Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Systemy postapokaliptyczne
Zarejestruj się Użytkownicy

Systemy postapokaliptyczne Świat po apokalipsie - czyli rozmowy przy Nuka-Coli z atomowym grzybem w tle i zombie charczącym pod butem.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 23-04-2014, 16:57   #1
Banned
 
Reputacja: 0 Aschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znanyAschaar wkrótce będzie znany
Pararzeczywistość postapo… ale, że WTF?

Grałem ostatnio w NSa - udało mi się. Znaczy zagrać. Było lekko, łatwo i przyjemnie, choć tematyka wcale prostą nie była, a rdza ociekała krwią. Grałem lekarza i pewnie moje pomysły nie jednego chirurga przyprawiłyby o zawał, bo nawet czerwona taktyka szeptała gdzieś z tyłu głowy “to się nie uda, zabijesz go”... Jednak fun był, a doktor Dżekil robił swoje niespecjalnie przejmując się rzeczywistością i czasami przymykając oko na logikę. Jak zresztą w całej Neuroshimie. Jednak mimo tej radości z grania, lekkości operowania światem zagraliśmy sceny ciężkie… Najcięższa scena do zagrania - kiedy naprawdę chciałem uratować kumpla z ekipy, narzucałem się kostkami i naopowiadałem jak głupi szarpiąc się ze Śmiercią o Tima, jednak… brakło. Tim odszedł, a ja dostałem “w prezencie” swoje “10 minut solówki”.

Wczoraj też zagrałem w NSa. Żałuję, że dałem się namówić. Sesja wcale nie zahaczyła wybory moralne, bliżej jej było do chromu niż do rdzy, ale znudziła i zmęczyła mnie okrutnie. Na tyle skutecznie, że daruję sobie NSa na czas jakiś. Dlaczego? Bo władcy zimy zabawni są raz, ale nie ciągle… Rozumiem pojedyncze opisanie robijania obozu, gadek przy ognisku i szczegółowego opisywania czyszczenia broni. Pomijam oczywiście fakt posiadania przez moją postać przysłowiowych “karabinów na 80%”, podczas gdy ja jestem na etapie “lufa tam i ciągniesz za to”... Na szczęście dostałem jakiegoś mechanika, co za dużo broni nie miał, a naprawę rozegrałem w sposób brzydki i wyraźnie gorszący MG - wyrwałem z Hiluxa wszystko co nie było potrzebne - w szczególności prawy reflektor uniemożliwiający swobodny dostęp do kostki mocowania wiązki komputera pokładowego… W zamierzeniu bowiem miałem opisać jak to mocuję się ze śrubkami i zaczepami ponaglany przez towarzyszy, których gonią jakieś mutki...

O realizmie w RPG napisano już sporo. Wiem. Trochę nie o to mi idzie. Po pierwsze - postapo jest dość dobrze definiowalne - nie ma magii, która wykręca rzeczywistość do góry nogami; nie ma hi-endowych technologii, które na magię wyglądają… Jest normalnie; przynajmniej w większości przypadków.

Logika więc trzyma wszystko dość mocno i w zasadzie ekstrapolować za dużo nie ma jak (i nie ma po co). Zatem czy trzeba komplikować najprostsze rzeczy? A moze pies leży gdzie indziej pogrzebany? Sam nie wiem.

Obozowe życie.
Pomysł na to, aby przy ognisku każdy opowiedział o sobie był świetny, tyle, ze po co mi znać opisy misji w jakich uczestniczył major Nazwisko Nieistotne? Zawsze uważałem, że to ja mam słowotok i tendencję do mówienia nie na temat… Po wczorajszym spotkaniu już wiem, że nie mam. Po dwudziestu minutach miałem w głowie kilka sposobów na uciszenie opowiadacza (muszę jeszcze wspomnieć o misji…) i to sposobów bynajmniej nie RPGowych… Potem było gorzej - MG zapytał co robicie i jeden z graczy zarzucił tekstem “czyszczę broń” - niby nic wielkiego tyle, że zaczął opisywać krok po kroku jak i co czyści… W panice zacząłem myśleć, byle tylko ktoś nie zadeklarował, że wyprowadza plemniki na spacer...

W poszukiwaniu małego kluczyka.
Z jakichś powodów przez kilkanaście ładnych minut biegaliśmy za “kluczykiem” do wielkich szklanych drzwi jakiegoś opuszczonego budynku. Bo alarm, a my chcemy cicho. Biedna logika mamrocząc coś o tym, że alarm po tylu latach to już szlag trafił, a nawet jak nie to kto nas na tym zatyłczu usłyszy, a nawet jak usłyszy - to co z tego; została pod drzwiami dla jaj zamachując się butem, koszem ulicznym i znalezioną cegłówką… Ekipa biegała po mieście i szukała kluczyka. Rozumiecie więc jaką profanację wywołało wyrwanie reflektora i powiązanie czegoś na krótko…

Tydzień wcześniej wcale nie beztrosko, ale jednak, wleźliśmy do opuszczonej elektrowni atomowej licząc na to, że skoro po okolicy biegają jakieś zwierzątka to i my nie zaczniemy świecić zbyt szybko. Podobnie jak usztywnienie nogi udało się zmontować z szyn serwerowych i kilku kabli FC (pomimo tego, że ani jednego, ani drugiego nie ma w podręczniku i w ogóle to nie wiadomo czy testować komputery, czy pierwszą pomoc)...

Realizm podręcznikowy? Logika? Wspólne pojęcie o świecie? Czy może w końcu zabawa?
Co jest tak naprawdę tym co cenicie w postapo?

Podręcznik narzuca pewne realia; swoisty filtr na rzeczywistość. W jakiś sposób upraszcza nie tylko świat (w NSie - brak pociągów, samochodów, niezrozumiały podział technologiczny), ale również ludzkie zachowania. Ogranicza wiedzę do skończonej listy umiejętności i możliwości, a przedmioty do skończonej listy “itemów”. W pewien sposób zmusza do wpasowania się w mechanikę i podążania utartymi ścieżkami rozumowania autorów systemu. A to często jest niezrozumiałe i niespójne.
Logika wyskakująca trochę z ramek podręcznika, jednak uspójniającą świat. Pozwalająca na bazowanie na rzeczywistości, bo przecież pewne rzeczy istnieją nawet jeżeli nie wspomniano o nich w podręczniku. Mają swoją budowę / możliwości / wytrzymałość - nawet jeżeli te zostaną na szybko i niedokładnie określone podczas sesji. Przecież nieposiadanie umiejętności nie zabrania próbowania, czy kombinowania… nawet “na ślepo”, bo a nóż wyjdzie.

Wspólne pojęcie o świecie. Lubię przed rozpoczęciem kampanii czy sesji pogadać o świecie; o tym jak wygląda, co w nim jest, a czego nie ma; jakie są relacje… Może zadać parę pytań, aby wiedzieć “w co się pakuję” i dlaczego moja postać ma mieć takie, a nie inne nastawienie do spraw. Tylko, że to takie granie sesji przed sesją…

W końcu - sesja jako zabawa, jako kilka godzin oderwania się od problemów życia codziennego; a nie zastępowanie ich zupełnie innymi (i najgorzej jeszcze wydumanymi)...


To jak to jest na waszych sesjach postapo? Konkretnie postapo.
Jaki macie przepis na dobrą sesję?


.
 
Aschaar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 23-04-2014, 18:22   #2
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 15748 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Przyznam szczerze że nie gram na żywo (nie mam z kim), albo gram rzadko, ale jestem przeciwny zbyt rozbudowanym cyferkom w grze, zwłaszcza postapo. Neuroshima jest przecyferkowiona i do tego jeszcze czasami absurdalnie nielogiczna, że wolę starą dobrą "Strefę Śmierci" gdzie mechanika jest minimalna i bardziej kładzie się nacisk na logikę działań oraz fabułę, a nie liczenie segmentów, pestek i gambli.
 
__________________
"Kto się wcześniej z łóżka zbiera, ten wcześnie umiera" - Mag Rincewind
W orginale -"Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead."

Torchbearer dla opornych. Ostatnia edycja 29.05.2017.
Komtur jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27-04-2014, 22:59   #3
Banned
 
Reputacja: 0 Gveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumny
Fakt - mechanika Nerki jest złożona. Czasami zbyt.. zupełnie jakbym grał w symulację, gdzie muszę uwzględnić wszystko aby nie spartolić manewru. Procenty, kary, taktyka walki - dla kogoś kto pierwszy raz zetknie się z Neuro będzie to niezbyt miłe wrażenie. No chyba, że ktoś jest masochistą..
Z jednej strony wszystko zależy od MG - podręcznik daje jakieś ramy, określa podstawy i jednocześnie zachęca do własnej ingerencji. W którymś temacie ktoś wspomniał, że większe walki w Neuro to męka przez turlanie kostki.
Testowanie to kolejna bolączka Neuro. Jest diablo skomplikowane. Rozumiem, że ma to oddać realizm i surowość rzeczywistości po apokaliptycznej ale do cholery!
System segmentów w walce ma dla mnie zastosowanie w małych walkach. Trochę zmusza do przytomności i myślenia. Gracz nie siedzi, turlając kosteczki i deklarując znudzonym głosem "coo? teraz ja? doobra, to ja go mieczem *rzut* wyszło".
Chociaż podoba się mi to, że tworzy się mocne postaci. Nie wyruszasz ciotą jak ma to miejsce w WFRP, tylko kimś. Inna sprawa, że zostajesz rzucony w brutalny Świat pełen skurwieli, gangerów, ścierwa Molocha i mutków, którzy chcą zrobić Ci z dupska międzystanówkę.
 
Gveir jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167