![]() | ![]() |
| | #11 | |
![]() | Cytat:
Bardziej wojownicze byłyby sekty i nowe religie, bo by musiały walczyć o przetrwanie wśród wielu sobie podobnych tworów. Masz rację Lhianann. Religie czczące zdeformowaną naturę na pewno byłyby obecne, ale tak jak pogańskie kulty z przeszłości nie przerwałyby próby czasu. Na początku byłoby ich multum, ale jeśli ludzkość zaczęłaby się podnosić z kolan stopniowo zaniknęłyby. Poza tym żaden z takich kultów nie zgromadziłby wielkiej liczby wiernych. Funkcjonowałyby one tak samo jak wyżej wspomniane przeze mnie sekty i właśnie do nich bym je zaliczył. Zaznaczę że Fallouta nie znam (innych postapo zresztą też) i mówię o mojej własnej wizji świata po zagładzie.
__________________ Przez wakacje w dni robocze będę odcięty od cywilizacji i co za tym idzie od LI, więc nie będe mógł odpisywać. Mój numer GG - 13224556 | |
| | |
| Reklama |
| |
| | #12 |
| Wasteland warrior ![]() | Zgodzę się z Tobą Arango, że mogłaby powstać nowa potężna religia. Wszak stare zawiodły swoich wyznawców... zamiast nieba, czy iluś tam dziewic dostali atomowe grzybki/wirusy/katastrofy czy jeszcze jakąś niemiłą niespodziankę od Losu. A ludzie jak ludzie... zawsze chcą w coś wierzyć... nieważne czy to Allach/Jezus czy inne wyobrażenie Boga. Powstanie nowej religii byłoby czymś zupełnie naturalnym... chyba Ciekawą kwestię poruszyła Lhiannan, jak wyglądały by wierzenia typowego Tribala. Jeśli np. populacja ludzka z której się wywodzi, nie miała styczności z czasami sprzed zagłady i poziom zniszczeń jest ogromny, to możliwe, że nawet toster może stać się obiektem ich kultu. Odwołania do Matki Natury, czy Matki Pustyni (Neuroshima) także miałyby szerokie wpływy. Człowiek można powiedzieć prawie - pierwotny, lub wstecznie-pierwotny Wartą rozważenia opcją jest czy z tych wielu kultów lokalnych, po jakimś czasie powstałaby jakaś nowa wielka religia?
__________________ Rangers lead the way - 2 batalion Rangersów - 6 June 1944 - Omaha Beach Semper Fidelis - U.S. Marines 11844451 - moje gg |
| | |
| | #13 | |
![]() | Cytat:
Nie da się stworzyć wielkiej religii w oderwaniu od kultury, a co za tym idzie, od ponownego pojawienia się społeczeństwa które przestanie być zbitki em odrębnych jednostek a stanie się grupą. W świecie po totalnej zagładzie, będzie musiało na nowo powstać społeczeństwo niosące ze sobą chociażby podstawy stabilizacji, prawodawstwo by mogła się w nim wykształcić religia, jaka będzie mogła stać się religią ogólnie znaną i wyznawaną. Bez tego pozostanie wiarą pewnej grupy, niczym więcej. Więc jeśli zostały by spełnione powyższe założenia, to jak najbardziej, ale w tym przypadku kluczowym wymogiem staje się czas. I powoli świat post apokaliptyczny zaczyna zmieniać się na powrót w świat dążący do uporządkowanego istnienia społecznego- bo taką droga ludzie dotąd podążali, i raczej ten pęd ku społeczenstwu i uporządkowanym funkcjonowaniu jest czymś naturalnym- ów słynny instynkt stadny.
__________________ Candles raise my desire Why I'm so far away No more meaning to my life No more reason to stay... | |
| | |
| | #14 |
![]() | Nie mam za bardzo czasu wgryźć się głębiej w to, co napisaliście, ale dorzucę od siebie, że w Neuroshimie nie ma mowy o zerwaniu, no... ciągłości kulturowej? Za mało czasu minęło, żyje jeszcze bardzo dużo (hm, hm - względnie oczywiście) ludzi pamiętających lub wychowanych przez pamiętających dawny świat. Nowy czerpie ze starego, stary w zasadzie stanowi podstawę egzystencji nowego. |
| | |
| | #15 |
| Wasteland warrior ![]() | Betterman ta dyskusja dotyczy nie tylko Neuroshimy. Fakt zgadzam się z tym co napisałeś, ale rozważamy różne okresy czasowe i różne realia. Nawiasem mówiąc witaj na pokładzie i zapraszamy do dyskusji.
__________________ Rangers lead the way - 2 batalion Rangersów - 6 June 1944 - Omaha Beach Semper Fidelis - U.S. Marines 11844451 - moje gg |
| | |
| | #16 |
![]() | Przykład wiary? Wiara w technologię. Przykładem są np. łupieżcy lub ghoule z F:Tactics'a. Niestety słabo nakreślone te kulty, raczej opisane jako ciekawostka, niż jakieś tam wyjaśnienie (wszak tactics nie miał z klasycznym falloutem zbyt wiele wspólnego). W tej wierze wszystko, co pochodziłoby z dawnych czasów byłoby obiektem kultu... no powiedzmy te cenniejsze rzeczy, których nie można po apokalipsie produkować, jak zaawansowana broń, amunicja, pancerze, sprzęt medyczny, pojazdy. Jakby ktoś zobaczył latający samolot lub helikopter, to już najprawdopodobniej albo by uciekł z przerażenia, albo oddał pokłon nowemu bóstwu. |
| | |
| | #17 |
![]() | Nie trzeba sięgać w wyimaginowaną przyszłość. W czasie II wojny światowej amerykańskie samoloty często zrzucały zaopatrzenie na wysepki Pacyfiku. Po zakończeniu działań wojennych co naturalne przestały. A ponieważ w zasobnikach znajdowały się rzeczy jakich wyspiarze na oczy nie widzieli, jak ściągnąć "wielkiego ptaka" by znów z nieba spadło tyle dobra ? Ano wystarczy zbudować jego makietę np z trzciny To były stosunkowo liczne przypadki, więc takie zachowanie jak opisałeś Grabi jest prawdopodobne.
__________________ To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach. Sto kamieni w głowie, Oko czarownicy, Deus le volt, |
| | |
| | #18 |
![]() | Nawiasem mówiąc, ahoj! Wiem, że dyskusja dotyczy nie tylko Neuroshimy, ale że ze światów postapokaliptycznych z tym właśnie jestem najlepiej obeznany (różne inne znam nie za bardzo), to o nim właśnie mogę mówić. Ewentualnie o ogólnej wizji religii w ogólnym jakimś postapokaliptycznym świecie, ale takie dywagacje są niewiele warte bez zarysowania ogólnej wizji całego świata (bo wizje szczegółowe muszą wynikać z wizji ogólnej). Ogólnie rzecz biorąc stworzyłem właśnie potwora, który będzie bronił mnie przed opuszczaniem dość dobrze znanych mi terenów Zasranych Stanów i zapuszczeniem się w ogólnikowe (nadmiernie) rozważania. Czyli tak oto: Częściowo przynajmniej zgadzam się z Tym, który napisał (przepraszam, ale na poprzedniej stronie) o rozsypaniu się takiego na przykład chrześcijaństwa na setki, jeśli nie tysiące odłamów, sekt i kółek (zajrzyjcie zresztą do podstawki). Częściowo zgadzam się na powstanie zupełnie nowych, nie czerpiących z niczego, co było wcześniej, religii (też podstawka "Kościół Czerwonego Słońca" na przykład, jeśli się nie mylę, albo nawet - tak, w pewnym sensie - Dark Visions. Ukłon w stronę teorii narkogennych, ale z rezerwą). Oba "częściowo" zaś dlatego, że jako przeciwnik drastycznych uogólnień uznaję także możliwość pozostania części wiernych przy doskonale zachowanej tradycji (może nie najlepsze słowo, bo nie chodzi mi tylko o jakiś nieszczęsnych fundamentalistów - choć o nich także). Wiedzę też gigantyczną niszę dla takich, którzy łączą w dziwaczny sposób dwa, zdawać by się mogło, przeciwstawne nurty. Za przykład niech posłuży postać mojego kumpla, pięćdziesięcioparoletni czarnuch, ochrzczony, deklarujący wiarę w Boga i kierujący się przykazaniami nie gorzej niż wielu chrześcijan dzisiaj, co jednak nie przeszkadza mu czerpać wiadrami z dobrodziejstw pustynnego szamaństwa i rozmawiać z duchami przodków pod wpsływem podejrzanych substancji (powtórny ukłon w stronę narkogennych teorii). Mogę jeszcze rzucić do wspólnego pieca jeszcze przykład z mojej ostatniej sesji, na której uraczyłem graczy spotkaniem z lokalnym odłamem (choć zasugerowałem, że może mieć zasięg większy), który na własny użytek nazywam Kościołem (H)Ioba. "...i Pan zdjął znad Świata Swą Łaskę, bo zobaczył, że człowiek bardziej czci to, co sztuczne, niż to, co prawdziwe. I oddał Świat we władanie tego, którego czcili bardziej niż Jego. I zapanował nad Światem Szatan w postaci, jaką mu sam człowiek stworzył. Lecz znaleźli się Ci, którzy zobaczyli i wstąpili na Drogę, by oduczyć człowieka tego, co złe, i tego, co on zowie walką, a co na pożytek Złego się obraca..." |
| | |
| | #19 |
![]() | Ja mam teorię, że skoro Kościół przetrwał tak długo i tyle kryzysów, to przetrwa też zagładę nuklearną W takiej książce "Wilk w Cieniu", pierwszej części trylogii Davida Gemmela o świecie po apokalipsie dość bliskiej biblijnemu oryginałowi (kontynent na którym dzieje się akcja jest opanowany przez naród Piekielników, prowadzony przez mrocznego kapłana Szatana) główny bohater jest nazywany "Człowiekiem Jeruzalem". Jest on rewolwerowcem o niesamowitym celu w życiu - chce odnaleźć Jeruzalem. Cały świat jest stylizowany mniej więcej na western, jest jeden piękny moment, gdy farmerzy uciekający przed piekielnikami zostają przygarnięci przez dość wpływowego i potężnego rozbójnika Cade'a. Aby stworzyć jakąś nić porozumienia między rozbójnikami a farmerami i przeciwstawić się razem nawale piekielników, Cade zaczyna twierdzić, że ma objawienia i otrzymał od Boga misję wyparcia piekielników. Udaje się, ludzie są pewni poświęcenia i zapominają o dawnych podziałach. W pewnym momencie pewien człowiek krytykuje Cade'a, że ten zwodzi ludzi na manowce. Bandyta odpowiedział bardzo ciekawym zdaniem: "Może i jestem fałszywym prorokiem, ale oni są prawdziwymi wiernymi". Religia będzie na pewno bardzo ważnym elementem życia części ludzi w czasach postapokaliptycznych (w końcu sama nazwa ma nawiązania biblijne), bo idea zawsze ma moc. A póki co, żaden światopogląd lub filozofia nie przetrwał tyle co chrześcijaństwo przy zachowaniu tak wysokiej popularności. Ogólnie koncepcja religii jest bardzo głęboko zakorzeniona w mentalności ludzkiej i raczej w niej pozostanie
__________________ Nie chcę ukojenia, które mogłoby mi odebrać skruchę, nie pragnę uniesień, które wbiłyby mnie w pychę. Nie wszystko, co wzniosłe, jest święte, nie wszystko co słodkie - dobre, nie wszystko co upragnione - czyste, nie wszystko co drogie - miłe Bogu. |
| | |
| Reklama |
| |