Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-02-2012, 22:02   #6
Necheli
 
Reputacja: 0 Necheli nie jest za bardzo znany
-Rany, przepraszam! Nie chciałem nachodzić czyjegoś terenu!-



Powiedziała speszona postać w płóciennym płaszczu, bez swego nakrycia głowy na właściwym miejscu. Niemalże teatralnie padając na kolana, szukał zrozumienia, czy wybaczenia, i choć znalazł jedynie dobrze ukryte zdziwienie, wzniesione brwi i bardziej naciągniętą strzałę, Sven powoli wstał.

-Tak, to naprawdę patowa sytuacja. Nie pozostaje mi nic innego, ja udać się, w ów kierunku. –

Powiedział spokojnym, powolnym tonem, niemal skamieniały Sven, delikatnie odwracając ciało w kierunku wskazanym, przez postać. Przemierzywszy kilka kroków dosłownie zsunął kapelusz z wbitej strzały elfie, uważnie się jej przyglądając.

-To doprawdy fascynujące. Po raz pierwszy spotykam leśny lud, w tak surowej, dyscyplinarnej postaci. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od skrzydlatego posłańca z brązowym niebieskim, który swym misternym trelem niemal zaprosił mnie do sprawdzenia drogi. Ciekawe, ciekawe.-

Wędrowiec jeszcze kilka dłuższych chwil szedł spokojnym krokiem, nie oglądając się za siebie. Toczył przy tym monolog, którym niemalże chciał poruszyć spotkaną istotę, nie mając nawet pewności, że łucznik towarzyszy mu na skraj lasu. Słońce coraz zamaszyściej górowało na błękitnym nieboskłonie, przeciągając cienie drzew ku listowiu i kępach wysokiej trawy.

-Hah, naprawdę, to było interesujące spotkanie. Cieszę się, że mogłem spotkać strażnika leśnego Luda. Mam nadzieję, że jeszcze spotkam waszą bogatą kulturę, lecz nie z błyszczącymi cięciwami i napiętymi ramionami broni, a bardziej z uroczą muzyką i dobrym jadłem.-

Docierając powoli na skraj lasu, słysząc szemrzący potok rzeki i czując coraz większe ciepłe plamy i przerzedzające się drzewa, Swen przyśpieszył kroku. Niemal wybiegł na polanę, skąpany w złotych refleksach padających z góry. Obtoczył wzrokiem otoczenie, ostatni raz spoglądając w ciemną kurtynę drzew.



Po dłuższej chwili rzucił wzrokiem w stronę rzeki, szukając czarnego topora, kilku ogryzków i postaci kompana.
 
Necheli jest offline