Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-07-2020, 17:26   #3
Kerm
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Gospoda "Srebrna Perła" nie należała z pewnością do grupy najbardziej luksusowych przybytków w Absalomie, ale była dość chętnie odwiedzana przez kupców czy średnio zamożnych mieszczan, lubiących dobre jedzenie i dobre trunki.
Tirian lubił "Perłę" i, można by rzec, należał do stałych gości gospody, między innymi z tego powodu, że była tam cisza, spokój, a obsługa przymykała oko na to, że goście gości zostawali w pokojach dłużej... a nawet jeszcze dłużej.
Obsługa również nie pchała się nieproszona do pokojów, nawet jeśli sprawa była ważna. A pismo typu "natychmiast, do rąk własnych" do tej właśnie kategorii należało.
Treść tegoż pisma, odczytana przez Tiriana gdy został już sam, sugerowała, że będzie trzeba rozstać się w wygodnym łożem, a miłe towarzystwo zastąpić nieco innym.

* * *

Tłum nie rozstępował się przed Tirianem niczym wody przed dziobem bojowej galery, ale i tak zaklinacz nie miał problemów z przemieszaniem się wśród wielobarwnego tłumu. Tak więc dotarł bez problemów do kwatery głównej Pathfinder Society, gdzie miłym uśmiechem powitała go Lyda.
Oczywiście sam by trafił do biura Drenga, ale Lyda była źródłem przeróżnych, często przydatnych informacji, a wiedza - jak wiadomo - to potęga.
Oczywiście wiedza odpowiednio wcześnie zdobyta i odpowiednio wykorzystana.
Tym razem jednak informacja, iż nie będzie pracować sam, nie na wiele mogła się przydać.

* * *


Cztery osoby.
To oznaczało problemy.
Wilcza Córa przedstawiła się - zgoła niepotrzebnie, bowiem Huldra była dość znana, nie tylko z powodu swego imienia. No ale skoro ona zaczęła, to Tirian nie mógł być gorszy.
- Tirian Zhan - przedstawił się. - A to jest Baki.
Jastrząb siedzący na ramieniu Tiriana obrzucił stojących uważnym spojrzeniem.

* * *


Dreng był przeziębiony, a jego, hmmm, zastępca, nie zdał się Tirianowi osobą zbyt kompetentną. No ale skoro tylko Rictor był pod ręką...

"Więźniowie Żelaznej Skrzyni", pomyślał, gdy pomocnik kapitana przedstawił piątą uczestniczkę wycieczki na koniec świata. Bo, jeśli dobrze pamiętał z czasów, gdy musiał spędzać długie godziny nad mapami, Trollheim leżało baaardzo daleko. Na dodatek było tam dość zimno, a on nie był polarnym niedźwiedziem. Innymi słowy - czekały go małe zmiany w ekwipunku.

Nie miał nic przeciwko temu, by Huldra zabrała klucz, ale jeśli chodziło o pieniądze, przyszła towarzyszka wędrówki była w błędzie. Zawartość sakiewki powinni podzielić, bowiem zniknięcie skarbnika mogłoby im nieco utrudnić życie.

- Podróż lądem byłaby ciekawsza - powiedział - ale rejs statkiem powinien być szybszy. I wygodniejszy. - Spojrzał na skrzynię, która stanowiła prawdziwą kulę u nogi. - Jak rozpoznamy Skagniego?

Szczegóły podróży wolał omówić w zdecydowanie mniejszym gronie.
 
Kerm jest offline