Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Kufer skarbów > Porzucone projekty > Cerulean Tomcat > Untouchables: Transformation
Zarejestruj się Użytkownicy

Untouchables: Transformation Forum przeznaczone na teksty i materiały związane z autorskim systemem do starego Świata Mroku.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 15-08-2006, 12:23   #1
 
Solfelin's Avatar
 
Reputacja: 105 Solfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znany
Międzygwiezdna zabawa

[center:f7f4e404d5]Międzygwiezdna zabawa[/center:f7f4e404d5]

Przeskoczył z jednego odłamka żelaza na drugi, bacząc, czy jego towarzyszka za nim nadąża.
- Jak myślisz, czemu walczą o coś, co nie ma sensu? - Spytał zakręcanym głosem w powietrzu, uważając na dwa odłamki, które leciały wprost w niego.
Biała istotka odbiła się od podłoża lecącej skały i wylądowała na kamieniu ponad głową swojego towarzysza. Odezwała się w odczuciu ciepłym głosem, tętniącym dotykiem gorąca i ukojenia.
- Bo muszą. Może tak im kazano? - dodała po chwili.
Złapał kamień, na którym siedziała przykucnięta istotka, a ta spadła podczas jej wstrząśnięcia, ale w ostatniej chwili zdążyła się pochwycić kantu metalu, znajdując się obok niego.
Popatrzył na nią uważnie. Zabrzmiał dźwięk, jak gdyby świst wirujący w pustce. - Kazano? Czy ja wiem, raczej muszą. - Rzucił się na kolejną skałę, fruwając w bezbarwnym i bezwonnym powietrzu.
- A my musimy walczyć? - Poczuł płynącą radość wydobywająca się z głębi jej istoty wymierzoną w niego. Jej głos jak śpiew przeszył go od stóp do głów i zawahał się na moment, gdzie przeskoczyć dalej.
- Kiedyś będziemy musieć... - odezwał się powoli i przerwał, powodując, że muzyka z jego ust wydała się bardziej tragiczna oraz dramatyzująca.
Dostrzegł i jej zawahanie, spojrzała na niego z troską.
- Będziemy musieć? - Wyczuł w niej emanację jakby dziecięcego, prostego i niewyrażalnego smutku. Poruszyło go, przez chwilę stali i pozwalali odłamkom skalnym kosmosu igrać ze sobą, bez zupełnego baczenia na nie.
- Tak... - Mówił niedowierzając własnym słowom i opinii. Trafiło to do niej nazbyt wyraziście, doszła do niego woń tęsknoty i próby ucieczki przed czymś, co musi się zdarzyć.
Usiadła na jednej ze skał i zwinęła w kłębek, oczekując czegoś. Doszło go uczucie rozpaczy. Przeskoczył po dwóch odłamkach skalnych i objął ją.
- Czemu? Nie możemy tak po prostu musieć... - Wyjąkała, a dźwięk zawirował robiąc kółko w powietrzu jak motyl i z dziką intensywnością oraz mocą wpadł do niego.
- Może jest jakieś wyjście... - Próbował ją pocieszyć, jeszcze bardziej obejmując. Po kilku chwilach ciszy musieli przenieść się na inną skałę, gdyż ta się rozpadała pod ciężarem negatywnych i smutnych uczuć. Przylepiła się do niego istotka tak bardzo mocno, jak zdołała.
- Ja nie chcę musieć... - Zamknęła oczy, ale reszta jej duszy otworzyła się najbardziej. Brzmienie wyrażało stanowczość i zdecydowanie, ale też niewinność i bezsilność. Zapach nadziei unosił się między pustką, a wprawionymi w ruch metalami.
- Może uda się tego uniknąć... - Pocieszał ją nadal. Wielka skała przeleciała tuż koło nich, wytracając ich z równowagi i ze snu, który miał ponoć stać się w przyszłości koszmarem. Nagle rozjaśnił się, jak na jego ciemną i zimną skorupę istotalną, powiedział grzmiącym i triumfującym głosem przypominającym żelazny dźwięk narastającej radości.
- Pobawimy się w rzucanie kul? - Popatrzył na zdumioną towarzyszkę, a ona posłusznie kiwnęła głową, licząc, że jej to pomoże odreagować uczucia.
Zaczęli skakać coraz szybciej i szybciej po skałach, odbijając się od odłamków, fruwając swobodnie i łaskawie w powietrzu. Formowali w swych dłoniach kulki, raz zapachowe, wonne rozpylające uczucia i barwy naokoło, a raz smakowe, dotykowe, które aż się prosiły, by je wchłonąć przez powierzchnię duszy.
Cieszyli się z zabawy, roztaczając aurę radości i ciepła, pomimo tego, że ona była Świetlaną, a on Odcieniem. Jeszcze byli dziećmi jako Nietykalni - w końcu nigdzie nie zostało powiedziane, że nie ma dzieci Nietykalnych.
W ten sposób zabawą oddalali się od walki, którą musieliby prowadzić. Wspólnie przenikając się energiami i igraszkami dodawali sobie nadziei, otuchy i mocy. Rozwijali się w każdy sposób, co owocowało spokojem i pokojem między nimi. Różne istoty nazwaliby to Miłością, ale dla nich było to tylko oczekiwaniem, ucieczką od konfrontacji swoich przeciwnych natur. Godzili się na siebie.
Ustali na chwilę, radośnie przeplatając się rękoma i próbując nie ruszyć się ze skały, którą sobie wybrali. Zapytała, znów roztaczając emanację rozpaczy.
- Co dalej zrobimy? Pójdziemy? Uciekniemy i będziemy osobnie istnieć? - Zamknęła oczy, nie chciała go widzieć. To, co mógł powiedzieć swoim metalicznym głosem mogło ją przebić i zabrać albo dać wszystko.
- Będziemy istnieć razem. - Myślał, a jego myśli wypływały i okręcały się wokół nich, trafiając to do niego, to do niej. - Przeplatać się będziemy, aż się wykończymy... - Uśmiechnął się, jakby wcale to nie oznaczało dla nich śmierci. Ona odwzajemniła mu to, emanując ciepłem i radością. Nie przejmowała się, że to może zaważyć na ich Zadaniach oraz przeznaczeniu.
Przytuliła się do niego, a cały wszechświat zaczął wirować. Ponieważ ich świadomość wirowania naprawdę dała kosmosowi sens, dała mu świadectwo, że istnieje i że ma to jakiś cel. Przez cały czas wirował wokół nich, ale dopiero świadomość uczyniła to sensownym. Dlatego mówi się o tym, że bez Miłości, Świadomości ktoś może być jak cymbał brzmiący albo miedź brzęcząca. Bez potwierdzenia i ujrzenia jego sensu przez inne istoty i godzenie się na to. Obecność, to było najważniejsze, ważniejsze od posiadania.
Siła przyciągania przeciwieństw jest wielka. Jeśli nie godzą się na siebie, nie są obecni koło siebie, walczą ze sobą. Bo całe zło płynie z nieświadomości.
 
Solfelin jest offline  
Stary 15-08-2006, 12:28   #2
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 85 Yarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znanyYarot wkrótce będzie znany
Uch. Super napisane. Jedno stwierdzenie zmiotło mnie: "skorupa istotalna". Naprawdę dobre
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline  
Stary 24-08-2006, 11:21   #3
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 580 Lhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemuLhianann to imię znane każdemu
Jestem pod wrażeniem..naprawdę...

Nie wiem czemu spodziewałam sie troche, że dla Nietykalnych uczucia jako takie nie będą istnieć...
A to opowiadanie mnie naprawde zauroczyło...
 
__________________
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I'm home again
Dear diary I'm here to stay
Lhianann jest offline  
Stary 24-08-2006, 16:03   #4
 
Solfelin's Avatar
 
Reputacja: 105 Solfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znany
W Nietykalnych uczucia są dość elastyczne. Są lekkie, mniej cielesne, ciężkie. Są duchowe. Występuje tu ich natężenie i większość uczuć jest po prostu mało odczuwalna.

W naszym 3 wymiarze, na Ziemi, gdzie wszystko (wg źródeł paleo.) jest jeszcze cięższe, dobijają nas uczucia smutku, rozpaczy, tak, że nie potrafimy pracować, normalnie funkcjonować. Tak samo szczęście, radość wybija nas z rytmu i wkraczamy w fajtłapstwo. Te uczucia są silne.

W kosmosie, zwłaszcza w 6 wymiarze Nietykalnych, te uczucia są bardzo lekkie. Nie wpływają aż tak na funkcjonowanie organizmu istoty.
 
__________________
Soulmates never die...
Solfelin jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:25.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166