Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 26-11-2013, 00:03   #7
killinger
 
killinger's Avatar
 
Reputacja: 1956 killinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputacjękillinger ma wspaniałą reputację
Kathy siedziała najbliżej drzwi wejściowych. Wchodzący strażnik siłą rzeczy ją pierwszą zobaczył. Uśmiechnęła się do niego słodko, zatrzepotała rzęsami,. po czym najszybciej jak potrafiła rzuciła się na tłuściocha. Och, wiedziała że będzie cuchnął, nie sądziła jednak że aż tak mocno. Mimo niskiej temperatury, siłą rzeczy niezbędnej dla utrzymania w dobrej formie standardowych umarlaczków, murzyn był spocony i lepki, teraz nie tylko z racji na swoją tuszę. Poczuła ostry, metaliczny zapach strachu, a spod niego wyzierał leniwie inny, nieco subtelniejszy. Zapach jedzenia? O mamusiu… dlaczego tak w ogóle pomyślała…
Strażnik zwalił się na ziemię jak domino, kiedy rzuciła się na niego całym ciężarem. Zrobił się zdumiewająco blady, jak na afroamerykanina, zaczął spazmatycznie łapać powietrze. Kate oceniła, że łapie go zawał. Już miała brać się za masaż serca, kiedy uświadomiła sobie, że stare przyzwyczajenia i systemy wartości są na nic.

- Phaanofieee… pomuuuuuszceeee. Missssstehhhhr Haambuuulghel zosssssta-u phoootanyyy doo sztooo-u - przyciskała strażnika do ziemi, lecz jej wątłe ciało na pewno nie oparło by się zdecydowanej akcji. Potrzebowała interwencji, potrzebowała, by to ktoś inny podjął za nią decyzję - Poomuszceee - dodała ciszej i jakby lekko zrezygnowana. - Czoo s nyyym szrooobiimyyy?

Nogi strażnika wybijały nierówne staccato, obcasy niczym pałeczki w dłoniach wytrawnego perkusisty, coraz rzadziej i ciszej przerywały grobową nomen omen ciszę, swoim dudnieniem o gresową podłogę. Kathy wiedziała że strażnik bez pomocy zginie.
 
__________________
To, co zraniło cię raz, może zranić cię dwa razy...
killinger jest offline