Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-03-2011, 22:59   #5
woltron
 
woltron's Avatar
 
Reputacja: 1466 woltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumnywoltron ma z czego być dumny
- Ach, Liam – lady Elana uśmiechnęła się – jak zwykle na czas. Przynieś sobie krzesło i dołącz do nas – powiedziała kobieta, a mężczyzna posłuchał prośby. Tym sposobem siedzieli w piątkę w kuchni, gdyż Triss znikła gdzieś na zapleczu. - Skoro jesteście już wszyscy to mogę wyjawić wam dlaczego was tu zebrałem. Otóż potrzebuję waszej pomocy w odszukaniu pewnego mężczyzny imieniem Orfar. Sprawa jest pilna i zrozumiem, jeżeli odmówicie – dodała szybko lady Elana, bacznie się wam przyglądając.

- Lady Elano - odezwał się Michael - nie mamy, z Cassiel - spojrzał na siedzącą obok niego kobietę, jakby czekając na jej aprobatę - w tej chwili żadnych spraw na tyle pilnych, by nie można ich odłożyć na później. Z przyjemnością pomożemy ci w rozwiązaniu tego problemu.
- Niezmiernie mnie to cieszy Michaelu. Jednak decyzję o udziale w pościgu za Orfarem każde z was musi podjąć same. Zadanie bowiem może być niebezpieczne. Śmiertelnie niebezpieczne - dodała kobieta. - Nie wątpię w wasze umiejętności, chcę jednak byście mieli świadomość, że podejmujecie się trudnego zadania, które nie musi mieć szczęśliwego zakończenia.
Cas była wdzięczna za możliwość jaką dawała jej propozycja Elany jednak miała jedno, jak się jej zdawało dość istotne pytanie.
- Zgadzam się z Michaelem, Lady. Wśród naszych planów nie ma nic czego nie dało by się odłożyć. Czy jednak mogę zapytać, co takiego uczynił Orfar?
- Zdradził mnie i to miasto - odpowiedziała spokojnie kobieta, nie przestając pić herbaty przyniesionej przez Tess. - Nie wiem dokładnie dlaczego, być może został przekupiony, a być może ktoś obiecał mu więcej niż mogłam mu dać ja. Nie jest to ważne, liczą się jedynie fakty, a te są nieubłagane dla Orfara.
- Jeśli to twój wróg Pani Elano - rzekł po chwili - i ukrywa się w Waterdeep, a ty Pani uważasz, że - obrzucił zebranych niepewnym ruchem głowy - jesteśmy odpowiednimi osobami do tego zadania, to oczywiście zostanie on odnaleziony. Tylko im więcej będziemy wiedzieć, tym rychlej powinno nam pójść. Ot, choćby gdzie go widziano, czym się zajmuje, kto go znał bliżej niż z imienia, czy miasto również go ściga i czy... wie, że będzie ścigany.
- I, oczywiście, wygląd poszukiwanego - dodał Michael. - Dobrze by było znać wszystkie charakterystyczne cechy wyglądu, zachowań czy upodobań. Takich specyficznych.
- Nie, nie jesteście odpowiednimi osobami - odpowiedziała ku zaskoczeniu zebranych Lady Elana - ale każde z was ma u mnie dług wdzięczności, który mam nadzieję, że spłacicie. Poza tym każde z was jest, w ten czy inny sposób, związane z tym miastem. Czy wróciłbyś do Amn Liamie? Czy ty Malwino rzuciałbyś swoją cukiernię? A wy - zwróciła się do Cassiel i Michaela - dopuścilibyście do tego by zagrożone było życie waszych krewnych? Nie sądzę... - Kobieta zrobiła przerwę, a dźwięk dochodzący z sali znikł na chwilę. - Poza tym w czwórkę powinniście poradzić sobie z Orfarem.
Orfar był moim podopiecznym, osobą, która podobnie jak wy zawdzięczała mi swoje życie. Uratowałam go w jednej z Dolin, gdy karawana jego ojca wpadła w zasadzkę zastawianą przez uciekinierów z Sambijskiej armii. Od tamtego czasu Orfar służył mi, ćwicząc się w sztuce walki, towarzyszył mi w czasie podróży. Z tym czasie z niewysokiego chłopaka, ukrywającego się pod wozem, stał się wprawnym wojownikiem. Być może zbyt wprawnym, a do tego okrutnym. Nie jest to jednak ważne...
Ważniejsze jest to, że posiada pewne informacje, które zamierza sprzedać agentom Nethrilu, którzy niedługo przybędą do Waterdeep. Orfar ukrywa się albo w zniszczonej dzielnicy portowej albo gdzieś w mieście. Gdzie dokładnie nie wiem, ale poszukiwanie rozpoczęłabym w sklepie z bronią Burgana Burgosa w którym spędzał mnóstwo czasu lub w “Czerwonym karle” gospodzie leżącej przy Zaułku Nędzarzy.

Co jeszcze? Wygląd... Cóż to powinno wam pomóc. - Lady Elana położyła niewielką szklaną kulę, która lekko lśniła. W środku, w tajemny sposób, uwięziony był obraz łysego mężyczny, który mógł liczyć sobie około 40 wiosen. Na lewy policzku mężyczna miał duża, brzydką bliznę. Brakowało mu też kawałka ucha. - Choć nie sugerujcie się jego wyglądem zawartym w tej kuli. Orfar potrafi zmienić wygląd czy to za pomocą magii, czy to za pomocą prostszych sztuczek. Czy chcecie wiedzieć coś jeszcze?

Liam chrząknął, wyraźnie zbity z tropu szorstką cokolwiek wypowiedzią staruszki. Nie odezwał się jednak. Rozsiadł się za to nieco wygodniej, o ile było to możliwe na zwykłym drewnianym krześle i spojrzał wyczekująco na pozostałych.
Cassiel dłuższą chwilę poświeciła obserwowaniu uwięzionego w kuli obrazu mężczyzny, pochylając się przy tym nieznacznie na krześle.
- Ile czasu mamy by go odszukać? - zadała pierwsze z pytań, które przyszło jej na myśl po zakończonej przemowie Elany. - Niedługo to dość ogólne pojęcie czasu, które dla jednej osoby może oznaczać coś zupełnie innego niż dla innej. Czy znana jest nieco dokładniejsza data przybycia agentów? Poza tym... Czy ma jakąś słabość, przyzwyczajenie, sposób zachowania.. Coś co pomoże nam rozpoznać go gdy będzie się krył za przebraniem.
- Jeżeli moi informatorzy się nie mylą to agenci Nethrilu przybędą tu za dekatydzień. Może dzień wcześniej lub później w zależności od pogody. Co do drugiego pytania to Orfar jest wysoki i potężnie zbudowany, przynajmniej o pół głowy wyższy od Liama. Nawet magią trudno to zmienić, a Orfar raczej jej nie użyje. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy.
- Zbyt rzadko bywam w tym mieście - powiedział Michael do Malwiny. - Zdecydowanie zbyt rzadko. To prawdziwe arcydzieło. - Wcześniej przez długi czas milczał, bowiem delektował się przepysznym deserem. - Co byś powiedziała na “Balladę o niebiańskim cieście”?
- Byle była choć w połowie tak dobra jak moje ciasto - Malwina roześmiała się przyjaźnie.
- I ja chętnie posłucham ballady o przepysznych ciastkach Malwiny! Mam nawet dla ciebie, drogi Michaelu, odpowiedni rym! A brzmi on następująco: zjem - dżem. Oczywiście nie możesz w swej balladzie pominąć pysznych ciastek, pączków, kremówek, musów, a także słonych przysmaków Malwiny! - dodała, wyraźnie rozbawiona lady Elana. Starsza kobieta po raz pierwszy rozluźniła się trochę, jakby przestała na chwilę myśleć wyłącznie o sprawach ważnych, naglących i licznych obowiązkach jakie miała.
- Jeśli chodzi - tu zwrócił się do lady Elany - o poszukiwanie kogoś w Waterdeep... Żałuję teraz podwójnie, że zaniedbałem ostatnio to miasto. Ale da się to nadrobić.
- No i warto by się zastanowić nad planem alternatywnym. Nad wyeliminowaniem agentów Nethrilu i zastąpieniu ich kim innym. Na wypadek, gdyby nam się nie powiodły poszukiwania.
- Agenci Nethrilu nie są przypadkowymi osobami... Nie sposób zresztą w tym mieście kontrolować wszystkich przybywających do niego i je opuszczających. Jeżeli bym się jednak czegoś dowiedziała to na pewno poinformuję was o tym fakcie.
Gdy lady Elana kończyła wypowiadać ostatenie zdanie podeszła do niej Triss i powiedziała jej coś na ucho. Kobieta pokiwała głową i zwróciła się do was:
- Obawiam się, że wzywają mnie obowiązki. Miło było was spotkać ponownie i mam nadzieję, że odnajdziecie Orfara zanim skontaktują się z nim agenci Nethrilu.

Minutę później zostaliście sami w kuchnii Malwiny. Na stole leżała niewielka kula z obrazem Orfara, puste miski po deserze i duży garnek z sosem, który Malwina chciała użyć do swojego nowego ciasta.
 
__________________
"Co do Regulaminów nie ma o czym dyskutować" - Bielon przystający na warunki Obsługi dotyczące jego powrotu na forum po rocznym banie i warunki przyłączenia Bissel do LI.
woltron jest offline