Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-04-2008, 09:29   #8
Kelly
 
Kelly's Avatar
 
Tutaj daję obraz mojej postaci. Wprawdzie zmieniłem wiersz , ale ten tekst jest osobnym utworem nie wchodzącym w skład poematu. Identycznie jak opis postaci Adra, tyle, że wierszem. Tak czy siak, opisuję ją, żeby każdy mógł wprowadzić, kiedy wyda mu się stosowne oraz pasujące do sytuacji. Oto mój Jan Jeremi Lancpaprański




Jan Jeremi Lancpaprański,
Wojewodzic podhalańki,
Któren tracił czas swój cały
Dla panienek i gorzały.
Próżno ojciec, próżno matka
Temperować chcą gagatka:
- Trzeba ci się ustatkować,
Ojcowizny przypilnować,
Zadbać teraz już za młodu
O potomków twego rodu,
Aby Lancpaprańskich dziecię
Pojawiło się na świecie.
Jan Jeremi kiwa głową:
- Myślę o tym, daję słowo.
Chcę, to tak, kochani, sprawić,
By za młodu się wybawić,
Potem zaś, daje wam słowo,
Wszystko będzie koncertowo,
Będę niczym trusia cicho.
- Mój mospanie, co za licho?
Tyleśmy cię wysyłali
Do szkół w Francji i w Italii
Abyś zmądrzał, mocium panie.
Chętnie dałbym ci ja lanie,
Cały czas spędzasz w gospodach –
Rzecz ojciec – wojewoda, -
Pleciesz jakieś farmazony.
- To dla dobra przyszłej żony.
Kto za młodu się wybawi
Związek swój pobłogosławi
Dając spokoju nadzieję,
Gdy się wcześniej wyszaleje.

Wojewodzic z rodzicami
Gadał tak, lecz między nami,
Śmiały koncept mu się zrodził,
Trochę rodzicieli zwodził,
Bo przed świtem wsiadł na konia,
Niby strzała gnał po błoniach
Razem z jednym tylko sługą,
Dobrym koniem i papugą.
W Litwę zwiewał przed ich wzrokiem,
Czujnym rodzicielskim okiem.
- Musiałbym chyba zwariować,
By się prędko ustatkować,
Znam myśli mych rodzicieli,
Wydać by mnie za tą chcieli,
Co mi żabę przypomina.
Taka brzydka to dziewczyna,
Lecz jej ojciec jest bogaty
W kluczu cztery ma powiaty,
Ponadto ją też zachwyca
Żoną być wojewodzica.
Niech gęś kopnie, pal to licho
Trzeba siedzieć mi tu cicho
Się sekretnie zadekować,
Na wsi gdzieś, gdzie kontemplować
Będę mógł piękno natury,
Oglądać wyniosłe góry,
Zwiedzać lasy, zbierać grzyby,
Czekać, kiedy czasu tryby
Zniszczą opór rodzicieli,
Co by mnie ożenić chcieli.
Tak zwiewając Jan Jeremi
Trafił do spokojnej ziemi,
Gdzie dwa wzgórza, kościół, zamek
Otoczony przez rój blanek,
A opodal karczma w wiosce,
Gdzie zapomnieć chce o trosce
Tam podnajął pół gospody,
Jak to człek bogaty, młody.
Siedzi, myśli. Myśli, siedzi.
Z dala od miejskiej gawiedzi.
Co tu robić, gdy się nudzi?
Poznałbym tu jakichś ludzi,
Dobrej szlachty wiele mało,
By coś tu się zacząć działo.
 

Ostatnio edytowane przez Kelly : 08-04-2008 o 09:31.
Kelly jest offline