Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 10-07-2020, 10:01   #6
Ayoze
 
Ayoze's Avatar
 
Rictor zaczął po kolei odpowiadać na pytania.
- Możecie spodziewać się wszystkiego - odparł Huldrze. - Co prawda informacje o tej misji posiada bardzo wąski krąg ludzi, może zdarzyć się, że ktoś zechce przejąć skrzynię w czasie podróży. Dla wielu te dokumenty mogą być przydatne przy planowaniu ruchów politycznych w Krainach Linnormów. Skagni jako Pathfinder utrzymuje kontakty tylko z tymi, którzy są dla niego zaufani. Są ludzie, którzy go tam szanują, ale jak każde z nas, ma też zapewne swoich wrogów.

Pomocnik Drenga przeniósł wzrok na Tiriana.
- Wypłyniecie dzisiaj o zmierzchu na pokładzie "Dumy Absolomu" - powiedział. - Kapitan Ervin Mattox był na tyle odważny, by zabrać na pokład ładunek, który może być celem potencjalnego ataku i jedynym, który chciał płynąć na północ. Wasza podróż w jedną stronę jest opłacona, nie musicie się więc tym przejmować. Co do Skagniego, jest dobrze zbudowanym mężczyzną pod pięćdziesiątkę o długiej, brązowej brodzie poprzetykanej siwizną i takich samych włosach. Gdy będziecie wychodzić, dostaniecie od Lydy adres ulicy, na której mieszka. Nie będziecie mieć problemu, żeby go odnaleźć.

Rictor spojrzał na Eladamriego.
- Misja z pewnością należy do delikatnych, nie rozpowiadałbym wszem i wobec, że przewożę ze sobą skrzynię pełną ważnych dokumentów - rzucił. - Nie rozgadujcie się z obcymi na ten temat, na pytania o zawartość skrzyni na pewno coś sami wymyślicie. Skagni jest zasłużonym dla Organizacji Pathfinderem oraz historykiem badającym dzieje Krain Linnorm. Posiada bardzo dużą wiedzę i dlatego jest dla nas niezmiernie ważny. Co do trasy rejsu, nie mylisz się, Eladamri - za kilka tygodni, jeśli wszystko będzie sprzyjać, powinniście znaleźć się w porcie Kalsgardu. Stamtąd będziecie musieli dostać się do Trollheim na własną rękę, dlatego macie w sakiewce sto pięćdziesiąt sztuk złota.

Odpowiedział też Laudze.
- Tak, jak mówiłem, wąskie grono wie o tym zadaniu i skrzyni, ale nie możemy mieć pewności, że ktoś nie będzie chciał jej wykraść. Zwracajcie uwagę na każdego, kto się wokół was kręci, a na miejscu, w Kalsgardzie i Trollheim miejcie oczy dookoła głowy. Skrzynia musi trafić do Skagniego w takim stanie, w jakim stąd wypłynie i nie spuszczajcie jej z oczu nawet na moment. Potraktujcie ją jak najdroższy wam przedmiot, któremu nic nie może się stać w czasie długiej podróży. - Zakończył, uśmiechając się cierpko.

Gdy wszystko zostało wyjaśnione, opuściliście biuro Drenga, by przygotować się do podróży. Niektórzy musieli uzupełnić ekwipunek, więc stanęło na tym, że spotkacie się wieczorem w porcie i wspólnie wejdziecie na pokład "Dumy Absalomu". Przed wyjściem Eladamri sprawdził jeszcze ciężar skrzyni, łapiąc za jeden z uchwytów. Mogła ważyć lekko ponad dziesięć kilogramów, choć ciężar i znaczenie znajdujących się w środku dokumentów były zdecydowanie większe. W recepcji otrzymaliście od Lydy adres zamieszkania Skagniego i mogliście zająć się swoimi sprawami.




"Duma Absalomu", którą Dreng dla was wynajął, okazała się trzymasztową pinasą, co oznaczało, że Organizacja stawiała na szybkość podróży, gdyż statki te odznaczały się świetną prędkością i zwrotnością a i posiadały uzbrojenie, dzięki któremu mogły się obronić przed potencjalnym atakiem. Okrętem i zbieraniną marynarzy pochodzących ze wszystkich chyba rejonów Wewnętrznego Morza dowodził siwy kapitan o haczykowatym nosie i twarzy mordercy - Ervin Mattox.

Mimo, iż wszystko było dogadane, kapitan zdawał się być nieco zdenerwowany czekającą was podróżą. O ile początek zapowiadał się na spokojny, bliżej Północy mogło zrobić się nieciekawie - zapuszczanie się takim statkiem w tamte rejony przy zbliżającej się jesieni, nie wróżyło dobrze. Mogliście się spodziewać co najmniej sztormów, ulfeńskich grabieżców, potworów morskich czy pływających gór lodowych.

Skrzynia czekała na was w jednej z prostych, niewielkich kajut, którą zajęła Huldra, pozostali mieli swoje pokoje obok niej. Oprócz was do Kalsgardu płynął również ulfeński szlachcic ze swoją obstawą składającą się z czterech ponurych wojów. Gdy już opuściliście port Absalomu, to właśnie on, przy wspólnej wieczerzy, zagadnął was z uśmiechem.

- Nazywam się Solberg Gustavsson, pochodzę ze szlachetnego rodu Gustavssonów z Kalsgardu - przedstawił się. Miał głęboki, męski głos. - Wybieracie się drodzy państwo do stolicy? Dość nietypowy kierunek jak na tę porę roku; jesień i zima w krainach, które są moim domem nie jest zbyt łaskawa dla ludzi z Południa. - Upił łyk jakiegoś płynu z kubka. - No, pomijając tę damę, która widać, że pochodzi z Północy. - Uśmiechnął się do Huldry. - Coś konkretnego gna was w tamte strony? Nie odbierzcie mego pytanie źle, nie jestem wścibski, po prostu nie lubię jeść w ciszy, a skoro mamy spędzić najbliższy czas razem, dobrze by było się chyba poznać, prawda? - Wyszczerzył się do was. Siedząca przy stoliku obok obstawa szlachcica łypała na was ponuro wzrokiem znad talerzy.

 
Ayoze jest offline