Wątek: Call-Girl (21+)
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 28-07-2014, 21:07   #10
Eleanor
 
Eleanor's Avatar
 
Reputacja: 3757 Eleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputację
Weszli do altanki. Na parterze nikogo nie było, ale Jack szybko wskazał na wąskie, strome schodki w górę, puszczając kobietę przodem, chociaż przed tym poprawił jej sukienkę. James siedział na jednej z kilku lekkich foteli i poderwał się na ich widok. Kobiecie nie umknęło to, że chował penisa do spodni. Najwyraźniej nie mógł się doczekać. Mimo tego nie wydał się speszony.
- Doskonałe umiejętności, moja droga Desire, czy tak?
Na wyposażenie tego miejsca składały się fotele, nierozkładalne kanapy, niska ława i wysoki stolik z boku, przy którym stało kilka stołków barowych. Była także lodówka, alkohol i trochę przekąsek, przygotowanych przez kogoś wcześniej. Wszędzie leżało dużo wygodnych poduszek, a okna były chyba lustrami weneckimi. Tylko ktoś wewnątrz mógł spoglądać na zewnątrz, nie na odwrót.
Skinęła potwierdzająco starając się przybrać postawę uległą i gotową do spełnienia rozkazów, nie było to proste, zważywszy na fakt, że przewyższała Chińczyka prawie o głowę.
- Staram się jak mogę. - Odpowiedziała jak grzeczna pensjonarka. Gdzieś nagle zniknęła wyrafinowana dziwka, która zachęcała Jacka do wypieprzenia jej na środku pełnej ludzi alejki, a na jej miejscu zjawiła się posłuszna, nieco nieśmiała i bardzo zaskakująca niewinność.
- Zgadzamy się co do tego, prawda James? - Jack także wszedł na górę i od razu podszedł do barku, nalewając czegoś do trzech szklanek. - Czas na świętowanie tego zwycięstwa. Nie krępuj się moją obecnością, dzisiaj co moje to twoje – zwrócił się do Changa, wskazując na Jess. Azjata podszedł do niej bliżej i złapał ją za pierś.
- Bardzo ponętne ciało – rozpiął pasek i zaczął go wyciągać ze spodni. - Mogę?
- Nie krępuj się – Brelic zgodził się bez patrzenia. - Zabaw się moją suką.
- Wypnij się jak wcześniej do kamery – rozkazał kobiecie.
Bez zbędnych dyskusji odwróciła się do niego tyłem i opadła najpierw na kolana, a potem na dłonie. Nadal miała na sobie suknię, ale w tej pozycji podwinęła się ona w górę odsłaniając nagie pośladki, a gdy kobieta rozsunęła uda także obie jej dziurki dokładnie tak jak życzył sobie dominator.
- Jest świetna, co za dupa!
Słyszała jak wyjmuje pasek całkiem. Wiedziała już po co go nosi. Usłyszała świst, a potem mocne pieczenie, gdy uderzył nim o jej pośladki.
- O tak, jest posłuszna, prawda?
- Oczywiście, James. Przecież wiesz, że innych nie lubię.
- Przejdź na fotel i tam się wypnij. Sukienka nie jest ci potrzebna. Nagrodzę cię za ten sukces, lubisz to, prawda?
Wstając zauważyła, że on już zdejmuje z siebie koszulę. W prawej dłoni trzymał złożony w pół, skórzany pasek.
- Tak panie. - Powiedziała pełnym pokory głosem, którym wyczuć można było pragnienie. Jednocześnie wstała, ponownie zrzuciła z siebie suknię i dodatkowo zrzuciła ze stóp buty, przez co automatycznie zrobiła się znacznie mniejsza. Podeszła do fotela, uklękła na nim i wypięła zgodnie z wytycznymi, opierając zgięte z łokciach ręce na jego oparciu. Nogi rozsunęła tak szeroko, jak tylko pozwalały jej na to umieszczone po bokach podłokietniki.
- Uuuch, to ciało, aż ma się ochotę zaszaleć - zamruczał za nią, dodając coś po chińsku i uderzył znowu. I jeszcze raz. Nie wkładał w to całej siły, ale i tak mocno piekło. - Patrz na mnie, dziwko.
Jess odwróciła głowę w jego stronę. Miała jeszcze jedną umiejętność, która często posiadały kobiety. Potrafiła przywoływać łzy na zawołanie. Teraz spojrzała na niego oczami błyszczącymi od łez. Rozchyliła usta i jęknęła przeciągle. W tym odgłosie dało się wyczuć zarówno ból jak i rozkosz.
Uderzył ją jeszcze raz, zanim odłożył pasek i podszedł, łapiąc gwałtownie za czerwony pośladek. Spodnie zsunęły mu się z bioder i opadły na ziemię, ukazując niezbyt dużego, azjatyckiego członka w pełnym wzwodzie. Sam Chang miał lekki brzuszek, ale jego ciało poza tym było utrzymane w niezłym stanie, chociaż ani trochę nie tak umięśnione jak to należące do Patricka. Co ciekawe, prócz tych na głowie, nie miał ani jednego włoska. Odwrócił się do Jacka.
- Może się dołączysz? W końcu to twoja…
- Nie, zajmę się tym później. Nie żałuj sobie, Desire jest gotowa na wszystko, prawda kochanie? - Brelic usiadł na jednym z foteli, z drinkiem w ręku i obserwował całą scenę.
- O tak - skinęła głową nie odrywając wzroku od zbliżającego się do niej Azjaty - gotowa i na wszystko. Przeniosła wzrok na mężczyznę siedzącego w fotelu i powiodła ustami po karminowych wargach.
- Masz się skupić wyłącznie na mnie - James chyba poczuł się urażony, albo po prostu to lubił, bo z całej siły wymierzył klapsa w wypięty tyłek Jess. Wziął pośladki w dłonie, wbił w nią paznokcie i rozchylił na boki, spluwając na anus.
- Jeszcze czerwony. Podobało ci się jak tam cię ruchał, co zdziro?
Traktowanie kobiet w ten sposób musiał mieć we krwi. Wepchnął kciuk do jej ciaśniejszego środka.
- Jak mam cię ukarać za to, że nie mogę dzisiaj być tu jako pierwszy?
Ponownie popatrzyła na niego:
- Biegłość jest lepsza niż entuzjazm - powiedziała naciskając mięśniami na jego palec. - Nic się do tego nie umywa, choć niektórzy twierdzą inaczej. Już żałuję, że to nie był ktoś tak doświadczony…
- Żałować to będziesz za jakiś czas, gdy z tobą skończę - wepchnął kciuk mocniej, zmieścił go całego i wyjął. - Obniż tyłek, chcę się zaspokoić jak ten młodzik. Za długo czekałem.
Zsunął buty i zdjął spodnie do końca, odrzucając je na bok. Dłonią już masował twardego penisa.
- Chcę słyszeć jak bardzo chcesz pana.
Posłusznie dostosowała ciało do jego wysokości i przytrzymując się oparcia, by nie stracić równowagi jęknęła:
- Proszę panie, nie każ mi czekać. Proszę wypełnij mnie, daj mi poczuć swoją moc. - Trudno było usłyszeć w jej glosie fał czy sztuczność, była naprawdę świetna aktorką, jej oczy spoglądały z wyczekiwaniem na inwazję, której miał dokonać.
- Doskonała suka - jęknął, bo jednocześnie ze słowami wepchnął członka w anus, od razu napierając tak mocno, żeby wsunąć się w całości. O ile Patrick był gwałtowny, to James zamierzał być wyrafinowanie okrutny dla swojej kochanki. Nie, żeby miało się to jej nie podobać, ale pewnym było, że żonie tak zrobić nie mógł. Rękami przytrzymał biodra Jess i silnym ruchem dodatkowo nabił na siebie. - Jest tu strasznie ciasna, Jack. Musisz mi jej pożyczyć na dłużej… - sapnął.
- To już będziesz musiał z nią ustalać osobiście - Brelic roześmiał się na te słowa.
Kobieta zajęczała z bólu, gdy wtargnął w nią brutalnie, dokładnie tak jak sądziła, że zrobi, wnioskując z informacji jakie przekazał jej netrunner. Nie miała wszczepów tłumiących ból i świadomie dokonała takiego wyboru, klienci chcieli by czuła, płacili tysiące dolarów, za to że była autentyczna, a jej przeżycia nie były udawane. Jednak miało to swoją cenę. Nie raz wracała do domu obolała i poraniona. Na szczęście współczesna technika dostarczała tym, których było na nie stać doskonałe urządzenia do natychmiastowego leczenia i regeneracji. Teraz nawet nie próbowała przystosowywać się tak jak z Patrickiem, by było jej łatwiej i przyjemniej. Klient nasz pan, a ten akurat lubił ostrą jazdę i ból, który zadawał nie mniej niż sam akt, którego był uczestnikiem. Łzy popłynęły po jej policzkach, a przez twarz przetoczył się grymas cierpienia.
 
Eleanor jest offline