![]() | ![]() |
| | #11 |
![]() | Wernachien, wdzianka, pieszczochy i dodatki, to nic. W czasach odległych już bardzo, gdy miałem te przyjemność, czy nieprzyjemnośc być tzw "panzurem' z Rynku kumpel z UK przywiózł dezodorant o zapachu... potu dla punków. Były to wczesne lata 90-siąte i widzialem toto "cudo" na wlasne oczęta. Ale tak bardziej dorzecznie, to komercjalizacja dotknie każdego ruchu, idei, stylu itp. Po pewnym czasie jeśli przekroczy toto pewien próg popularności staje sie towarem. Przykład wszelakiej maści twórców jest chyba tu najlepszy. Spełniać się tylko dla siebie, przyjaciół, "niekomercjolnie" ? Ok. Ale większość ludzi chce być chwalona, doceniona. A jak to zyskać ? No dzięki rozgłosowi, sławie i w konsekwencji pieniądzom. Ale powstaje swoiste 'ciśnienie", tworzyć więcej, szybciej, ale i w już pewnym kanonie, konwencji. Amerykańscy pisarze sprowadzili to już chyba do granic absurdu rzucając sztabowi swych sekretarzy pomysł, a oni już piszą w jego "stylu". Skoro zacząłem o pisarzach to chyba słyszałem tylko o jednym, a mianowicie Jerofiejewie, co do muzyków znam jednego, ale od dobrych lat kilku ma teraz innego rodzaju problemy, którzy komercjalizacji się nie poddali, przynajmniej nie do końca. Tak więc może oznacza to, że próba niepoddaniu się komercji oznacza zagładę fizyczną lub twórczą ? Może da się z tej wypowiedzi choć dwa rozsądne zdania wyłowić, ale niestety myślenie sprawia fizyczny ból. |
| | |
| Reklama |
| |