Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Kufer skarbów > Porzucone projekty > Cerulean Tomcat > Untouchables: Transformation
Zarejestruj się Użytkownicy

Untouchables: Transformation Forum przeznaczone na teksty i materiały związane z autorskim systemem do starego Świata Mroku.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-08-2006, 12:25   #1
 
Solfelin's Avatar
 
Reputacja: 105 Solfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znany
Mur Tajemnicy

[center:010171be29]Mur Tajemnicy[/center:010171be29]

Odwrócił się, widząc martwe ciało leżące koło skrzyń i paczki ryb. Szybkim ruchem obrócił się dookoła, szukając sprawcy. W ciemności widział zbyt dobrze, jak na człowieka.
Podszedł bliżej, próbując znaleźć kontakt, dzięki któremu mógłby zapalić światło.
W pewnym momencie usłyszał dźwięk tłuczonego szkła gdzieś w oddali. Popatrzył na żelazne belki budujące wnętrze budynku, korytarze ułożone ze skrzyń i pakunków. Wybrał najbliższą drogę do miejsca, z którego wydobył się hałas.
W magazynie nad rzeką było ciemno, wszystko pokryte było kocem ciemności, tylko nikły blask księżyca błyszczący z daleka. Ucichło. Teraz poczuł się sam, chociaż miał przeczucie, że nadal ktoś tu jest.
Podtrzymywał się, trzymając rękę na kantach ściany ułożonej z pakunków. Posuwał się wolno, regularnie, czasami przystając i nasłuchując. Czuł odór ryb, które były gdzieniegdzie rozrzucone po betonowej podłodze. Sztuczne ściany były bardzo zimne, metaliczne w dotyku. Z trudem wytrzymywał to ciągłe, wzmacniane odczucie. Poczuł w jamie głód, jego język był bardzo suchy i zastanawiał się, ile już przebywał w tej przybrzeżnej składnicy. Zmęczony, osunął się na dół, zaczynając podpierać mur paczek. Spuścił wzrok na dół, próbując w sobie znaleźć chociaż odrobinę nadziei i wiary.
Usłyszał nagle kilka kroków koło siebie oraz stonowany, mocny głos mówiący pół-szeptem.
- Czyżbyś się zagubił tutaj? Każdemu zdarza się zabłądzić, jednak tylko mniejszość źle kończy.
Zamiast odpowiedzi, człowiek podniósł swoją głowę i spojrzał na niego. Zamajaczała mu w ciemności postać z kapturem, płaszczem i rękoma schowanymi w rękawach. Jego ubiór był czarny jak noc i doskonale zlewał się z otoczeniem.
- Czy widziałeś kiedyś upiora nocy? - odezwał się znów, nie przejmując się brakiem odpowiedzi. - Każdy wstaje o świcie, nie zadając sobie wielu pytań. Ale na te, które zadaje, znajduje odpowiedzi. Często tylko jego zadowalające. Dziwni są ci ludzie. W najbielszej godzinie się oświecają, ale w najczarniejszej są bezsilni i wobec nieznanego nie pamiętają o swoich odkryciach. - zamilkł na dłuższą chwilę. Zapadła złowroga i wieloznaczna cisza. Zapach ryb unosił się nadal w powietrzu, było bardziej zimno. Człowiek zaczął drżeć, ni to ze strachu, ni to z chłodu. Spuścił znów głowę i wzrok na dół, odzywając się nieśmiało.
- Czego... chcesz? - wyjąkał, mówiąc przerywanie dwa jedyne słowa, na które się zdobył.
Czarna postać nie odpowiedziała od razu. Wydawało się, że bacznie przyglądała się człowiekowi i zaczynało nudzić ją otoczenie oraz wszystko, co z tą sprawą związane. Tym razem wypowiedziała z całą mocą i złością głosu nieco przypominającego intensywniejszy i zgłośniony szept.
- Czegoś, co możesz mi oddać tylko z wolnej woli! Twojej duszy! - zbliżyła się o dwa kroki. Stukot ciężkich butów, które nosiła, rozległ się echem po całym korytarzu i Sali. Człowiek się przestraszył. Po kilku momentach, w których nieco ochłonął, a które ona dała mu na zastanowienie się, wypowiedział ślamazarnie swoje pytanie.
- A co, jeśli... - znowu zatrzymując się w pół-zdania, pozwalając sobie na oddech. Odczuł, że tamta zaczyna to denerwować. - ... nie dam? - zdumiał się na dźwięk swoich słów, wydały mu się całkowicie obce i nieznane, powiedziane jednak z siłą przekonania.
Zdziwiła się i postać. Chwila oszołomienia szybko minęła, pociągając nieznajomą do szybkiej, twardej odpowiedzi.
- Wtedy Cię zabije. Będziesz ginął w męczarniach Otchłani, do której Cię wyślę, bo mam taką moc.- mówiąc to, podeszła o kolejne dwa kroki i stała przed człowiekiem będąc na wyciągnięcie jego ręki. Coś zajaśniało czerwonym, krwistym blaskiem w miejscu, gdzie powinny być jej oczy. Człowiek starał się nie podnosić wzroku, obawiając się czegoś gorszego i straszniejszego, niż śmierć - jej widoku, prawdziwej twarzy. Jego węch poczuł gorszy odór, niż fetor ryb. Zapach spalenizny wypełni jego płuca i zaczął się dusić. Kręciło mu się w głowie, czuł narastający ból głowy. Usłyszał dźwięk tłuczonego szkła, ale bał się spojrzeć, co się dzieje naprawdę.
Nagle, niby z nikąd, zobaczył blask z zewnątrz. Momentalnie podniósł oczy ku górze, widząc czarną postać z diaboliczną, pomarszczoną i czerwoną cerą, kruszącą coś w powietrzu, jakby kulę brunatną, świecącą w środku czerwonym, jaskrawym światłem. Czarna postać przestała nagle kruszyć i kula upadła, rozbijając się na kilka części, rozlewając czerwoną lawę, która zastygła w kilka sekund. Człowiek oszołomiony widział całą scenę, gdy kometa białego światła przebiła i rozbiła szybę, trafiając w czarną postać patrzącą na okno i wciąż stojącą naprzeciw człowieka.
Postać obróciła się całkowicie w stronę światła, robiąc trzy kroki w tył, niemalże tracąc równowagę. Zrobiła rękoma gest odganiania, próby zatamowania wżerającego się blasku. Po chwili wskoczyła przez okno świetlista istota, błyszcząca białą, krystaliczną i jednolitą aurą. Opadnięte ramiona podniosła do góry, jedną rękę przekręcając kilka razy, by zaczerpnąć mocy i stworzyć następną kulę, która zamajaczała chwilowo białawym promieniem przez przerwy między palcami.
Czarna postać widząc to, zaczęła uciekać dziwnym stylem, po przekątnej, nie naprzód, jak zwykli ludzie. Ona także poczęła utykać, tracąc wydajność swojej szybkości. Podczas wysłania drugiej białej komety w stronę postaci, człowiek poczuł miły, błogi zapach i stan spokoju dzięki oświetlającemu wszystko blaskowi światła. Wprowadziło go to w stan zaspokojenia głodu, pragnienia oraz wszystkich innych potrzeb.
Postać absorbując pocisk została zdmuchnięta na koniec korytarza. Przewróciła się. Leżąc, zaczęła kombinować coś rękoma. Istota pospieszyła do niej, niby to skacząc, niby lecąc w powietrzu. W mig postać obróciła się na plecy i puściła ręce do przodu wystrzelając kulę rozżarzonego ognia przeplatanego czarną skałą. Świetlisty zrobił unik, schylając głowę do tyłu i podnosząc do góry nogi w powietrzu tak, by kula go ominęła. Odzyskał równowagę, robiąc odwrotny manewr i lądując na dwóch nogach na podłodze. Czarna postać zdążyła wstać. Wyciągnęła ze swojego rękawu szpon wypluwający i ociekający czarnym ściekiem oraz otoczony ciemną, smolistą mgłą. Nim to schyliła się do ziemi uderzając w podłogę. Przed istotą biegnąca do niej, na odległość kilku metrów, wyrósł wysoki do sufitu i szeroki na cały korytarz do granic możliwości czarny mur. Tak ciemny i nieprzebyty, że nawet ciemność otoczenia wydawała się przy nim bardzo jasna. Nie przebijała się, ani nie odbijała w nim żadna cząstka i promień światła tej istoty. Po paru minutach długiego, przemilczanego i napiętego czekania, ściana jak welon opadła oraz została wchłonięta przez beton podłoża.
Nie było już śladu po czarnej postaci, istota wróciła się, przybliżyła się do człowieka od strony okna, z którego przybyła do budynku. Wykonując gest ręki, nic nie mówiąc, wystrzeliła kulę światła w niego. Mężczyzna, zwijając się z zimna i przenikliwości ładunku, poczuł po chwili błogi stan i ukojenie duszy.
Widział już tylko postać błyszczącego księżyca w oddali, w swojej pełni. Śladem po pobojowisku była tylko zakrzepła skała magmowa, rozbita szyba oraz ciało innego mężczyzny.
Noc była nadal taka sama. Głucha, niema, ślepa, skrywająca w sobie tajemnice nie do odgadnięcia i odkrycia przez zmysły.
 
Solfelin jest offline  
Stary 14-08-2006, 23:30   #2
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 498 Yarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnie
Zgrabne i z dreszczykiem. To lubię. Czekam na coś dłuższego
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline  
Stary 15-08-2006, 13:25   #3
 
Solfelin's Avatar
 
Reputacja: 105 Solfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znany
Opowiadania miały być w założeniu krótkie. Są one przykładowe, dla łatwego i klarownego zobrazowania Nietykalnych.

Pozdrawiam.
 
__________________
Soulmates never die...
Solfelin jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:58.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166