Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 28-01-2010, 19:19   #6
Chester90
 
Chester90's Avatar
 
Reputacja: 51 Chester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodzeChester90 jest na bardzo dobrej drodze
W sumie można było polubić mieszkanie w zamku. Tak, zdecydowanie największym plusem posiadania ziemi, herbu, szlachectwa i całej reszty tego śmiesznego kramu był luksus zasiedlania wspaniałych budowli pełnej wygód. W szczególności jeśli wcześniej zimowe zawieruchy zmuszały cię do siedzenia w jakimś zawszonym siole, którego nazwy o ile jakąś w ogóle ta wiocha na końcu świata miała, nawet nie szło spamiętać. Sandro ze wzgardą przypominał sobie ledwie sześć lepianek, w których utknął przez tą przeklętą zimę. Całe szczęście, że sir Malcolm postanowił go przygarnąć i zaproponował zamieszkanie w zamku, aż do czasu kiedy znów będzie gotowy wyruszyć w podróż. Jedyną opłatą, której zażądał starzec było wysłuchanie opowieści o dawnych czasach świetności. Mała cena w porównaniu z korzyściami. Tak, więc Sandro wraz z innymi członkami „bractwa” jak nazywał ich Malcolm, wysłuchiwał co wieczór o Zakonie Auran, ich wspaniałych tradycjach, tajemniczych sekretach i innych pierdołach, które interesowały go tyle co ten śnieg na zewnątrz. Byle tylko minęły i znów można będzie wyruszyć na szlak. Nie spodziewał się jednak, że jego podróż zostanie przyspieszona.

***

- Ocalcie go. Nie dopuśćcie do jego egzekucji. Przekupcie kogo trzeba, wykradnijcie, albo odbijcie. To nie ważne. Nie dopuśćcie by go zgładzili. Wyrwijcie tym podłotom z ich łap i przywieźcie tu. Nagroda przejdzie wszelkie wasze oczekiwania… - stary aż się zasapał.

Cóż wypadało spełnić życzenie umierającego dawnego Mistrza. Mimo, że początkowo chciał odmówić wymyślając na poczekaniu sto różnych bajeczek, jakoś nie potrafił się zdobyć na to by przedstawić je sir Malcolmowi. Nawet on nie był na tyle pozbawiony wszelkich skrupułów i sumienia, by odmówić spełnienia życzenia umierającego człowieka, który dodatkowo wcześniej udzielił mu swojej gościny całkowicie bezinteresownie. Tak, więc wyruszył wraz z innymi „braćmi” ratować człowieka przed powieszeniem.

***

Nie żałowali koni, więc z każdą chwilą zbliżali się do celu podróży. Przed samym niemal miastem chciał ich zatrzymać jakiś chłopek, który bał się, że nie zdąży na egzekucję. Sandro uśmiechnął się w duchu. On na pewno do wielmożnych panów nie należał. A nawet można było powiedzieć, że należy do szeroko pojmowanego marginesu społecznego. No, ale cóż wszak biedny chłop nie mógł o tym wiedzieć, a poza tym pewnie chciał się przypodobać jeźdźcom byle tylko go zabrali ze sobą. Naiwniak. Bezinteresowność na pewno nie leżała w naturze łotrzyka, więc nie było szans by się zatrzymał słysząc wołanie. Zaraz też zagadnął ich wspólnie jeden z przypadkowych kompanów. Visk czarodziej, albo inny ewenement parający się magią. Potem kolejno każdy rzucił w odpowiedzi parę słów. Sandro też nie pozostał w tym aspekcie w tyle.

- Moje imię Sandro. Bez nazwiska, bo tak łatwiej spamiętać. – rzucił wesoło. - Do czego wam się mogę przydać drodzy panowie? Cóż nie param się magią, ani do walki też raczej nie jestem skory. Moją siłą jest skrytość, szybkość, zwinność, a zwłaszcza cięty język. Nie nazwał bym się notorycznym kłamcą jednak potrafię dobrze ubarwić prawdę, czy w odpowiednim, nadającym nutkę prawdopodobieństwa, świetle przedstawić kłamstwo. Dobrze się też skradam i mam jeszcze parę umiejętności na podorędziu, które oczywiście przedstawię w odpowiedniej chwili. A póki co w drogę panowie, na ratunek!

Sandro znów popędził konia. Po chwili też dotarli do celu wyprawy. A może jedynie prawie dotarli, bo cisnący się do bram tłum ludzi zagradzał im przejazd. Jednak na szczęści Visk szybko wymyślił kłamstwo za pomocą, którego powinni ich przepuść. Łotrzyk trochę bardziej naparł koniem na ciżbę, która powoli zaczęła robić im przejazd.
 
__________________
Mogę kameleona barwami prześcignąć,
kształty stosownie zmieniać jak Proteusz,
Machiavela, łotra, uczyć w szkole.
Chester90 jest offline