Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-06-2007, 01:34   #8
copyR
 
copyR's Avatar
 
Reputacja: 88 copyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znanycopyR wkrótce będzie znany
Fakt faktem, Morro jest grą specyficzną. Tak trochę jak Football Manager albo Europa Universalis.
Trzeba dłuższej chwili, żeby je pokochać.
Choć mnie osobiście Moro rozwalił przy pierwszym podejściu. Średnie, choć tajemicze intro, potem motyw na statku... Klimat od samego początku, do tego potęgowany świetną muzyką. Wychodzimy na ląd, świat wygląda przepięknie, podobny, a jednak inny od naszego. I do tego całkowita wolność...
Odniosę się do wad, jakie wytykali poprzednicy...
Moro ma to do siebie, że wszystko, co w nim było "be", można było naprawić w prosty sposób modami. Niewiele jest gierek w których sam, powtarzam - w prosty sposób, możesz zmienić to, co się nie podoba.
Wady Foliescu - no tak, npc mało żywi i w ogóle jacyś tacy niekumaci... Ale z drugiej strony żyjących widziałem chyba tylko w Gothicu, a do pogadania (a właściwie posłuchania) to fajni byli ci z planescape'a...
Z respem mobków imo nie przesadzono - zło lęgnie się w takich mrocznych podziemiach - tego nie powstrzymasz
Wady Szarika i K.D. - własnie te odległości powinny być plusem... Idziesz po plaży, pustyni (jedynie lasu z prawdziwego zdarzenia brakło, ale za to były "grzybowe dżungle" :P), podziwiasz krajobraz, góry, rzeki, jeziora i niebo... Najpiękniejsze niebo jakie chyba stworzono w rpg'ach, o tak!
A dla opornych przecież były "łaziki", magowie + zwoje teleportacji...
Drużynę, jak wspomniałem, można było dodać modami - pięke kobiety lub mężczyźni u twego boku
Radość ze znalezienia czegoś... Bo ja wiem, to bardzo subiektywne. Ja np. przez długi czas zbierałem się do kupy gdy znalazłem pod ziemią taki statek - grobowiec jakiegoś króla. Wielka komnata, tajemiczość bijąca z każdego pikselka, stary okręt, a na nim stylizowany na wikinga szkielet jakiegoś wodza...
Albo gdy znalazłem daedrę do pogadania, albo jakiś tajemiczy tom, albo jeszcze coś inszego... Plus magia dwemerów i ich wynalazki, budowle - wszytko opuszczone, pozornie bez powodu...
Moro to gra magiczna, zabierająca nas w inny świat. Dlatego grając w nią powinniśmy przesiąknąc tym realizmem, tą szarością, piaskiem i popiołem z Czerwonej Góry...
Z tych "bardziej współczesnych" tytułów jeszcze tylko właśnie Planescape tak zalewa nas światem i klimatem, zamazując ewentualne wady...

Za to dla odmiany podobnego klimatem Gothica (mimo że mam wszystkie części, pięknie oryginałki ) omijam szerokim łukiem. Jakoś mi nie leży, nie wiem za bardzo dlaczego. Na początku już zabija sterowanie - imo po prostu głupie. A potem już nie wiem co... Czasem lubiłem popatrzeć jak pykał bracik - ale tylko tyle.

p.s. Szkoda, że w temacie nie ma żadnej ankiety, zagłosowałbym sobie :P
No i standardowo, to jest moja opinia. Komentarz do wad zamieszczam po to, żeby ewentualny "nieoświecony" (czyt. nie znający Moro ) miał pogląd z każdej strony
 
__________________
"Jeżeli zaczynamy liczyć historię postaci w kartkach pisma maszynowego, to coś tu jest nie tak..."
"Sesja to nie wyścig"

+belive me... if I started murdering people, there would have no one been left
copyR jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem