Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 26-06-2018, 21:47   #2
Gladin
 
Gladin's Avatar
 
Reputacja: 13066 Gladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputacjęGladin ma wspaniałą reputację
Nowa robota zaskoczyła mnie.
~Kurwa, ogr chędożony! Nie jestem rasistą, ale to przegięcie jest ~ pomyślałem sobie, gapiąc się na mojego... kolegę? Uścisnąłem mu rękę (łapę?), żeby sobie nie pomyślał, że się go boję czy brzydzę. Gorszych rzeczy zdarzyło mi się w życiu dotykać.
~Ciekawe, ile ma pary w łapie ~dumałem dalej, gdy nasze dłonie się rozdzieliły. ~Ale, jeżeli do obsługi dział dostanę zielonoskórych, to na bogów, wymorduję i za burtę wyrzucę! Zrobię rozpierdziel większy niż wtedy, gdy ten chędożony bard zaczął śpiewać bzdurną opowieść o krasnoludzkim królu dupodajcu - jakimś Bruenorze - co z zielonymi pokój podpisał!
Zgrzytnąłem zębami na to wspomnienie. Pierwszy raz ojciec mnie z celi wyciągał bez zwykłego ględzenia i nawet mnie uściskał. ~A co! Nie będzie jakiś paniczykowaty szarpidrut dobrego imienia mej rasy kalał.

Usiedliśmy i musiałem od razu łyknąć sobie haust piwa. No niezgorsze tutaj robili, knajpa niczego sobie też. A jeżeli już o niczego sobie mowa... podoba mi się ta nasza niziołka. Na samą myśl o niej poczułem, jak na gębę wypełzł mi szeroki uśmiech, a wzrok sam powędrował w stronę jej dekoltu. No nie da się ukryć, że jednak nie jestem rasistą! Te przyjemne rozmyślania przerwała mi elfka. Dla kontrastu chyba w tej załodze była, skrzywiłem się. A potem zaczęli gadać o minotaurach i stworach chaosu. Ględzenie bez sensu. Stryj mój zginął w walce z takimi, to wiem, że istnieją. Ale to nie powód, żeby sikać w portki! Czy co tam ta elfka poniżej pasa nosi... Jak się nawiną pod młot, to się im odwdzięczę za stryja.

Bardin: Racja! Dzisiaj pijemy, a problemy będziemy rozwiązywać, gdy się pojawią. Mając zapas kul i prochu i 2 ręce sprawne do roboty, to my będziemy problemem dla innych!

~A skoro od jutra nie będzie można pić (muszę doczytać kontrakt, jak to nie będzie można wcale pić?), to dzisiaj szybko nie odpuszczę. Lecimy z kolejnymi kolejkami, a co!

Postanowiłem przysiąść się bliżej do Koniczynki.
Bardin: Hej ślicznotko! Co pijesz? Chciałbym się trochę bliżej poznać, bo zdaje się, że będę często do Ciebie zaglądał. Mam dużo pomysłów, które chciałbym zrealizować, a tylko Ty będziesz mogła mi w tym pomóc.

Wyszczerzyłem się puszczając jej oczko. Jakiś czas później, póki jeszcze byłem jako tako przytomny, przypomniałem sobie o sprawach doczesnych.

Bardin: No własssśnie... Powiedz mi, czy dałoby radę załatwić chusty? Potrzebowałbym tak z tuzin w ośmiu różnych kolorach. I jeszcze do prób trochę płótna żaglowego... butelkę oleju... butelkę rumu, hm... hm... resztę przypomnę sobie jutro. Będzie do załatwienia kwiatuszku?

* * *

Kilka kolejek później atmosfera się rozluźniła. Przepijałem właśnie do Silvio.
Bardin: Szłuchaj, Szilvio. Ja Cię tylko ogromnia proszę. Jak będziesz wysiągał kule z rannych, nie wyrzucaj ich. Odkładaj je na bok, bo one nam się póśniej jesztcze pszydacą.

Czułem, że język mam trochę skołowaciały, ale pies to chędożył. Następny raz nie wiadomo kiedy będę mógł znowu się porządnie napić. W głowie skakały mi jakieś przebłyski myśli związanych z dwoma semestrami nauki o okrętach, jakie musiałem odbyć na studiach inżynierskich.
~ Czy fok to żagiel czy zwieszę ~ ta myśl nie dawała mi spokoju.
 

Ostatnio edytowane przez Gladin : 04-07-2018 o 22:35.
Gladin jest offline