochodzÄ…cy zza szala. Jego oczy ukryte za czarnymi szkÅ‚ami okularów spokojnie rejestrowaÅ‚y każdy grymas na twarzach pozostaÅ‚ych. – Cóż chyba nie pozostaje nam nic innego jak tylko udać siÄ™ do hotelu, może tam go zastaniemy. Mam nadzieje, że bÄ™dzie Å‚askaw do nas dołączyć.– WzruszyÅ‚ jedynie ramionami. – A tymczasem chyba pora na nas? – StwierdziÅ‚ pytajÄ…cym tonem, szczególnie spoglÄ…dajÄ…c na StaÅ„czyka. Ostatnio edytowane przez mataichi : 10-11-2007 o 21:23. |
| | |
| | #19 |
![]() | Macha przyjęła chusteczkÄ™ z rÄ…k mężczyzny, zdobyÅ‚a siÄ™ nawet na delikatny uÅ›miech. - Andriej…- powiedziaÅ‚a z niejakim trudem, wyraźnie sÅ‚ychać byÅ‚o jej wschodni akcent. Dziewczyna ruszyÅ‚a za mÅ‚odym Ventru, w chwili kiedy mieli zacząć rozmowÄ™ do komnaty weszÅ‚o trzech przedstawicieli Camarilli i ogÅ‚osiÅ‚o wyniki obrad rady. Jej towarzysz wyraźnie sposÄ™pniaÅ‚, nie dziwiÅ‚a siÄ™ mu jej tez nie spodobaÅ‚o siÄ™ protekcjonalne i peÅ‚ne wyniosÅ‚oÅ›ci przemówienie nowego ksiÄ™cia. Jej polityczne zapaprywania i wychowanie jakie odebraÅ‚a jako Å›miertelniczka, rzutowaÅ‚ na jej stosunek do instytucji ksiÄ™cia i to bynajmniej nie w pozytywny sposób. Co innego przykuÅ‚o uwagÄ™ pani doktor, Roland byÅ‚y książę, Malkavian, co takiego uniemożliwiÅ‚o mu dalsze sprawowanie wÅ‚adzy? Z zamyÅ›lenia wyrwaÅ‚ ja damski gÅ‚os, Macha uÅ›miechnęła siÄ™ ze zÅ‚oÅ›liwa satysfakcjÄ… widzÄ…c jak, kobieta pokpiwa sobie z nowego ksiÄ™cia i wielce szanownych czÅ‚onków rady. Wampirzyca od razu zapaÅ‚aÅ‚a sympatia do nieznajomej w kapeluszu. Po jej tajemniczym znikniÄ™ciu, wÅ›ród czÅ‚onków rady zapanowaÅ‚ nastrój konsternacji i podejrzeÅ„, MachÄ™ maÅ‚o to obeszÅ‚o, ona nie byÅ‚a tu by knuć i intrygować, cel jej bytnoÅ›ci w tym miejscu byÅ‚ z goÅ‚a inny. Jako pierwsza opuÅ›ciÅ‚a salÄ™ i wsiadÅ‚a do limuzyny. Czas lotu spÄ™dziÅ‚a na obserwowani pozostaÅ‚ych czÅ‚onków rady i ksiÄ™cia, najwiÄ™cej sympatii budzili w niej mÅ‚ody Ventru oraz Gangrel, Nosferatu patrzyÅ‚ na niÄ… podejrzliwie, ciekawe czy oni w ogóle potrafiÄ… inaczej. Westchnęła cicho i dla zabicia czasu zaczęła wertować gruby oprawiony w skórÄ™ wolumin, który wyciÄ…gnęła z torby. Wnikliwy obserwator mógÅ‚ zauważyć, że dziewczyna skupiaÅ‚ siÄ™ nie na tekÅ›cie, ale na fakturze stron, po których delikcie przesuwaÅ‚a samymi opuszkami palców. WylÄ…dowali, przywitaÅ‚ ich ostry mroźny wiatr i drobne pÅ‚atki Å›niegu taÅ„czÄ…ce w powietrzu. Jeden z takich pÅ‚atków sfrunÄ…Å‚ na klapÄ™ czarnego pÅ‚aszcza Roberta, Macha niby od niechcenia strzepnęła pÅ‚atek z odzienia ksiÄ™cia uÅ›miechajÄ…c siÄ™ do niego jak maÅ‚a, nieÅ›miaÅ‚a dziewczynka. Oczekiwanie na archonta, wyprowadziÅ‚o jÄ… z równowagi, co chwila spoglÄ…daÅ‚ na zegarek, nie lubiÅ‚a kiedy ktoÅ› siÄ™ spóźniaÅ‚, byÅ‚a o oznaka kompletnego braku szacunku. - Pan Karol ma racjÄ™, bez sensu żebyÅ›my tu tak sterczeli, najlepiej , udajmy siÄ™ do hotelu…- wampirzycÄ… wstrzÄ…snÄ…Å‚ dreszcz, rozszerzonymi oczami zaczÄ…Å‚ siÄ™ wpatrywać w swoje dÅ‚onie, byÅ‚y pokryte czarnÄ… lepkÄ… maziÄ…, popatrzyÅ‚a pod nogi, ku swemu przerażnieu stwierdziÅ‚a że stoi w coraz o bardziej powiÄ™kszajÄ…cej siÄ™ ciemnej kaÅ‚uży. Cofnęła siÄ™ instynktownie wpadajÄ…c na mÅ‚odego Ventru. - Panie Andrzeju… czy mógÅ‚ by Pan potowarzyszyć mi do hotelu nie czujÄ™ siÄ™ zbyt dobrze… o pewnie przez tÄ… ilość wrażeÅ„ – uÅ›miechnęła siÄ™, w jej oczach Deresz zobaczyÅ‚ desperackÄ… proÅ›bÄ™.
__________________ Elizabeth, tva krvava cesta bohu hrichem se zda, Elizabeth, jsi hledana, milovana. XIII Stoleti Mag Wstąpienie - Wiktoriańska Opowieść/ WARSZTATY Mag Wstąpienie - Zapłata dla przewoźnika Ostatnio edytowane przez MigdaelETher : 10-12-2007 o 11:27. |
| | |
| | #20 |
| ObsÅ‚uga ![]() | - Cóż…- rzuciÅ‚, gdy kobieta, zdawaÅ‚oby siÄ™, rozpÅ‚ynęła siÄ™ w powietrzu. I chociaż jego spojrzenie wciąż byÅ‚o spokojne, z twarzy nie zniknÄ…Å‚ delikatny, acz uprzejmy uÅ›miech, to umysÅ‚ Roberta pracowaÅ‚ na naprawdÄ™ wysokich obrotach. Kim jest ta kobieta, o czym mówi i jakim cudem zrobiÅ‚a… to? Same pytania, żadnych odpowiedzi. Zawsze tak jest. I to wÅ‚aÅ›nie on, jako książę, bÄ™dzie musiaÅ‚ poszukać odpowiedzi na te i na wiele innych pytaÅ„. Praca, która może wydawać siÄ™ ciężkÄ…, ale Aligarii doskonale wiedziaÅ‚, jak wiele warte sÄ… dobre odpowiedzi na ważne pytania… Z tÄ… myÅ›lÄ… wampir ruszyÅ‚ ku wyjÅ›ciu. Jego kroki nie byÅ‚y szybkie, jednak jego kroki i delikatne ruchy laski (trudno byÅ‚o to nazwać podpieraniem siÄ™, czasem wydawaÅ‚o siÄ™, iż przedmiot ten jest jedynie ozdobÄ…- lecz, widzÄ…c chód Roberta, myÅ›l ta stawaÅ‚a siÄ™ od razu niedorzeczna) peÅ‚ne byÅ‚y dostojeÅ„stwa i szyku. Z brodÄ… podniesionÄ… delikatnie ku górze, w peÅ‚ni wyprostowany i dokÅ‚adnie uczesany- StaÅ„czyk każdym gestem rozsiewaÅ‚ swe dostojeÅ„stwo. ByÅ‚ ksiÄ™ciem. A to do czegoÅ› zobowiÄ…zywaÅ‚o. W samolocie zajÄ…Å‚ miejsce najbliżej kabiny pilota, po czym zdawkowo pożyczyÅ‚ Radzie miÅ‚ej podróży i zasiadÅ‚ na naprawdÄ™ wygodnym fotelu, pogrążajÄ…c siÄ™ w myÅ›lach. CzekaÅ‚o go naprawdÄ™ wielkie wyzwanie, pięć lat próby- to naprawdÄ™ niewiele, jeżeli weźmie siÄ™ pod uwagÄ™ caÅ‚kowity czas egzystencji Roberta. Chociaż próba byÅ‚a sprawÄ… dalszÄ…- najbardziej KsiÄ™cia ciekawiÅ‚o to, jak zareaguje Roland na wieść, iż zostaÅ‚ oficjalnie odwoÅ‚any, a oto przed nim stoi jego nastÄ™pca, który osÄ…dzi go w procesie sprawiedliwym i zgodnym ze wszelkimi prawami Camarilli… Chyba, że dawny książę sam zmusi go do rozwiÄ…zania tej sprawy w inny sposób… *** Nigdy nie lubiÅ‚ dotyku innych istot, szczególnie tych niemal obcych. Nawet wtedy, kiedy jeszcze żyÅ‚, wtedy też wciąż staraÅ‚ siÄ™ omijać tÅ‚umy, by nie otrzeć siÄ™ o kogoÅ›, nawet rÄ™kÄ™ podawaÅ‚ tylko wtedy, gdy musiaÅ‚. Dlatego też gdy Malkavianka dotknęła jego pÅ‚aszcza, z poczÄ…tku chciaÅ‚ tylko szybkim ruchem rÄ™ki odbić jej dÅ‚oÅ„. Po chwili do jego pamiÄ™ci wróciÅ‚y te dziesiÄ…tki opowieÅ›ci z czasów jego mÅ‚odoÅ›ci, z lat spÄ™dzonych pod opiekÄ… Dominika, wszelkiego rodzaju przesÄ…dy zwiÄ…zane z Malkavianami wÅ‚aÅ›nie- z ich dotykiem, bliskoÅ›ciÄ…… I chociaż wiÄ™kszość z tych opowieÅ›ci Aligarii uważaÅ‚ za bzdurne plotki, to zostawiÅ‚y w jego pamiÄ™ci mocny Å›lad. - DziÄ™kujÄ™.- powiedziaÅ‚ w koÅ„cu, a na jego twarzy pojawiÅ‚ siÄ™ życzliwy uÅ›miech. I znów książę wygraÅ‚ z Robertem, znów obowiÄ…zki wÅ‚adcy zwyciężyÅ‚y nad przekonaniami. - A co do archonta- rzeczywiÅ›cie, nikt nie kazaÅ‚ nam na niego czekać. Pojedziemy do hotelu, tam na niego zaczekamy.- odezwaÅ‚ siÄ™ po chwili. Nie miaÅ‚ ochoty tu stać, zawsze oburzaÅ‚y go spóźnienia, szczególnie w tak ważnych sprawach- a jeżeli inni także zaczynali siÄ™ irytować, to mogli spokojnie udać siÄ™ na maÅ‚y odpoczynek. PosÅ‚aÅ‚ jeszcze wszystkim po ulotnym spojrzeniu i ruszyÅ‚ w kierunku drzwi, wciąż miarowo stukajÄ…c laskÄ… o podÅ‚ogÄ™…
__________________ Są ludzie, którzy mają do Kutaka wiele zastrzeżeń. Oczywiście, szanujemy ich. Z przyczyn ode mnie niezależnych w najbliższych dniach moja aktywność na LI będzie mniejsza. Czyli nie bijcie mocno za opóźnienia. |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| WyglÄ…d | |
| |
Podobne wÄ…tki | ||||
| WÄ…tek | Autor wÄ…tku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Wampir:Maskarada] DELIRIUM | Mira | Toplista sesji | 1 | 01-07-2008 12:54 |
| Wampir: Maskarada | Solfelin | Przewodnik po Åš M | 0 | 04-14-2007 20:43 |
| Zamówienie - Wampir: Maskarada | Solfelin | Archiwum rekrutacji | 48 | 10-16-2006 15:29 |
| [komentarze] Wampir Maskarada | Milly | Komentarze do sesji RPG - World Of Darkness | 85 | 11-17-2005 12:54 |
| [sesja] Wampir Maskarada | Milly | Sesje RPG - World of Darkness | 185 | 10-31-2005 22:25 |