![]() | ![]() |
| | #1 |
![]() | Najgorsza sesja. Czy potraficie przynajmniej ogólnie określić najgorszą sesję w jakiej braliście udział? Co to był za system / świat? Kto porwadził? (Bez nazwisk proszę) Kim w niej graliście? Jaka była fabuła? Dlaczego była aż tak denna? Graliście później u tego samego MG? Albo z tą samą drużyną? |
| | |
| Reklama |
| |
| | #2 |
| Banned ![]() | Najgorsza sesja w DnD --> trwała jakieś 15 min. Wszystko zapowiadało się dobrze, kola, czipsy, paluszki. Zebrała się cała ekipa. Wszystko z pozoru wyglądało jak zawsze, ale w powietrzu dało się wyczuć zdenerwowanie - takie ogólne, każdy miał wknrwa w swoim życiu prywatnym, każdy chciał się wyżyć. Przygoda zaczęła się rozluźniająco, jakaś impreza na cześć bohaterów, którzy ocalili miasto (kontynuacja kampanii). Bohaterowie wychodzą pijani z klubu i wracają do swojej karczmy - idą na skróty, ciemną uliczka i BACH! Walka! Absurd! Nikt nie założył zbroi, niektórzy tylko mieli w ogóle czym walczyć - no bo po co iść na imprezę w całym uzbrojeniu prawda? Potem poszło szybko = Kapłan Pellora rzuca czar, napięcie i zdenerwowanie rośnie, MG nie zna czaru, zaczyna się wertowanie podręcznika, wszystko jak w zwolnionym tempie, mnie dopada załamka, zero dynamiki, zero sensu, totalne DNO, rzucam wielką poduchą w MG, Gracza i podręczniki! BACH! Koniec sesji! W ramach wyjaśnienia - nie czuję się winna, czuję, że uratowałam sobie i wszystkim wieczór :P |
| | |
| | #3 |
![]() | Sesja którą prowadziłem Przychodzi 3 z 4 graczy na sesję Deadlands'a. Jeden gracz mówi już na wstępie, że cenzura go dzisiejszy dzień. Przyszedł jakiś koleś, nie wiem po co go w ogóle wpuściłem do domu. Żąrcie było wszystko ok. Opisuej, patrzę po ich twarzach... Jeden słucha, drugi przysypia trzeci patrzy na komórkę a czwarty odbiera telefon. Zgroza. W końcu jedyny gracz który słuchał dosatje z odmu telefon: Idz na poczŧe po paczkę! cenzura wychodzimy wszyscy z domu, szwędamy się, a oni stwierdzają że idą na imprezę. Z tej trójki gra obecnie u mnie tylko jedna osoba, ta uważająca [ Moderowany przez: [color=#330000:f921f9eda6]Solinarius @ [/b:f921f9eda6]2007-01-19, 22:05 ][/color:f921f9eda6] Ja cenzurowałem.
__________________ Obok niej na poskręcanych w jeden sznur rzemieniach wisi jego całe życie. Symbol tego czym był, jest i być może będzie jeżeli Bogowie pozwolą. Znak tego że jest drwalem. Jacek "Darken" Gołębiowski |
| | |
| | #4 |
![]() | Nie miałem chyba jednej takiej totalnej kiszki, ale była jedna która miała kilka złych elementów. W sumie zakończyła się spoko, ale po drodze były pewne wypadki... Sesja była grana w urodziny jednego z graczy u niego w domu. Graliśmy w system autorski Cień Przeznaczenia [o ile pamięć mnie nie myli MG=ja, 6 graczy i 1 wolny słuchacz. Jeden gracz wyglądał na bardo zmęczonego i nie miał ochoty wogóle na gre jeśli dobrze to wtedy odczytywałem. W trakcie sesji dwoje graczy puściło sobie na komórce hymn ZSRR i wstali na baczność [jeśli dobrze pamiętam to śpiewali trochę]. To mnie zirytowało o kurturarnie poprosiłem ich o opuszczenie sesji. Nie było to do końca w porządku bo należało uzgodnić z gospodarzem=solenizantem, ale trudno stało się... jak przypomnę sobie coś gorszego to napiszę |
| | |
| | #5 |
![]() | To już chyba pora na moją wypowiedź. Stare Wory. (Star Wars). Była to pierwsza i ostatnia sesja, jaką zagrałem w tym systemie. Miałem grać ze starymi wyjadaczami. Paczka znajomych, plus jeden przyjezdny, chłopak jednej z członkiń owej paczki. W sumie 8 osób. Wszystkie postacie z armii lub wywiadu Imperium. Po pierwsze, totalny rozstrzał, jeśli chodzi o rangi. Wyszło na to, że jedna z postaci mogła z resztą zrobić wszystko, a nikt nie miał prawa mu się sprzeciwić. Ja grałem pilotem myśliwskim, którego wsadzili do jakiegoś statku transportowego jako szofera dla ekipy. Długo obgadywałem z MG koncept postaci, nie znając wogóle realiów gry. (Nigdy nie byłem szczególnym fanem Star Wars). MG zaakceptował moją postać, więcej, powiedział że bardzo mu się podoba. Potem okazało się, że miała się do sesji jak pięść do nosa. Ogólnie wyszło na to, że przez całą sesję wszyscy próbowali coś zrobić, a ów jeden gracz (przyjezdny) rozwalał nam wszystkie pomysły. Nikt nie chciał zwrócić mu na to uwagi, bo wszyscy lubiliśmy jego dziewczynę i nie chcieliśmy robić jej przykrości. W dodatku uwziął się na moją postać i starał się jak mógł, żeby mi dopiec, różnież osobiście, bo był zazdrosny. Jakby tego było mało, fabuła sesji nie istniała, próby odgrywania postaci były szybko ucinane przez MG, który chciał ciągnąć jakąś-tam przygodę i uważał że mamy za mało czasu, nie dało się normalnie złożyć deklaracji, bo wszyscy gadali jeden przez drugiego, MG zupełnie nie panował nad rozwojem sytuacji, połowa graczy się nudziła albo bawiła komórkami... Kiedy to sobie przypominam, dochodzę do wniosku, że gdyby to sfilmować, byłby film poglądowy pt.: "Jak nie powinna wyglądać sesja". |
| | |
| | #6 |
![]() | Ja w realu grałam tylko w dwie sesje. Jedna to była na szybko, autobusowa. Ta jeszcze była ok, chociaż trochę komediowa. Druga natomiast, to był koszmar! To było na obozie. Zleciały się wszystkie dziewczyny z klasy. Każda stworzyła swoją postać ("świętą" elfkę czarodziejkę) i zaczęło się granie. Tak naprawdę to nie była gra. 5/6 graczek się wygłupiało. W końcu MG też się zaczęła wygłupiać i z jakiejś tam jeszcze rozsądnej przygody, zrobił się robaczek Binladen rozstrzeliwujący wszystkich wokoło. Żałosne...
__________________ Od 1 sierpnia raczej nie będę miała dostepu do neta. Wyjeżdżam nad morze. |
| | |
| | #7 |
![]() | Sesja na MG i 5 graczy. To było jeszcze w podstawówce. Wszyscy byliśmy w jednej klasie. Początki naszego grania. Z nas 6 jedynie MG miał doświadczenie większe niż kilka miesięcy. To było w D&D. Zaczęło się standardowo od opisywania postaci (z tamtymi graczami to była męka, tylko ja i jeszcze jeden gracz staraliśmy się opisać w wyczerpujący sposób, tamci mówili ogólnikami i półsłówkami). Kiedy po jakiś 2h (samo tworzenie postaci!!, co prawda w D&D kartę robi się dość długo, ale nie aż tyle) MG zaczął wprowadzenie do sesji, wszystko wyglądało jeszcze w miarę normalnie. Co prawda gracze (oprócz mnie i kumpla) gadali sobie o grach komputerowych, ale dość cicho. Po jakiś 10 min. zaczęli rzucać do siebie piłkę do tenisa. Potem rozwalali dysk twardy przy pomocy hantla. Na końcu była bitwa na żarcie. Nam trzem wyżej wymienionym znudziło się granie w takiej atmosferze, więc rozeszliśmy się do domów. |
| | |
| | #8 |
![]() | Ja zawsze w realu grałem z prawdziwymi fanami rpg i szczerz mówiąc nie miałem takich przypadków. Oczywiście niekiedy było dużo śmiechu , innym razem mniej lub jakaś godzinna kłótnia w którą stroną pójść, ale ogólnie to tragicznie nigdy nie było. Jeśli grać z amatorem to tylko jednym i wśród poważnych i doświadczonych ludzi.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane, Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |
| | |
| | #9 |
| Banned ![]() | Sesja którą prowadziłem. Przez półtorej godziny grania gracze rzucali tylko kostkami. Zero intrygi. Max. liniowości |
| | |
| Reklama |
| |