Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-07-2017, 20:38   #2
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16585 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
„Czemu ja?!”
„Stary się na mnie uwziął...”
„Wiedziałem, że to mój pechowy dzień...”


Jęczenie z powodu przydziałów kapitańskich było niemal rutyną w kantynie, toteż Thomson i Nuniez śmiało sobie poczynali z narzekaniem, dopóki Jude do nich nie dołączył podczas ubierania skafandrów. I nie to, że go nie lubili. Ot, taka tradycja… A jednak była osoba, która tego nie rozumiała i nigdy nie narzekała – główna automatyczka.

Miała na imię Ceska, choć mało kto miał odwagę zwracać się do niej po imieniu. Chyba nikt nie czuł się z nią w dostatecznej komitywie - nawet Luna, która nieraz korzystała z pomocy Ceski przy aktualizacjach i błędach oprogramowania SI, niekiedy spędzając razem po kilkanaście godzin – kilkanaście godzin ciszy lub suchych komunikatów.
Oficjalnie więc zwracano się do automatyczki po nazwisku – Li Wong. Nieoficjalnie zaś, gdy nie było jej w pobliżu - „Robocik”. Określenie to było wręcz idealne, ponieważ Ceska nie budziła jako tako niechęci - stąd pieszczotliwe zdrobnienie. Ot, zawsze opanowana, uprzejma, zawsze… sztywna, jakby połknęła jedną z tych swoich dźwigni. I to tych zepsutych. Coś z tą kobietą było bowiem nie tak…

Pomijając jednak emocjonalne zubożenie, Li Wong funkcjonowała jako wysokiej klasy mechanizm – zawsze gotowa do działania, zawsze zaangażowana, zawsze na rozkaz. Nie było w teamie osoby, która nie skorzystałaby z jej pomocy – od zablokowanych drzwiczek szafki na buty, po poważne awarie. Jedyny problem mogły stanowić działania, które chciano zataić przed dowództwem. Niestety, takie subtelności nie wchodziły w zakres usług Ceski. Niemniej poza tymi półlegalnymi działaniami, w których nigdy nie brała udziału, automatyczna była zawsze chętna do pomocy każdemu członkowi załogi.

Teraz też to Li Wong wyszła z inicjatywą działania. Chwilę wsłuchiwała się w piski, dochodzące z drona naprawczego C166 oraz poruszające się na jego ekranie z zawrotną szybkością znaczki.

[MEDIA]http://s5.ifotos.pl/img/DroneWIP3_qpxhwwh.jpg [/MEDIA]

Potem podeszła do Waltera Rivery, który oficjalnie dowodził niewielkim oddziałem i stając przed nim sztywno jak na prezentacji, zaczęła mówić:

- Sir, przy pomocy C166 mogę otworzyć mechanicznie windę. W szybie powinna znajdować się awaryjna ścieżka, tzw. drabinka, po której możemy przemieszczać się dalej. Oczywiście, jest to rozwiązanie niewskazane dla osób z lękiem wysokości czy agorafobią, jednakże akta personalne oddziału nie wskazują, by ktokolwiek z tego zespołu na nie cierpiał. Ponadto istnieje jakieś 2-8% prawdopodobieństwa wypadku koordynacyjnego dla każdej osoby oraz około 0,5-5% że w trakcie zasilanie zostanie przywrócone i odniesione zostaną przez nas uszkodzenia fizyczne na skutek ruchu wind. W przypadku obu tez szacuję możliwość nastąpienia zgonu każdego załoganta na 30-60%. Nieco precyzyjniej będę w stanie przeprowadzić szacowanie dopiero, gdy zajrzę do szybu. – powiedziała beznamiętnie, po czym unosząc wzrok na Waltera, dodała sucho – Sir, jaka decyzja?
 

Ostatnio edytowane przez Mira : 04-07-2017 o 20:41.
Mira jest offline