Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-04-2013, 09:13   #6
Tom Atos
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4360 Tom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputację
Mannslieb był w pełni. Wysyłał swe srebrne promienie, by oświetlać miasto nad Averem. Przenikał też przez małe, zakratowane okienko umieszczone tuż nad brukiem więziennego dziedzińca. Rozświetlał niczym wielka, zimna lampa wnętrze lochu. Srebrne promienie padały na nieruchomą twarz mężczyzny siedzącego na zatęchłej słomie, tuż przy złożonej z kamiennych bloków ścianie. Mężczyzna w milczeniu patrzył wprost na księżyc. Jego ręce i nogi skuwały kajdany. Włosy miał brudne, poskręcane w strąki, brodę zmierzwioną, ubranie i tak już podniszczone, było w nieładzie. Mężczyzna jednak nie dbał o to. Elegancki wygląd, to było teraz jego najmniejsze zmartwienie.

Po dłuższej chwili jego usta poruszyły się, a cichy zachrypnięty głos rozległ się odbijając o puste ściany lochu.
- Przysięgam Ci. Przysięgam, że pomszczę Twoją śmierć. Choćbym miał sam zginąć. Drugi raz nie dam się wziąć żywcem. – zamilkł słysząc kroki na korytarzu, po czym dodał cicho patrząc w księżyc jakby, to z nim zawierał pakt – Przysięgam.

Drzwi celi otworzyły się i stanął w nich mężczyzna dzierżący w ręku zapaloną pochodnie.
- Ekhart? Udało się. – do mężczyzny dotarł uradowany głos Matthiasa Schulze. – Uwolnią Cię.
- No dalej. Rozkuj go. –
rzucił Schulze do stojącego za nim strażnika.

Wszystko jednak na tym świecie ma swoją ceną. Rigel wiedział o tym doskonale. Miał dać gardło. Nikt od tak nie wypuszcza skazanego na śmierć na piękne oczy i wkrótce Ekhart poznał cenę jaką miał zapłacić. Miał służyć swym oprawcom.

Póki co cieszył się z tego, że zwrócono mu jego rzeczy. Ręka mu zadrżała, gdy ujął delikatnie chusteczkę z monogramem. Podwójną literą „E”. Za to znacznie pewniej chwycił rękojeść pistoletu i miecza. Bez tych rzeczy czuł się, jakby był nagi.

Nie dano mu dużo czasu na doprowadzenie się do porządku i wypoczynek. Został zaprowadzony na spotkanie z kapitanem straży. Po drodze spotykając innych ludzi. Zupełnie mu obcych, ale z nimi właśnie miał podjąć zlecenie, od którego zależało jego życie.

Ekhart trzymał się z boku. Jego ubranie cuchnęło stęchlizną lochu. Na nadgarstkach miał ślady po kajdanach, które drażniąco swędziały. Jedyne co wyglądało na zadbane to broń. Przysłuchiwał się w milczeniu kapitanowi i ludziom, którzy z nim przyszli. Starając się zapamiętać wszystkie ważne informacje. Musiał wpierw zając się tymi zaginionymi.

Choć w komnacie kapitana zebrali się przypadkowych ludzie, to dość szybko ustalili plan działania, a przynajmniej jego zarys.
- Czy w dokach ostatnio znajdowano ciała zamordowanych osób? Czy straż patroluje ten teren? – spytał, a po chwili dodał jakby tytułem wyjaśnienia - Mówił Pan, że doszły do niego słuchy o morderstwach w wojnie gangów. Czy znaleziono ciała tych pomordowanych?
Ekhart spojrzał zmęczonym wzrokiem na kapitana odruchowo pocierając otarcia na nadgarstku.
- Czy magazyn 21 znajduje się przy Handel Weg? Jeśli można poprosiłbym o mapę doków.
Po chwili dodał w zamyśleniu błądząc wzrokiem za oknem komnaty.
- W dokach znajduje się ubojnia bydła, to idealne miejsce dla pozbycia się ciał, ale ...
Otrząsnął się skupiając wzrok na Irminie.
- Pani już wypytała Pana Hazelhoffa, więc chyba na razie niczego więcej się nie dowiemy. Parobek spoza miasta, którego pracodawca wyjechał ... jego sprawa też będzie trudna do ruszenia. Pozostaje ten, którego szuka Pan Almos i syn Pani Hermenegildy. Proponuję byśmy poszli na Bruckberg Strasse … a byłbym zapomniał. Jestem Rigel, Ekhart Riegel.
Przedstawił się. Cała ta przemowa wyczerpała go. Zamilkł z powrotem spoglądając na niebo za oknem.
Baerfaust otworzył na chwilę szufladę biurka, grzebiąc w znajdujących się tam papierach i w końcu wyciągając pomiętą lekko, częściowo wytartą mapę doków i podając ją Ekhartowi.
- Dokładniejszej nie mamy. A co do zamordowanych, wiemy o trzech ciałach. Jedno zwisało z mostu, drugie znaleziono w "Białym Koniu", trzecie w zagrodzie bydła. Wszystkie trzy to ofiary morderstwa i jakichś porachunków między gangami, bo to nie były najmilsze osoby. Straż patroluje ten teren, jak każdy inny, choć mniej ambitniej niż najważniejsze dzielnice.
- Ale to nie były te zaginione osoby? -
Chciała się upewnić Irmina.
Kapitan spojrzał na nią i chyba z trudem powstrzymał śmiech.
- Skoro mamy ciała, to nie są zaginieni, prawda?
Popatrzyła na niego spokojnie, a potem dodała:
- Czasami pozostają wątpliwości do kogo należy ciało.
- Nie wydaje się, by te sprawy miały ze sobą coś wspólnego. Ciała pozostawiono niejako na widoku. Szemrane typy. To raczej faktycznie wojna gangów. -
powiedział Eghart odrywając wzrok od nieba, tylko na chwilę potrzebną do schowania mapy.
- Byłem do niedawna strażnikiem dróg. – spojrzał zmęczonym wzrokiem na Irminę – Jeśli gang zabija, to często robi to tak, by zastraszyć innych. Ofiara musi być znana i często jest także okaleczana.
Dodał tytułem wyjaśnienia. Dziewczyna nie wyglądała na osobę, która miałaby w tym względzie doświadczenie.
 
Tom Atos jest offline