Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-09-2012, 21:48   #1
Campo Viejo
Northman
 
Campo Viejo's Avatar
 
Reputacja: 1 Campo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputację
[WARHAMMER] Biberhof










PROLOG



Co prawda Imperium, od kilkuset lat, dopuszcza używania czarów, sankcjonując prawnie czarodziejstwo, zamykając naukę w kolegiach, których zakres nauczania magicznego chce i może kontrolować, to jednak wszystkim podejrzanym o uprawianie magii, nie dajcie bogowie czarnej, sigmarowe państwo jest krajem wielce niebezpiecznym do życia. Łowcy Czarownic na imperialnych etatach Kultu Sigmara, przemierzają ziemie Imperium w poszukiwaniu tych adeptów sztuki magicznej, którzy mogą być potencjalnymi szpiegami Chaosu i z których trzeba Stary Świat uleczyć oczyszczającym płomieniem Sigmara.

Przede wszystkim, w sposób szczególny, mieć się na baczności muszą domorośli adepci sztuk magicznych oraz wiejscy znachorzy, którzy zielarskie sposoby lecznictwa zastępują lub wspomagają tymi magicznymi. Oni bywają najbardziej podatni na bycie osądzonym w procesie inkwizycyjnym bezlitosnych Łowców Czarownic, mających zgodnie z literą prawa Imperium, sprawdzone sposoby, aby wytropić, osądzić i ukarać sługi Chaosu oraz ich wszystkich sympatyków i pomocników.

Od czasu ponownego zjednoczenia Imperium, na życie państwa, kulty religijne mają wpływ na życie świeckich, w stopniu mniejszym jak dawniej. Powszechna sekularyzacja zapuściła korzenie nieco głębiej. Stan duchowny oficjalnych i dopuszczonych do powszechnego wyznawania imperialnych kultów, nie ma już tak dużego wpływu na życie świeckich. Niemniej jednak kult Sigmara, głównego boga - patrona Imperium, nadal prowadzi nieficjalną politykę dbałości o poprawność wyznaniową często pod pretekstem oczyszczania Starego Świata z wypaczenia Chaosem. To przejawia się na pierwszym froncie nauczania i zarządzania, płomienną walką z plagą herezji. Gorliwi a zwłaszcza entuzjastyczni, by nie rzecz nadgorliwi kapłani Sigmara, zapędzając się daleko w swych naukach pośród wielo wyznaniowego ludu Imperium, często stają się przedmiotem nienawiści a nawet ataków odwetowych. Jak można się domyślić niekoniecznie zawsze ze strony sług Chaosu, lecz także obrażonych lub poszkodowanych wyznawców innych kultów. Na straży sądów takich zbrodni przeciwko kultowi Sigmara, stoi powołane ku temu Oficjum. W świetle zaistniałych okoliczności sugerujących w danej sprawie związek, często nawet poszlakowy, na istnienie elementów czarodziejstwa, nekromancji i herezji, Oficjum oddaje takową w ręce Inkwizycji.

Obie instytucje kultu są na terenach Imperium teoretycznie niepodważalne w orzecznictwie, wszędzie tam, gdzie prym wiedzie Kult Sigmara. W praktyce jednak zbyt wiele przeszkód stoi im na drodze. Wydajną, sprawną i rzetelną pracę utrudniają inne kulty, urzędnicy lokalni, a czasem nawet i własne, wewnętrzne struktury. Oficjum i Inkwizycja, przygniecione nawałem pracy, uwikłane w biurokracji licznych spraw miejskich, sprawy wiejskie lub trudno dostępne tereny Imperium i ich problemy, zostają oddane w ręce zatrudnionych Łowców Czarownic. Stają się oni wtedy oficjalnymi oskarżycielami, sędziami i katami, czyli eklezjalnymi sługami Kultu Sigmara. Jako, że Łowcy Czarownic zapisali się w historii praktyki wielką skutecznością, wydajnością oraz efektywnością z walce z herezją oraz gnieżdżącymi się pośród prostego ludu ziarnami Chaosu, ich władza, skupiona w ręku zgodnie z prawem, jest absolutna. Taka metoda działania tych niezależnych agentów sigmaryckiego kultu, jest ich preferowanym wyborem i wykorzystują w pełni dany im wpływ na szalę życia i śmierci podmiotów imperialnego prawa.

Nie należy się dziwić, że wiejskie społeczności w Łowcach Czarownic upatrują źródło kłopotów i potencjalnego, zbliżającego się zagrożenia. Wieść o ich obecności w okolicy, roznosi się na szlakach między osadami nieformalnymi kanałami komunikacji, zwłaszcza za pomocą systemu poczty pantoflowej wędrownych domokrążców.







BIBERHOF, ŚWIĘTO DNIA SŁOŃCA


Festiwal upływał jak co roku w rytmach wesołej muzyki, śpiewów, tańców i licznych turniejów. Słowem zabaw dziękczynno – wstawienniczych ku czci patronów natury – bogów Taala i Rhya.

Straż Wiejska została jednak oderwana od imprezy z polecenia Alfreda Tannenbauma, wezwaniem do „Starej Beczki”. Tam strażnicy dowiedzieli się o celu zgromadzenia. Wójt wyznaczał warty na murach tej nocy. Pociągnięto słomki i niefortunni właściciele najkrótszych już wiedzieli, że ominie ich tegoroczna zabawa po zmroku... Wiadomo, że najlepsza część festiwalu zaczynała się rytualną ofiarą dla Taala, złożoną z królewskiego jelenia, czyli o zachodzie słońca.

Wnioskując po minach większość niezbyt cieszyła się swoim wątpliwym szczęściem. Natomiast jeden strażnik zgłosił się na ochotnika. Rozchodząc się z karczemnej izby wiedzieli, że mają jeszcze kilka godzin uczestnictwa w festiwalu i że tyle ile złapią, będzie ich tego roku. Potem obowiązek na wiejskich murach aż do zmiany warty tuż przed świtem...








 
__________________
"Lust for Life" Iggy Pop
'S'all good, man Jimmy McGill

Ostatnio edytowane przez Campo Viejo : 20-10-2012 o 06:45.
Campo Viejo jest offline