Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-08-2015, 00:45   #181
TomBurgle
 
Reputacja: 1 TomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputację
Naukowiec opuścił tylko głowę i rzekł cicho:
- Ja… ja… wiem o tym. Nie trzeba mi o tym przypominać, pomogłem sprowadzić na świat potwora - przez chwilę milczał - Profesor Oppenheimer i ja robimy co możemy by cofnąć ten błąd, przez co praktycznie wykluczono nas... Ale nie o tym przyszliśmy tutaj rozmawiać. Jest inny palący problem który trzeba rozwiązać - jakby się otrząsnął
Tymczasem narwana indianka pod wpływem słów innej, nastoletniej dziewczyny uspokoiła się. Nastolatka położyła małe lusterko na podłożu. Czerwone wilkołaki prychnęły głośno, spojrzały w nie i zniknęły, starsza z kobiet zrobiła to zaraz po nich.
- Skoro was jest dwóch, to ja dołączę się do negocjacji. Jestem Daisy, czyli stokrotka. Nie jest to moje prawdziwe imię, ale tak będzie dużo łatwiej... - rzekła z poważną miną dziewczyna, ale przerwał jej Rainwater, jakby nie chciał dać jej się rozgadać:
- W takim razie przejdźmy do konkretów. Naszym głównym wrogiem jest nazista Viktor Brack, ukrywający się pod fałszywym nazwiskiem Dieter Schroedinger. Należy go zlikwidować, a jego labolatorium trzeba zniszczyć. Warren jest to dobry chłopak, ale jeżeli będzie się wtrącał to trzeba będzie unieszkodliwić i jego - naukowiec powiedział to wolno i wyraźnie
-Pewnie zastanawiacie się dlaczego w ogóle potrzebujemy pomocy? Cała wataha wilkołaków nie potrafi dać sobie rady z jednym podstarzałym naukowcem? Otóż Viktor dobrze wie że go ścigamy. I się przygotował. Wyposażył swoich żołnierzy w rozpylacze srebra. Jest też ten jego golem… - dorzuciła szamanka.
- Oświeceni naukowcy są dla “góry” zbyt cenni żeby ich życie zależało od łaski nadnaturalnych stworzeń takich jak wampiry czy wilkołaki. Dlatego każdy dostaje do ochrony sztucznego, mechanicznego człowieka, robota jak go nazwał Asimov, jeden z mistrzów propagandy. Znacie jego 3 prawa robotyki? Oczywiście są fałszywe - prychnął Robert - Konstruktorzy zażartowali sobie z Bracka. Dla tego rasisty i eugenika, zbudowali robota pod postacią murzyna. Nazwał go untermensch czyli podczłowiek. Ten konkretny model jest mniej wytrzymały niż inne z jednego powodu: do jego budowy zużyto mnóstwo srebra, które jak wiadomo nie jest tak wytrzymałe jak przykładowo stal. Ale dla wilkołaków jest zabójcze. Z kolei wy wampiry jesteście na nie odporne. Jeśli dacie radę zniszczyć podludzia...-
-DOŚĆ- warknął Förnster - Za jak wielkich ignorantów nas masz? -
- Wampiry żyją dosyć długo, nie znam dokładnie waszego wieku, nie wiem ile wiecie o najnowszej technologii...-
-Nie o technologii mówię. Chcecie nas wmieszać w swój konflikt. I jedni i drudzy -
- Wtedy my wmieszamy się w wasz. Ubijemy tego wampira który robi zamieszanie. Wszyscy będą zadowoleni -
- Jeden wampir za wypowiedzenie walki całej organizacji -
- Ta organizacja nie ma tyle siły żeby walczyć na tylu forntach na raz. Nie będą się uganiać za wampirami. Cała ich uwaga spadnie na mnie i na Daisy. -
- Z tego co mi wiadomo, ma. A teraz posłuchaj mnie uważnie - delikatnie podrapał się po głowie; gest nieco nietypowy u wampira - Na chwilę obecną nie widzę żadnego powodu żeby wampiry angażowały się po jednej ze stron -
- Jasne, dobrze wiecie że Warren i Brack was zniszczą, może nie teraz, ale jeśli pozwolicie im zostać i zakorzenić się to prędzej czy później albo zrobią z was potulne pieski na smyczy( telepatyczne westchnięcie ), albo was unicestwią.. Musicie się z kimś sprzymierzyć, a zbyt wielu opcji nie macie. Sami jesteście za słabi po tej całej masakrze. - dopowiedziała Daisy
- Ciebie też najlepiej zachęcać do współpracy obrożą? Może jeszcze pejczem? -
- Drwij sobie dalej. Zobaczymy co powiesz jak ci te całe duchy wjadą na chatę o 8 rano -
- Mów tak dalej i faktycznie zobaczymy; zachowuj się a może wasi przestaną znikać w laboratorium Bracka -
- Daisy, to ja prowadzę negocjacje. Dam wam gotówkę, jeśli macie jakieś specjalne życzenia to też możecie je przedstawić. Dam wam więcej niż Warren, taka jest moja kontroferta. Zapytaj innych czego chcą. -
- Przekażę im waszą ofertę; w tej wersji bez obroży. Ale niewypowiedziana pozostała nasza strona umowy. Czego sojusz magów i wilkołaków chciałby w zamian? -
- Jakich magów? Tu jest tylko szamanka i naukowiec - skomentowała Daisy
- Zniszczenie podludzia i rozpylaczy srebra. To ryzykowne, ale dla was możliwe. Pomoc w dostarczeniu ładunku wybuchowego do labolatorium. Pozostanie w mieście i nie wtrącanie się w sprawy watahy. -
- Możliwości pozostania w mieście...przez kogo? -
- Jeden z was, niejaki Jason miał chrapkę na nasze tereny. Chodzi nam o to żeby wasze domeny pozostały w mieście. Nie będziemy się wtrącać. Wy natomiast zostawicie prowincję w spokoju -
- W takiej wersji brzmi to znacznie lepiej, choć wciąż będzie wymagało narady nad mapą. Terytoria terytoriami, ale dwustronne prawa podróży z wyłączeniem konkretnych punktów…- tutaj padł krótki fragment żargonu dyplomatycznego - Mówimy o tym samym? -
- Wiesz o co chodzi, autostradą możecie jeździć, ale wysysać krwi z plemion już nie. -
- Narady nad mapą i umową, ale mamy zarys. To na razie wystarczy -
- Co z profesorem Oppenehimerem? Nie został tu ujęty -
- Profesor ma inne problemy. I niestety nam nie jest w stanie pomóc.-
- Reasumując: przebicie oferty Warrena gotówką lub zamiennikami w zamian za pokój z podziałem terenów i wspólne utrzymywanie tego stanu oraz zlikwidowanie Carmen-golema i...jakich rozpylaczy srebra? -
- I pomoc w wysadzeniu laboratorium w cholerę.-
- Jeżeli moje źródła się nie mylą, Warren nie potrafi zablokować wam podróży - spojrzał na Daisy
- To nie jest takie proste. Pewne miejsca dopsowywują się do przekonań swoich właścicieli. I jeśli taki ktoś nie wierzy w podróże do świata duchów, a takimi osobami są Warren i Viktor to ich laboratorium jest miejscem wyjątkowo niepodatnym na takie podróże. Atak z tamtej strony byłby bardzo ryzykowny i bardzo trudny. Ściana praktycznie niemożliwa do przebicia. -
-Rozpylacze srebra. Co to i ile tego jest.-
- Najłatwiej przyrównać to do węża ogrodowego, z taką końcówką do rozpylania. Albo z pistoletem na wodę. Albo z dezodorantem. Tyle że psika chmurą srebra, malutkie ostre opiłki. -
- Nie pytam malując obraz; pytam o trudność znalezienia i zniszczenia -
- To element wyposażenia duchów. Nie wszystkich, ale część z nich ją ma. Są też w laboratorium, a przynajmniej tak podejrzewam.-
- A do tego pomożecie usunąć obecne zagrożenie dla stabilności miasta - Morgan dodał “nowy” warunek
- Z przyjemnością - dodała Daisy
- Rozumiem że cały konflikt dotyczy Bracka, nie Warrena. - Tremere ruszył kolejny wątek
- Gdy spotkałem go parę lat temu sprawiał wrażenie dobrego człowieka. Może uda ci się go namówić żeby odpuścił - powiedział Robert
- Sumieniem? Daisy…- zaczął łagodnie
-Tak?-
-Będę potrzebował jak najwięcej wiedzieć o badaniach Bracka.-
-Dobrze, możemy coś takiego przygotować. Z tego co robił wcześniej, podczas wojny. -
-Najochydniejsze, najbardziej okrutne kawałki które są wiarygodne- naciskał
-To akurat nie będzie trudne. Wszystko zostało mu wypunktowane na jego procesie. -
-Warren prawdopodobnie o nim wie; potrzebuje czegoś co go zaszokuje. Czegoś czego nie da się zamieść pod płaszczyk poprawy życia i pokuty. Bieżącego. Monsanto?-
-To też, ale do czasu zanim odszedłem. Czyli 15 miesięcy temu. -
-Jeżeli mam go bić po nerkach, będą potrzebne detale - jeszcze raz podkreślił - Przekażę taką ofertę całej społeczności-
-Dobrze, przygotujemy wam coś takiego.-
- W takim razie rozejdźmy się w dobrych intencjach - wyciągnął rękę do Daisy, a później do Roberta
- Cieszę się że doszliśmy do porozumienia - Robert żywiołowo potrząsnął rękę Morgana. Daisy zrobiła to szybko
- Powoli! - powstrzymał jego wylewność - tak jak powiedziałem, przekażę tą ofertę!- sprostował z uśmiechem
Robert uśmiechnął się i zaczął szykować się do opuszczenia zaułka.
 
__________________
W styczniu '22 zakończyłem korzystanie z tego forum - dzięki!
TomBurgle jest offline