| Cisza i spokój jaką zastali na części pola wskazanej przez starego farmera zastanowiła Tima. - Coś mi tu śmierdzi, sierżancie... tamte pajace z peemami ni pilnują tego terenu... trza będzie uważać, żeby nam jakaś pułapka nie zrobiła z dupy jesieni średniowiecza... - powiedział do Alexa, zeskakując z paki quada.
Karabin trzymał w rękach, nabój miał wprowadzony do komory - lepiej nie szarpać się z ryglem w sytuacji zagrożenia życia. Cenił sobie swoją spluwę - M 24, to była naprawdę sprawdzona giwera, a z 800 metrów mógł nią zestrzelić pudełko fajek postawione na głazie. Z tym, że zamki czterotaktowe nie pozwalały na szybkostrzelność... choć w sytuacjach w jakich on działał... nie szybkostrzelność była najważniejsza... raczej skupienie na celu i opanowanie. Jego zadaniem była eliminacja co silniejszych celów. obsługi ckm-ów, dowódców itd.
Rozglądał się bacznie po okolicy, patrząc uważnie pod nogi - "lepiej uważać, może to stalowe bydle zostawiło po sobie jakieś małodobre pamiątki"?
__________________ Rangers lead the way - 2 batalion Rangersów - 6 June 1944 - Omaha Beach 11844451 - moje gg. Z przyczyn niezależnych ode mnie, czyt. praca do wtorku następnego tyg będę miał ograniczony dostęp do netu , wszystkie zaległości odrobię po wtorku . Przepraszam. |