Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-06-2012, 12:40   #9
Irregular
 
Irregular's Avatar
 
Reputacja: 157 Irregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znanyIrregular wkrótce będzie znany
Zabawna sytuacja - zlecieli się początkujący MG, by próbować podpowiedzieć kolejnemu początkującemu. Tak, ja też nie jestem jakimś weteranem, parę sesji to jeszcze nie doświadczenie... ale pora wracać do tematu.
Co do planowania przygód: wszystko zależy od tego, czy to kampanie, czy takie pojedyncze epizodziki. U mnie to jedna wielka kampania, więc pomysł na przygodę wygląda zwykle tak: gracze muszą zaleźć za skórę jakiemuś strasznemu szwarccharakterowi. Dobra, jak wypadnie na kostcte 1, 2 lub 3, to będzie to arystokrata, 4 lub 5 - król, 6 - licz. OK, wypadło 6. Jak mogą podpaść liczowi? Może wleźli mu do mauzoleum? Ale czemu tam wleźli? Może chcą zdobyć legendarny artefakt uzdrowicielski, a on jest tam w mauzoleum? Ale muszą najpierw o tym artekafcie usłyszeć, nie? I tak w koło Macieju...
Gdy to pojedyncze epizody, sprawa może być - paradoksalnie - zarazem prosta i trudna. Prosta, bo można wymyśleć właściwie cokolwiek - napad ogrów, ataki smoka czy tajemnicze hałasy na cmentarzu, nie musi mieć to absolutnie nic wspólnego z fabułą - ale jak w to wcisnąć graczy? W kampanii jest o tyle prościej, że wszystko podciągasz pod ,,to pewnie sprawka XYX [szwarccharakter], pasuje do niego kąpiel we krwi dziewic", a tutaj... Zawsze może wystąpić motyw zarobku, albo jakiemuś sentymentalnemu wojownikowi żal przygodnie spotkanej młodej dziewczyny, której martwa matka zmieniła się w ghula i nocami wyłazi z grobu (czy jakoś tak). Planowanie zaczyna się wtedy dokładnie tak, jak już omówił przedmówca, więc nie będę się za Radagastem powtarzać i przechodzę dalej.
Co do przynęty na graczy: jest różnie. Mam gracza, którego nie kusi cudownie pachnąca, już upieczona tusza wołowa już nawet nie na haczyku, a na zwykłej lince, bo ucieka od przygód i trzeba wrzucać go w nie siłą. Inny poleci za maleńką płotką na solidnym haku. Innymi słowy - wszystko zależy od graczy. Najpierw lepiej założyć, że sami nie gonią za przygodami, a potem zobaczyć, czy chcą uciec od przymusowej przygody, czy szukają następnej. Jeśli wędrują do lasu na samą wieść o czajacych się w nim goblinach, OK - gobliny będą w lesie, ale trzeba je znaleźć, nie ma lekko. Jak uciekają w przeciwną stronę - gobliny niech się czają na gościńcu, atakują podróżnych czy vice versa (może się okrutni gracze zlitują nad biednymi goblinkami i je obronią).
Krótko: dopasuj przynętę do graczy. Przynętę wymyślisz na poczekaniu. A reszta? Za przynętą haczyk, do haczyka musi być przyczepiona linka, do linki wędka - wszystko wynika z czegoś innego. Rozmiar haczyka zależy od nastawienia graczy. Proste? Proste. Ale tylko w teorii.
 
__________________
Mole książkowe są zagrożone. Chrońmy ich naturalne ostoje! (biblioteki!)

Wkurzyłam kogoś? Coś pomyliłam? Sorry, ale biblioholik na odwyku to jeden wielki kłębek nerwów. Wybaczcie.
Irregular jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem