Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-05-2008, 01:56   #1
mike.demiurg
 
mike.demiurg's Avatar
 
Reputacja: 0 mike.demiurg nie jest za bardzo znanymike.demiurg nie jest za bardzo znanymike.demiurg nie jest za bardzo znanymike.demiurg nie jest za bardzo znanymike.demiurg nie jest za bardzo znanymike.demiurg nie jest za bardzo znany
[crossover:Mag&Cthulhu] Wieże Watts

{Tekst poniżej przeznaczony jest jedynie dla dorosłego czytelnika. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat, opuść ten wątek. Tekst może zawierać wulgaryzmy, treści o charakterze erotycznym, bądź brutalnym. Jeśli to urazi Twoje uczucia, proszę ponownie – opuść ten wątek!}

System:
crossover Mag:Wstąpienie i Zew Cthulhu
[Sesja będzie rozgrywana zgodnie z zasadami świata Maga. Nawiązanie do Zewu pojawia się na dalszej płaszczyźnie gry. Istnieją istoty z Mitów, jednak ich działanie jest jeszcze mniej dostrzegalnie niż w ZC. Samym BG oczywiście nic na ten temat nie wiadomo.]

Temat przewodni:
Sprawiedliwość, poświęcenie, przetrwanie

O sesji:
Jest to pierwsza z serii przygód, poprowadzonych przeze mnie w klasycznej formie przy stole, o tyle więc łatwiej winno mi być przeprowadzić ją tutaj. Temat i tło istotnie determinują język jakim posługują się postaci, często wulgarny i nieprzyzwoity, obraźliwy i normobójczy. Jest to jednak tylko metoda, która ma pomóc dotknąć uczuć gracza na Black Dog'owym, elementarnym poziomie, a nie uwielbienie dla obrzydliwości.

Miejsce akcji:
Los Angeles, dzielnica Watts

Czas akcji:
Teraz

L.A. jest miastem gorącym. Przez większość roku temperatura utrzymuje się w granicach 20C. Gorący prąd zatokowy dodatkowo wysusza okolicę. Jedynie raz na rok, na kilka miesięcy L.A. zmienia się w lekko zachmurzoną okolicę. Zresztą deszczu nie jest wiele. 300mm na m2 w roku to naprawdę niedużo.
Sucho...piekielnie sucho... Spalone słońcem liście drzew i traw przydomowych. Palmy są dobre dla Beverly Hills. Nie, to nie znaczy, że tu nie rosną. A jakże, rosną.. lecz tylko samosieje, bo Watts nikt się nie przejmuje. Nikt by ich tu nie zasadził, bo i po co?
Nikt też nie przejmuje się bezdomnymi śpiącymi na ulicach w starych, sklejonych z kilku warstw tekturach. Wysokie, ceglane, jako jedyne dające cień czynszówki są zwykle obsadzone przez gangi. Bloodsi i Crispsi, nie trzeba specjalnie się wypatrywać by ich dostrzec. Siedzą na schodach, pała jointy, walą w żyłę, plują na ulicę, grają w kości. Czasem gdy im ktoś nie przypasi postraszą nożem.


Fakty:
Pierwszy raz o dzielnicy Watts usłyszano w szerszym świecie w związku z zamieszkami w 1965r. W owym czasie na populację Watts składała się w 99% ludność afroamerykańska, wśród której porządek utrzymywała policja złożona w ponad 90% z białych funkcjonariuszy.
W trakcie regularnych walk w 1965 zniszczono ponad 1.000 budynków i mienie o wartości ponad 200 milionów dolarów amerykańskich. W trakcie sześciodniowych zamieszek śmierć poniosły 34 osoby, 1032 osoby odniosły poważne rany, a prawie 4.000 osób aresztowano. Aby opanować sytuację trzeba było aż 16.000 Gwardzistów Narodowych.
Analiza powodów wybuchu zamieszek i studium napięć, skonstruowane przez rząd Amerykański liczyły jedynie 15 stron!

[MEDIA]http://youtube.com/watch?v=N8Btcgnk1dY[/MEDIA]

W 1992 roku Miasto Aniołów znów zostało opanowane przez zamieszki, które tym razem przerosły wydarzenia z 65 roku. Śmierć poniosło około 60 osób, 2.000 zostało poważnie rannych. Straty materialne wyniosły ponad 800 milionów dolarów amerykańskich. Podłożono 3.600 pożarów, zniszczono 1.100 budynków, a ponad 10.000 osób zostało aresztowanych.

[MEDIA]http://youtube.com/watch?v=NsknN6OFTlE[/MEDIA]

Choć wiele od owych czasów uległo zmianie na lepsze, Watts po dzień dzisiejszy jest najprawdopodobniej najgorszym miejscem do zamieszkania w całych Stanach Zjednoczonych. Sztuczna dywersyfikacja rasowa, jaką wprowadził rząd, jedynie nasiliła konflikty. Dwa gangi: Bloods oraz Crisps, bezustannie walczą o teren i wpływy. Ogromne bezrobocie, braki w wykształceniu i bieda są wciąż wyraźnie widoczne na ulicach dzielnicy.
Tylko w tym jednym miejscu, w latach 1989-2005 policja Los Angeles odnotowała ponad 500 zabójstw.

Pamiętam, była kiedyś u nas na osiedlu taka kobieta. Pod trzydzieści miała, całkiem niezła. Sama wychowywała dwójkę dzieci. Ojciec zaćpał się na śmierć, a może go zastrzelili? Sam już nie pamiętam. Nie ważne...
Mieszkała na dzielnicy, w jednej z czynszówek. Dobrze się prowadziła, była cicha i spokojna. No i z tego faceci z gangu zawsze się podśmiewali, gdy ich mijała. A to czy nie miała by ochoty złapać pały, czy by nie ściągnęła soku, czy pojedzie po błotnistej dróżce. Wiesz takie tam...talk to talk. Któregoś dnia, jeden z chłopaków zaćpał za bardzo, podszedł do dziewczyny złapał pomidora z jej torby z zakupami i zaczął go ślinić, robiąc oczy. Próbowała go wyminąć, lecz nic z tego. Złapał ją i zaczął lizać po policzku, po twarzy. Dziewczyna zaczęła się drzeć w cholerę, ale wiesz jak to jest na dzielnicy. Im głośniej krzyczysz, tym więcej osób odwraca głowy...

W końcu w przypływie odwagi kopnęła go w krocze i próbowała uciekać. Złapał ją i wpadł w taką złość, że gwałcił ją i dźgał nożem w tym samym czasie. Gdy go odciągnęli miała ciało jak durszlak, krew była wszędzie. Potem przyjechały gliny. Nikt po dziewczynie nie płakał, bo i kto miał poza dzieciakami. Dzieci poszły do sierocińca, gliny zgarnęły swoją dole i życie toczy się dalej. Potem ten sam facet jeszcze kilka dziewczyn zgwałcił i zarżnął. Tak się żyje na dzielnicy. Walczysz co dzień, lub przegrywasz. Proste...

Pytasz czy są dragi? Człowieku! Tu się wszystko wokół dragów kręci. Są ci co sadzą, co przerabiają, co produkują, co sprzedają, co ćpają. Idziesz do sklepu, a facet za lada jest tak nawalony, ze nie pamięta czy wcisnął enter na kasie. Dasz mu pieniądze, nie, on już tego nie widzi.
Najgorzej to mnie wkurwia jak widzę gówniarzy co już zaczynają. Wam to się wydaje, że jak ktoś ma 14 lat to jest młody na dragi, a byli tu i tacy co noworodkom pakowali w żyłę. Te co przeżyły zawsze będą ćpać. Przesrane, tego osiedla się nie opuszcza, nikt tu się o ciebie nie troszczy, nikt nie zapyta z czego żyjesz. Wiesz...tu wszystko ma zupełnie inne znaczenie...

Nie no, nie mówię, że się nie da żyć normalnie. Jak masz pieniądze i jakąś pracę to może trzydziestaka dożyjesz, jak cię jakiś naćpany gówniarz nie zastrzeli za szluga. Ważne żeby gangom w drogę nie wchodzić, robić swoje i mieć jaja. To ludzie nawet szacunek do Ciebie będą mieli. Nie jesteśmy przecież zwierzętami...


Bohaterowie Graczy:
+ Postaci stworzone zgodnie z zasadami podanymi w podręczniku. Rasa afroamerykańska, biała, bądź hiszpańska, w dowolnych mieszkankach.
+ Mile widziani mieszkańcy L.A., choć to nie wymóg.
- Z dostępnych tradycji wyłączony zostaje Porządek Hermesa.
- Niedopuszczalne są również postaci 'z wyższych sfer' - aktorzy, biznesmeni, ludzie mediów i polityki.

BG wcielają się w Magów, którzy zostali 'zesłani' do Watts w celu podjęcia badań nad wygasłym węzłem. W momencie rozpoczęcia sesji posiadają wspólne lokum w czynszówce, zaaranżowane wedle ich potrzeb (miejsce do popisu dla graczy w toku tworzenia postaci) i względnie bezpieczne.

Gracze:
Nie oczekuję cierpiętnictwa, męczennictwa i samoumartwiania Wystarczy mi, czytanie między wierszami. Jednak proszę by tych wierszy było choć kilka.

Prowadzenie:

Narracyjne, w kilku sytuacjach mogę wesprzeć się kostkami

Tempo:
1 raz na tydzień, choć nie wykluczam częstszego odpisywania w miarę możliwości.

Ilość graczy:
3

Warunki przyjęcia:
Karta postaci w wersji tekstowej, wraz z opisem postaci jako PW.
Opis postaci oraz jej adekwatność do realiów mają kluczową wartość.

Rekrutacja trwa do:
25 maja 2008
 
mike.demiurg jest offline