![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Tokyo Underground Manga i anime |
![]() |
|
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #191 |
| The Sentinel ![]() | Dziś na tapecie dwa tasiemce: Hikaru no Go - chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać: głupawy dzieciak znajduje na strychu dziadka planszę do go z duchem w środku. Początkowo niezainteresowany, wkrótce zaczyna uczyć się gry w go, by zostać profesjonalnym graczem. Serial niczego sobie, choć prezentacja pojedynków w go nie jest nawet w połowie tak zajmująca jak shougi w Shion no Ou. Ale wystarczy, żeby człowiek nabrał ochoty do gry - tak jak ja Dla zainteresowanych samą grą polecam: Jak rozpocząć przygodę z Go Kiba - dwóch przyjaciół zostaje przeniesionych do innego świata, gdzie odkrywają w sobie nowe moce (głównie do prania innych po czterech literach) i bla bla bla (dla zainteresowanych: Kiba na ANN. Jestem dopiero przy siódmym odcinku, ale, pominąwszy głównego bohatera, cała fabuła wygląda dość zachęcająco. Klimatem i tłem geopolitycznym kojarzy mi się mocno z 12 Kingdoms i mam nadzieję, że dalsze odcinki mnie nie rozczarują. A sceny walk przewijam. Sympatyczna animacja. Ciekawa muzyka jest bardzo dużym plusem. Natomiast obydwie serie mają dwie potężne wady - w moim subiektywnym odczuciu. Głównych bohaterów. W Hikaru no Go tytułowy bohater - nie mogę nazwać go inaczej niż zapatrzonym w siebie dzieciakiem, kompletnie nie przejmującym się tym, jak wpływa na innych oraz skutkami swoich działań. Po pierwszych dziesięciu odcinkach awansował w moim rankingu na najbardziej nielubianego głównego bohatera (na pierwszym i jedynym miejscu). Lecz od dziś dzielnie depce mu po piętach Zed, bohater Kiby. Nie dość, że posiada wszelkie wymienione wyżej cechy w 200-krotnym natężeniu, słów "przepraszam" i "dziękuję" nie widział zapewne nawet w słowniku, to jeszcze należy do "bohaterów" którzy rzucają się na kogo popadnie myśląc zapewne: "ok, mam miecz w ręce, nauczę się nim walczyć w trakcie bijatyki. Magii też, sama przyjdzie jak trochę pomacham rękami". A potem: "Uratowaliście mnie? Wasz problem, ja spadam. Najlepiej przez okno, bo szybciej". Żenada. Dobrze, że drugi bohater nadrabia tą męczarnię z nawiązką.
__________________ "W wirtualnym świecie szukamy tego, co dostawaliśmy przez setki lat od najbliższych – bliskości” |
| | |
| Reklama |
| |
| | #192 |
![]() | To ja może przełamię hegemonię Sayane w tym dziale. Może to przez moje chorobowe i urlop, lecz znalazłem trochę czasu na obejrzenie kilku serii. Na pierwszy ogień poszły rzeczy, przetrzymywane na dysku, których nie zdążyłem jeszcze obejrzeć. Pierwszym jest Yukikaze. Ponoć stare anime (chyba z 1998 jeśli się nie mylę). Kreska dobra, bardzo miła dla oka, dźwięki także. Bohaterowie całkiem, całkiem, choć główny charakter jak zwykle musi być zamknięty w sobie (znowu). 6 odcinków, to moim zdaniem trochę mało (powinno być z 8-9) i oglądając, ciągle miałem wrażenie, że twórcy próbowali wtłoczyć tam za dużo rzeczy. Kilka słów o historii: piloci walczący w myśliwcach z kosmitami na innej planecie, w tym jeden specjalny, walczący w specjalnej maszynie. Kolejnym było Raideen. Chyba klasyczne 26 odcinków, z tematu japoński student walczy robotem. Jak zwykle w takich produkcjach walki robotów długie, tak samo jak sceny ich pojawiania oraz specjalnych ataków. Dodatkowo rozczarowuje wątek miłosny, który został spłycony do formuły: przez cały odcinek zero kontaktu (no może poza mówieniem sobie "cześć" i jakiś pojedynczych zdań), a na końcu serii już wszystko normalnie. Kreska dobra (choć na początku zdarzają się kwadratowe głowy), wymieszana z animacją komputerową (roboty i te sprawy). Muzyka bardzo dobrze zapada w ucho. Mimo tych wizualnych i akustycznych wrażeń, po obejrzeniu serii miałem wewnętrzne poczucie, iż zmarnowałem ok 10 godzin życia. Kolejne jest Gunslinger Girl (czy jak to się pisze). Kreska dobra (pięknie odwzorowane detale w otoczeniu) i... i tyle w mojej opinii można powiedzieć o tym anime. Rozczarowuje mnie na każdej płaszczyźnie. Najpierw głupi pomysł, aby dziewczynki były zabójcami, potem wszechobecna nuda. Autorzy chyba siłowali się, aby zrobić z tego 13 odcinków. Ja sam dotarłem chyba do 6 i wcisnąłem klawisz "delete". Obecnie oglądam Serial Experiments Lain i powiem, iż bardzo mi się podoba. Kreska powiem szczerze, że nie przypadła mi do gustu, lecz wszelkie dźwięki rekompensują tą przypadłość. Fabuła ciekawa, chociaż dotarłem do 11 odcinka (na 13 w serii), gdzie zdążyłem już przeżyć chore rycie, rodem z Evangeliona, którego nigdy nie byłem zbytnim zwolennikiem (rycia). |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Co ostatnio oglądaliście? | Vengar | Muzyka, literatura, film | 101 | 11-23-2008 20:51 |
| Co ostatnio czytaliście? | fleischman | Muzyka, literatura, film | 292 | 10-22-2008 05:15 |
| Taki standard na rozruszanie kości i tematu - ulubione anime | fleischman | Tokyo Underground | 50 | 03-10-2008 20:10 |
| [DnD - Birthright] - A zapowiadał się taki spokojny rok | Jonathan | Archiwum rekrutacji | 5 | 02-16-2008 12:51 |